Jeśli chodzi o Rebeccę Matlock, to cytowano gubernatora stanu Nowy Jork, który powiedział w TV: „Pisała świetne przemówienia, nie pozbawione poczucia humoru. Bardzo nam jej brakuje”. Po czym potarł kark, gdzie trafiła go kula Krimakowa.
Nowojorska policja kwitowała krótko: „Bez komentarzy”, kiedy padało pytanie o Becky. Nie mówiono już, że brała udział w zamachu na gubernatora Bledsoe'a. Becky cieszyła się, że prasa nie dotarła do detektyw Gordon, która na pewno chętnie by się na jej temat wypowiedziała.
Omawiano dokładnie wszystkie morderstwa popełnione przez Krimakowa.
Opinia publiczna była wzburzona, jednak nikt nie wiedział, gdzie jest Rebecca Matlock. Nie wiedziano również, kim jest Thomas Matlock. Zrobiono z niego romantyczną postać, kogoś w rodzaju Jamesa Bonda, który obronił świat przed Rosjanami, a teraz były agent KGB morduje ludzi, żeby wywabić go z kryjówki. Telewizyjna wypowiedź żołnierza piechoty morskiej zaciekawiła Becky, która zwróciła się z tym do Adama.
– To oznacza tylko jedno – odrzekł, czyszcząc broń przy kuchennym stole – że zapłacono mu pewnie z pięćset dolarów, żeby powiedział coś, co spodoba się ludziom, którzy pałają żądzą zemsty na Krimakowie za zabicie Lindy Cartwright i tej starszej kobiety w Ithaca. To były dwie niewinne, przypadkowe ofiary.
– Czy już wiadomo, jakie powiązania miał z nim Dick McCallum? – spytała Becky.
– Tak. Hatch odkrył na koncie jego matki pięćdziesiąt tysięcy dolarów z niewiadomego źródła.
W drzwiach kuchni pojawił się zasępiony Thomas.
– Dziwna sprawa. Jakiś mężczyzna o nazwisku Tyler McBride zadzwonił do biura Gaylana Woodhouse'a i przekazał tylko jedną informację; żebyś natychmiast do niego zatelefonowała.
Oczywiście, zaraz do niego zadzwonię. Ciekawe, o co tu chodzi? – powiedziała Becky.
– To mi się nie podoba. – Adam zerwał się na równe nogi. -Dlaczego, do jasnej cholery, Tyler McBride telefonuje do dyrektora CIA?
– Dowiem się tego, Adamie. On pewnie martwi się o mnie i chce się upewnić, że nic mi nie grozi.
– Nie chcę, żebyś dzwoniła do Tylera McBride. Nie chcę, żeby on miał jakikolwiek kontakt z tobą. Sam do niego zatelefonuję i uspokoję go, że wszystko w porządku.
– Posłuchaj, Adamie. On chce po prostu usłyszeć mój głos. Nie powiem mu, gdzie jestem, ale zadzwonię do niego.
– Przestańcie się sprzeczać – wtrącił się Thomas. – Becky, zatelefonuj do tego człowieka. Adamie, jeśli coś będzie nie w porządku, to ona nam powie.
– Mnie się to nadal nie podoba – upierał się Adam. -Jeszcze jedno: Uważam, że w moim domu byłabyś bardziej bezpieczna. Mogłabyś tam spędzać chociaż część dnia.
– A gdzie pan mieszka, panie Carruthers? – Becky uniosła brwi.
– Około czterech kilometrów stąd.
– To dlaczego tu jesteś? Dlaczego w ogóle nie jeździsz do domu? – spytała.
– Jestem tu potrzebny, ale przecież jeżdżę do domu. Jak myślisz, skąd bym brał czyste ubrania?
– Idę do telefonu – oświadczyła.
– Skorzystaj z mojej prywatnej linii – zaproponował Thomas. – Jest nie do wykrycia.
– Spodoba ci się mój dom – zawołał za nią Adam. – Jest wyjątkowo piękny. Co prawda, rośliny mnie nie lubią, ale wszystko inne mnie słucha. Gosposia przychodzi dwa razy w tygodniu i nawet robi mi zapiekanki.
– Jakie? – Becky zatrzymała się w pół kroku.
– Tuńczyk, szynka, słodkie ziemniaki. Lubisz zapiekanki?
– No pewnie. – Becky roześmiała się i poszła do telefonu.
Adam nie ruszył się z miejsca, chociaż bardzo chciał usłyszeć, co ona powie Tylerowi, a jeszcze bardziej, co też on ma jej do powiedzenia.
Thomas stał oparty o lodówkę, z rękami skrzyżowanymi na piersi.
– Zostawiłem ją w spokoju – powiedział Adam – chociaż ciężko mi to przyszło.
