Выбрать главу

– Drogon – wyszeptała. – Gdzie jesteś?

Przez chwilę zdawało się jej, że widzi go na niebie. Jego czarne skrzydła przesłaniały gwiazdy.

Odwróciła się plecami do nocy i spojrzała na Barristana Selmy’ego, który stał bez słowa w ciemności.

– Brat powiedział mi kiedyś westeroską zagadkę. Kto słucha wszystkiego, ale nic nie słyszy?

– Rycerz z Gwardii Królewskiej – odparł z powagą Selmy.

– Słyszałeś propozycję Xara?

– Słyszałem, Wasza Miłość – potwierdził stary rycerz, ze wszystkich sił starając się nic spoglądać na jej nagą pierś.

Ser Jorah nie odwracałby wzroku. Kochał kobietę, a ser Barristan miłuje tylko królową. Mormont był szpiegiem, przesyłał informacje wrogom Dany z Westeros, ale często udzielał jej też dobrych rad.

– I co o niej sądzisz? I o nim?

– O nim nie warto myśleć, ale te statki... Wasza Miłość, mogłyby nas zanieść do domu jeszcze przed końcem roku.

Dany nigdy nie miała prawdziwego domu. W Braavos był dom z czerwonymi drzwiami, ale to wszystko.

– Strzeż się Qartheńczyków przynoszących dary, zwłaszcza kupców z Trzynastu. Jest w tym jakaś pułapka. Może statki są przegniłe albo...

– Gdyby nie nadawały się do żeglugi, nie przypłynęłyby tu z Qarthu – zauważył ser Barristan. – Niemniej Wasza Miłość postąpiła mądrze, domagając się inspekcji. Z pierwszym brzaskiem zaprowadzę na te galery admirała Groleo. Zabierze ze sobą swoich kapitanów i czterdziestu marynarzy, żebyśmy mogli sprawdzić każdy cal.

To była dobra rada.

– Tak, zróbmy to.

Westeros. Dom. Ale jeśli odpłynie, co się stanie z jej miastem? Meereen nigdy nie było twoim miastem – wyszeptał głos, który zdawał się należeć do jej brata. Twoje miasta leżą za morzem. Siedem Królestw, gdzie czekają na ciebie wrogowie. Urodziłaś się po to, by dać im krew i ogień.

Ser Barristan odchrząknął.

– Ten czarnoksiężnik, o którym wspominał kupiec...

– Pyat Pree. – Spróbowała przypomnieć sobie jego twarz, ale widziała tylko usta.

Wino czarnoksiężników nadało im siną barwę. Zwali je cieniem wieczoru. – Gdyby jego zaklęcia mogły mnie zabić, już bym nie żyła. Opuszczając ich pałac, zostawiłam za sobą popioły.

Drogon mnie uratował, gdy chcieli wyssać ze mnie życie. Spalił wszystkich.

– Skoro tak mówisz, Wasza Miłość. Niemniej będę miał oczy otwarte.

Pocałowała go w policzek.

– Wiem o tym. Chodź, wrócimy na ucztę.

Rankiem Dany obudziła się pełna nadziei, bardziej niż kiedykolwiek od chwili przybycia do Zatoki Niewolniczej. Daario wkrótce znów będzie przy niej i razem pożeglują do Westeros. Do domu. Śniadanie przyniosła jej młoda zakładniczka, pulchna nieśmiała dziewczyna imieniem Mezzara. Jej ojciec władał piramidą Merreqów. Dany uściskała ją radośnie i podziękowała jej pocałunkiem.

– Xaro Xhoan Daxos oferował mi trzynaście galer – poinformowała Irri i Jhiqui, gdy ubierały ją przed audiencją.

– Trzynaście to niedobra liczba, khaleesi – wyszeptała Jhiqui po dothracku. –

Wszyscy to wiedzą.

– Wszyscy to wiedzą – zgodziła się Irri.

– Trzydzieści byłoby lepsze – przyznała Daenerys. – A trzysta jeszcze lepsze. Ale trzynaście może wystarczyć, by zanieść nas do Westeros.

Dothrackie dziewczęta wymieniły spojrzenie.

– Trująca woda jest przeklęta, khaleesi – oznajmiła Irri. – Konie nie mogą jej pić.

– Nie będę jej piła – zapewniła Dany.

Dzisiaj zjawiło się tylko czterech błagalników. Lord Ghael jak zwykle wysunął się na czoło. Minę miał jeszcze bardziej przygnębioną niż podczas poprzednich okazji.

