Sądząc po tym, jak spojrzała na zbliżającego się Theona, wychyliła już niejeden kielich. Być może miała nadzieję, że jeśli się upije, ominie ją noc poślubna. Theon jednak wiedział, że tak się nie stanie.
— Lady Aryo — rzekł. — Chodź. Pora już, byś spełniła swój obowiązek.
Theon wyprowadził dziewczynę tylnym wejściem i ruszył z nią przez pokryty śniegiem dziedziniec do Wielkiej Wieży. Towarzyszyło im sześciu Chłopaków Bękarta. Do sypialni lorda Ramsaya wiodły trzy biegi kamiennych schodów. Urządzono ją w jednej z komnat, które pożar dotknął tylko lekko. Gdy szli na górę, Damon Zatańcz ze Mną gwizdał, a Obdzieracz przechwalał się, że lord Ramsay obiecał mu kawałek zakrwawionego prześcieradła w dowód szczególnego uznania.
Sypialnię dobrze przygotowano do skonsumowania małżeństwa. Wszystkie meble były nowe, sprowadzono je w taborach z Barrowton. Łoże z baldachimem miało wypełniony pierzem materac oraz zasłony z krwawoczerwonego aksamitu. Na kamiennej podłodze rozrzucono wilcze skóry. Na kominku palił się ogień, a na stoliku przy łożu świeca. Na kredensie stał dzban wina i dwa kielichy. Obok leżało pół koła białego sera z żyłkami.
Było tu również krzesło z czarnej dębiny o czerwonym skórzanym siedzisku. Lord Ramsay spoczywał na nim, gdy weszli do środka. Na jego ustach błyszczała ślina.
— Ach, moja słodka dziewica. Dobrze się spisaliście, chłopaki. Możecie odejść. Nie ty, Fetor.
Ty zostań.
Nazywam się Fetor i podglądam przeto. Poczuł kurcz w brakujących palcach, dwóch w lewej dłoni i jednym w prawej. U pasa miał sztylet, ukryty w skórzanej pochwie, ale ciężki, tak bardzo ciężki. U prawej dłoni brakuje mi tylko małego palca — przypominał sobie Theon. Mogę w nią ująć nóż.
— Czym mogę ci służyć, panie?
— Przyprowadziłeś mi dziewkę. To znaczy, że powinieneś też odpakować podarunek.
Przyjrzyjmy się młodej córce Neda Starka.
Ona nie jest spokrewniona z lordem Eddardem — omal nie powiedział Theon. Ramsay o tym wie, musi wiedzieć. Cóż to za nowa okrutna gra? Dziewczyna stała przy słupku łoża, drżąc jak sarenka.
— Lady Aryo, zechciej się odwrócić. Muszę rozwiązać sznurówki sukni.
— Nie. — Lord Ramsay nalał sobie wina. — To by za długo trwało. Przetnij suknię.
Theon wyciągnął sztylet. Muszę się tylko odwrócić i go pchnąć. Wiedział już, na czym polega gra. To kolejna pułapka — powiedział sobie, wspominając Kyrę i jej klucze. Chce, żebym spróbował go zabić. A gdy mi się nie uda, zedrze skórę z dłoni, w której trzymałem sztylet. Złapał w rękę garść tkaniny.
— Stój spokojnie, pani. — Poniżej pasa suknia była luźna, tam więc wbił sztylet, a potem przesuwał go powoli ku górze, uważając, by nie zranić dziewczyny. Stal przecinała wełnę i jedwab ze słabym, cichym dźwiękiem. Panna młoda drżała. Theon złapał ją za ramię i unieruchomił. Nazywa się Jeyne Poole i musi czuć ból. Wzmocnił uścisk, na ile pozwalała mu na to okaleczona lewa dłoń. — Stój spokojnie.
Wreszcie suknia spadła do stóp dziewczyny.
— Bieliznę też — rozkazał Ramsay. Fetor go posłuchał.
Kiedy skończył, panna młoda była naga, a piękny ślubny strój zamienił się w stertę szarych i białych łachmanów leżących u jej stóp. Piersi miała małe i ostro zakończone, biodra wąskie i dziewczęce, a nogi chude jak u ptaszka. To dziecko. Theon zapomniał, że jest taka młoda. W tym samym wieku co Sansa. Arya byłaby jeszcze młodsza. Mimo że na kominku palił się ogień, w sypialni było zimno. Bladą skórę Jeyne pokryła gęsia skórka. W pewnej chwili dziewczyna uniosła ręce, jakby chciała zakryć piersi, ale Theon poruszył ustami, wypowiadając bezgłośnie:
Nie. Zobaczyła to i natychmiast się powstrzymała.
