Выбрать главу

Obara Sand wytoczyła fotel księcia z komnaty gościnnej Słonecznej Włóczni i ruszyła długą galerią do jego samotni. Areo Hotah szedł z tyłu, razem z jej siostrą, księżniczką Arianne i El arią Sand. Za nimi śpieszył maester Caleotte w swych pantoflach. Ściskał czaszkę Góry, jakby była niemowlęciem.

— Chyba nie zamierzasz naprawdę wysłać Trystane’a i Myrcel i do Królewskiej Przystani? — zapytała Obara, pchając fotel. Długie, gniewne kroki sprawiały, że szła stanowczo za szybko i drewniane koła fotela podskakiwały na nieociosanych kamieniach podłoża. — Jeśli to zrobisz, nigdy już nie zobaczymy dziewczyny, a twój syn przez całe życie pozostanie zakładnikiem Żelaznego Tronu.

— Masz mnie za głupca, Obaro? — Książę westchnął. — Nie wiesz o bardzo wielu rzeczach.

Rzeczach, o których lepiej nie rozmawiać tutaj, gdzie wszyscy mogą nas usłyszeć. Jeśli będziesz trzymała język za zębami, mogę cię oświecić. — Skrzywił się boleśnie. — Wolniej, na miłość, jaką mnie darzysz. Od tego ostatniego wstrząsu ból przeszył moje kolano jak nożem.

Obara zwolniła o połowę.

— Co więc zamierzasz zrobić? — zapytała.

— To samo, co zawsze — mruknęła jej siostra Tyene. — Będzie zwlekał, wykręcał się i opóźniał sprawę. Nikt nie radzi sobie z tym lepiej niż nasz dzielny stryjek.

— Krzywdzisz go — odezwała się księżniczka Arianne.

— Uciszcie się wszystkie — rozkazał książę.

Dopiero gdy drzwi samotni zamknęły się za nimi bezpiecznie, zawrócił fotel i spojrzał na towarzyszące mu kobiety. Ten wysiłek wystarczył, żeby dostał zadyszki. Co więcej, myrijski koc przykrywający mu nogi zaczepił o szprychy i musiał go złapać w rękę, żeby się w nie nie wkręcił.

Jego odsłonięte kończyny wyglądały okropnie. Były blade i miękkie. Obrzękłe kolana zrobiły się czerwone, a prawie fioletowe palce u nóg były dwa razy większe niżby należało. Areo Hotah widział je już tysiąc razy i wciąż trudno mu było na nie patrzeć.

Księżniczka Arianne podeszła bliżej.

— Pomogę ci, ojcze.

Książę zdołał uwolnić narzutę.

— Jeszcze potrafię sobie poradzić z własnym kocem. Zostało mi przynajmniej tyle.

Nie było to wiele. Jego nogi już od trzech lat były całkowicie bezużyteczne, ale w rękach i ramionach zachował jeszcze trochę siły.

— Czy mam przynieść mojemu księciu naparstek makowego mleka? — zapytał maester Caleotte.

— Ból jest tak wielki, że potrzebowałbym całego wiadra. Dziękuję, ale nie. Muszę mieć przytomny umysł. Nie będziesz już mi dziś potrzebny.

— Jak sobie życzysz, mój książę.

Maester Caleotte pokłonił się. W miękkich różowych dłoniach nadal ściskał czaszkę ser Gregora.

— Wezmę to. — Obara Sand wyrwała mu czaszkę i uniosła ją w wyciągniętej ręce. — Jak wyglądał Góra? Skąd wiemy, że to on? Mogli zanurzyć głowę w smole. Po co obdarli ją aż do kości?

— Smoła zniszczyłaby szkatułkę — zasugerowała lady Nym, gdy maester Caleotte opuścił samotnię. — Nikt nie widział śmierci Góry i nikt nie był świadkiem ucięcia mu głowy. Przyznaję, że to mnie niepokoi, ale co mogłaby dać tej suce, królowej, próba oszustwa? Jeśli Gregor Clegane żyje, prawda prędzej czy później wyjdzie na jaw. On miał osiem stóp wzrostu. W całym Westeros nie ma drugiego takiego jak on. Jeśli ktoś taki pojawi się znowu, kłamstwo Cersei Lannister zostanie zdemaskowane przed całymi Siedmioma Królestwami. Musiałaby być koszmarnie głupia, by podjąć takie ryzyko. Co mogłaby w ten sposób zyskać?

