Выбрать главу

Nie zamierzam się z tobą kłócić, Jasperze.

W nagrodę za odnalezienie mojej siostry otrzymasz pomoc w postaci czeku na pięć tysięcy funtów. Kiedy jednak przepuścisz te pieniądze, nie waż się tu wracać po więcej, ponieważ już nigdy nie wyciągniesz ode mnie ani grosza.

Mam nadzieję, że mnie rozumiesz.

– Trudno cię nie rozumieć. Pozwól, że zażądam pieniędzy natychmiast. To na wypadek, gdybyś jeszcze zmienił zdanie przed moim jutrzejszym wyjazdem.

Hrabia uśmiechnął się kwaśno.

– Pozwól sobie powiedzieć, że ty straciłeś moje zaufanie już wiele lat temu. Myślę, że sobie na to zasłużyłeś. Mam tylko nadzieję, że po jutrzejszym poranku nigdy więcej się nie spotkamy – zakończył hrabia i wyszedł z salonu, zamykając za sobą drzwi.

Jasper wpatrywał się w nie przez chwilę, po czym przemierzył pokój i podszedł do okna.

Słońce zachodziło za lasem. Zegar słoneczny rzucał długi cień na ogród różany.

ROZDZIAŁ 4

Kiedy Noella otworzyła oczy, ujrzała nianię, która rozsuwała zasłony łóżka. Przez chwilę nie mogła sobie przypomnieć, gdzie jest. Nagle z przerażeniem uświadomiła sobie, że zaspała.

Nie zbudziła się na kolację z hrabią. Usiadła w łóżku i zapytała nianię:

– Dlaczego pozwoliłaś mi spać tak długo?

– Chciałam cię zbudzić przed kolacją – odparła niania – ale byłaś tak zmęczona podróżą, że postanowiłam pozwolić ci pospać.

– Nianiu, jestem pewna, że popełniłyśmy błąd. Myślę, że powinnam zejść na kolację bez względu na zmęczenie.

– Ale dlaczego? Przecież wszyscy byliśmy zmordowani.

Szczera troska w głosie niani przekonała Noellę, że należał się jej odpoczynek po podróży. Zrozumiała też, że zmęczenie całej trójki związane było z niedożywieniem.

Uśmiech wrócił na twarz Noelli, kiedy niania podała jej tacę ze śniadaniem, na które składały się jajka sadzone, boczek, grzanki, miód i owoce. Jeszcze przed tygodniem, kiedy nie stać ich było nawet na czerstwy chleb, nie umiałaby sobie wyobrazić takiego luksusu.

Kiedy skończyła śniadanie, zapytała o godzinę.

– Jest wpół do jedenastej – powiedziała niania.

Noella krzyknęła cicho.

– Hrabia z całą pewnością pomyśli, że to bardzo niegrzeczne z mojej strony tak długo spać.

– Pojechał na przejażdżkę, nim się nie przejmuj – powiedziała niania chłodnym głosem.

Noella nie zareagowała.

– To dziwny dom – ciągnęła niania niemal szepcząc – chociaż tyle tu bogactwa i dobrego jedzenia.

– Co masz na myśli?

– Pani Kirkton powiedziała mi, iż hrabia wciąż nie może przeboleć, że matka go porzuciła.

Noella przyglądała się niani szeroko otwartymi oczami.

– Myślisz, że wciąż żywi do niej urazę?

– Mówią, że po jej ucieczce bardzo rozpaczał.

Słyszałam też, że jego świętej pamięci ojciec nauczył go nie ufać kobietom.

Noella bardzo uważnie wsłuchiwała się w każde słowo niani.

– Jeśli to prawda – odezwała się po chwili namysłu – to dlaczego tak bardzo pragnął odnaleźć siostrę?

– Wszyscy się nad tym głowią. A cała rodzina każe mu się ożenić, bo nie będzie komu odziedziczyć majątku.

– Hrabia zaś odmawia, bo nie lubi kobiet?

– Nie mówią, że ich nie lubi, ale że im nie wierzy. Czy zresztą nie ma racji? – Niania spojrzała na Noellę, która ślicznie wyglądała w świetle porannego słońca. – Drogie dziecko, tak bardzo żałuję, że musisz udawać kogoś innego. Źle robimy i tyle.

– Wiem, nianiu. Już o tym rozmawiałyśmy, lecz gdybym się na to nie zdecydowała, umarlibyśmy z głodu – Noella westchnęła głęboko.

Niania zacisnęła usta, jakby chciała coś powiedzieć, ale zmieniła zamiar w ostatniej chwili.

