– To im zajmie wiele lat – stwierdziła Irri. – Mury są bardzo grube. Wszyscy to wiedzą.
– Wszyscy to wiedzą – zgodziła się Jhiqui.
– Mnie też się śnią. – Dany ujęła dłoń Missandei. – Obóz leży dobre pół mili od miasta, słodziutka. Nikt nie drapie w mury.
– Wasza Miłość wie najlepiej – zgodziła się skryba. – Mam umyć ci włosy? Już prawie czas. Reznak mo Reznak i Zielona Gracja przyjdą omówić...
– Przygotowania do ślubu. – Dany usiadła z pluskiem. – Prawie o tym zapomniałam.
– Być może chciałam zapomnieć. – A potem ma zjeść z Hizdahrem obiad. –
Westchnęła. – Irri, przynieś mi zielony tokar, ten jedwabny, obszyty myrijskimi koronkami.
– Oddano go do załatania, khaleesi. Koronki się rozdarły. Ale niebieski już wyprano.
– Niech będzie niebieski. Też im się spodoba.
Myliła się tylko w połowie. Kapłanka i seneszal ucieszyli się, że choć raz włożyła tokar, jak prawdziwa meereeńska dama, ale w rzeczywistości chcieli ją rozebrać do naga.
Daenerys wysłuchała ich z niedowierzaniem.
– Nie chcę nikogo urazić – odparła, gdy już skończyli – ale nie zamierzam prezentować się nago matce i siostrom Hizdahra.
– Ale... – zaczął Reznak mo Reznak, mrugając – ...ale musisz to zrobić, Wasza Czcigodność. Tradycja wymaga, by przed zawarciem małżeństwa kobiety z domu mężczyzny poddały oględzinom macicę narzeczonej i jej, hm... kobiece części, by się upewnić, czy są kształtne i, hm...
– ...płodne – dokończyła Galazza Galare. – To starożytny rytuał, Wasza Promienność. Świadkami oględzin będą trzy Gracje, które odmówią odpowiednie modlitwy.
– Tak – zgodził się Reznak. – A potem podaje się specjalny tort. Kobiecy tort, pieczony tylko z okazji zaręczyn. Mężczyznom nie wolno go próbować. Słyszałem, że jest pyszny. Magiczny.
A jeśli moja macica zwiędła, a kobiece części przeklęto? Czy na taką okazję też przewiduje się specjalny tort?
– Hizdahr zo Loraq będzie mógł obejrzeć moje kobiece części, gdy już weźmiemy ślub. – Khal Drogo nie znalazł w nich żadnej skazy, czemu z nim miałoby być inaczej?
– Niech jego matka siostry przebadają się nawzajem i zjedzą specjalny tort. Nie będę go próbować. Nie umyję też nóg szlachetnemu Hizdahrowi.
– Nic nie rozumiesz, Wasza Wspaniałość – sprzeciwił się Reznak. – Mycie nóg to uświęcona tradycja, znacząca, że stajesz się służką męża. Ślubny strój również ma wiele znaczeń. Panna młoda zasłania twarz ciemnoczerwonymi welonami i wkłada tokar z białego jedwabiu, wyszywany małymi perłami.
Królowa królików nie może wyjść za mąż bez długich uszu.
– Od wszystkich tych pereł będę stukała przy chodzeniu.
– One symbolizują płodność. Im więcej pereł włoży Wasza Czcigodność, tym więcej zdrowych dzieci urodzi.
– Dlaczego miałabym pragnąć setki dzieci? – Dany spojrzała na Zieloną Grację. –
Gdybyśmy wzięli ślub na westeroską modłę...
– Bogowie Ghis uznaliby go za nieważny. – Twarz Galazzy Galare skrywała się za zasłoną z zielonego jedwabiu. Widać było tylko jej oczy, zielone, mądre i smutne. – W oczach miasta byłabyś tylko konkubiną szlachetnego Hizdahra, nie jego prawowitą żoną.
Wasze dzieci byłyby bękartami. Wasza Czcigodność musi go poślubić w Świątyni Gracji, gdzie cała szlachta Meereen będzie świadkami zawarcia związku.
Wywab głowy wszystkich szlachetnych rodów z piramid pod jakimś pretekstem.
Tak jej radził Daario. Dewiza smoka to ogień i krew. Dany odepchnęła od siebie tę myśl. Była poniżej jej godności.
– Jak sobie życzycie – rzekła z westchnieniem. – Poślubię Hizdahra w Świątyni Gracji, spowita w biały tokar obszyty małymi perłami. Czy jest coś jeszcze?
