– To się zmieni, Adamie, a teraz jedźmy już. Dobrze, że szeryf Gaffney nie zdążył mnie odwiedzić. Gdzie jest mój ojciec? A Sherlock i Savich?
– Sherlock poleciała do Waszyngtonu z próbkami pisma. A twój ojciec, Savich, Hawley i Cobb czekają na nas. Zadzwonię i powiem im, że spotkamy się na lotnisku.
Kiedy jechali wypożyczoną toyotą, Becky nagle wydało się, że widzi samochód szeryfa Gaffneya. Dodała gazu i zerknęła na Adama. Wyglądał na przygnębionego. Ona też nie czuła się lepiej.
To wszystko było bez sensu. Sprowadził ją tu, wstrzelił jej strzałkę w ramię i oddał Sama. To wszystko.
Gdzie jest Krimakow? Co zamierza teraz zrobić?
Doktor Ned Breaker, lekarz, którego syna uratował kiedyś Savich, gdy został porwany, czekał już w domu Thomasa na ich przyjazd.
Kiedy się przywitali, Savich podziękował mu, że zechciał przyjechać.
– Nie zgodziła się pójść do szpitala – wyjaśnił.
– Nikt z twoich współpracowników na to się nie godzi -stwierdził doktor Breaker.
– Ned, to twoja pacjentka, córka Thomasa, Becky.
– Przecież nic mi nie dolega. Adam już zrobił opatrunek -zaprotestowała.
– Teraz twoje ramię powinien obejrzeć prawdziwy lekarz. Nie wiemy przecież, co było na tej strzałce, którą ugodził cię Krimakow. Uspokój się, Becky, i chociaż raz zrób to, co ci się mówi. Zmarszczyła się z niechęcią, ale wtedy wtrącił się Thomas.
– Proszę cię, Becky.
– No dobrze. – Zdjęła sweter i podniosła włosy do góry.
– Podejdźmy do światła – zaproponował doktor Breaker. Zaczął delikatnie naciskać rankę; pewnie chciał sprawdzić, czy coś z niej wypłynie.
– To bardzo dziwne – powiedział wreszcie. – On wstrzelił tę strzałkę w pani ramię na parkingu siłowni?
– Tak – Muszę pobrać krew, żeby się upewnić, że nic złego nie dostało się do organizmu. To jest mała, płytka ranka. Dlaczego on to zrobił?
– Może chciał w ten sposób doręczyć nam notatkę – powiedział Savich. – Owinął ją dokoła strzałki.
– Rozumiem. Interesujący sposób doręczania wiadomości. Trzeba jednak być ostrożnym. – Pobrał próbkę krwi i wychodząc, powiedział, że wyniki będą za dwie godziny.
– Dobrze jest mieć takiego przyjaciela -stwierdził Savich. -Ciekaw jestem tylko, jak długo jeszcze zechce mi się odwdzięczać.
– Ocaliłeś jego dziecko – powiedział Thomas, patrząc na Becky. – Na pewno uważa, że nigdy nie zdoła ci się wypłacić.
Była już prawie pierwsza w nocy, kiedy zadzwonił doktor Breaker. Thomas odebrał telefon.
Kiedy słuchał wiadomości, na jego twarzy malował się wyraz ulgi.
– Wszystko w porządku – przekazał Adamowi i Becky. -Nie ma powodu do zmartwienia.
Becky liczyła trochę na to, że badanie krwi jednak coś wykaże. Nic poważnego, ale jednak coś. Teraz nie mieli żadnego punktu zaczepienia. Krimakow porwał Sama, żeby ściągnąć ją z powrotem do Riptide. Potem wbił jej strzałkę w ramię, żeby zawiadomić, gdzie jest Sam.
To nie miało żadnego sensu.
Tej nocy Adam przyszedł do jej sypialni. Nie spała, chociaż było bardzo późno. Patrzyła w okno na nieruchome sylwetki drzew w świetle księżyca. Zupełnie nie było wiatru. Dzięki Bogu dom był klimatyzowany, więc w sypialni panował miły chłód.
– Nie bój się, to ja – powiedział cicho. – Nie przyszedłem też po to, żeby się na ciebie rzucać.
– Dlaczego nie?
Wysoki, silny mężczyzna, którego pożądała, podszedł do łóżka.
– Zawsze mówisz niespodziewane rzeczy. Mam ochotę rzucać się na ciebie przynajmniej dziesięć razy na godzinę, ale jesteśmy w domu twojego ojca. Tego się nie robi. Gdybym mógł zerwać z ciebie koszulę, to zrobiłbym to od razu. Ale nie mogę. Przyszedłem tylko zobaczyć, jak się czujesz. Do diabła, to nieprawda. Przyszedłem, bo chcę cię całować tak długo, dopóki nie oszalejemy ze szczęścia.
