Выбрать главу

Co oferuje ci Stannis? Zemstę. Zemstę za moich i twoich synów, za mężów, ojców i braci was wszystkich. Zemstę za waszego zamordowanego lorda, waszego zamordowanego króla, za zaszlachtowane książęta. Zemstę!

– Tak – odezwał się nagle dziewczęcy głos, słaby i wysoki.

Należał do niedorośniętego dziecka o blond brwiach i długim zielonym warkoczu.

– Zabili lorda Eddarda, lady Catelyn i króla Robba – mówiła dziewczyna. – Był naszym władcą! Był odważny i dobry, a Freyowie go zamordowali. Jeśli lord Stannis chce go pomścić, powinniśmy się do niego przyłączyć.

Manderly przyciągnął ją do siebie.

– Wyllo, za każdym razem, gdy otwierasz usta, mam ochotę odesłać cię do milczących sióstr.

– Powiedziałam tylko...

– Słyszeliśmy, co powiedziałaś – odezwała się starsza dziewczyna, jej siostra. – To dziecinne głupoty. Nie możesz mówić źle o naszych przyjaciołach Freyach. Jeden z nich wkrótce zostanie twoim panem i mężem.

– Nie – sprzeciwiła się dziewczyna, potrząsając głową. – Nie zrobię tego. Nigdy. Oni zabili króla.

Lord Wyman poczerwieniał.

– Zrobisz to. Gdy nadejdzie wyznaczony dzień, wypowiesz słowa małżeńskiej przysięgi albo dołączysz do milczących sióstr i nic już nigdy nie powiesz.

Biedna dziewczyna była przerażona.

– Dziadku, proszę...

– Cicho, dziecko – odezwała się lady Leona. – Słyszałaś, co powiedział twój pan dziadek. Cicho! Nic nie wiesz.

– Wiem o obietnicy – upierała się dziewczyna. – Maesterze Theomore, powiedz im!

Tysiąc lat przed podbojem złożono obietnicę i w Wilczym Barłogu wypowiedziano przysięgi, przed starymi i nowymi bogami. Gdy byliśmy w rozpaczliwym położeniu i nie mieliśmy przyjaciół, gdy wygnano nas z domów i musieliśmy bać się o życie, wilki przyjęły nas, wykarmiły i obroniły przed wrogami. To miasto wybudowano na ziemiach, które od nich otrzymaliśmy. W zamian przysięgliśmy, że zawsze będziemy ich ludźmi.

Ludźmi Starków!

Maester dotknął łańcucha, który nosił na szyi.

– To prawda, złożyliśmy solenne przysięgi Starkom z Winterfell. Ale Winterfell padło, a ród Starków wygasł.

– Dlatego, że wszystkich zabili!

– Lordzie Wymanie, czy mogę? – odezwał się inny Frey.

Wyman Manderly skinął głową.

– Zawsze z przyjemnością słuchamy twych szlachetnych rad, Rhaegarze.

Rhaegar Frey odwdzięczył się za komplement ukłonem. Zbliżał się do trzydziestki, miał lekko przygarbione ramiona i wydatny brzuszek. Wdział kosztowny wams z delikatnej szarej wełny, obszyty srebrnogłowiem. Płaszcz, również uszyty ze srebrnogłowiu, spiął pod szyją broszę w kształcie dwóch wież.

– Lady Wyllo – rzekł dziewczynie z zielonym warkoczem – lojalność jest cnotą. Mam nadzieję, że będziesz równie lojalna wobec Małego Waldera, gdy już połączy was węzeł małżeński. Jeśli zaś chodzi o Starków, ich ród wygasł tylko w linii męskiej. Synowie lorda Eddarda zginęli, ale jego córki żyją. Młodsza jedzie właśnie na północ, by poślubić dzielnego Ramsaya Boltona.

– Ramsaya Snowa – odcięła się Wylla Manderly.

– Jak sobie życzysz. Pod takim czy innym nazwiskiem, wkrótce poślubi Aryę Stark.

Jeśli pragniesz dochować waszej obietnicy, powinnaś poprzysiąc mu wierność, albowiem będzie waszym lordem z Winterfell.

– Nigdy nie będzie moim lordem! Zmusił lady Hornwood do małżeństwa, a potem zamknął ją w lochu, gdzie z głodu zjadła własne palce!

Przez Dwór Trytona przebiegł szmer zgody.

– Dziewczyna mówi prawdę! – odezwał się tęgi mężczyzna w biało-fioletowym płaszczu, spiętym parą skrzyżowanych kluczy z brązu. – Roose Bolton jest zimny i podstępny, tak jest, ale można się z nim dogadać. Wszyscy widzieliśmy gorszych. Ale ten jego bękart... powiadają, że to potwór, szalony i okrutny.