— Czaszka z pewnością jest wielka — przyznał książę. — Wiemy też, że Oberyn zadał Gregorowi straszliwe rany. Wszystkie relacje, jakie do nas dotarły, potwierdzają, że Clegane skonał powoli, cierpiąc straszliwy ból.

— Tak, jak pragnął ojciec — dodała Tyene. — Siostry, zaprawdę znam truciznę, której użył. Jeśli jego włócznia choć raz przebiła skórę Góry, Clegane nie żyje. Nie obchodzi mnie, jaki był wielki.

Nie wierzcie młodszej siostrze, jeśli chcecie, ale nigdy nie wątpcie w naszego ojca.

— Nigdy w niego nie wątpiłam i nigdy nie zwątpię — obruszyła się Obara. Pocałowała drwiącą czaszkę. — Przyznaję, że to niezły początek.

— Początek? — powtórzyła z niedowierzaniem El aria Sand. — Bogowie brońcie. Oby to już był koniec. Tywin Lannister nie żyje, podobnie jak Robert Baratheon, Amory Lorch, a teraz również Gregor Clegane. Wszyscy, którzy przyłożyli rękę do zamordowania Eli i jej dzieci. Nawet Joffrey, który nie przyszedł jeszcze na świat, gdy zginęła. Widziałam jego śmierć. Łapał się za gardło, próbując zaczerpnąć oddechu. Kogo jeszcze moglibyśmy zabić? Czy Myrcel a i Tommen muszą zginąć, by cienie Rhaenys i Aegona mogły spoczywać w pokoju? Kiedy to się skończy?

— Skończy się krwią, tak samo, jak się zaczęło — odparła lady Nym. — Skończy się, gdy mury Casterly Rock pękną, a na kryjące się wewnątrz robaki i czerwie padną promienie słońca.

Skończy się całkowitą zagładą Tywina Lannistera i wszystkiego, co stworzył.

— Tywin zginął z ręki własnego syna — warknęła El aria.

— Czegóż więcej mogłabyś pragnąć?

— Wolałabym, żeby zginął z mojej. — Lady Nym usiadła na krześle. Czarny długi warkocz opadał jej na kolana. Miała zakola na czole, jak ojciec, oraz wielkie, błyszczące oczy. Czerwone jak wino usta rozciągała w niewinnym uśmiechu. — Wtedy jego śmierć nie byłaby tak łatwa.

— Ser Gregor robi wrażenie bardzo samotnego — dodała Tyene słodkim głosem septy. -

Jestem pewna, że ucieszyłby się z towarzystwa.

Po policzkach El ari spływały łzy, jej ciemne oczy błyszczały. Nawet kiedy płacze, ma w sobie siłę — pomyślał kapitan.

— Oberyn pragnął zemsty za Elię. Teraz wy trzy pragniecie pomścić jego. Przypominam wam, że mam cztery córki. Wasze siostry. Moja Elia ma czternaście lat i jest już prawie kobietą. Obel a ma dwanaście, stoi na granicy panieństwa. Uwielbiają was, a Dorea i Loreza z kolei ubóstwiają je. Gdybyście zginęły, czy El i Obel a będą musiały szukać zemsty za was, a potem Dorea i Loree za nie? Czy tak to ma się toczyć aż po kres wieków? Pytam jeszcze raz, kiedy to się skończy? -

El aria Sand położyła dłoń na czaszce Góry. — Widziałam, jak wasz ojciec zginął. To jest jego zabójca. Czy mam zabrać jego czaszkę do łoża, żeby pocieszała mnie nocą? Czy będzie mnie rozśmieszała, pisała dla mnie pieśni, czy zaopiekuje się mną, gdy będę stara i chora?

— Co twoim zdaniem powinnyśmy uczynić, pani? — zapytała lady Nym. — Czy mamy odłożyć z uśmiechem włócznie i zapomnieć o wszystkich krzywdach, które nam wyrządzono?

— Wojna nadejdzie, czy tego chcemy, czy nie — dodała Obara. — Na Żelaznym Tronie zasiada chłopiec. Lord Stannis siedzi na Murze i zwołuje ludzi z północy pod swe chorągwie. Dwie królowe walczą o Tommena jak suki żrące się o mięsistą kość. Żelaźni ludzie zdobyli Tarcze i wyprawiają się w górę Manderu, docierając do samego serca Reach. To znaczy, że Wysogród również musi się czuć zagrożony. Naszych wrogów ogarnął chaos. Nadszedł czas.