– Chodzi o moich braci? Czy stało się coś złego?
– Nie, ale mam w domu czterech kawalerów, którym potrzebne są żony. Już dawno powinni założyć rodziny, ale wciąż mi się opierają.
– Ja nie mógłbym ci się oprzeć. Nigdy – szepnął Kardal. – Jesteś gotowa wrócić do domu, mój ty pustynny ptaszku? Musimy zaplanować ślub.
– Mamy też kilka innych spraw, którymi musimy się zająć. – Uśmiechnęła się. – Na przykład warto by znaleźć klucz do twoich bransolet.
Kardal roześmiał się.
– Zawsze cię będę kochał. Moja miłość będzie wieczna jak pustynia. Będę cię kochał do końca życia i przez wszystkie następne wcielenia.
– Zgadzam się.
Ruszyli do wyjścia w jasne poranne słońce, gotowi rozpocząć wielką przygodę: wspólne życie.
SUSAN MALLERY
***