Usiadł na łóżku i przyciągnął ją do siebie. Początkowo całował ją delikatnie, potem coraz mocniej, a ona pragnęła wciąż więcej. Odsunął ją jednak od siebie, chociaż jej się wydawało, że ten pocałunek trwał tylko chwilę.
– Jesteś piękna – powiedział.
– Ale jeszcze nie oszalałam ze szczęścia, Adamie.
– Ja też nie, ale musimy już przestać, bo to mnie zabije.
– No dobrze. – Delikatnie muskała palcami jego policzki, usta, nos i czoło. – Jeszcze ci tego nie mówiłam, Adamie. Niedługo się znamy, a wszystko, cośmy robili razem, było dość nienormalne. A więc wiedz, że jesteś bardzo, bardzo seksowny.
Patrzył na nią, jakby nie rozumiał.
– Co powiedziałaś? Uważasz, że jestem seksowny?
– Tak, jesteś najbardziej seksownym facetem, jakiego znam. Wreszcie mogę się z tobą całować i bardzo mi się to podoba.
– Chyba nieźle jest być seksownym. – Adam wydawał się zadowolony. – Ale tylko tak o mnie myślisz, Becky? Że jesieni seksownym osiłkiem?
– A co mam jeszcze powiedzieć? I tak jesteś wystarczająco zarozumiały. Przyciągnął ją nagle do siebie i zaczął głaskać po plecach. Miał duże dłonie.
– Byłem śmiertelnie przerażony, kiedy byłaś na tym cholernym parkingu. Kiedy on wystrzelił tę strzałkę, Savich z trudem mnie powstrzymał. Wiedziałem, że powinienem być cicho i zostać na miejscu, ale to było cholernie trudne. To była najtrudniejsza chwila w moim życiu.
Przylgnął czołem do jej czoła. Czuła na twarzy jego ciepły oddech.
– Miałem żonę, ale to było dawno temu. Nazywała się Vivie. Przez jakiś czas wszystko było okay, ale potem już nie. Ona nie chciała dzieci, a ja chciałem je mieć. Nie jestem nikim poważnie zainteresowany. Liczysz się tylko ty, Becky, tylko ty.
– To miłe – stwierdziła i pocałowała go w szyję. – Szkoda, że jesteś ubrany.
– Becky, ledwie się mogę powstrzymać, żeby cię nie zacząć dotykać, ale nie mogę tego zrobić. To jest dom twojego ojca. Może pójdziemy do ogrodu? Weźmiemy ze sobą koce.
– Żeby wydostać się spod rodzicielskich skrzydeł?
– No tak, moglibyśmy wtedy pomachać agentom FBI, którzy są rozstawieni dokoła domu – westchnął Adam.
Becky położyła mu dłoń na piersi. Czuła bicie jego serca.
– To nie w porządku. Wprawdzie masz ładną koszulę, ale chciałabym całować twoją nagą pierś, może nawet pogłaskać cię po brzuchu.
Zadrżał, odsunął się od niej i wstał z łóżka.
– Ponieważ nie możemy robić tego, czego pragnę, muszę stąd wyjść. Nie wytrzymam dłużej. Dobranoc. Zobaczymy się rano. Mogę się trochę spóźnić, bo muszę iść do domu i zrobić tam kilka rzeczy. Cicho zamknął za sobą drzwi.
Usiadła na łóżku, obejmując rękami kolana. Nagle całe jej życie uległo zmianie. W tym otaczającym ją zewsząd koszmarze znalazła fantastycznego mężczyznę, chociaż nigdy nie wierzyła, że tacy jak on jeszcze istnieją. Jego pierwsza żona, Vivie, miała kurzy móżdżek. Becky miała nadzieję, że Vivie – głupie imię -mieszka gdzieś w Sankt Petersburgu, w Rosji. To była wystarczająco duża odległość.
Następnego dnia w południe, kiedy gubernator Bledsoe spacerował ze swoim psem w dobrze strzeżonym ogrodzie, snajper, strzelając z dużej odległości, przestrzelił psu fałdy na karku. Szybko zawieziono zwierzaka do weterynarza i wyglądało na to, że pies przeżyje, tak samo jak przeżył jego pan.
– To już szczyt wszystkiego – powiedział Thomas do Becky. Byli sami w domu. – Strzelił psu w kark. Nie do wiary. Przynajmniej wiemy, że tego psychopaty teraz tu nie ma.
– Ale dlaczego to zrobił? – spytała Becky. – Dlaczego?
– Żeby z nas zadrwić – odrzekł Thomas. – Żeby zrobić nam kawał. Chce, żebyśmy wiedzieli, że może robić, co zechce, i że nic mu za to nie grozi. Że raz jest tu, a raz tam, i że nigdy go nie złapiemy. On się z nas śmieje do rozpuku.