– Powiadają? – Rhaegar Frey uśmiechnął się drwiąco pod jedwabistą brodą. – Jego wrogowie tak powiadają, zaiste... ale to Młody Wilk był potworem. Miał w sobie więcej z bestii niż z chłopca, wypełniała go pycha i żądza krwi. Był też wiarołomcą, o czym mój pan dziadek przekonał się ku swemu smutkowi. – Rozpostarł dłonie. – Nie winię Białego Portu o to, że go poparliście. Mój dziadek popełnił ten sam fatalny błąd. We wszystkich bitwach Młodego Wilka, Biały Port i Bliźniaki walczyły bok u boku pod jego chorągwiami. Robb Stark zdradził nas wszystkich. Zostawił północ na okrutną łaskę żelaznych ludzi, by wykroić dla siebie piękniejsze królestwo nad brzegami Tridentu. A potem porzucił też lordów dorzecza, którzy zaryzykowali dla niego bardzo wiele, i złamał umowę małżeńską zawartą z moim dziadkiem, by poślubić pierwszą zachodnią dziewkę, która wpadła mu w oko. Młody Wilk? Był wściekłym psem i zginął jak pies.

W Dworze Trytona zapadła cisza. Davos czuł unoszący się w powietrzu chłód. Lord Wyman spoglądał na Rhaegara jak na karalucha wymagającego zgniecenia twardym obcasem. Ale nagle skinął głową z takim rozmachem, że jego liczne podbródki się zatrzęsły.

– Psem, tak jest. Przyniósł nam tylko żałobę i śmierć. Zaiste był wściekłym psem.

Mów dalej.

Rhaegar Frey spełnił jego wolę.

– Żałobę i śmierć, to prawda... a ten cebulowy lord przyniesie wam więcej tego samego swym gadaniem o zemście. Otwórz oczy, jak zrobił to mój pan dziadek. Wojna pięciu królów już się w zasadzie skończyła. Tommen jest naszym królem, naszym jedynym królem. Musimy mu pomóc uzdrowić rany pozostałe po tym smutnym konflikcie. Jest prawowitym synem Roberta, dziedzicem jelenia i lwa, i w związku z tym Żelazny Tron prawnie mu się należy.

– Mądre i prawdziwe słowa – zgodził się lord Wyman Manderly.

– Nieprawda!

Wylla Manderly tupnęła gniewnie.

– Bądź cicho, okropne dziecko – skarciła ją lady Leona. – Młode dziewczęta powinny być ozdobą dla oczu, nie bólem dla uszu.

Złapała dziewczynę za warkocz i pociągnęła za sobą, nie zważając na jej piski.

Straciłem jedyną przyjaciółkę w tej komnacie – pomyślał Davos.

– Wylla zawsze była krnąbrnym dzieckiem – oznajmiła jej siostra przepraszającym tonem. – Obawiam się, że będzie też nieposłuszną żoną.

Rhaegar wzruszył ramionami.

– Nie wątpię, że małżeństwo złagodzi jej charakter. Stanowcza dłoń i ciche słowo.

– Jeśli to nie poskutkuje, zawsze pozostają milczące siostry. – Lord Wyman przesunął się na tronie. – Jeśli zaś chodzi o ciebie, cebulowy rycerzu, wysłuchałem już wystarczająco wielu słów zdrady, jak na jeden dzień. Chcesz, bym naraził swe miasto dla fałszywego króla i fałszywego boga. Bym poświęcił jedynego żyjącego syna po to, by Stannis Baratheon mógł usadzić pomarszczoną dupę na tronie, do którego nie ma praw.

Nie zrobię tego. Ani dla ciebie, ani dla twojego lorda, ani dla nikogo. – Lord Białego Portu podźwignął się z wysiłkiem tak wielkim, że aż szyja mu poczerwieniała. – Nadal pozostajesz przemytnikiem, ser. Przybyłeś tu po to, by ukraść mi złoto i krew. Pragniesz głowy mojego syna. Myślę, że w związku z tym pozbawię cię twojej. Straże! Pojmijcie tego człowieka!

Nim Davos zdążył choćby pomyśleć o tym, by się poruszyć, otoczyły go srebrne trójzęby.

– Panie – sprzeciwił się. – Jestem posłem.

– Czyżby? Zakradłeś się do mojego miasta jak przemytnik. Oznajmiam, że nie jesteś lordem, rycerzem ani posłem, a tylko złodziejem i szpiegiem, handlarzem kłamstwa i zdrady. Powinienem wyrwać ci język rozżarzonymi szczypcami, a potem wysłać cię do Dreadfort, by cię obdarto ze skóry. Ale Matka jest łaskawa i ja również. – Skinął na ser Marlona. – Kuzynie, odprowadź tę kreaturę do Wilczego Barłogu. Niech mu utną głowę i dłonie. Mają mi je przynieść jeszcze przed kolacją. Nie będę w stanie nic przełknąć, dopóki nie zobaczę głowy tego przemytnika na palu, z cebulą zatkniętą między kłamliwymi zębami.