Выбрать главу

Trzydziesty dzień od ich pojawienia się był pamiętny: dwóch powodów: tego, co się wydarzyło i tego, co się nie wydarzyło.

Pierwszym wydarzeniem było dotarcie do zbiegu Klio potężnej rzeki Ophion. Byli wtedy daleko w głębi południowego Hyperionu, mniej więcej w równej odległości pomiędzy centralnym kablem pionowym i kablem południowym, które górowały teraz nad nimi.

Ophion była niebieskozielona, szersza i bystrzejsza niż Qio. Zagarnęła „Titanica” na środek nurtu i po pewnym kresie wzmożonej uwagi i sondowania tyczkami podróżnicy zdecydowali, że najbezpieczniej będzie w nim pozostać. Rozmiarami i prędkością biegu Ophion przypominała Sillowi i Cirocco Mississippi, z tym, że brzegi były bardziej zarośnięte i zalesione. Szeroka i głęboka rzeka Opion przebijała się przez gęstą dżunglę.

Cirocco była jednak bardziej zmartwiona tym, co nie zaszło, a na co czekała, licząc dni na zegarku Calvina. Od dwudziestu lat była z tym regularna niczym przypływ i odpływ, więc bardzo ją martwiło, że nie ma okresu.

— Wiedziałaś, że dzisiaj mija trzydzieści dni? — spytała Cirocco Gaby tego wieczora.

— Czyżby? Nie myślałam o tym. — Zmarszczyła brwi.

— Tak. A ja jestem bardzo po czasie. Zawsze dostawałam po dwudziestu dziewięciu dniach, czasem o dzień wcześniej, ale nigdy później.

— Wiesz, mnie też się opóźnia.

— Tak też myślałam.

— Chryste, to zupełnie nie ma sensu.

— Zastanawiałam się, jakie stosowałaś środki, kiedy byliśmy na „Ringmasterze”. Czyżbyś o nich już wtedy zapomniała?

— Zupełnie nieprawdopodobne. Calvin dawał mi co miesiąc środki.

Cirocco westchnęła.

— Obawiałam się, że może to być coś niezbyt niezawodnego. Ja nie mogę brać pigułek, tyję od nich. Używałam jednej z tych montowanych na stałe wkładek. Miałam ją, kiedy nas wciągnęło. Nie miałam zamiaru jej szukać aż do chwili… no cóż, aż do spotkania z Billem i August, a wtedy mogło być już za późno. — Miała opory, żeby omawiać to z Gaby. Nie było tajemnicą, że spała z Billem, nie było też czasu, ani miejsca, ani odosobnienia na te rzeczy na „Titanicu”, kiedy Gaby stale się kręciła.

— Tak czy siak, wkładka przepadła. Domyślam się, że zjadło ją to samo, co zjadło nasze włosy. Cierpnie mi od tego skóra.

Gaby wzdrygnęła się.

— Myślałam, że to może Bill. Teraz naprawdę nie wiem. — Wstała i podeszła do śpiącego na ziemi Billa. Obudziła go i czekała, aż spojrzy przytomnie.

— Bill, obie jesteśmy w ciąży.

Bill jeszcze się chyba na dobre nie obudził. Zaskoczony zamrugał, a potem zmarszczył brwi.

— No cóż, nie patrz tak na mnie. Nawet ty nie mogłabyś być ze mną. A ostatni raz z Gaby robiliśmy to wkrótce po starcie z Ziemi. Poza tym, mam zastawkę.

— Nic takiego nie powiedziałam — uspokajała go. Z Gaby, co? — pomyślała. Nie wiedziała o tym, a myślała, że wie o wszystkim, co się dzieje na „Ringmasterze”. — To po prostu jeszcze bardziej mnie upewniło, że dzieje się coś bardzo dziwnego. Ktoś albo coś stroi sobie z nas okrutne żarty, ale mnie nie jest bynajmniej do śmiechu.

Calvin dotrzymał słowa. W dwa dni po tym, jak Cirocco okrzyknęła przelatującego miękkolota, zawisł nad nimi Gwizdek, zrzucając błękitny kwiat z uwieszonym pod nim wędrownym lekarzem. Zaraz potem wylądowała August. Spadli do wody przy samym brzegu.

Cirocco musiała przyznać, że Calvin wyglądał dobrze. Uśmiechał się, a w jego ruchach była jakaś zadzierzystość. Pozdrowił całą trójkę i wcale nie narzekał, że go wezwano. Chciał opowiedzieć o swoich podróżach, ale Cirocco zbyt było pilno usłyszeć, co sądzi o tej nowej sytuacji. Zrobił się bardzo poważny na długo przedtem, zanim skończyły opowiadać.

