Jocelyn upewniła się, że wszystko jest gotowe do kolacji, a Dorcas pomogła królowej przywdziać nową suknię. Zszyto ją z pasów błyszczącego, zielonego atłasu i miękkiego, czarnego aksamitu, a nad gorsecikiem miała zdobną, czarną myrijską koronkę. Myrijskie koronki były drogie, ale królowa zawsze musiała wyglądać pięknie, a niektóre stare suknie Cersei skurczyły się przez te przeklęte praczki i już na nią nie pasowały. Miała ochotę wychłostać kobiety za taką nieostrożność, ale Taena ubłagała ją, żeby okazała łaskę.
— Prostaczkowie będą cię bardziej kochać, jeśli będziesz miłosierna — powiedziała.
Dlatego Cersei rozkazała potrącić kobietom wartość sukni z zarobków, co było znacznie bardziej eleganckim rozwiązaniem.
Dorcas włożyła jej w rękę srebrne zwierciadło. Świetnie — pomyślała królowa, spoglądając na swe odbicie. Dobrze było wreszcie skończyć z żałobą. W czerni jej cera wydawała się zbyt blada. Szkoda, że nie zjem tej kolacji z lady Merryweather. Miała za sobą długi dzień, a dowcip Taeny zawsze poprawiał jej humor. Cersei nie miała tak bliskiej przyjaciółki od czasu Melary Hetherspoon, a Melara okazała się chciwą, zdradziecką suką o ambicjach wykraczających ponad jej pozycję. Nie powinnam myśleć o niej źle. Utopiła się, a przedtem nauczyłam się od niej, że nie mogę ufać nikomu oprócz Jaimego.
Gdy przyszła do samotni, jej goście dobrali się już do hipokrasu. Lady Falyse nie tylko wygląda, lecz również pije jak ryba — pomyślała Cersei na widok opróżnionego do połowy dzbanka.
— Słodka Falyse — zawołała, całując ją w policzek. — I dzielny ser Balman. Tak mi smutno z powodu twojej drogiej matki. Jak się miewa nasza lady Tanda?
Lady Falyse sprawiała wrażenie gotowej się rozpłakać.
— Wasza Miłość jest bardzo łaskawa. Maester Frenken mówi, że złamała sobie biodro podczas upadku. Zrobił, co mógł. Teraz się modlimy, ale...
Módlcie się, ile chcecie. I tak umrze przed upływem księżyca. Kobiety w wieku Tandy Stokeworth nie przeżywały złamania biodra.
— Dołączę swoje modlitwy do waszych — zapewniła Cersei. — Lord Qyburn powiedział mi, że Tanda spadła z konia.
— Popręg pękł podczas jazdy — wyjaśnił ser Balman Byrch. — Chłopiec stajenny powinien był zauważyć przetarty rzemień. Ukarano go.
— Mam nadzieję, że surowo. — Królowa usiadła i wskazała gestem, by jej goście zrobili to samo. — Wypijesz jeszcze kielich hipokrasu, Falyse? Przypominam sobie, że zawsze go lubiłaś.
— To dla mnie zaszczyt, że Wasza Miłość o tym pamięta.
Jak mogłabym zapomnieć? — pomyślała Cersei. — Jaime mówił, że to cud, iż nie szczasz tym trunkiem.
— Jaką mieliście podróż?
— Uciążliwą — poskarżyła się Falyse. — Przez większą część dnia padało. Myśleliśmy, że zatrzymamy się na noc w Rosby, ale młody podopieczny lorda Gylesa odmówił nam gościny.
— Pociągnęła nosem. — Zapamiętaj sobie moje słowa, kiedy Gyles umrze, ten nieprawo urodzony nikczemnik ucieknie z jego złotem. Może nawet spróbować zagarnąć ziemie i tytuł lordowski, choć zgodnie z prawem po śmierci Gylesa Rosby powinno przypaść nam. Moja pani matka była ciotką jego drugiej żony i kuzynką trzeciego stopnia samego Gylesa.
Czy masz w herbie jagnię czy jakąś chciwą małpę, moja droga? — zadała sobie pytanie Cersei.
— Lord Gyles wyglądał, jakby miał zaraz umrzeć, odkąd go znam, ale nadal jest z nami i mam nadzieję, że będzie jeszcze przez długie lata. — Uśmiechnęła się miło. — Nie wątpię, że jego kasłanie odprowadzi nas wszystkich do grobu.
