Выбрать главу

W komnacie zapadła cisza. Dorne wstrzymało oddech. Maester Caleotte postawił szkatułkę na podłodze, obok fotela księcia Dorana. Jego palce, zwykle tak zręczne i pewne, nagle zrobiły się niezgrabne. Po chwili otworzył zameczek i uniósł pokrywę, odsłaniając ukrytą wewnątrz czaszkę. Hotah usłyszał, że ktoś odchrząknął. Jedna z bliźniaczek lorda Fowlera wyszeptała coś do drugiej. El aria Sand zamknęła oczy i szeptała modlitwę.

Kapitan straży zauważył, że ser Balon Swann stoi sztywno jak napięta cięciwa. Nowy biały rycerz nie był tak wysoki i przystojny jak poprzedni, ale miał potężniejszą klatkę piersiową i muskularne ramiona. Śnieżnobiały płaszcz zapiął sobie pod szyją srebrną broszą ozdobioną dwoma łabędziami, jednym z kości słoniowej, a drugim z onyksu. Areo Hotah odnosił wrażenie, że ptaki walczą ze sobą. Noszący je mężczyzna również wyglądał na wojownika. Nie zginie tak łatwo jak tamten. Nie rzuci się prosto na moją halabardę, jak zrobił ser Arys. Schowa się za tarczą i zmusi mnie do ataku. Gdyby do tego doszło, Hotah będzie gotowy. Jego halabarda była tak ostra, że mógłby się nią golić.

Pozwolił sobie na krótkie spojrzenie na szkatułkę. Uśmiechnięta czaszka spoczywała na łożu z czarnego filcu. Wszystkie czaszki się uśmiechały, ale ta była bardziej zadowolona niż inne. I większa. Kapitan straży nigdy w życiu nie widział tak wielkiej czaszki. Jej kość czołowa była gruba i ciężka, a żuchwa masywna. Czaszka lśniła w blasku świec, biała jak płaszcz ser Balona.

— Umieśćcie ją na piedestale — rozkazał książę. W oczach lśniły mu łzy. — Piedestał był kolumną z czarnego marmuru, trzy stopy wyższą od maestera Caleotte’a. Niski grubasek wspiął się na palce, ale i tak nie zdołał sięgnąć szczytu. Areo Hotah chciał już mu pomóc, ale Obara Sand była szybsza. Brak bicza i tarczy nie pozbawił jej gniewnego męskiego wyglądu. Zamiast sukni nosiła męskie spodnie i opadającą do połowy łydki lnianą tunikę, podtrzymywaną w tali pasem z miedzianych słońc. Brązowe włosy związała sobie w węzeł. Wyjęła czaszkę z miękkich różowych dłoni maestera i umieściła ją na szczycie kolumny.

— Góra już nie jeździ — oznajmił z powagą książę.

— Czy jego śmierć była długa i bolesna, ser Balonie? — zapytała Tyene Sand tonem dziewczyny pragnącej się dowiedzieć, czy ładnie wygląda w swej sukni.

— Krzyczał przez wiele dni, pani — odpowiedział biały rycerz, choć było oczywiste, że mówi to z niechęcią. — Słyszeliśmy go w całej Czerwonej Twierdzy.

— Czy to cię martwi, ser? — zapytała lady Nym. Miała na sobie suknię z żółtego jedwabiu, tak cienkiego i delikatnego, że blask świec przebijał się przez nią, ujawniając złote nici i klejnoty kryjące się pod spodem. Strój był tak nieprzyzwoity, że biały rycerz patrzył na nią z wyraźnym skrępowaniem, ale Hotahowi się podobał. Nymeria prawie naga była najmniej niebezpieczna.

Gdyby nie to, z pewnością ukryłaby pod ubraniem kilkanaście noży. — Wszyscy się zgadzają, że ser Gregor był krwiożerczą bestią. Jeśli jakikolwiek człowiek zasłużył na takie cierpienia, to z pewnością on.

— Może i tak, pani — odparł Balon Swann — ale ser Gregor był rycerzem, a rycerz powinien zginąć z mieczem w dłoni. Trucizna to podła i niegodziwa metoda pozbawiania życia.

Lady Tyene uśmiechnęła się na te słowa. Wdziała dziś kremowo-zieloną suknię o długich koronkowych rękawach, tak skromną i niewinną, że każdy mężczyzna, który by na nią spojrzał, mógłby ją uznać za najcnotliwszą z panien. Areo Hotah wiedział lepiej. Jej białe miękkie dłonie zadawały śmierć być może nawet skuteczniej niż pokryte stwardnieniami ręce Obary.

Obserwował ją pilnie, uważając na każdy ruch palców.

Książę Doran zmarszczył brwi.

