— Być może po kres twoich dni. Nam nie brakuje zapasów, choć obawiam się, że nie zostawiliśmy na polach zbyt wiele dla gości.
— Możemy sprowadzić prowiant z Bliźniaków — skontrował Jaime. — Albo z zachodu, zza wzgórz, jeśli będzie trzeba.
— Skoro tak mówisz. Z pewnością nie zamierzam kwestionować słów tak honorowego rycerza.
Jaime obruszył się, słysząc wzgardę w jego głosie.
— Jest szybszy sposób na rozstrzygnięcie tej sprawy. Pojedynek. Mój reprezentant przeciwko twojemu.
— Czekałem, kiedy padnie ta propozycja. — Ser Brynden roześmiał się głośno. — Kto to będzie? Silny Dzik? Addam Marbrand? Czarny Walder Frey? — Pochylił się. — Czemu by nie nas dwóch, ser?
Kiedyś to byłaby słodka walka — pomyślał Jaime. Piękny pokarm dla minstreli.
— Kiedy lady Catelyn mnie uwolniła, kazała mi przysiąc, że nigdy już nie będę walczył przeciwko Starkom i Tullym.
— Bardzo wygodna przysięga, ser.
Twarz Jaimego pociemniała.
— Zwiesz mnie tchórzem?
— Nie. Zwę cię kaleką. — Blackfish wskazał głową na jego złotą ręką. — Obaj wiemy, że nie potrafisz tym walczyć.
— Mam dwie ręce.
Czy chcesz wyrzec się życia w imię dumy? — wyszeptał wewnętrzny głos.
— Niektórzy mogliby powiedzieć, że kaleka i starzec są godnymi rywalami — ciągnął Jaime. — Zwolnij mnie z przysięgi, jaką złożyłem lady Catelyn, a stawię ci czoło z mieczem w dłoni. Jeśli zwyciężę, Riverrun będzie należało do nas. Jeśli mnie zabijesz, odstąpimy od oblężenia.
Ser Brynden roześmiał się po raz kolejny.
— Choć bardzo bym się uradował z szansy odebrania ci złotego miecza i wycięcia z piersi czarnego serca, twoje obietnice są bezwartościowe. Twoja śmierć nie dałaby mi nic poza przyjemnością zabicia cię, a w tym celu nie zaryzykuję życia... choć ryzyko nie byłoby zbyt wielkie.
Całe szczęście, że Jaime nie miał miecza, bo w przeciwnym razie wydobyłby go i gdyby nie zabił go ser Brynden, z pewnością zrobiliby to łucznicy stojący na murach.
— Czy są jakieś warunki, które byś zaakceptował? — zapytał Blackfisha.
— Od ciebie? — Ser Brynden wzruszył ramionami. — Nie.
— W takim razie po co przyszedłeś na negocjacje?
— Oblężenie jest śmiertelnie nudne. Chciałem zobaczyć twój kikut, a także usłyszeć, w jaki sposób usprawiedliwiasz swe ostatnie zbrodnie. Twoje usprawiedliwienia zabrzmiały mniej przekonująco, niż się spodziewałem. Zawsze rozczarowujesz, Królobójco.
Blackfish zawrócił klacz i pokłusował w stronę Riverrun. Krata opuściła się błyskawicznie. Żelazne kolce wbiły się głęboko w błotnistą ziemię.
Jaime odwrócił głowę Chwały w stronę szyków oblegających i ruszył w długą drogę powrotną. Czuł na sobie spojrzenia Tullych na murach i Freyów czekających po drugiej stronie rzeki. Jeśli nie są ślepi, wiedzą już, że Blackfish odrzucił moją propozycję. Będzie musiał wziąć zamek szturmem. Cóż znaczy dla Królobójcy jedna więcej złamana przysięga?
Jeszcze trochę gówna we wiadrze. Jaime postanowił, że będzie pierwszym, który wedrze się na mury. I z tą moją złotą ręką zapewne pierwszym, który padnie.
Kiedy wrócił do obozu, Mały Lew przytrzymał klacz za uzdę, a Peck pomógł mu zsiąść.
Wydaje im się, że jestem takim kaleką, iż nie potrafię sam zleźć z konia?
— I jak ci się powiodło, panie? — zapytał jego kuzyn, ser Daven.
— Nikt nie postrzelił mojego wierzchowca z łuku w zad. Poza tym osiągnąłem mniej więcej to samo, co ser Ryman. — Jaime wykrzywił twarz w grymasie. — Wygląda na to, że Czerwone Widły będą musiały stać się jeszcze czerwieńsze. — To twoja wina, Blackfish. -
Zwołajcie naradę wojenną. Ser Addam, Silny Dzik, Forley Prester, nasi lordowie dorzecza... i nasi przyjaciele Freyowie. Ser Ryman, lord Emmon i kogo tam jeszcze zechcą ze sobą przyprowadzić.