Po chwili ciszy powiedziała:

– Pójdę im powiedzieć, że jesteś gotowa do kąpieli. Potem powinnaś zejść na dół i czekać na hrabiego.

Noellę ogarnął strach na myśl o czekającym ją dniu. Po chwili do sypialni weszły pokojówki, rozpaliły ogień w palenisku i położyły przy nim matę kąpielową, na której ustawiły okrągłą wannę.

W tym samym czasie lokaje przynieśli duże mosiężne naczynia z gorącą wodą. Zostawili je tuż koło drzwi i zniknęli.

Pokojówki napełniły wannę i dolały do wody kilka kropel fiołkowych perfum.

Noella wyszła z łóżka.

Zanurzyła się w pachnącej wodzie i pomyślała, że jeszcze żadna kąpiel nie sprawiła jej tyle radości.

Do wanny podeszła niania, otuliła Noellę dużym, białym ręcznikiem i pomogła jej się wytrzeć.

Dziewczyna była bliska śmiechu. Wszystko to było tak różne od życia, które znała do tej pory. Dopiero widok znoszonej sukni, którą jej podano, przywołał Noellę do rzeczywistości.

– Powiedz hrabiemu, żeby kazał ci kupić trochę odzieży, bo niedługo będziesz chodziła nago – powiedziała niania.

Noella pomyślała, że istotnie mogłaby się owinąć w zasłonę z łóżka albo obrus i wyglądałaby lepiej niż w sfatygowanej sukni.

Pochyliła się do niani, ucałowała ją i powiedziała:

– Wszystko to jest przygodą. Czekajmy więc na rozwój wydarzeń.

Niania zamierzała właśnie wygłosić jedną ze swoich cierpkich uwag, kiedy do sypialni weszła pokojówka.

– Jaśnie pan hrabia powrócił z przejażdżki i chciałby się spotkać z jaśnie panienką w bibliotece.

– Już jestem gotowa. Za moment zejdę na dół.

Po chwili wybiegła z sypialni i pośpieszyła w stronę schodów. Zatrzymała się u ich szczytu i spojrzała w dół na wspaniały korytarz i hall.

Poza obrazami na ścianach wisiały gobeliny przedstawiające cztery pory roku. Pod nimi stały antyczne rzeźby, które Noella postanowiła dokładnie obejrzeć przy najbliższej okazji.

Wszystko tu zdawało się mieć własną historię.

Uwagę jej przykuły wspaniałe posągi, znajdujące się na korytarzu prowadzącym do biblioteki.

Poprzedniego dnia była zbyt przytłoczona wszystkim, żeby skupić uwagę na pojedynczych przedmiotach. Teraz jednak dostrzegła między rzeźbami figurę przedstawiającą Cererę i pomyślała, że zamek Ravenów jest właściwym miejscem dla rzymskiej bogini urodzaju.

Johnson otworzył drzwi prowadzące do biblioteki i donośnym głosem, jakby chciał zatuszować niedopatrzenie poprzedniego dnia, zaanonsował:

– Panna Noella, jaśnie panie hrabio.

Kiedy weszła do środka, spojrzała szybko na regały wypełnione różnokolorowymi książkami.

Hrabia stał przy oknie i przyglądał się czemuś na zewnątrz. Miał na sobie strój do konnej jazdy, na który składały się białe bryczesy, żakiet i wysokie buty, tak starannie wyczyszczone, że przedmioty odbijały się w ich cholewach jak w lustrze. Noella pomyślała, że nigdy nie widziała równie przystojnego mężczyzny.

– Dzień dobry, Noello. Mam nadzieję, że dobrze spałaś – przywitał ją.

– Tak mi przykro, że przespałam wczorajszą kolację – powiedziała, podchodząc do niego.

– Domyślam się, że byłaś bardzo zmęczona.

Na szczęście niczego nie straciłaś poza dąsami naszego kuzyna Jaspera.

Noella spojrzała na niego zaskoczona.

– Nie zgodziłeś się na sfinansowanie jego teleskopu? – zapytała.

– A więc opowiedział ci o tym.

– Tak. Wydawał się bardzo liczyć na twoją pomoc.

– O tak, jestem tego pewien. Mam dość jego sztuczek, których używa, żeby wyłudzić ode mnie pieniądze. Ta była ostatnia.

Hrabia skrzywił się, kiedy to mówił. Jego głos brzmiał ostro i stanowczo.

Zapadła cisza, której Noella nie odważyła się przerwać.

– Usiądź, proszę. Chciałbym z tobą porozmawiać.

Noella podeszła do kominka. Postanowiła skorzystać z krzesła o wysokim oparciu, a nie z wygodnej sofy.