– Wasza Promienność – wyjęczał, opadając na marmur u jej stóp – armie Yunkai’i maszerują na Astapor. Błagam, przyjdź nam z pomocą ze wszystkimi swymi siłami.

– Ostrzegałam waszego króla, że ta jego wojna to szaleństwo – przypomniała mu Dany. – Ale nie chciał mnie słuchać.

– Wielki Cleon chciał jedynie zniszczyć obmierzłych handlarzy niewolników z Yunkai.

– Wielki Cleon sam jest handlarzem niewolników.

– Wiem, że Matka Smoków nie opuści nas w godzinie potrzeby. Pożycz nam swych Nieskalanych, by bronili naszych murów.

Jeśli to zrobię, kto będzie bronił moich?

– Wielu moich wyzwoleńców było niewolnikami w Astaporze. Być może niektórzy zechcą walczyć w obronie waszego króla. Jako wolni ludzie mają do tego prawo. Dałam Astaporowi wolność, ale bronić jej musicie sami.

– A więc wszyscy jesteśmy już trupami. Dałaś nam śmierć, nie wolność.

Ghael zerwał się na nogi i splunął jej w twarz.

Silny Belwas złapał go za bark i cisnął nim o marmur z taką siłą, że Dany usłyszała trzask pękających zębów. Golony Łeb potraktowałby go jeszcze gorzej, ale mu nie pozwoliła.

– Starczy tego – rozkazała, ocierając policzek końcówką tokaru. – Nikt nigdy nie umarł od śliny. Wyprowadźcie go.

Wywlekli Ghaela z komnaty za nogi, zostawiając za sobą ślad krwi oraz kilka wybitych zębów. Dany z chęcią odesłałaby pozostałych błagalników... ale nadal była ich królową, wysłuchała ich więc i postarała się dać im sprawiedliwość.

Późnym popołudniem admirał Groleo i ser Barristan wrócili z inspekcji galer. Dany zwołała radę, by ich wysłuchać. Nieskalanych reprezentował Szary Robak, a Mosiężne Bestie Skahaz mo Kandaq. Pod nieobecność braci krwi Dany, w imieniu jej Dothraków przemawiał Rommo, stary jaqqa rhan o wąskich oczkach i krzywych nogach.

Przedstawicielami wyzwoleńców byli kapitanowie trzech sformowanych przez nią kompanii: Mollono Yos Dob dla Twardych Tarcz, Symon Pręgowany Grzbiet dla Wolnych Braci i Marselen dla Ludzi Matki. Reznak mo Reznak trzymał się blisko boku królowej, a Silny Belwas stanął za nią i założył potężne łapska na piersi. Nie brakowało jej doradców.

Groleo był bardzo nieszczęśliwy, odkąd rozmontowali jego statek, by zbudować machiny oblężnicze, które zdobyły dla Dany Meereen. Próbowała pocieszyć nieszczęśnika, mianując go lordem admirałem, ale ten tytuł był pozbawiony znaczenia.

Meereeńska flota odpłynęła do Yunkai, gdy tylko zastęp Dany zbliżył się do miasta, i stary Pentoshijczyk był admirałem bez okrętów. Teraz jednak pod jego wystrzępioną, pokrytą śladami soli brodą pojawił się uśmiech, którego królowa niemal już nie pamiętała.

– A więc statki są w dobrym stanie? – zapytała z nadzieją w głosie.

– W całkiem niezłym, Wasza Miłość. Są stare, tak jest, ale większość jest dobrze utrzymana. Kadłub „Księżniczki Czystej Krwi” przeżarły robaki. Nie chciałbym oddalać się nią poza zasięg wzroku od lądu. „Narraqqa” wymaga nowego rumpla i olinowania, a na „Pręgowanej Jaszczurce” złamało się kilka wioseł, ale oba statki nadają się do użytku.

Wioślarze to niewolnicy, ale jeśli zaoferujemy im uczciwą zapłatę dla wolnych ludzi, większość zostanie z nami. Nie znają niczego poza wiosłowaniem. Tych, którzy odejdą, będą mogli zastąpić ludzie z moich załóg. Podróż do Westeros jest długa i trudna, ale uważam, że te statki mogą nas tam zabrać.

Reznak mo Reznak wydał z siebie żałosny jęk.

– A więc to prawda. Wasza Wysokość zamierza nas opuścić. – Załamał ręce. – Gdy tylko odpłyniesz, Yunkai’i przywrócą do władzy Wielkich Panów, tych, którzy wiernie służyli twej sprawie, skażą na śmierć, a nasze słodkie żony oraz dziewicze córki zgwałcą i obrócą w niewolnice.