— Ale? — powtórzyła Cersei.
— Ale nigdy nie są ze sobą sami. Król prawie zawsze jest z nimi, a kiedy go nie ma, jest ktoś inny. Dwie jej damy dzielą z nią łoże, co noc inne. Dwie kolejne przynoszą śniadanie i pomagają się ubierać. Modli się ze swoją septą, czyta z kuzynką Elinor, śpiewa z kuzynką Allą, szyje z kuzynką Meggą. Kiedy nie poluje z sokołami w towarzystwie Janny Fossoway i Merry Crane, to gra w „Zdobądź mój zamek” z małą Bulwerówną. Gdy wybiera się na przejażdżkę, zawsze zabiera ze sobą świtę. Cztery albo pięć dam i przynajmniej tuzin strażników. I zawsze są przy niej mężczyźni, nawet w Krypcie Dziewic.
— Mężczyźni. — To już było coś. Rysowały się możliwości. — A co to za mężczyźni, jeśli łaska?
Ser Osmund wzruszył ramionami.
— Minstrele. Szaleje na punkcie minstreli, żonglerów i tak dalej. Rycerze, którzy przyłażą podziwiać jej kuzynki. Osney mówi, że najgorszy jest ser Tallad. Ten wielki głąb nie wie, czy to Elinor, czy Alli pragnie, ale wie, że pragnie jej piekielnie mocno. Przychodzą też bliźniacy Redwyne’owie. Bober przy nosi kwiaty i owoce, a Horror zaczął grać na lutni. Z tego, co mówi Osney, słodsze dźwięki wydają duszone koty. Zawsze też kręci się tam ten Letniak.
— Jalabhar Xho? — Cersei prychnęła pogardliwie. — Na pewno żebrze o złoto i miecze, żeby odzyskać swój kraj.
Bez względu na swe klejnoty i pióra Xho był niewiele więcej niż szlachetnie urodzonym nędzarzem. Robert mógłby położyć kres jego natręctwu jednym stanowczym „nie”, ale jej prostackiemu, zapijaczonemu mężowi spodobała się myśl o podboju Wysp Letnich. Z pewnością marzył o brązowoskórych dziewkach z czarnymi jak węgiel sutkami, nagich pod płaszczami z piór. Dlatego zamiast „nie” Robert zawsze mówił Jalabharowi „w następnym roku”, ale z jakiegoś powodu ten następny rok nigdy nie nadszedł.
— Nie wiem, czy żebrze, Wasza Miłość — odparł ser Osmund. — Osney mówił, że uczy wszystkich języka letniego. To znaczy nie Osneya, ale kró... klacz i jej kuzynki.
— Koń mówiący w języku letnim wywołałby wielką sensację — rzekła z przekąsem królowa. — Powiedz bratu, żeby dobrze ostrzył ostrogi. Znajdę jakiś sposób, by mógł wkrótce dosiąść tej klaczy, możesz być pewien.
— Powtórzę mu, Wasza Miłość. Ma wielką ochotę na tę przejażdżkę, niech ci się nie zdaje, że nie ma. Z tej klaczy jest ładniutkie maleństwo.
To na mnie ma ochotą, ty durniu — pomyślała królowa. — Od Margaery pragnie jedynie tytułu lordowskiego, który znajdzie między jej nogami. Choć lubiła Osmunda, niekiedy wydawał się jej tak samo tępy jak Robert. Mam nadzieję, że jego miecz jest szybszy od jego dowcipu. Pewnego dnia Tommen może go potrzebować.
Gdy przechodzili w cieniu ruin Wieży Namiestnika, usłyszeli nagle głośny aplauz. Po drugiej stronie dziedzińca jakiś giermek zaatakował manekin, który zakręcił się gwałtownie.
Najgłośniej krzyczała Margaery Tyrell i jej kury. Wiele wrzasku o taki drobiazg. Można by pomyśleć, że chłopak zwyciężył w turnieju. Nagle zauważyła ze zdumieniem, że to Tommen dosiada rumaka. Miał na sobie pozłacaną zbroję płytową.
Królowa nie miała innego wyboru, jak uśmiechnąć się i ruszyć w stronę syna. Gdy do niego dotarła, Rycerz Kwiatów pomagał mu zsiąść z konia. Chłopiec dyszał z podniecenia.
— Widzieliście? — pytał wszystkich. — Zrobiłem dokładnie tak, jak mówił ser Loras.
Widziałeś, ser Osneyu?
— Widziałem — potwierdził Osney Kettleblack. — To był piękny widok.
— Siedzisz na koniu lepiej ode mnie, panie — dodał ser Dermot.
— Złamałem kopię. Ser Lorasie, słyszałeś?
