Выбрать главу

Musi się starać jakoś do niego dotrzeć.

– Posłuchaj, Tyler. Ja ciebie nie zdradziłam. Nigdy bym ciebie nie zdradziła. Przyjechałam do Riptide, bo zapamiętałam, co mówiłeś o tym mieście, i dlatego wybrałam je na swoją kryjówkę. Ogromnie mi pomogłeś w tym ciężkim okresie. Nie zdajesz sobie nawet sprawy, jak bardzo jestem ci za to wdzięczna. – Czy z jego oczu zniknął już ten obłąkańczy wyraz? Chyba tak, ale nadal miał nachmurzoną twarz, więc szybko mówiła dalej. – Ten szaleniec chciał zabić mnie i mojego ojca. W takiej sytuacji nie myślałam nawet o tym, że mogłabym się w kimś zakochać. Nie przyszło mi na myśl, że możesz myśleć o mnie w ten sposób.

Oczy mu pociemniały, co wzmogło jej przerażenie.

– Nie chciałaś się zakochać, Becky? – spytał ironicznym tonem. – To dlaczego wychodzisz za mąż za tego skurwiela, Carruthersa?

Nie potrafiła znaleźć odpowiedzi na to pytanie, choć wiedziała, że musi szybko coś wymyślić. Była sama w piwnicy z mężczyzną, który nie był zdrowy na umyśle, który zamordował swoją żonę i zakopał jej zwłoki na podwórku Jacoba Marleya. Szeryf Gaffney był przekonany, że Tyler zabił swoją żonę. Wszyscy wierzyli, że ten szkielet, który wypadł ze ściany, to Ann McBride. Ale tak nie było.

Nie mogła już dłużej tego wszystkiego znieść. Musiała poznać całą prawdę.

– Tyler, a ta dziewczyna w ścianie? Czy to Melissa Katzen?

– Oczywiście, że tak – odpowiedział od niechcenia, już wyraźnie znudzony.

– Ale ona była bardzo młoda, miała zaledwie osiemnaście lat, kiedy ktoś ją zabił. To było przeszło dwanaście lat temu. Czy to ty ją zabiłeś?

Ponownie wzruszył ramionami.

– Jeszcze jedna obłudna suka, ta mała Melissa. Wszyscy uważali, że jest taka dobra, taka słodka. Byliśmy razem. Poświęcałem jej czas, dawałem mnóstwo oryginalnych, wymyślnych prezentów. Mówiłem jej, że jest ładna, aż pewnego dnia zwróciła mi mój ostatni podarunek. To była Barbie, ubrana w podróżny strój, gotowa do ucieczki. Melissa nie chciała, żeby ktoś się o nas dowiedział, a ja miałbym niezłą zabawę, gdybyśmy wrócili już po ślubie. Zadzwoniła do mnie tego wieczoru i prosiła, żebym się z nią spotkał. Oddała mi Barbie i powiedziała, że ze mną nie ucieknie. Zaczęła jęczeć, że jest zbyt młoda, że skrzywdziłaby rodziców. Powiedziałem jej, że musi za mnie wyjść, że nikt inny się z nią nie ożeni, że tylko ja kocham ją naprawdę. – Zamilkł na chwilę, spochmurniał. – Zaczęła się mnie bać. Chciała mi uciec, ale ją złapałem.

Mogła ich sobie wyobrazić: Melissę w białych dżinsach od Calvina Kleina i słodkim różowym topie i jego, kiedy stara się ją przekonać, wrzeszczy na nią i wreszcie ją zabija. Wiedziała, że musi podtrzymywać tę rozmowę. Kiedy Tyler przestanie mówić, zabije ją. Nagle przypomniała sobie, że miał przyjechać szeryf Gaffney. Wieczorem, jak mówił. Już był wieczór, do cholery! Gdzie on jest? A może odszedł od drzwi, kiedy nikt nie reagował na dzwonek? Przejęta grozą, aż zaczęła się jąkać.

– A…ale Jacob Marley był wtedy w domu, prawda?

– Tak. – Wzruszył ramionami. – Zostawiłem ją w szopie, a następnego dnia wywabiłem Jacoba Marleya z domu. On miał bardzo starą siostrę, która mieszkała w Bangor. Zadzwoniłem i powiedziałem mu, że jego siostra jest umierająca i błaga, żeby do niej przyjechał. Ten stary idiota pojechał, a ja zrobiłem dziurę w murze i zamurowałem tam Melissę. Mój tato był budowlańcem i sporo mnie nauczył. Chcesz usłyszeć coś śmiesznego? Siostra Jacoba Marleya umarła tego samego dnia, kiedy on się zjawił w domu starców w Bangor. Nigdy mu nie przyszło na myśl, że to było fałszywe wezwanie.