— I co o niej sądzisz, Fetor? — zapytał lord Ramsay.
— Jest... — Jakiej odpowiedzi pragnie? Co mu powiedziała przed pójściem do bożego gaju?
Wszyscy mówili, że jestem ładna. Teraz taka nie była. Widział siatkę delikatnych blizn na plecach. Ktoś ją wychłostał. — ...piękna, taka... taka piękna.
Ramsay rozciągnął usta w wilgotnym uśmiechu.
— Czy kutas ci twardnieje na jej widok, Fetor? Czy rozrywa ci sznurówki? Chciałbyś wyruchać ją pierwszy? — Roześmiał się. — Księciu Winterfel powinno przysługiwać to prawo, jak wszystkim lordom w dawnych czasach. Prawo pierwszej nocy. Ale ty nie jesteś lordem, prawda? Tylko Fetorem. Prawdę mówiąc, nie jesteś nawet mężczyzną. — Wypił kolejny łyk wina, a potem cisnął kielichem o ścianę, rozbijając go. Po kamieniach spłynęły czerwone rzeczułki. — Lady Aryo, właź na łoże. Tak jest, oprzyj się o poduszki, jak przystało żonie. A teraz rozłóż nogi i pokaż nam pizdę.
Dziewczyna posłuchała go bez słowa. Theon postąpił krok ku drzwiom. Lord Ramsay usiadł obok żony, położył dłoń na wewnętrznej powierzchni jej uda, a potem wepchnął dwa palce do środka. Westchnęła z bólu.
— Jesteś sucha jak stara kość. — Ramsay wyciągnął rękę i uderzył dziewczynę w twarz. -
Powiedziano mi, że wiesz, jak sprawić przyjemność mężczyźnie. Czy to było kłamstwo?
— N... nie, panie. W... wyszkolono mnie.
Ramsay wstał. Jego twarz lśniła w blasku ognia.
— Fetor, chodź tu. Przygotuj ją dla mnie.
Przez moment nie potrafił go zrozumieć.
— J... jak to, panie? Nie mam... nie...
— Ustami — wyjaśnił lord Ramsay. — I pośpiesz się. Jeśli nie będzie wilgotna, gdy skończę się rozbierać, utnę ci język i przybiję go do ściany.
Usłyszał wrzeszczącego w bożym gaju kruka. W dłoni nadal ściskał sztylet.
Schował go.
Nazywam się Fetor, jestem słaby przeto.
Pochylił się i zabrał do roboty.
OBSERWATOR
— Pokażcie nam tę głowę — rozkazał książę.
Areo Hotah przesunął dłoń po długim drzewcu halabardy, swej żony z jesionowego drewna i żelaza. Przez cały czas z uwagą obserwował białego rycerza, ser Balona Swanna, i tych, którzy z nim przyszli. Obserwował Żmijowe Bękarcice, każdą siedzącą przy innym stole. Obserwował lordów i damy, służących, starego ślepego seneszala oraz młodego maestera Mylesa o jedwabistej brodzie i służalczym uśmiechu. Stał w połowie w świetle, a w połowie w cieniu, i widział wszystkich. Służ. Słuchaj. Broń. To było jego zadanie.
Wszyscy poza nim patrzyli tylko na skrzynkę. Wyrzeźbiono ją z hebanu i wyposażono w srebrne zameczki oraz zawiasy. Z pewnością wyglądała pięknie, ale wielu z tych, którzy zgromadzili się w Starym Pałacu w Słonecznej Włóczni, mogło wkrótce zginąć z powodu jej zawartości.
Maester Caleotte ruszył w stronę ser Balona Swanna, szurając pantoflami o podłogę. Niski pękaty człowieczek prezentował się wspaniale w swych szatach w szerokie pasy barwy brunatnej i szarego orzecha oraz wąskie czerwone prążki. Pokłonił się, przyjął szkatułkę z rąk białego rycerza i zaniósł ją na podwyższenie, gdzie Doran Martel siedział w fotelu na kółkach między swą córką Arianne a ukochaną faworytą swego nieżyjącego brata, El arią. Setka wonnych świec wypełniała komnatę przyjemnymi zapachami. Na palcach lordów lśniły pierścienie, a pasy na sukniach i stroiki na włosach zdobiły damy. Areo Hotah wypolerował na wysoki połysk swą koszulę z miedzianych łusek, by również błyszczeć w świetle świec.