— Trzask był głośny jak uderzenie gromu. — Biały płaszcz ser Lorasa spinała na ramieniu róża z nefrytu i złota. Wiatr powiewał jego pięknie ufryzowanymi, brązowymi lokami.
— Jechałeś wspaniale, ale jeden raz nie wystarczy. Musisz ćwiczyć codziennie, aż będziesz za każdym razem trafiał w cel, a kopia stanie się częścią twojego ciała, tak samo jak ramię.
— Chcę ćwiczyć.
— Byłeś wspaniały. — Margaery opadła na jedno kolano, pocałowała króla w policzek i objęła go ramieniem. — Bracie, lepiej uważaj — ostrzegła Lorasa. — Jestem pewna, że za kilka lat mój dzielny mąż wysadzi cię z siodła.
Jej trzy kuzynki zgodziły się z tą opinią, a mała okropna Bulwerówna zaczęła skakać jak szalona, krzycząc:
— Tommen będzie mistrzem, mistrzem, mistrzem.
— Kiedy dorośnie — oznajmiła Cersei.
Uśmiechy zwiędły niczym róże dotknięte pocałunkiem mrozu. Stara septa o naznaczonej dziobami twarzy pierwsza opadła na jedno kolano. Reszta poszła za jej przykładem, pomijając małą królową i jej brata.
Tommen nie zauważył chłodu, który nagle wypełnił powietrze.
— Mamo, widziałaś mnie? — zawołał radośnie. — Złamałem kopię o tarczę, a worek mnie nie trafił!
— Patrzyłam z drugiej strony dziedzińca. Świetnie się spisałeś, Tommenie. Tego od ciebie oczekuję. Masz turniejową walkę we krwi. Pewnego dnia nikt nie będzie się mógł z tobą równać w szrankach, tak jak z twoim ojcem.
— Nikt mu się nie oprze. — Margaery Tyrell uśmiechnęła się nieśmiało do królowej. —
Nie wiedziałam, że król Robert był mistrzem kopii. Powiedz nam, proszę, Wasza Miłość, w jakich turniejach zwyciężył? Jakich wielkich rycerzy wysadził z siodła? Król powinien usłyszeć o triumfach ojca.
Na szyję Cersei wystąpił rumieniec. Dziewczyna ją przyłapała. Prawda wyglądała tak, że Robert Baratheon nie radził sobie za dobrze w szrankach. Na turniejach zdecydowanie wolał walkę zbiorową, podczas której mógł stępionym toporem albo młotem stłuc przeciwników do krwi. To o Jaimem myślała. Nigdy dotąd się tak nie zapominałam.
— Robert zwyciężył w turnieju nad Tridentem — musiała odpowiedzieć. — Pokonał księcia Rhaegara i nazwał mnie swoją królową miłości i piękna. Dziwię się, że nie znasz tej historii, dobra córko. — Nie dała Margaery czasu na odpowiedź. — Ser Osmundzie, bądź tak dobry i pomóż mojemu synowi zdjąć zbroję. Ser Lorasie, chodź ze mną. Muszę zamienić z tobą słówko.
Rycerz Kwiatów nie miał innego wyboru, jak podążyć za nią niczym szczeniak, którym był. Cersei zaczekała, aż znajdą się na serpentynowych schodach, nim go zapytała:
— Czyj to był pomysł, jeśli łaska?
— Mojej siostry — przyznał. — Ser Tallad, ser Dermot i ser Portifer atakowali manekin i królowa zasugerowała, że Jego Miłość również mógłby spróbować.
Nazywa ją tak po to, by mnie drażnić.
— A na czym polegała twoja rola?
— Pomogłem Jego Miłości włożyć zbroję i pokazałem mu, jak trzymać kopię — odpowiedział.
— Ten koń był dla niego stanowczo za duży. Co by się stało, gdyby spadł? Albo gdyby worek z piaskiem rozbił mu głowę?
— Siniaki i rozbite wargi to element rycerskiego rzemiosła.
— Zaczynam rozumieć, dlaczego twój brat jest kaleką. — Z zadowoleniem zauważyła, że te słowa starły uśmiech z jego ust. — Być może mój brat nie wytłumaczył ci, na czym polegają twoje obowiązki. Masz bronić mojego syna przed jego wrogami. Nauka rycerskich umiejętności jest zadaniem dowódcy zbrojnych.
— W Czerwonej Twierdzy od śmierci Arona Santagara nie ma dowódcy zbrojnych — zauważył ser Loras z nutą wyrzutu w głosie. — Jego Miłość ma prawie dziewięć lat i pragnie się uczyć. W tym wieku powinien już być giermkiem. Potrzebuje nauczyciela.