Выбрать главу

— Żelazny Tron musi bronić wiary — warknął jakiś potężnie zbudowany kmiotek z siedmioramienną gwiazdą wymalowaną na czole. — Król, który nie zapewnia obrony swemu ludowi, nie jest prawdziwym królem.

Wszędzie wokół rozległy się pomruki zgody. Jeden z wróbli miał nawet czelność złapać ser Meryna za nadgarstek.

— Pora już, by wszyscy namaszczeni rycerze porzucili służbę u świeckich panów i bronili naszej Świętej Wiary — powiedział. — Zostań z nami, ser, jeśli miłujesz Siedmiu.

— Puść mnie — warknął ser Meryn i wyszarpnął ręką.

— Słyszałam cię — oznajmiła Cersei. — Mój syn jest młody, ale darzy Siedmiu miłością.

Otoczy was swą opieką i ja również.

To nie zadowoliło mężczyzny z gwiazdą na czole.

— Wojownik nas obroni — burknął. — Nie ten tłusty chłopak.

Meryn Trant sięgnął po miecz, ale Cersei powstrzymała go, nim zdążył wyciągnąć broń.

Miała tu tylko dwóch rycerzy, a otaczało ją morze wróbli. Widziała drągi i kosy, pałki i maczugi, nawet kilka toporów.

— Nie pozwolę na przelew krwi w tym świętym miejscu, ser. — Dlaczego mężczyźni są takimi dziećmi? Gdyby go zabił, tłuszcza rozerwałaby nas na strzępy. — Wszyscy jesteśmy dziećmi Matki. Chodźmy, Jego Wielka Świątobliwość czeka.

Gdy jednak ruszyła przez tłum ku schodom septu, pojawiła się grupka uzbrojonych mężczyzn, którzy stanęli w drzwiach. Mieli na sobie kolczugi i utwardzane skóry, a niektórzy również powgniatane fragmenty zbroi płytowych. Niektórzy byli uzbrojeni we włócznie, inni w miecze, ale większość wolała topory. Na białych opończach mieli wyszyte czerwone gwiazdy. Dwóch z nich miało czelność skrzyżować włócznie i zagrodzić jej przejście.

— Czy tak witacie królową? — zapytała. — A gdzież są Raynard i Torbert?

Nie wydawało się prawdopodobne, aby tych dwóch pozwoliło, by ominęła ich szansa ubiegania się o jej łaski. Torbert zawsze demonstracyjnie padał na kolana, żeby umyć jej stopy.

— Nie znam ludzi, o których mówisz — odparł jeden z mężczyzn z czerwoną gwiazdą na opończy. — Ale jeśli to słudzy Wiary, z pewnością Siedmiu potrzebowało ich usług gdzie indziej.

— Septon Raynard i septon Torbert należą do Najpobożniejszych i będą oburzeni, jeśli się dowiedzą, że stanęliście mi na drodze — odparła Cersei. — Czy chcecie mi odmówić wstępu do świętego septu Baelora?

— Wasza Miłość — odpowiedział jej siwobrody, przygarbiony mężczyzna. — Jesteś tu mile widzianym gościem, ale twoi ludzie muszą zostawić miecze. Nie wolno tu wchodzić z bronią.

To rozkaz Wielkiego Septona.

— Rycerze Gwardii Królewskiej nigdy nie rozstają się z mieczami, nawet w obecności króla.

— W domu króla królewskie słowo jest prawem — odparł postarzały rycerz. — Jednakże to jest dom bogów.

Jej policzki zarumieniły się gwałtownie. Wystarczyłoby jedno słowo do Meryna Tranta, by siwobrody staruszek spotkał się ze swoimi bogami szybciej, niżby tego pragnął. Ale nie tutaj. Nie w tej chwili.

— Zaczekajcie na mnie — rozkazała krótko rycerzom i wspięła się sama na schody.

Włócznicy unieśli przed nią włócznie, a dwaj inni mężczyźni popchnęli drzwi, które otworzyły się z głośnym zgrzytem.

W Komnacie Lamp Cersei znalazła około dwudziestu septonów. Wszyscy klęczeli, ale nie po to, by się modlić. Mieli wiadra wypełnione wodą z mydłem i szorowali posadzkę.

Nosili szaty z samodziału i sandały, więc Cersei z początku pomyślała, że to wróble, ale nagle jeden z nich uniósł głowę. Twarz miał czerwoną jak burak, a na dłoniach krwawiące pęcherze.

— Wasza Miłość?

— Septon Raynard? — Królowa ledwie wierzyła własnym oczom. — Czemu tu klęczysz?

— Szoruje posadzkę. — Mówiący był o kilka cali niższy od królowej i chudy jak trzonek miotły. — Praca jest formą modlitwy, szczególnie miłą Kowalowi. — Wstał, trzymając w ręce szczotkę do szorowania. — Wasza Miłość. Czekaliśmy na ciebie.