— Zapewne, ser Balonie, ale lady Nym ma rację. Jeśli ktokolwiek zasłużył na to, by umrzeć z krzykiem na ustach, to z pewnością Gregor Clegane. Zamordował moją miłą siostrę i roztrzaskał głowę jej synka o ścianę. Modlę się tylko o to, by płonął teraz w jakimś piekle, a Elia i jej dzieci odnalazły spokój. Dorne pragnęło sprawiedliwości i cieszę się, że pożyłem wystarczająco długo, by poczuć jej smak. Lannisterowie w końcu dowiedli prawdziwości swego zawołania i spłacili ten stary dług.

Książę pozostawił zadanie wstania i wzniesienia toastu Ricassowi, swemu ślepemu seneszalowi.

— Panowie i panie, wypijmy wszyscy za Tommena, Pierwszego Tego Imienia, króla Andalów, Rhoynarów i Pierwszych Ludzi, władcę Siedmiu Królestw.

Gdy seneszal mówił, służący zaczęli krążyć pośród gości, napełniając im kielichy z trzymanych w rękach dzbanów. To było dornijskie wzmocnione wino, ciemne jak krew i słodkie jak zemsta. Kapitan nie pił. Nigdy tego nie robił na ucztach. Książę również nie skosztował trunku. Miał własne wino, przygotowane przez maestera Mylesa, wzbogacone w makowy sok łagodzący ból w obrzękłych stawach.

Biały rycerz wypił wino, zgodnie z wymogami uprzejmości. Jego towarzysze również, podobnie jak księżniczka Arianne, lady Jordayne, lord Bożej łaski, rycerz z Cytrynowego Lasu, pani Wzgórza Duchów... a nawet El aria Sand, umiłowana faworyta księcia Oberyna, która była z nim w Królewskiej Przystani, kiedy zginął. Uwagę Hotaha przyciągali przede wszystkim ci, którzy nie pili: ser Daemon Sand, lord Tremond Gargalen, bliźniaczki Fowlera, Dagos Manwoody, Ullerowie z Hel holtu i Wyłowie ze Szlaku Kości. Jeśli będą kłopoty, mogą się zacząć od któregoś z nich. Dorne było podzielonym krajem, rozdartym przez gniew, i panowanie księcia Dorana nie było takie pewne, jakby należało. Wielu zaprzysiężonych mu lordów uważało go za słabeusza i ucieszyłoby się z otwartej wojny z Lannisterami oraz chłopcem zasiadającym na Żelaznym Tronie.

Najważniejsze wśród niezadowolonych były Żmijowe Bękarcice, nieślubne córki nieżyjącego brata księcia, Oberyna. Trzy z nich były obecne na uczcie. Doran Martel był najmądrzejszym z książąt i kapitan straży nie miał prawa kwestionować jego decyzji, Areo Hotah zadawał sobie jednak pytanie, dlaczego Doran postanowił uwolnić Obarę, Nymerię i Tyene z jednoosobowych cel w Wieży Włóczni.

Tyene odmówiła spełnienia wzniesionego przez Ricassa toastu szeptem, a lady Nym skinieniem dłoni. Obara pozwoliła, by wypełniono jej puchar aż po brzegi, a potem wylała czerwone wino na posadzkę. Dziewka służebna uklękła, by wytrzeć kałużę, a Obara opuściła komnatę. Po chwili księżniczka Arianne pod jakimś pretekstem podążyła za nią. Obara nigdy nie zwróciłaby swego gniewu przeciwko małej księżniczce — pomyślał Hotah. Są kuzynkami i bardzo się kochają.

Uczta trwała do późnej nocy, pod przewodnictwem uśmiechniętej czaszki spoczywającej na kolumnie z czarnego marmuru. Podano siedem dań, ku czci siedmiu bogów i siedmiu braci z Gwardii Królewskiej. Zupę z jajami i cytrynami, długą zieloną paprykę faszerowaną serem i cebulą. Pasztet z minoga, kapłony w miodzie i suma złowionego w Zielonej Krwi, tak wielkiego, że musiało go przynieść czterech służących. Potem przyszła kolej na smakowity gulasz z węży.

Kawałki siedmiu różnych gatunków tych gadów duszono ze smoczą papryką, malinowymi pomarańczami oraz odrobiną jadu dla zaostrzenia smaku. Hotah wiedział, że gulasz jest piekielnie ostry, choć sam go nie próbował. Następnie podano sorbet, dla ochłodzenia języka, a na deser każdy z gości otrzymał cukrową czaszkę. Gdy już rozbili skorupę i dostali się do środka, znaleźli tam słodki sos oraz kawałki śliwek i wiśni.

Księżniczka Arianne wróciła akurat na faszerowaną paprykę. Moja mała księżniczka — pomyślał Hotah, ale Arianne była już dorosłą kobietą. Szkarłatny jedwabny strój, który wdziała, nie pozwalał w to wątpić. Ostatnio jednak zmieniła się również pod innymi względami. Jej spisek mający na celu ukoronowanie Myrcel i zdradzono i rozbito, życie jej rycerza zakończył krwawy cios halabardy Areo Hotaha, a ją samą uwięziono w samotności i ciszy Wieży Włóczni.