Wszystko to ją utemperowało. Było też jednak coś jeszcze, jakiś sekret, w który wtajemniczył ją ojciec przed uwolnieniem z więzienia. Kapitan nie wiedział, co to mógł być za sekret.
Książę posadził córkę na honorowym miejscu, między sobą a białym rycerzem. Arianne z uśmiechem wróciła na miejsce i wyszeptała coś do ucha ser Balona. Rycerz nie raczył jej odpowiedzieć. Hotah zauważył, że zjadł bardzo niewiele; łyżkę zupy, kąsek papryki, nogę kapłona, odrobinę ryby. Odmówił pasztetu z minogów i zjadł tylko małą łyżkę gulaszu. To jednak wystarczyło, by na czoło wystąpiły mu kropelki potu. Hotah go rozumiał. Po przybyciu do Dorne od ostrych dań dręczyły go skurcze w trzewiach i piekł język. To jednak było przed wielu laty.
Teraz miał białe włosy i mógł jeść wszystko, co jedli rodowici Dornijczycy.
Gdy podano cukrowe czaszki, ser Balon zacisnął usta i obrzucił księcia przeciągłym spojrzeniem, by sprawdzić, czy z niego nie zadrwiono. Doran Martel nie zwrócił na to uwagi, ale jego córka tak.
— Kucharz pozwolił sobie na mały żarcik, ser Balonie — wyjaśniła Arianne. — Dla Dornijczyków nic nie jest święte, nawet śmierć. Nie będziesz się na nas gniewał, prawda? — Musnęła palcami grzbiet dłoni białego rycerza. — Mam nadzieję, że podoba ci się w Dorne.
— Wszyscy są bardzo gościnni, pani.
Arianne dotknęła broszy z kłócącymi się ptakami spinającej jego płaszcz.
— Zawsze lubiłam łabędzie. Poza Wyspami Letnimi nie ma żadnych ptaków, które byłyby choć w połowie tak piękne.
— Twoje pawie mogłyby być innego zdania — zauważył ser Balon.
— Mogłyby — przyznała Arianne — ale pawie to próżne, pełne pychy stworzenia. Ciągle się popisują tymi swoimi kolorami. Wolę łabędzie z ich surową bielą albo piękną czernią.
Ser Balon pokiwał głową i pozwolił sobie na łyk wina. Ten nie da się uwieść tak łatwo, jak jego zaprzysiężony brat — pomyślał Hotah. Ser Arys był chłopcem, pomimo dorosłego wieku. Ser Balon to mężczyzna i w dodatku ostrożny. Kapitan na pierwszy rzut oka widział, że biały rycerz czuje się skrępowany. To miejsce jest dla niego niezwykłe i nie lubi go. To również Hotah potrafił zrozumieć. Jemu także Dorne wydawało się dziwaczne, gdy przed laty przybył tu z własną księżniczką. Brodaci kapłani nauczyli go języka powszechnego Westeros przed wysłaniem w drogę, ale wszyscy Dornijczycy mówili za szybko, by mógł ich zrozumieć. Dornijskie kobiety były rozwiązłe, wino kwaśne, a potrawy pełne osobliwych ostrych przypraw. Tutejsze słońce było zaś gorętsze od bladego słońca Norvos i codziennie gorzało bezlitośnie na błękitnym niebie.
Podróż ser Balona była krótsza, ale kapitan wiedział, że królewski gwardzista miał po drodze trudności. Z Królewskiej Przystani wyruszyło z nim trzech rycerzy, ośmiu giermków i dwudziestu zbrojnych, a także liczni służący i stajenni, ale odkąd przekroczyli góry i znaleźli się w Dorne, ich wędrówkę spowalniały niezliczone uczty, polowania i uroczystości, urządzane na ich cześć w każdym zamku, który odwiedzali. A teraz, gdy już dotarli do Królewskiej Włóczni, nie spotkali ich tu ani księżniczka Myrcel a, ani ser Arys Oakheart. Biały rycerz wie, że coś jest nie w porządku — pomyślał Hotah. Ale na tym jeszcze nie koniec. Być może niepokoiła go też obecność Żmijowych Bękarcic. Jeśli tak, powrót Obary do komnaty z pewnością był dla niego jak ocet wylany na ranę.
Córka księcia Oberyna wróciła na miejsce bez słowa i siedziała tam teraz z naburmuszoną miną, nie uśmiechając się ani nic nie mówiąc.
Zbliżała się już północ, gdy książę Doran wreszcie zwrócił się ku białemu rycerzowi.
— Ser Balonie, czytałem list od naszej łaskawej królowej, który mi oddałeś — oznajmił. — Czy mogę przyjąć założenie, że znasz jego treść?