— Czy miałaś okres od czasu, jak się tu dostaliśmy? — spytał August.

— Nie, nie miałam.

— To już trzydzieści dni — powiedziała Cirocco. — Czy to u ciebie niezwykłe? — Z rozszerzonych oczu August wywnioskowała, że tak jest rzeczywiście. — Kiedy miałaś ostatni raz stosunek z mężczyzną?

— Nigdy nie miałam.

— Obawiałam się, że to właśnie usłyszę.

Calvin przez chwilę milczał, rozważając to, co usłyszał. Później zmarszczka na jego czole pogłębiła się.

— Cóż mogę powiedzieć? Wiecie, jest możliwe, że kobieta nie ma okresu z innych powodów. Sportsmenki czasami nie mają przez dłuższy czas i nie bardzo wiadomo dlaczego! Może wskutek stresu emocjonalnego lub fizycznego.

Myślę jednak, że są bardzo niewielkie szanse, by przydarzyło się to wam trzem jednocześnie.

— Z tym bym się zgodziła — powiedziała Cirocco.

— Może to być skutek odżywiania się. Nie sposób tego jednak stwierdzić. Mogę wam powiedzieć, że wszystkie trzy — ty, Gaby i… April przeszłyście pewien proces upodobnienia.

— Co to znaczy? — spytała Gaby.

— Czasami przytrafia się to kobietom, które mieszkają razem, na przykład na statku kosmicznym, w ciasnych pomieszczeniach. Jakiś hormonalny sygnał działa na rzecz zsynchronizowania menstruacji. April i August już od dawna miały taki sam rytm, a cykl Cirocco był przesunięty tylko o kilka dni. Dwa wcześniejsze okresy i wyrównało się. Gaby, ty miałaś kaprysy, jeśli pamiętam.

— Nigdy nie zwracałam na to szczególnej uwagi — powiedziała.

— No cóż, tak było. Ale i tak nie wiem, jaki to ma związek z tym, co się tu teraz dzieje. Przypomniałem to tylko po to, żeby podkreślić, iż czasem zdarzają się dziwne rzeczy. Jest bardzo możliwe, że po prostu wszystkie trzy przepuścicie jeden okres.

— Jest równie możliwe, że wszystkie trzy zostałyśmy zapłodnione i trzęsę się cała, kiedy pomyślę, kto może być ojcem — powiedziała kwaśno Cirocco.

— Ależ to zupełnie niemożliwe — powiedział Calvin. — Jeżeli chcesz powiedzieć, że to, co nas zjadło, zrobiło wam trzem… nie, tego nie kupię. Nawet na ziemi nie ma zwierzaka, który mógłby zapłodnić człowieka. Powiedz mi, jak ten obcy stwór to zrobił.

— Nie mam zielonego pojęcia — powiedziała Cirocco. — Dlatego właśnie jest obcy. Ale jestem przekonana, że dostał się do naszego wnętrza i zrobił coś, co mogło mu się wydawać absolutnie rozsądne i naturalne, ale jest przeciwne naszej wiedzy. Nie podoba mi się to i chcę wiedzieć, co możesz zrobić, jeżeli okaże się, że naprawdę j es t e ś m y w ciąży.

Calvin potarł gęsty zarost na podbródku, a potem lekko się uśmiechnął.

— W szkole nie przygotowywali mnie do dzieworództwa.

— Nie mam nastroju do żartów.

— Przepraszam. Zresztą i ty i Gaby nie jesteście dziewicami. — Potrząsnął głową w zadumie.

— Myślałyśmy o czymś szybszym i mniej świętym — powiedziała Gaby. — Nie chcemy tych dzieci, czy cokolwiek to jest.

— Zaraz. Dlaczego nie poczekacie jeszcze trzydzieści dni, zanim zaczniecie się denerwować? Jeżeli dalej nie będziecie miały okresu, wtedy mnie wezwiecie.

— Chcemy pozbyć się tego teraz — powiedziała Cirocco.

Calvin po raz pierwszy wyglądał na zmartwionego.

— A ja mówię, że teraz tego nie zrobię. To zbyt ryzykowne. Mógłbym zrobić narzędzia do skrobanki, ale musiałyby być wysterylizowane. Nie mam wziernika, a myśl o tym, jak mógłbym improwizować, żeby wyłyżeczkować szyjkę macicy, powinna przyprawić was o koszmary.

— Myśl o tym, co rośnie w moim brzuchu, wystarczająco już jeży mi włos na głowie — powiedziała ponuro Cirocco. — Calvin, ja teraz nie chcę nawet ludzkiego dziecka, a tym bardziej tego, czym to może być. Chcę, żebyś zrobił operację.