Выбрать главу

– Domyślam się – mówił – że chcesz się przebrać po tak długiej podróży. Proponuję, żebyś się udała do swojej sypialni, a kuzyn Jasper opowie mi w tym czasie okoliczności waszego spotkania.

– Dziękuję – powiedziała Noella.

Hrabia spojrzał na kamerdynera stojącego w drzwiach:

– Zaprowadź jaśnie pannę do pani Kirkton.

– Dobrze, jaśnie panie.

Noella zrozumiała, że jej rozmowa z hrabią na tym się skończyła. Była odrobinę rozczarowana.

Szybki, spokojny przebieg tego spotkania gwałtownie rozładował nagromadzone w niej emocje. Podeszła do drzwi i wyszła na korytarz w towarzystwie kamerdynera, który zaprowadził ją do schodów.

Czekała tam starsza, siwowłosa kobieta, która ukłoniła się Noelli.

– Zapewne panienka jest bardzo zmęczona – powiedziała, prowadząc ją szerokim korytarzem.

– Goście, którzy przybywają do nas z południa, z reguły narzekają na trudy podróży.

Szybko jednak dochodzą do wniosku, że warto było tu przyjechać.

– Jestem pewna, że ze mną będzie podobnie – powiedziała Noella.

Pani Kirkton otworzyła drzwi prowadzące do wielkiego pięknego pokoju.

Noella zwróciła uwagę na obszerne łoże zasłonięte bogato zdobionymi storami i dwa duże okna.

Podeszła do nich i ujrzała ogród, pośrodku którego była fontanna. Woda tryskała z niej wysokim strumieniem mieniącym się w promieniach słońca.

Noella wpatrywała się w okno z zapartym tchem.

Pani Kirkton zorientowała się, co tak przykuło uwagę Noelli.

– Wszyscy podziwiają nasz ogród – powiedziała.

– Był dumą i radością zmarłego hrabiego. Jaśnie panienka z pewnością zechce też obejrzeć Labirynt i Grotę, której ściany są wyłożone muszlami morskimi.

– To wszystko brzmi tak niewiarygodnie! -zawołała Noella.

Pani Kirkton opowiadała, pomagając Noelli zdjąć odzież podróżną. Jej rzeczy wyglądały rażąco ubogo pośród tego luksusu.

Wniesiono do pokoju bagaż Noelli. Dwie pokojówki ubrane w białe, sztywno wykrochmalone fartuszki i czepki zajęły się jego rozpakowaniem.

Ubrania powiesiły w szafie, której szczytu strzegł złoty kruk, herb rodu Ravenów.

Noella usłyszała nieśmiałe pytanie pani Kirkton:

– Czy to już wszystkie rzeczy, które jaśnie panienka przywiozła?

– Innych nie mam – odpowiedziała.

Pani Kirkton wyjęła z szafy jedną z sukien, która wypłowiała i wystrzępiła się w kilku miejscach. Nie powiedziała ani słowa, ale była wyraźnie zaszokowana, że panienka z rodu Ravenów mogła cierpieć takie ubóstwo. W tej chwili nie można było jednak poprawić stanu garderoby Noelli. Pani Kirkton wybrała jedną z sukien.

Przyszła kolej na uczesanie. Noella zorientowała się, że jej fryzura była bardzo niemodna i czuła się tym ogromnie skrępowana. Nie zdawała sobie sprawy, że jej jasnozłote włosy w połączeniu z ogromnymi, niebieskimi oczami wyglądają przeuroczo, a kto raz spojrzał na jej twarz, nie mógł od niej oderwać wzroku.

Była zawstydzona i skrępowana stanem swojej garderoby, która prezentowała się rażąco nędznie na tle eleganckiego umeblowania sypialni i pięknie haftowanych zasłon łoża.

– Dziękuję za pomoc – powiedziała Noella do pani Kirkton i uśmiechnęła się do dwóch pokojówek.

Podeszła do drzwi sypialni i przystanęła.

– Czy powinnam teraz wrócić do hrabiego do biblioteki? – zapytała.

– Pan Johnson czeka na panienkę w hallu.

Myślę, że jaśnie pan hrabia jest teraz w salonie, gdzie za chwilę podadzą herbatę.

Noellę ucieszyła ta wiadomość, jako że od niezbyt zresztą smacznego obiadu upłynęło już sporo czasu i odczuwała głód.

Zaśmiała się sama z siebie. Z jakiegoś błahego powodu krytykowała obfity posiłek, który zaledwie tydzień wcześniej nazwałaby królewską ucztą. Teraz mogła, jak czasem mawiała niania, „wybierać i przebierać”.