– Tylko jeden drobiazg, Wasza Czcigodność – odparł Reznak. – Najlepiej by było, gdybyś dla uczczenia dnia swego wesela pozwoliła otworzyć areny. To byłby twój ślubny dar dla Hizdahra i dla kochającego cię ludu, znak, że zaakceptowałaś starożytne zwyczaje Meereen.
– Bogów również bardzo w ten sposób zadowolisz – dodała Zielona Gracja cichym a łagodnym tonem.
Cena za ślub zapłacona krwią. Daenerys czuła się już znużona tą bitwą. Nawet ser Barristan nie wierzył, by mogła ją wygrać. „Żaden władca nie może uczynić ludzi dobrymi” – powiedział jej Selmy. „Baelor Błogosławiony modlił się, pościł i zbudował Siedmiu świątynię tak wspaniałą, że żadni bogowie nie mogliby pragnąć wspanialszej. A mimo to nie zdołał położyć kresu wojnie nędzy”. Królowa musi słuchać głosu swego ludu – powiedziała do siebie w myślach.
– Po ślubie Hizdahr zostanie królem. Niech on otworzy areny, jeśli tego pragnie. Ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego. – Niech krew splami jego ręce, nie moje. Wstała. –
Jeśli mój mąż chce, żebym umyła mu nogi, musi najpierw umyć moje. Powiem mu o tym dziś wieczorem.
Zastanawiała się, jak jej narzeczony zareaguje na tę propozycję.
Niepotrzebnie się przejmowała. Hizdahr zo Loraq zjawił się godzinę po zachodzie słońca. Jego tokar był koloru burgundowego ze złocistym pasem i miał frędzle ze złotych paciorków. Nalewając mu wina, Dany opowiedziała o spotkaniu z Reznakiem i Zieloną Gracją.
– Te rytuały są pozbawione znaczenia – oznajmił Hizdahr. – Takim właśnie sprawom powinniśmy położyć kres. Meereen zbyt długo już ulegało starym głupim tradycjom. – Pocałował ją w rękę. – Daenerys, moja królowo, z radością umyję cię całą od stóp do głów, jeśli to właśnie muszę uczynić, by stać się twoim królem i małżonkiem.
– Jedyne, co musisz w tym celu uczynić, to przynieść mi pokój. Skahaz mówi, że otrzymałeś ostatnio jakieś wieści.
– To prawda. – Hizdahr skrzyżował długie nogi. Wyglądał na zadowolonego z siebie.
– Yunkai dadzą nam pokój, ale za pewną cenę. Zakłócenie handlu niewolnikami spowodowało wielkie straty w całym cywilizowanym świecie. Yunkai’i i ich sojusznicy otrzymają od nas rekompensatę w złocie i klejnotach.
O złoto i klejnoty było łatwo.
– Co jeszcze?
– Yunkai’i wznowią handel niewolnikami, na poprzednich zasadach. Astapor zostanie odbudowany jako miasto niewolnicze. Nie będziesz w tym przeszkadzała.
– Yunkai’i wznowili handel niewolnikami, nim jeszcze oddaliłam się o pięć mil od ich miasta. Czy zawróciłam? Król Cleon błagał, bym połączyła z nim siły i ruszyła na wojnę przeciwko nim, ale ja pozostałam głucha na jego błagania. Nie chcę wojny z Yunkai. Ile razy mam to powtarzać? Jakich obietnic żądają?
– Ach, to właśnie jest cierń ukryty w altanie, moja królowo – odparł Hizdahr zo Loraq. – Muszę ze smutkiem stwierdzić, że Yunkai’i nie wierzą w twe obietnice. Ciągle szarpią tę samą strunę harfy, mówiąc o jakimś pośle, którego podpaliły twoje smoki.
– Tylko jego tokar się spalił – stwierdziła Dany ze wzgardą w głosie.
– Tak czy inaczej, nie ufają ci. Ludzie z Nowego Ghis również nie. Słowa to wiatr, jak sama często powtarzasz. Nic, co mogłabyś powiedzieć, nie zapewni Meereen pokoju.
Twoi wrogowie domagają się czynów. Chcą, żebyśmy wzięli ślub i żebym władał u twego boku jako król.
Dany ponownie napełniła sobie kielich, choć niczego nie pragnęła bardziej, niż wylać mu cały dzban na głowę, by zetrzeć z jego ust ten pyszałkowaty uśmieszek.