Выбрать главу

Jej ostatnie słowo było jak uderzenie bicza, ale Theon nie śmiał odwdzięczyć się tym samym.

Wszelka bezczelność mogła go kosztować kolejny kawałek skóry.

— Pani, jeśli sądzisz, że lord Manderly pragnie nas zdradzić, to lordowi Boltonowi powinnaś o tym powiedzieć.

— Myślisz, że Roose o tym nie wie? Głupi z ciebie chłopak. Przyjrzyj się mu. Zauważ, jak uważnie obserwuje Manderly’ego. Nawet nie dotknie ustami żadnego dania, dopóki nie zobaczy, że lord Wyman go skosztował. Nie wypije ani jednego łyczka wina, dopóki nie ujrzy, że grubas pije z tej samej beczki. Myślę, że ucieszyłby się, gdyby tłuścioch spróbował jakiejś zdrady.

To by go rozweseliło. No wiesz, Roose nie ma uczuć. Te pijawki, które tak bardzo lubi, już przed wielu laty wyssały zeń wszelkie pasje. Nie kocha, nie nienawidzi ani nie rozpacza. Wszystko to dla niego gra, umiarkowanie interesująca rozrywka. Niektórzy zajmują się polowaniem, sokolnictwem albo grą w kości. Roose bawi się ludźmi. Ty i ja, ci Freyowie, lord Manderly, nowa tłusta żona, a nawet jego bękart, wszyscy jesteśmy dla niego tylko zabawkami. — Obok przeszedł sługa. Lady Dustin podsunęła mu kielich do napełnienia, a potem skinęła nań, rozkazując, by nalał również Theonowi. — Prawdę mówiąc — ciągnęła — lord Bolton aspiruje do czegoś więcej niż zwykły tytuł lordowski. Czemu nie miałby zostać królem północy? Lord Tywin nie żyje, królobójca został kaleką, a Krasnal uciekł. Lannisterowie już się nie liczą, a ty byłeś tak uprzejmy, że uwolniłeś go od Starków. Stary Walder Frey nie będzie miał nic przeciwko temu, by jego mała gruba Walda została królową. Biały Port może sprawić mu kłopoty, jeśli lord Wyman przeżyje nadchodzącą bitwę... ale jestem dziwnie pewna, że jej nie przeżyje. Stannis również nie. Roose pozbędzie się obu, tak samo, jak pozbył się Młodego Wilka. Któż jeszcze mógłby mu zagrozić?

— Ty — odparł Theon. — Pani Barrowton, lady Dustin przez małżeństwo i lady Ryswel z urodzenia.

Te słowa sprawiły jej przyjemność. Pociągnęła łyk wina z błyskiem w ciemnych oczach.

— Wdowa z Barrowton — poprawiła go. — Ale, tak, gdybym zechciała, mogłabym sprawić mu trudności. Oczywiście Roose też to widzi i dlatego stara się mnie zadowolić.

Mogłaby powiedzieć coś więcej, ale nagle zobaczyła maesterów. Było ich trzech. Weszli do komnaty przez lordowskie drzwi za podwyższeniem. Jeden był tłusty, a drugi bardzo młody, ale w swych szarych strojach i łańcuchach wyglądali jak trzy szare groszki z jednej czarnej łupiny.

Przed wojną Medrick służył lordowi Hornwoodowi, Rhodry lordowi Cerwynowi, a młody Henly lordowi Slate’owi. Roose Bolton sprowadził wszystkich trzech do Winterfel , każąc im zająć się krukami Luwina, by znowu można było wysyłać i odbierać wiadomości.

Gdy maester Medrick opadł na jedno kolano, by wyszeptać coś do ucha Boltona, lady Dustin wykrzywiła usta z niesmaku.

— Gdybym była królową, w pierwszej kolejności zabiłabym wszystkie te szare szczury. Kręcą się wszędzie, żywią się resztkami z lordowskich stołów, gadają coś do siebie i szepczą do uszu swych panów. Ale kto jest panem, a kto sługą? Każdy wielki lord ma maestera, a każdy pomniejszy lord pragnie go mieć. Jeśli ktoś go nie ma, ludzie mówią, że niewiele znaczy. Szare szczury czytają i piszą nasze listy, nawet tym lordom, którzy sami nie umieją czytać, a kto może mieć pewność, że nie wypaczają ich słów dla własnych celów? Powiedz mi, jaki z nich pożytek?

— Umieją uzdrawiać — odpowiedział Theon. Miał wrażenie, że lady Dustin tego od niego oczekuje.