Mężczyzna miał krótko przystrzyżoną, siwobrązową brodę, a włosy wiązał sobie z tyłu głowy w ciasny węzeł. Choć szaty miał czyste, były też wystrzępione i połatane. Podwinął sobie rękawy po łokcie, ale poniżej kolan tkanina szaty przesiąknęła wodą. Jego twarz miała ostre rysy, a głęboko osadzone oczy były brązowe jak błoto. Jest bosy — uświadomiła sobie przerażona królowa. Stopy miał obrzydliwe, zniekształcone, pokryte twardą, zrogowaciałą skórą.

— Jesteś Jego Wielką Świątobliwością?

— Jesteśmy nim.

Ojcze, dodaj mi sił. Królowa wiedziała, że powinna uklęknąć, ale podłoga była mokra od mydła i brudnej wody, a ona nie chciała zniszczyć sobie sukni. Zerknęła na klęczących staruszków.

— Nie widzę mojego przyjaciela septona Torberta.

— Zamknięto go w celi pokutniczej o chlebie i wodzie. To grzech, żeby człowiek był tak gruby, gdy połowa królestwa głoduje.

Cersei zniosła już dziś wystarczająco wiele. Postanowiła zademonstrować swój gniew.

— Tak mnie witasz? Ze szczotką w ręce, ociekający wodą? Wiesz, kim jestem?

— Wasza Miłość jest królową regentką Siedmiu Królestw — odparł mężczyzna. — Ale w Siedmioramiennej gwieździe napisano, że tak, jak ludzie kłaniają się lordom, a lordowie królom, tak królowie i królowe muszą się kłaniać Siedmiu Którzy Są Jednym.

Czy chce mi powiedzieć, żebym uklękła? Jeśli tak, to Wielki Septon nie znał jej zbyt dobrze.

— Powinieneś spotkać mnie na schodach, odziany w najlepsze szaty, z kryształową koroną na głowie.

— Nie mamy korony, Wasza Miłość.

Cersei zasępiła się jeszcze bardziej.

— Twój poprzednik otrzymał od mojego pana ojca niezwykle piękną koronę z kryształu i złotych nici.

— I za ten dar dziękujemy mu w swych modlitwach — odparł Wielki Septon. — Ubogim bardziej wszak potrzebne jest jedzenie w żołądkach niż kryształy i złoto na naszej głowie.

Sprzedaliśmy tę koronę, tak samo jak inne, które mieliśmy w skarbcu, a także pierścienie i wszystkie szaty ze złoto — i srebrnogłowiu. Wełna ogrzewa człowieka równie dobrze. Po to Siedmiu dało nam owce.

To szaleniec. Najpobożniejsi również musieli oszaleć, jeśli wynieśli tę kreaturę... oszaleli albo przestraszyli się żebraków u swych drzwi. Szeptacze Qyburna utrzymywali, że septonowi Luceonowi brakowało dziewięciu głosów do wybrania, gdy drzwi ustąpiły i do Wielkiego Septu wtargnęły wróble ze swym przywódcą na ramionach i toporami w dłoniach.

Cersei przeszyła niskiego człowieczka lodowatym spojrzeniem.

— Czy jest tu jakieś miejsce, gdzie moglibyśmy porozmawiać na osobności, Wasza Świątobliwość?

Wielki Septon wręczył szczotkę jednemu z Najpobożniejszych.

— Czy Wasza Miłość zechce pójść za nami?

Poprowadził ją przez wewnętrzne drzwi do właściwego septu. Dźwięk ich kroków odbijał się echem od marmurowej podłogi. W snopach kolorowego światła wpadającego do środka przez barwione szyby wielkiej kopuły widać było unoszące się w powietrzu drobinki pyłu. W powietrzu unosił się słodki zapach kadzidła, a przed siedmioma ołtarzami paliły się liczne jak gwiazdy świece. Dla Matki zapalono ich chyba z tysiąc, a dla Dziewicy prawie tyle samo, ale świece płonące dla Nieznajomego można było policzyć na palcach obu dłoni i jeszcze kilka by zostało.

Nawet tutaj wtargnęły wróble. Kilkunastu niechlujnych wędrownych rycerzy klęczało przed Wojownikiem, prosząc o pobłogosławienie mieczy, które złożyli u jego stóp. Pod ołtarzem Matki septon prowadził modlitwę setki obdartusów. Ich odległe głosy brzmiały niczym szum uderzających o brzeg fal. Wielki Septon zaprowadził Cersei w miejsce, gdzie Starucha unosiła swoją lampę. Kiedy uklęknął przed ołtarzem, królowa nie miała innego wyboru, jak zrobić to samo. Na szczęście ten Wielki Septon nie był takim gadułą, jak tamten gruby. Pewnie powinnam się cieszyć przynajmniej z tego.