– Tyler, dlaczego pochowałeś Melissę w ścianie piwnicy? Dlaczego akurat w domu Jacoba Marleya?

Roześmiał się. Ten śmiech przejął ją zimnym dreszczem.

– Pomyślałem sobie, że jako anonimowy informator zwalę to na starego Marleya.

– Ale nie zrobiłeś tego?

– Nie. Mogłem zostawić gdzieś odciski palców. To byłoby ryzykowne. – Po chwili zniżył głos, oczy mu pociemniały. – Chciałem, żebyś za mnie wyszła, Becky. Kochałbym ciebie i opiekowałbym się tobą przez całe życie. Mogłabyś zastąpić Samowi matkę. Ale kiedy już byłabyś ze mną, nie mogłabyś spędzać z nim zbyt wiele czasu. Sam musiałby zrozumieć, że przede wszystkim należysz do mnie, a nie do niego.

Było jej okropnie zimno. Ten uroczy mężczyzna, który wydawał się taki dobry i delikatny, był zupełnie obłąkany.

– Melissa miała zaledwie osiemnaście lat. Tyler, oboje byliście za młodzi, żeby uciekać z domu.

– Wcale nie. Ja byłem gotów. Wierzyłem, że ona też. Ale ona była przewrotna. Opuściłaby mnie tak, jak to zrobiła Ann.

Ile jeszcze kobiet uznał za przewrotne? Ile zabił i gdzieś zakopał?

Becky rozejrzała się dokoła, poszukując czegoś, co mogłoby jej posłużyć za broń, ale niczego takiego nie było. Zaraz… przecież przy dziurze w ścianie złożone były cegły.

Zrobiła krok do tyłu.

– Pochowam cię chyba w pobliżu Ann – powiedział, w zamyśleniu marszcząc brwi. – Pod wiązem. Ale ty, Becky, nie zasługujesz na takie ładne nabożeństwo, jakie odprawiłem dla Ann. W końcu była matką Sama.

– Nie chcę być tam pochowana – stwierdziła, robiąc następny krok. – Nie chcę umrzeć, Tyler. Nie zrobiłam ci niczego złego. Przyjechałam tu, żeby poczuć się bezpiecznie, ale nie byłam bezpieczna. To była iluzja. Ty czekałeś na kolejną kobietę, którą mógłbyś kochać, mieć na własność, zamknąć w takim więzieniu, z którego szybko pragnęłaby się wydostać, żebyś ją wtedy mógł zabić, i powtarzać ten schemat wiele razy. Potrzebujesz pomocy, Tyler. Pozwól, że zatelefonuję do kogoś. – Posunęła się znowu o krok w kierunku cegieł.

Ruszył za nią.

Nagle Becky usłyszała, że przed domem zatrzymuje się samochód.

– Przyjechał szeryf – powiedziała. – Posłuchaj, Tyler. Sprawa skończona. Szeryf nie pozwoli, żebyś mi zrobił krzywdę.

Zrobiła znowu kilka szybkich kroków. Tyler podniósł głowę i nachmurzył się, słysząc trzask zamykanych drzwiczek samochodu. Nagle zaklął i rzucił się na nią z wyciągniętymi rękami.

Becky doskoczyła do stosu cegieł, upadła na kolana i chwyciła jedną z nich, ale on już zaciskał jej dłonie na szyi. Uderzyła go cegłą w ramię, lecz on mimo to jeszcze mocniej zacisnął palce. Wtedy podniosła cegłę i rąbnęła go w twarz. Zawył z bólu i na chwilę rozluźnił chwyt, a Becky złapała trochę powietrza i uderzyła go ponownie, ale zaraz dostała pięścią w głowę. Nie miała dość siły, przegrywała. Próbowała jeszcze unieść cegłę do góry, ale nie dała już rady.

– Ty wiarołomna suko, jesteś taka sama jak one wszystkie I Tyler jeszcze mocniej zacisnął palce na jej szyi.

– Puść ją, Tyler! Puść ją! – krzyknął szeryf Gaffney.

Tyler pochylał się nad nią coraz niżej, zaciskał dłonie coraz silniej. Czuła, że umiera.

Rozległ się strzał. Tyler wstrząsnął się, ręce mu opadły. Becky zobaczyła, że on obraca się w stronę szeryfa Gaffneya, który stał w rozkroku, trzymając w obu dłoniach pistolet Ruger P85.

– Odsuń się od niej, Tyler! I to już! Rusz się!

– Nie! – Tyler znowu się na nią rzucił.