— To możliwe — zgodził się ser Balman. — Podopieczny Rosby’ego nie był jedynym, który zatruwał nam życie, Wasza Miłość. Napotkaliśmy na trakcie wagabundów. Brudnych, obdartych drabów z toporami i skórzanymi tarczami. Niektórzy mieli wyszyte na kaftanach święte siedmioramienne gwiazdy, ale i tak wyglądali złowrogo.
— Jestem pewna, że byli zawszeni — dodała Falyse.
— Zwą się wróblami — wyjaśniła Cersei. — To prawdziwa plaga. Nasz nowy Wielki Septon będzie musiał jakoś się z nimi uporać, gdy już go ukoronują. W przeciwnym razie ja to zrobię.
— A czy już wybrano Jego Wielką Świątobliwość? — zainteresowała się Falyse.
— Nie — musiała przyznać Cersei. — Septon Ollidor był blisko celu, ale kilku tych wróbli poszło za nim do burdelu i wyciągnęło go gołego na ulicę. Najpewniejszym kandydatem wydaje się teraz Luceon, lecz nasi przyjaciele na drugim wzgórzu mówią nam, że brakuje mu jeszcze kilku głosów do wymaganej liczby.
— Niech Starucha rzuci na ich obrady światło swej złotej lampy mądrości — wygłosiła nabożną sentencję Falyse.
Ser Balman poruszył się nerwowo na krześle.
— Wasza Miłość, to krępująca sprawa, ale... nie chciałbym, byś żywiła do nas urazę.
Zapewniam cię, że ani moja dobra żona, ani jej matka nie miały nic wspólnego z imieniem tego bękarta. Lollys to proste stworzenie, a jej mąż ma skłonność do nieprzyjemnych żartów.
Mówiłem mu, żeby wybrał dla chłopca jakieś stosowniejsze imię, ale mnie wyśmiał.
Królowa wypiła łyk trunku, przyglądając się z uwagą ser Balmanowi. Okrył się kiedyś sławą w turniejach i był jednym z najprzystojniejszych rycerzy w Siedmiu Królestwach. Nadal miał wspaniałe wąsy, lecz poza tym nie starzał się ładnie. Jego faliste blond włosy przerzedziły się mocno, a pod wamsem zaznaczał się spory brzuszek. Nie jest bynajmniej doskonałym narzędziem — pomyślała. — Powinien jednak wystarczyć.
— Przed przybyciem smoków imię Tyrion nadawano królom. Krasnal okrył je hańbą, ale być może to dziecko zdoła przywrócić mu honor. — Pod warunkiem że bękart pożyje wystarczająco długo. — Wiem, że to nie wasza wina. Lady Tanda jest dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałam, a ty, Falyse...
— Głos jej się załamał. — Wybacz. Żyję w strachu.
Falyse otworzyła i zamknęła usta, co nadało jej wygląd wyjątkowo głupiej ryby.
— W... w strachu, Wasza Miłość?
— Od chwili śmierci Joffreya ani razu nie przespałam całej nocy. — Cersei wypełniła kielichy hipokrasem. — Przyjaciele... mam nadzieję, że jesteście moimi przyjaciółmi? I króla Tommena też?
— To słodki chłopiec — oświadczył ser Balman. — Wasza Miłość, słowa rodu Stokeworthów brzmią „Dumni ze swej wierności”.
— Gdybyż tylko było więcej takich jak ty, ser. Wyznam ci prawdę. Bardzo mnie niepokoi ten Bronn znad Czarnego Nurtu.
Mąż i żona wymienili spojrzenia.
— Jest bezczelny i nieokrzesany, Wasza Miłość — przyznała Falyse. — A do tego ma plugawy język.
— Nie jest prawdziwym rycerzem — dodał ser Balman.
— Nie jest. — Cersei uśmiechnęła się do niego radośnie. — A ty jesteś człowiekiem, który potrafi poznać prawdziwego rycerza. Pamiętam, że widziałam cię w turnieju... kiedy to spisałeś się tak wspaniale, ser?
Uśmiechnął się skromnie.
— W Duskendale sześć lat temu? Nie, tam cię nie było, bo inaczej z pewnością ukoronowano by cię na królową miłości i piękna. A może to był turniej w Lannisporcie po buncie Greyjoya? Wysadziłem tam z siodła sporo dobrych rycerzy...
— Właśnie ten. — Jej twarz przybrała nagle poważny wyraz. — Krasnal zniknął w noc śmierci mojego ojca, zostawiając za sobą dwóch uczciwych kluczników w kałużach krwi.
Niektórzy utrzymują, że uciekł za wąskie morze, ale nie jestem tego pewna. Karzeł jest sprytny.
Być może nadal czai się w pobliżu, planując dalsze morderstwa. Być może ukrywa go jakiś przyjaciel.