Выбрать главу

Niall pomyślał o tym, że wszyscy mężczyźni i kobiety, którzy należeli do Gildii Iluminatorów, wszyscy, co do jednego, wywodzą się z Tarabon, owładniętego plagą chaosu i szaleństwa, których on nie zamierzał wpuszczać na teren Amadicii. I nawet, jeśli na razie należało się wstrzymać z wypaleniem źródła tej infekcji, mógł je przynajmniej izolować.

— Będą traktowani jak każdy, kto się prześlizgnie przez granicę, Omerna. Zatrzymani pod strażą, bez zgody na rozmowę z kimkolwiek, po czym bezzwłocznie, pod eskortą, będą wydalani z terytorium Amadicii.

— Nadal się upieram, jeśli pozwolisz, Lordzie Kapitanie Komandorze, że ich przydatność zrekompensuje szkodliwość skąpych przecie plotek, jakie mogliby roznosić. Zadają się jedynie ze swoimi. A oprócz pożytku, jaki będą z nich mieli moi agenci, Amador zdobędzie dodatkowo znaczny prestiż z racji posiadania kapituły Iluminatorów. Która obecnie byłaby zresztą ostatnią już chyba, ponieważ siedziba w Cairhien została porzucona i należy podejrzewać, że podobnie się stało w Tanchico.

Prestiż! Niall potarł lewe oko, by uspokoić mimowolne trzepotanie powieki. Nie było sensu złościć się na Omernę, ale opanowanie się przyszło mu z trudem. Jego temperament wrzał już, gotując się na wolnym ogniu porannego upału.

— To prawda, że oni zadają się jedynie ze swoimi, Omerna. Mieszkają tylko u swoich, podróżują na własną rękę i prawie w ogóle z nikim nie rozmawiają. Zamierzasz pożenić tych agentów z Iluminatorami? Oni bardzo rzadko wchodzą w związki małżeńskie z kimś, kto nie należy do gildii, a Iluminatorem nie można zostać inaczej jak tylko z tytułu urodzenia.

— No cóż. Tak. Jestem jednak przekonany, że jakiś sposób się znajdzie. — Nic nie potrafiło zniszczyć tej fasady skonstruowanej z mieszaniny pewności siebie i niewątpliwego doświadczenia.

— Będzie, jak ja mówię, Omerna. — Mężczyzna znowu otworzył usta, ale Niall ubiegł go zirytowany. — Jak ja mówię, Omerna! I nie usłyszę nic więcej na ten temat! A teraz do rzeczy. Jakie informacje przynosisz dzisiaj? Jak przydatne informacje? Wszak na tym właśnie polega twoja funkcja, a nie na załatwianiu pokazów ogni sztucznych dla Ailrona.

Omerna zawahał się, wyraźnie gotów wystąpić z jeszcze jednym argumentem na rzecz swych, najwyraźniej bezcennych, Iluminatorów, ale ostatecznie powiedział tylko złowieszczym tonem:

— Te doniesienia o Zaprzysięgłych Smokowi z Altary to coś więcej niż zwykłe plotki, jak się zdaje. I być może tak samo jest z tymi pogłoskami z Murandy. Ta zaraza ma na razie niewielki zasięg, ale na pewno zacznie się szerzyć. Gdyby tak wykonać jeden zdecydowany ruch, to można byłoby rozprawić się z nimi, a także z Aes Sedai w Salidarze za jednym...

— Czy w obecnej chwili to ty dyktujesz aktualną strategię dla Synów? Zajmij się zbieraniem informacji, a decyzję, jak mają być wykorzystane, pozostaw mnie. Co jeszcze mi przynosisz?

Mężczyzna, kiedy mu przerwano, zareagował spokojnym ukłonem na znak, że przyznaje rację. Omerna potrafił znakomicie się opanowywać; być może na tym polegał jego zasadniczy atut.

— Mam dobre wieści. Mattin Stepaneos jest gotów przyłączyć się do ciebie. Waha się jeszcze z publicznym oświadczeniem, ale moi ludzie w Illian donoszą, że wygłosi je niebawem. Z każdego raportu wynika, że jest skłonny to uczynić.

