Выбрать главу

— Schowaj stal, ser! Jesteś Corbrayem czy Freyem? Jesteśmy tu gośćmi.

Lady Waynwood wydęła usta.

— Tak się nie godzi — dodała.

— Schowaj miecz, Corbray — poparł ich młody lord Hunter. — Przynosisz wstyd nam wszystkim.

— Daj spokój, Lyn — skarcił go Redfort łagodniejszym tonem. — To nic nie da. Połóż Smętną Damę do łoża.

— Moja dama jest spragniona — nie ustępował ser Lyn. — Gdy zaproszę ją do tańca, lubi skosztować kropelkę krwi.

— Tym razem będzie musiała obyć się smakiem.

Spiżowy Yohn stanął Corbrayowi na drodze.

— Lordowie Deklaranci — żachnął się Lyn Corbray. — Powinniście byli nazwać się Sześcioma Starymi Babami.

Wsunął ciemny miecz z powrotem do pochwy i wyszedł, odpychając Brune’a na bok, jakby go tu nie było. Alayne słuchała jego oddalających się kroków.

Anya Waynwood i Horton Redfort wymienili spojrzenia. Hunter dopił wino i uniósł kielich do napełnienia.

— Lordzie Baelish — odezwał się ser Symond — musisz nam wybaczyć jego zachowanie.

— Muszę? — Głos Littlefingera stał się zupełnie zimny. — To wy go tu przyprowadziliście.

— Nie było naszym zamiarem... — zaczął Spiżowy Yohn Royce.

— Wy go tu przyprowadziliście. Mógłbym wezwać straże i aresztować was wszystkich.

Hunter zerwał się z krzesła tak raptownie, że omal nie wytrącił dzbana z rąk Alayne.

— Zagwarantowałeś nam bezpieczeństwo!

— To prawda. Ciesz się, że mam więcej honoru niż niektórzy z was. — Alayne nigdy nie słyszała w głosie Petyra takiego gniewu. — Przeczytałem waszą deklarację i wysłuchałem waszych żądań. A teraz wy wysłuchajcie moich. Zabierzcie swoje armie spod tej góry. Wracajcie do domów i zostawcie mojego syna w spokoju. Nie przeczę, iż rzeczywiście mieliśmy tu do czynienia z nierządem, ale to była wina Lysy, nie moja. Dajcie mi rok, a obiecuję, że przy pomocy lorda Nestora spowoduję, że nikt z was nie będzie miał powodu do skarg.

— Dlaczego mielibyśmy ci zaufać? — zapytał Belmore.

— Śmiesz zwać mnie niegodnym zaufania? To nie ja wydobyłem stal podczas rokowań.

Pisaliście, że chcecie bronić lorda Roberta, ale odmawiacie mu jedzenia. To musi się skończyć.

Nie jestem wojownikiem, ale będę walczył, jeśli nie położycie kresu temu oblężeniu. W Dolinie są oprócz was inni lordowie i Królewska Przystań również przyśle mi ludzi. Jeśli to wojny chcecie, powiedzcie to otwarcie, a Dolina spłynie krwią.

Alayne zauważyła, że w oczach Lordów Deklarantów pojawiło się zwątpienie.

— Rok to nie tak długo — zauważył lord Redfort z niepewnością w głosie. — Być może... gdybyś... udzielił nam zapewnień...

— Nikt z nas nie chce wojny — przyznała lady Waynwood. — Jesień ma się ku końcowi i musimy się przygotować do zimy.

Belmore odchrząknął.

— Po upływie roku...

— ...jeśli nie zdołam przywrócić porządku w Dolinie, dobrowolnie zrezygnuję z tytułu lorda protektora — obiecał Petyr.

— Uważam, że to bardzo uczciwa propozycja — wtrącił lord Nestor Royce.

— Nie może być żadnego odwetu — nalegał Templeton. — Żadnego gadania o zdradzie czy buncie. To również będziesz musiał przysiąc.

— Z chęcią — zgodził się Petyr. — Pragnę mieć przyjaciół, nie wrogów. Ułaskawię was wszystkich, jeśli chcecie, na piśmie. Nawet Lyna Corbraya. Jego brat to szlachetny człowiek. Nie ma potrzeby okrywać wstydem szlachetnego rodu.

Lady Waynwood spojrzała na pozostałych Lordów Deklarantów.

— Panowie, może byśmy się naradzili?

— Nie ma potrzeby. To oczywiste, że wygrał. — Szare oczy Spiżowego Yohna spojrzały na Petyra Baelisha. — Nie jestem tym zachwycony, ale wygląda na to, że dostaniesz ten swój rok. Dobrze go wykorzystaj, panie. Nie wszyscy z nas dali się nabrać.