Co do jednego miała wszakże całkowitą pewność.

Dopóki ona, niania i Hawkins zostaną w zamku, głód im nie zagrozi.

– To szczęście, że tu jesteśmy, że nie mamy zaległych rachunków, że nie musimy głodować – powtarzała w myślach.

Podeszła do schodów, gdzie czekał kamerdyner Johnson.

– Jaśnie pan hrabia oczekuje panienki w salonie.

Spodziewa się, że po tak długiej podróży z przyjemnością wypije pani filiżankę herbaty – powiedział.

– Brzmi to zachęcająco – odparła Noella. -

Mam nadzieję, że ktoś się zajął nianią.

– Zajęliśmy się panią Browning i służącym jaśnie panienki.

– Hawkins był… – Noella chciała powiedzieć:

„Hawkins był ordynansem mojego ojca”.

Na szczęście ugryzła się w język w ostatniej chwili.

Serce zabiło jej gwałtownie. Jak mogła się tak głupio zachować, niemal popełniając gafę tuż po przybyciu na zamek? Była tak przerażona, że kiedy kamerdyner zaprowadził ją do salonu, przez moment stała w drzwiach zastanawiając się, co teraz powinna uczynić.

W głębi pokoju zobaczyła hrabiego i Jaspera, siedzących w wygodnych fotelach przy kominku. Obok nich nakryto stolik do herbaty.

Stały na nim srebra, bardzo podobne do tych, które Noella pamiętała z czasów dzieciństwa w rodzinnym domu.

Na dużej srebrnej tacy ustawiono ogrzewany płomieniem czajniczek. Cała zastawa wykonana była ze srebra:

dzbanek na herbatę, dzbanuszek do śmietanki, cukiernica oraz mały pojemnik w stylu królowej Anny, identyczny jak ten, którego jej rodzina używała przez wiele lat. W pojemnikach tego typu przechowywano herbatę w czasach, kiedy stanowiła niezwykle kosztowny przysmak. Jedyną osobą, która miała do niego klucz, była gospodyni.

– Czy mogłabyś nalać nam herbaty, Noello?

– zapytał hrabia, a ona pomyślała, że był to bardziej rozkaz niż prośba.

Usiadła przy stoliku i posłusznie napełniła piękne porcelanowe filiżanki z manufaktury Crown Derby.

Jednocześnie Noella zauważyła, że na stoliku i przenośnym barku z pięcioma półeczkami czekały prawdziwe przysmaki.

W srebrnym naczyniu z przykryciem były gorące, jęczmienne placuszki, na trzech talerzach leżały najróżniejsze kanapki, a całość uzupełniały rozmaite ciasta.

Były tam ciasteczka takie, jakie w czasach dzieciństwa Noelli piekła jej mama, oraz pysznie wyglądający tort owocowy, biszkopt udekorowany wiśniami, tort czekoladowy i ciasto pokryte różowo-białym lukrem.

Ponieważ hrabia zajęty był rozmową z Jasperem, Noella mogła niepostrzeżenie oddać się jedzeniu, co uczyniła – musiała to przyznać dość łakomie.

Jedno jest pewne – pomyślała, uśmiechając się – utyję, jeśli długo zostanę w zamku.

– Jak ci się podoba twój dom rodzinny, Noello? – zapytał nieoczekiwanie hrabia.

– Jest… większy niż się spodziewałam – odpowiedziała.

– Zachwyciła mnie ta urocza fontanna w ogrodzie.

– Nie pamiętasz jej?

Jego ton wydał się jej ostry.

– Niestety nie – zgodnie z prawdą odparła Noella.

Hrabia wstał z fotela. – Chodź, pokażę ci rozarium. Róże były chlubą dziadka.

Noella podeszła do okna, przy którym stał hrabia. Wiedziała, że Jasper ich obserwuje.

Bardzo krępowało ją to, że uważnie słuchał każdego jej słowa, gotów ją skrytykować, a może nawet, gdyby miał okazję, skarcić.

– Chciałabym, żeby sobie pojechał – pomyślała.

– Bez niego wszystko byłoby dużo prostsze.

Odwróciła się do niego plecami, żeby przez otwarte okno podziwiać rozarium. Róże jeszcze nie kwitły, ale widać było, jak artystycznie rozmieszczono krzewy wokół starego zegara słonecznego. Wzdłuż klombów biegły ścieżki wyłożone kamiennymi płytami, a tło stanowił olbrzymi trawnik ogrodzony żywopłotem z cisów. Wycięto w nim figurki ptaków – kruków, jak przypuszczała Noella.