Hotah zauważył, że rycerz nagle się zaniepokoił.
— Znam, panie. Jej Miłość poinformowała mnie, że może mi przypaść zadanie eskortowania jej córki z powrotem do Królewskiej Przystani. Król Tommen stęsknił się za siostrą i chciałby, by księżniczka Myrcel a przybyła na dwór z krótką wizytą.
Księżniczka Arianne zrobiła smutną minę.
— Och, ale wszyscy tak bardzo polubiliśmy Myrcel ę, ser. Ona i mój brat Trystane stali się nierozłączni.
— Książę Trystane również będzie w Królewskiej Przystani mile widzianym gościem — zapewnił Balon Swann. — Jestem pewien, że król Tommen chciałby go poznać. Jego Miłość ma bardzo niewielu towarzyszy w zbliżonym wieku.
— Więzy powstałe w latach chłopięcych mogą połączyć mężczyzn na całe życie — przyznał książę Doran. — Gdy Trystane i Myrcel a się pobiorą, on i Tommen będą jak bracia. Królowa Cersei ma rację. Chłopcy powinni się poznać i zaprzyjaźnić. Z pewnością będzie nam w Dorne brakowało Trystane’a, ale pora już, by chłopak liznął świata położonego poza murami Słonecznej Włóczni.
— Wiem, że w Królewskiej Przystani czeka go bardzo ciepłe przyjęcie.
Dlaczego teraz się poci? — zastanawiał się kapitan, przyglądając mu się z uwagą. W komnacie jest chłodno, a gulaszu prawie nie jadł.
— Jeśli zaś chodzi o inne sprawy, które porusza królowa Cersei — ciągnął książę Doran — to prawda, że przysługujące Dorne miejsce w małej radzie pozostaje puste od chwili śmierci mojego brata i już najwyższy czas obsadzić je ponownie. Czuję się zaszczycony, że Jej Miłość uważa, iż moje rady mogą być dla niej cenne, ale zadaję sobie pytanie, czy starczy mi sił na taką podróż. Może, gdybyśmy wybrali drogę morską...?
— Popłynąć statkiem? — Ser Balon sprawiał wrażenie nieprzyjemnie zaskoczonego. — To... czy to byłoby bezpieczne, mój książę? Słyszałem, że jesienią jest mnóstwo niebezpiecznych sztormów, a do tego... piraci na Stopniach...
— Piraci. Oczywiście. Może i masz rację, ser. Bezpieczniej będzie wrócić tą samą drogą, którą tu przybyłeś. — Książę Doran uśmiechnął się miło. — Porozmawiamy o tym jutro. Gdy dotrzemy do Wodnych Ogrodów, zawiadomimy Myrcel ę. Na pewno bardzo ją to podekscytuje. Nie wątpię, że ona również tęskni za bratem.
— Gorąco pragnę znowu ją ujrzeć — oświadczył ser Balon. — Chciałbym też odwiedzić wasze Wodne Ogrody. Słyszałem, że są bardzo piękne.
— Piękne i spokojne — zapewnił książę. — Chłodne powiewy, lśniąca w słońcu woda i śmiech dzieci. Wodne Ogrody to moje ulubione miejsce na tym świecie, ser. Zbudował je jeden z moich przodków, by sprawić przyjemność swej świeżo poślubionej żonie z rodu Targaryenów. Znalazła w nich azyl przed pyłem i upałem Słonecznej Włóczni. Miała na imię Daenerys. Była siostrą króla Daerona Dobrego i to jej małżeństwo uczyniło Dorne częścią Siedmiu Królestw. Wszyscy wiedzieli, że dziewczyna kochała bękarciego brata Daerona, Daemona Blackfyre’a, i to z wzajemnością, ale król był mądry i rozumiał, że dobro tysięcy musi być ważniejsze niż pragnienia dwojga, nawet jeśli byli mu bliscy. To Daenerys wypełniła ogrody roześmianymi dziećmi. Z początku własnymi, lecz później również synami i córkami lordów oraz rycerzy na włościach, których sprowadzano tu, by dotrzymywali towarzystwa chłopcom i dziewczętom książęcej krwi. A pewnego letniego dnia, gdy upał był piekielny, ulitowała się również nad dziećmi stajennych, kucharzy oraz innej służby i im także pozwoliła się kąpać w basenach i fontannach. Ta tradycja przetrwała po dziś dzień. — Książę złapał za koła fotela i odsunął się od stołu. — Musisz mi już wybaczyć, ser. Zmęczyła mnie długa rozmowa, a o świcie musimy wyruszyć w drogę. Obaro, czy będziesz tak uprzejma i odwieziesz mnie do łoża? Nymerio, Tyene, wy również chodźcie, by życzyć staremu stryjkowi dobrej nocy.