— To byłoby ze wszech miar korzystne — odparł sucho Niall. Z całą pewnością korzystne. Pośród sztandarów i proporców, przywieszonych do gzymsów komnaty, Trzy Lamparty Mattina Stepaneosa, srebrne na czarnym tle, wisiały tuż obok Królewskiego Sztandaru Illian, obrzeżonego złotymi frędzlami, przedstawiającego dziewięć pszczół wyhaftowanych złotogłowiem na zielonym jedwabiu. Illiański król ostatecznie zwyciężył podczas Rozruchów na tyle zdecydowanie, że udało mu się wymusić traktat, który zatwierdzał granicę między Amadicią i Altarą zgodnie z jej pierwotnym kształtem, niemniej jednak Niall wątpił, by ten człowiek kiedykolwiek zapomniał, że mimo przewagi związanej z własnym terytorium, a także większej liczebności wojsk, pod Soremaine został pokonany i wzięty do niewoli. Gdyby illiańscy Towarzysze nie obronili wtedy wycofujących się niedobitków armii, dzięki czemu ta uniknęła zasadzki zastawionej przez Nialla, Altara byłaby dzisiaj lennem Synów, a wraz z nią najprawdopodobniej Murandy, a nawet Illian. Co gorsza, Mattin Stepaneos miał za doradczynię wiedźmę z Tar Valon, mimo iż ukrywał zarówno jej pozycję, jak i w ogóle obecność na swym dworze. Niall wysłał emisariuszy, ponieważ nie rezygnował zazwyczaj z jakiejś drogi bez jej uprzedniego sprawdzenia, ale to prawda, byłoby ze wszech miar korzystne, gdyby Mattin Stepaneos dobrowolnie się do niego przyłączył.

— Mów dalej. I streszczaj się. Czeka mnie pracowity dzień, a twoje pisemne raporty mogę przeczytać później.

Wbrew poleceniu Omerna wygłaszał swe sprawozdanie długo, dźwięcznym głosem przepełnionym poczuciem własnej wartości. Władza Al’Thora sięgała w Andorze ledwie poza granice Caemlyn. Jego błyskawiczny, zajadły atak stracił nareszcie swoje tempo — Omerna nie omieszkał wskazać, że to uprzednio przewidział. Szanse na to, że Ziemie Graniczne przyłączą się w najbliższym czasie do Synów w sojuszu przeciwko fałszywemu Smokowi były niewielkie; lordowie w Shienarze, Arafel i Kandorze skorzystali ze spokoju panującego w Ugorze, by wszcząć bunty, natomiast królowa Saldaei udała się do ustronnej siedziby na wsi w obawie przed nimi, taka była opinia Omerny. Zaprzągł jednakowoż swych agentów do pracy i wydobył z nich informacje, w myśl których władcy Ziem Granicznych będą musieli ukorzyć się już niebawem, kiedy te niewiele znaczące bunty zostaną stłumione. Z drugiej zaś strony władcy Murandy, Altary i Ghealdan byli gotowi się podporządkować, aczkolwiek obecnie podnosili jakiś mało zrozumiały rwetes, chcąc uspokoić wiedźmy z Tar Valon. Alliandre z Altary, wiedziała, że jej tron się chwieje, wiedziała, że Synowie są jej potrzebni, bo inaczej spadnie z niego tak jak jej poprzednicy, natomiast zarówno Tylin z Altary, jak i Roedran z Murandy liczyli na to, że dzięki wsparciu Synów zyskają na znaczeniu, dzięki czemu nareszcie staną się czymś więcej niźli zwykłymi figurantami. Ten człowiek najwyraźniej uważał te ziemie za zdobyte, jakby już znajdowały się w kieszeni Nialla.

W samej Amadicii sprawy wyglądały jeszcze lepiej, przynajmniej wedle sprawozdania Omerny. Rekruci gromadzili się stadnie pod sztandarami Synów; takich rzesz od wielu lat już nie widzieli. To akurat nie była kwestia, którą Omerna miał się interesować, ale on zawsze okraszał swoje raporty wszelkimi dobrymi wieściami, jakie był w stanie zdobyć. Prorok nie będzie już dłużej nękał tego kraju; jego rebelianci awanturowali się obecnie na północy, grabiąc wioski i dwory, i po kolejnym natarciu Ailrona najprawdopodobniej pierzchną z powrotem do Ghealdan. W więzieniach pozostało niewiele miejsca, ponieważ aresztowań wśród Sprzymierzeńców Ciemności i szpiegów Tar Valon dokonywano szybciej, niż ich wieszano. W wyniku polowań na wiedźmy z Tar Valon złapane zostały dopiero dwie, niemniej jednak już ponad sto kobiet poddano przesłuchaniom, co stanowiło dowód, jak czujne są patrole. Poza tym spotykano mniej uchodźców z Tarabon, co z kolei dowodziło skuteczności kwarantanny; złapanych wysyłano z powrotem na terytorium Tarabon, tak szybko, jak tylko udawało się ich dowozić do granicy.

— To już ostatnia rzecz — dodał pospiesznie, co nie powinno dziwić, wziąwszy pod uwagę te jego głupie wymysły dotyczące Iluminatorów.