Była jednak spokojna i znała drogę do Barrow Hall. Gdy mijali bramę, lord Bolton podjechał do Fetora. Jego strażnicy trzymali się dyskretnie z tyłu.
– Jak mam się do ciebie zwracać? – zapytał Roose, gdy jechali kłusem przez szerokie proste ulice Barrowton.
Fetor. Nazywam się Fetor, jestem wrakiem przeto.
– Fetor – odpowiedział. – Jeśli wasza lordowska mość raczy.
– Panie.
Bolton rozchylił usta, ukazując ćwierć cala zębów. To mógł być uśmiech.
Fetor go nie zrozumiał.
– Wasza lordowska mość? Powiedziałem...
– …„wasza lordowska mość”, kiedy wystarczyłoby powiedzieć „panie”. Twój język zdradza twoje pochodzenie. Jeśli chcesz brzmieć jak prawdziwy wieśniak, musisz udawać, że jesteś za głupi, by zapamiętać te wszystkie tytuły.
– Jak wasz... Jak każesz, panie.
– Tak lepiej. Cuchniesz naprawdę okropnie.
– Tak, panie. Błagam o wybaczenie, panie.
– Dlaczego? Twój smród jest winą mojego syna, nie twoją. Świetnie zdaję sobie z tego sprawę. – Minęli stajnię oraz gospodę o zamkniętych okiennicach. Na szyldzie namalowano kłos pszenicy. Fetor słyszał dobiegającą ze środka muzykę. – Znałem pierwszego Fetora. On też śmierdział, ale nie dlatego, że się nie mył. Prawdę mówiąc, nigdy nie znałem czystszego człowieka. Kąpał się trzy razy dziennie i nosił kwiaty we włosach jak panienka. Kiedyś, gdy moja druga żona jeszcze żyła, złapano go na kradzieży wonności z jej sypialni. Kazałem wymierzyć mu za to dwanaście batów. Nawet jego krew miała dziwny zapach. Następnego roku spróbował znowu. Tym razem wypił perfumy i o mało od tego nie umarł. Ale to też nie pomogło. Urodził się z tym zapachem.
Prostaczkowie mówili, że to klątwa. Bogowie przeklęli go smrodem, by ludzie wiedzieli, że ma zgniłą duszę. Mój stary maester zapewniał, że to musi być objaw jakiejś choroby, ale poza tym chłopak był zdrowy jak byk. Nikt nie mógł wytrzymać w jego bliskości, więc spał ze świniami aż do dnia, gdy matka Ramsaya pojawiła się u moich bram z żądaniem, bym dał jej sługę dla swego bękarta, który zrobił się dziki i nieokiełznany. Dostała ode mnie Fetora. To miał być żart, ale on i Ramsay stali się nierozłączni. Zastanawiam się... czy to Ramsay zepsuł Fetora, czy Fetor Ramsaya? – Jego lordowska mość przeszył nowego Fetora spojrzeniem swych niezwykłych oczu, jasnych jak białe księżyce.
– Co do ciebie szepnął, kiedy zdejmował ci łańcuchy?
Powiedział... powiedział...
Powiedział, żeby nic ci nie mówić. Słowa uwięzły mu w gardle. Zaczął się krztusić i kasłać.
– Oddychaj głęboko. Wiem, co ci powiedział. Masz mnie szpiegować i dochować jego tajemnic. – Bolton zachichotał. – Jakby miał jakieś tajemnice. Skwaszony Alyn, Luton, Obdzieracz i cała reszta... skąd jego zdaniem się wzięli? Czy naprawdę wierzy, że to jego ludzie?
– Jego ludzie – powtórzył Fetor. Najwyraźniej oczekiwano od niego jakiegoś komentarza, ale nie miał pojęcia, co powiedzieć.
– Czy mój bękart opowiadał ci kiedyś, jak go spłodziłem?
Fetora zalała ulga. To wiedział.
– Tak, wasz... panie. Spotkałeś jego matkę, jadąc konno, i oczarowała cię jej uroda.
– Oczarowała? – Bolton ryknął śmiechem. – Naprawdę tak to określił? No proszę, chłopak ma duszę minstrela... ale jeśli naprawdę wierzysz w jego pieśń, to chyba jesteś jeszcze głupszy od pierwszego Fetora. Nawet z tą jazdą konną to nie jest prawda.
Polowałem na lisa nad Płaczącą Wodą, gdy nagle natrafiłem na młyn i zobaczyłem młodą kobietę piorącą ubrania w strumieniu.