Wszyscy zebrali się szybko. Skruszonych lordów Tridentu, których lojalność wkrótce miała zostać poddana próbie, reprezentowali lord Piper i obaj lordowie Vance’owie.
Przedstawicielami zachodu byli ser Daven, Silny Dzik, Addam Marbrand i Forley Prester.
Dołączył do nich lord Emmon Frey z żoną. Lady Genna zasiadła na stołku ze srogą miną wskazującą, że tylko czeka, by jakiś mężczyzna śmiał zakwestionować jej prawo do przebywania tutaj. Odważnych nie było. Freyowie przysłali ser Martyna Riversa zwanego Walderem Bękartem oraz pierworodnego syna Rymana, Edwyna, bladego, szczupłego mężczyznę o małym nosie i ciemnych, zwisających w strąkach włosach. Pod niebieskim płaszczem z jagnięcej wełny Edwyn miał kurtkę z cielęcej skóry, zdobioną pięknie żłobioną ślimacznicą.
— Przemawiam w imieniu rodu Freyów — oznajmił. — Mój ojciec jest dziś rano niedysponowany.
Ser Devan prychnął pogardliwie.
— Jest pijany czy tylko cierpi na zieloną chorobę po nadużyciu wina?
Edwyn miał wąsko zaciśnięte usta skąpca.
— Lordzie Jaime, czy muszę znosić taką nieuprzejmość? — zapytał.
— To prawda? — odpowiedział Jaime. — Czy twój ojciec rzeczywiście jest pijany?
Frey zacisnął usta jeszcze mocniej i zerknął na ser Ilyna Payne’a, który stał przy wejściu do namiotu. Królewski kat miał na sobie zardzewiałą kolczugę, a zza jego kościstego ramienia sterczał miecz.
— Mo... mojego ojca często boli brzuch, panie. Czerwone wino pomaga mu na trawienie.
— Na pewno trawi cholernego mamuta — zauważył ser Daven. Silny Dzik ryknął śmiechem, a lady Genna zachichotała.
— Dość już tego — uspokoił ich Jaime. — Musimy zdobyć zamek. — Kiedy jego ojciec przewodniczył naradzie, pozwalał najpierw przemawiać dowódcom. Jaime postanowił postąpić tak samo. — I co teraz zrobimy?
— Na początek powieśmy Edmure’a Tully’ego — zażądał lord Emmon Frey. — To przekona ser Bryndena, że nie żartujemy. Jeśli wyślemy głowę ser Edmure’a jego stryjowi, może go to skłonić do kapitulacji.
— Bryndena Blackfisha nie da się tak łatwo zastraszyć. — Karyl Vance, lord Wayfarer’s Rest, wyglądał na melancholika. Połowę jego twarzy i szyi pokrywało znamię barwy wina. -
Nawet własny brat nie zdołał go skłonić do małżeństwa.
Ser Daven potrząsnął kudłatą głową.
— Musimy szturmować mury. Mówiłem to od samego początku. Wieże oblężnicze, drabiny, taran do rozbicia bramy, oto, czego nam potrzeba.
— Ja poprowadzę szturm — zaoferował Silny Dzik. — Mówię wam, dajmy posmakować rybie ognia i stali.
— To moje mury — zaprotestował lord Emmon. — I to moją bramę chcecie rozbić. — Znowu wyciągnął z rękawa swój dokument. — Król Tommen przyznał mi...
— Wszyscy już widzieliśmy ten papier, stryjaszku — warknął Edwyn Frey. — Może byś dla odmiany pomachał nim przed nosem Blackfishowi?
— Szturm na mury będzie krwawy — zauważył Addam Marbrand. — Proponuję, żebyśmy zaczekali na bezksiężycową noc i wysłali dwunastu wybranych ludzi na drugi brzeg w łodzi z wygłuszonymi wiosłami. Wezmą ze sobą liny i haki, a potem wdrapią się na mury, żeby otworzyć bramę od środka. Sam ich poprowadzę, jeśli rada zechce.
— To szaleństwo — oznajmił bękart Walder Rivers. — Ser Brynden nie da się nabrać na takie sztuczki.
— Przeszkodą jest Blackfish — zgodził się Edwyn Frey. — Ma na hełmie czarnego pstrąga i łatwo go z daleka zauważyć. Proponuję, żebyśmy podtoczyli wieże oblężnicze bliżej, wypełnili je łucznikami i przypuścili udawany szturm na bramy. To wywabi ser Bryndena na mury. Niech wszyscy łucznicy wysmarują strzały kałem i zrobią z jego hełmu swój cel. Gdy tylko ser Brynden skona, Riverrun będzie nasze.