Otworzył drzwi tak gwałtownie, że omal nie wyrwał ich z zawiasów.

Później urządzono coś w rodzaju uczty, choć Petyr był zmuszony przepraszać gości za skromne jadło. Przyprowadzono Roberta, ubranego w kremowo-błękitny wams. Chłopiec grzecznie odegrał rolę małego lorda. Spiżowy Yohn nie był przy tym obecny, gdyż opuścił już Orle Gniazdo, ruszając w długą podróż na dół, podobnie jak ser Lyn Corbray przed nim.

Pozostali lordowie zostali do rana.

Zaczarował ich — pomyślała Alayne, gdy leżała nocą w łożu, słuchając zawodzącego za oknami wichru. Potem zrodziło się w niej podejrzenie. Nie potrafiła powiedzieć, skąd się wzięło, ale nie pozwalało jej zasnąć. Rzucała się w pościeli i obracała z boku na bok, ogryzając je w myślach, jak pies ogryza starą kość. W końcu wstała i ubrała się, zostawiając Gretchel jej snom.

Petyr jeszcze nie spał. Skrobał jakiś list.

— Alayne — przywitał ją. — Moja słodka. Co cię tu sprowadza tak późno?

— Musiałam się dowiedzieć. Co się stanie za rok?

Odłożył gęsie pióro.

— Redfort i Waynwood są starzy. Jedno z nich albo oboje mogą umrzeć. Gilwooda Huntera zamordują bracia. Najprawdopodobniej młody Harlan, który był sprawcą śmierci lorda Eona. Od rzemyczka do koniczka, jak zawsze mawiam. Belmore jest skorumpowany i można go kupić. Z Templetonem się zaprzyjaźnię. Obawiam się, że dla Spiżowego Yohna nadal będę wrogiem, ale jeśli zostanie sam, nie będzie zbyt wielkim zagrożeniem.

— A ser Lyn Corbray?

W jego oczach tańczył blask świec.

— Ser Lyn pozostanie moim nieprzejednanym wrogiem. Będzie mówił o mnie z pogardą i nienawiścią każdemu, kogo spotka, i przyłączał się ze swym mieczem do każdego tajnego spisku przeciwko mnie.

Wtedy właśnie podejrzenie zamieniło się w pewność.

— A jak go nagrodzisz za tę przysługę?

Littlefinger roześmiał się w głos.

— Złotem, chłopcami i obietnicami, oczywiście. Ser Lyn jest człowiekiem o nieskomplikowanych upodobaniach, słodziutka. Lubi tylko złoto, chłopców i zabijanie.

CERSEI

Król wydął usta.

— Chcę siedzieć na Żelaznym Tronie — oznajmił. — Joffowi zawsze na to pozwalałaś.

— Joffrey miał dwanaście lat.

— Ale ja jestem królem. Tron należy do mnie.

— Kto ci to powiedział?

Cersei zaczerpnęła głęboko tchu, by Dorcas mogła mocniej zaciągnąć sznurówki. Była dużą dziewczyną, znacznie silniejszą niż Senelle, ale też bardziej niezgrabną.

Twarz chłopca poczerwieniała.

— Nikt.

— Nikt? Czy tak nazywasz swoją panią żonę? — Królowa czuła w całym tym buncie rękę Margaery Tyrell. — Jeśli mnie okłamiesz, nie będę miała innego wyboru, jak wysłać po Pate’a i kazać go wychłostać do krwi. — Pate był chłopcem do bicia Tommena, tak jak poprzednio Joffreya. — Czy tego właśnie chcesz?

— Nie — mruknął naburmuszony król.

— Kto ci to powiedział?

Zaszurał nogami.

— Lady Margaery.

Wiedział, że w obecności matki lepiej nie nazywać jej królową.

— Tak lepiej. Tommenie, muszę podjąć ważne decyzje w sprawach, które są dla ciebie jeszcze stanowczo za trudne. Nie chcę, żeby głupiutki chłopczyk wiercił się na tronie za moimi plecami i zadawał mi dziecinne pytania. Pewnie Margaery uważa też, że powinieneś uczestniczyć w spotkaniach mojej rady?

— Tak — przyznał. — Mówi, że muszę się nauczyć, jak być królem.

— Kiedy urośniesz, będziesz mógł uczestniczyć w tylu sesjach rady, w ilu tylko zechcesz — obiecała Cersei. — Zapewniam, że szybko się nimi znudzisz. Robert zawsze spał podczas tych narad. — O ile w ogóle chciało mu się przyjść — pomyślała. — Wolał polowania, a nudne spotkania zostawiał staremu lordowi Arrynowi. Pamiętasz go?