– Zauważyłem to; widzę jednak, że robisz, co możesz, żeby myślała o twoim domu, prawda?
– To świetny dom: piętrowy, z pięknej starej cegły, w ładnym otoczeniu. Nieźle płacę za to, żeby był w tak dobrym stanie. Mówiłem ci już, że mama namówiła mnie na kupno domu już cztery lata temu. Powiedziała, że to dobra inwestycja, i miała rację.
– Rodzice zwykle mają rację – przyznał Thomas.
Adam zmarszczył brwi i przejrzał się w lufie swojego pistoletu.
– McBride rości sobie do niej jakieś prawa. Zadzwonił tylko dlatego, żeby jej o tym przypomnieć. Ja mu nie ufam za grosz.
Gotów jest wykorzystać w tej rozgrywce nawet Sama. Ale nie dostanie Becky.
– Widzę w lufie twojego pistoletu, że naprawdę ci się to nie podoba. – Thomas roześmiał się.
– Szlag mnie trafia – mruknął Adam.
O czym, u diabła, ona rozmawia z Tylerem McBride'em? Co on jej mówi?
24
Wsparta o mahoniowe biurko ojca, Becky czuła, że podłoga usuwa się jej spod nóg.
– Nie, Tyler – powtórzyła. – Nie mogę w to uwierzyć.
– To prawda, Becky. Sam zniknął. Kiedy rano przyszedłem do jego pokoju, już go nie było. Była tylko kartka, przypięta do jego kołderki, na której było napisane, że muszę do ciebie zadzwonić i że dostanę twój numer telefonu od dyrektora CIA. Więc to zrobiłem.
– Nie, to niemożliwe – powtarzała Becky, chociaż w głębi duszy wiedziała, że to prawda: Sam został porwany.
– Napisał też, że nie wolno mi zawiadamiać o tym nikogo oprócz ciebie. Zagroził, że jeśli to zrobię, zabije Sama.
Usłyszała, jak gwałtownie łapał oddech.
– Becky, dziękuję Bogu, że się odezwałaś. Jezu, co ja mam teraz robić?
W jego głosie wyczuła przerażenie, gniew i całkowitą bezradność.
– Tyler, nie dzwoń do szeryfa Gaffneya. Pozwól, niech się zastanowię.
– Oczywiście, że nie zadzwonię do szeryfa. Myślisz, że jestem takim idiotą? – krzyknął. – Napisał też – dodał spokojniejszym głosem – że musisz przyjechać do Riptide.
Och Boże… przeraziła się Becky.
– Tyler, zaczekaj chwilę. Zawołam Adama.
– Nie! – Wrzasnął tak głośno, że omal nie upuściła słuchawki. Po chwili usłyszała jego głęboki oddech. – Nie, Becky, proszę cię, jeszcze nie teraz. On pisze, że jeśli komuś o tym powiesz, na przykład ojcu, to on zabije Sama. Do diabła, nie wiedziałem nawet, że masz ojca, dopóki nie podniosła się ta wrzawa we wszystkich mediach. Dobry Jezu, Becky, przecież ten maniak zamordował jeszcze cztery osoby, a teraz ma Sama. Słyszysz? Ten maniak ma Sama!
– Wiem. Przeczytaj mi tę kartkę, Tyler.
– Dobrze.
Oddychał ciężko, ale wiedziała, że próbuje się opanować. Zaczął czytać bardziej opanowanym tonem:
Panie McBride, proszę się jak najszybciej skontaktować z Rebeccą Matlock. Żeby ją odnaleźć, należy zadzwonić do sekretariatu dyrektora CIA i powiedzieć im, że ona ma natychmiast do Pana zatelefonować, że to sprawa życia i śmierci. Powie Pan jej, że ma przyjechać do Riptide i nie mówić o tym nikomu, nawet ojcu, bo Pana syn straci Życie. Chyba nie chce Pan, żeby spotkał go taki koniec jak Lindę Cartwright? Ma Pan na to dwadzieścia cztery godziny.
– Jak podpisał tę kartkę?
– Wcale nie podpisał. Jest tam tylko to, co ci przeczytałem. Boże, Becky, co począć? Przecież wiesz, co on zrobił Lindzie Cartwright i ilu ludzi już zamordował. Zresztą, sama masz dość doświadczeń. Cała policja w Maine jest postawiona na nogi w sprawie morderstwa Lindy Cartwright. Nie słuchasz mnie? -wrzasnął po chwili. – Jakiś wredny rosyjski agent porwał mojego syna!
– Zastanawiam się, dlaczego on nie żąda przyjazdu mojego ojca. Przecież jemu chodzi właśnie o niego. To zupełnie nie ma sensu.