Stary młynarz znalazł sobie nową żonę, przeszło dwa razy młodszą od niego. Była wysoka, szczupła i wyglądała bardzo zdrowo. Długie nogi i małe jędrne piersi, jak dojrzałe śliwki. Ładna, na swój pospolity sposób. Gdy tylko ją ujrzałem, poczułem, że jej pragnę. Miałem do niej prawo. Maesterzy powiedzą ci, że król Jaehaerys zniósł lordowskie prawo pierwszej nocy, by udobruchać swą jędzowatą królową, ale tam, gdzie władają starzy bogowie, przetrwały również dawne zwyczaje. Umberowie także zachowali prawo pierwszej nocy, nawet jeśli temu przeczą. Podobnie niektóre górskie klany, a na Skagos... no cóż, tylko drzewa serca widzą choć połowę tego, co wyprawiają tam ludzie. Ślub młynarza odbył się bez mojej wiedzy i zgody. Oszukał mnie. Dlatego kazałem go powiesić i skorzystałem ze swego prawa pod drzewem, na którym dyndał.
Prawdę mówiąc, dziewka ledwie była warta ceny sznura. Lis również uciekł, a kiedy wracałem do Dreadfort, mój ulubiony rumak okulał. Zważywszy wszystko razem, to był fatalny dzień. Rok później ta sama dziewka miała czelność zjawić się w Dreadfort z wrzeszczącym, czerwonym na twarzy potworem, twierdząc, że to mój pomiot.
Powinienem wychłostać matkę, a bachora wrzucić do studni... ale chłopczyk faktycznie miał moje oczy. Powiedziała, że gdy brat jej nieżyjącego męża je zobaczył, zbił ją do krwi i przegnał z młyna. To mnie poirytowało, więc oddałem jej młyn, a jemu kazałem wyciąć język, by mieć pewność, że nie pobiegnie do Winterfell z opowieściami, które mogłyby zakłócić spokój lorda Rickarda. Co roku wysyłałem kobiecie trochę prosiąt i kurczaków, a do tego mieszek gwiazd, pod warunkiem że nigdy nie powie chłopcu, kto jest jego ojcem. Spokojny kraj, cisi ludzie, to zawsze była moja dewiza.
– Piękna dewiza, panie.
– Ale kobieta mnie nie posłuchała. Widzisz, jaki jest Ramsay. To ona go takim zrobiła, ona i Fetor. Zawsze szeptała mu do ucha o jego prawach. Powinien się zadowolić mieleniem kukurydzy. Naprawdę wierzysz, że będzie mógł władać północą?
– Walczy za ciebie – wyrwało się Fetorowi. – Jest silny.
– Byki też są silne. I niedźwiedzie. Widziałem, jak mój bękart walczy. To nie tylko jego wina. Jego nauczycielem był Fetor, pierwszy Fetor, a on nigdy nie ćwiczył się w walce. Ramsay jest zażarty, muszę to przyznać, ale wymachuje tym swoim mieczem jak rzeźnik siekający mięso.
– Nie boi się nikogo, panie.
– A powinien. Strach ratuje ludziom życie, ponieważ na świecie jest pełno zdrad i podstępów. Nawet tutaj, w Barrowton, krążą nad nami wrony, gotowe pożywić się naszym ciałem. Na Cerwynach i Tallhartach nie można polegać, mój gruby przyjaciel lord Wyman knuje zdradę, a Kurwistrach... Umberowie mogą się wydawać prości, ale mają w sobie niską chytrość. Ramsay powinien się bać ich wszystkich. Ja się boję. Kiedy znowu go zobaczysz, powiedz mu to.
– Mam mu powiedzieć... powiedzieć mu, żeby się bał? – Fetorowi zrobiło się niedobrze na samą myśl o tym. – Panie... gdybym... gdybym to zrobił...
– Wiem. – Lord Bolton westchnął. – Ma złą krew. Potrzebuje pijawek. Pijawki wysysają całą złą krew, cały gniew i ból. Nikt nie potrafi myśleć, gdy wypełnia go gniew.
Ale Ramsay... obawiam się, że jego skażona krew mogłaby zatruć nawet pijawki.
– To twój jedyny syn.
– Na razie. Miałem kiedyś innego. Domerica. To był spokojny chłopak, ale bardzo zdolny. Cztery lata służył jako paź u lady Dustin, a potem przez trzy lata w Dolinie jak giermek lorda Redforta. Grał na harfie, czytał dzieła historyków i jeździł konno szybko jak wiatr. Konie... chłopak szalał na ich punkcie. Lady Dustin może ci o tym opowiedzieć. Nawet córka lorda Rickarda nie potrafiła go prześcignąć, a ona sama była na wpół koniem. Redfort zapewniał, że Domeric mógł się stać świetny w szrankach.
Dobry rycerz turniejowy musi przede wszystkim być znakomitym jeźdźcem.