— To prawda, umieją uzdrawiać. Nie powiedziałam, że brak im subtelności. Opiekują się nami, kiedy jesteśmy chorzy, ranni albo zrozpaczeni chorobą rodziców lub dzieci. Gdy tylko jesteśmy słabi i bezbronni, natychmiast się zjawiają. Kiedy nas uzdrowią, okazujemy im stosowną wdzięczność. A jeśli im się nie uda, pocieszają nas w naszej żałobie i za to również jesteśmy wdzięczni. Z tej wdzięczności dajemy im miejsce pod naszym dachem i wtajemniczamy ich w swe wstydliwe sekrety. Zasiadają we wszystkich naszych radach. Tak oto władca wkrótce zmienia się w poddanego. Tak właśnie stało się z lordem Rickardem Starkiem. Jego szarym szczurem był maester Walys. Czyż to nie sprytne, że maesterzy używają tylko jednego imienia, nawet ci, którzy mają nazwiska, gdy przybędą do Cytadeli? Dlatego nie wiemy, kim są i skąd przychodzą... ale jeśli ktoś się uprze, może się tego dowiedzieć. Nim maester Walys wykuł swój łańcuch, był znany jako Walys Flowers. Flowers, Hil , Rivers, Snow... takie nazwiska nadajemy swym bękartom, by wszyscy wiedzieli kim są, ale oni zawsze starają się jak najszybciej ich pozbyć. Matką Walysa Flowersa była dziewczyna z rodu Hightowerów... a ojcem ponoć arcymaester z Cytadeli. Szare szczury nie są tak cnotliwe, jak chciałyby nas przekonać, a maesterzy ze Starego Miasta są najgorsi ze wszystkich. Gdy Walys wykuł swój łańcuch, ukryty ojciec i jego przyjaciele pośpiesznie wysłali go do Winterfel , by wypełniał uszy lorda Rickarda zatrutymi słowami słodkimi jak miód. Małżeństwo z córką Tullych było jego pomysłem, nie wątp w to, i...

Przerwała nagle, gdy Roose Bolton wstał. Jego jasne oczy lśniły w blasku pochodni.

— Przyjaciele — zaczął i w komnacie zapadła cisza tak głęboka, że Theon słyszał wiatr szarpiący deskami w dziurach okiennych. — Stannis i jego rycerze wymaszerowali z Deepwood Motte pod sztandarem swego nowego czerwonego boga. Towarzyszą mu klany z północnych wzgórz na swych kudłatych karłowatych konikach. Jeśli pogoda się utrzyma, powinni tu dotrzeć za dwa tygodnie. Wronojad Umber maszeruje królewskim traktem, a od wschodu nadciągają Karstarkowie. Zamierzają dołączyć do lorda Stannisa i odebrać nam ten zamek.

Ser Hosteen zerwał się na nogi.

— Powinniśmy ruszyć im naprzeciw! Dlaczego mielibyśmy im pozwolić połączyć siły?

Dlatego, że Arnolf Karstark czeka tylko na znak od lorda Boltona, by zdradzić Stannisa — pomyślał Theon, gdy inni lordowie zaczęli wykrzykiwać swe rady. Lord Bolton uniósł rękę, nakazując im się uciszyć.

— Wielka Komnata to nie miejsce na takie dyskusje, szlachetni panowie. Przejdźmy do samotni, podczas gdy mój syn skonsumuje małżeństwo. Reszta może zostać w komnacie, ciesząc się jadłem i napojami.

Lord Dreadfort opuścił salę razem z trzema maesterami. Inni lordowie i dowódcy wstali, by podążyć za nim. Hother Umber, stary wychudzony mężczyzna zwany Kurwistrachem, miał zasępioną, złowrogą minę. Lord Manderly był tak pijany, że z komnaty musieli go wyprowadzać czterej silni mężczyźni.

— Musimy wysłuchać pieśni o Szczurzym Kucharzu — mamrotał, gdy przechodził obok Theona, wsparty na swych rycerzach. — Minstrelu, zaśpiewaj ją nam.

Lady Dustin podniosła się jako jedna z ostatnich. Kiedy wyszła, Theon nagle poczuł, że w sali zrobiło się duszno. Dopiero gdy wstał, uświadomił sobie, jak dużo wypił. Oddalając się chwiejnym krokiem od stołu, wytrącił dzban z rąk służącej. Wino spłynęło mu na buty i spodnie ciemnoczerwoną falą.

Wtem czyjaś dłoń złapała go za bark. Pięć twardych jak żelazo palców wbiło się w jego ciało.

— Wzywają cię, Fetor — oznajmił Skwaszony Alyn, owiewając go oddechem cuchnącym z powodu zepsutych zębów. Towarzyszyli mu Żółta Kuśka i Damon Zatańcz ze Mną.

— Ramsay mówi, że masz zaprowadzić pannę młodą do łoża.

Przeszył go dreszcz strachu. Odegrałem swą rolę — pomyślał. Dlaczego ja? Wiedział jednak, że lepiej się nie sprzeciwiać.

Lord Ramsay opuścił już komnatę. Jego żona, zrozpaczona i z pozoru zapomniana, siedziała pochylona i milcząca pod chorągwią rodu Starków, ściskając w obu dłoniach srebrny puchar.