Выбрать главу

– Wątpię… • Patrz na to. – W świ-etle latarni zobaczyli, że klucze są zawieszone na breloczku w kształcie dużego serca. – Mogę się mylić, ale te klucze należą do kobiety.

– Do kogo?

Bentz oglądał każdy klucz, aż znalazł małą tabl iczkę z napisem "Me- lanie".

– Cholera – wyszeptał Montoya. – Asystentka doktor Sam.

Bentz poczuł ciężar w brzuchu.

– Według Dorothy Hodges, Melanie Davies wkurzyła się i rzuciła dziś pracę. Nie pojawiła się w radiu.

Montoya zacisnął szczęki.

– Może dlatego, że nie mogła.

– Może. – Bentz wyjął telefon i zadzwonił do dyspozytora. Poprosił, żeby wysłali ekipę do mieszkania Melanie. – Niech do mnie zadzwo¬nią, jak tylko ją znajdą – powiedział. Rozłączył się i popatrzył na ma¬gnetofon, który leżał na półce w budce. – Zobaczmy, czy John zostawił nam wiadomość.

Ostrożnie, żeby nie zamazać odcisków palców, Bentz nacisnął guzik jednym ze swoich kluczy. Taśma ruszyła od razu i w hałasie ulicznym usłyszeli kobiecy głos:

– "Mówi Annie. Chciałabym porozmawiać z doktor Sam o mojej byłej teściowej. Może będzie mogła mi pomóc ", Potem nastąpiła długa pauza, i znów odezwał się głos: – "Annie. Nie pamiętasz mnie?"

– Nagrał ją – powiedział Montoya po kolejnej przerwie.

– "Dzwoniłam już kiedyś do ciebie… W czwartek są moje urodziny. Miałabym dwadzieścia pięć lat".

– Sukinsyn – mruknął Montoya, kiedy wysłuchali całej taśmy.¬Myślisz, że Melanie miała z tym coś wspólnego, że to jej głos? – zapytał Montoya, szarpiąc się za bródkę.

– To by wiele wyjaśniało, nie sądzisz? Ktoś z wewnątrz otworzył drzwi do kuchni, kiedy pojawił się tort, podał numer telefonu… – Bentz miał ochotę zapalić. – Dlaczego do mnie nie dzwonią?

– Myślisz, że ona nie żyje?

Bentztskinął głową.

– Niestety, to cholernie prawdopodobne.

– Niech to szlag. – Montoya popatrzył przez zabrudzone ściany budki na ulicę i rozbitą furgonetkę. – Uważasz, że John zostawił te rzeczy, gdy uciekał i wpadł pod samochód?

– A ty jak myślisz?

– Na to wygląda. – Skrzywił się. – I co z tego wynika, Bentz?

– Nic dobrego, Reuben. Nic dobrego. – Zadzwonił pager Bentza.- Każ zbadać każdy centymetr tej budki – powiedział. – N iech ekipy prze¬czeszą ulicę. – Wyciągnął telefon z kieszeni marynarki, wybrał numer. i odebrał wiadomość.

Była prosta i zwięzła. Bentz zacisnął zęby. Rozłączył się i zauważył pytające spojrzenie partnera.

– Melanie Davis nie żyje. Została uduszona i ma dziwne ślady na szyi. Prawdopodobnie po różańcu.

Rozdział 36

Sam podrapała Charona za uchem i usiadła na werandzie. Zapadał zmierzch. Nareszcie wszystko się skończyło. Nigdy o tym nie zapo¬mni. Tyle osób, które znała nie żyło. Melanie Davis, jak stwierdziła po¬licja, podawała się za Annie. Cała historia nie była do kOI1ca jasna, ale wynikało z niej, że Melanie spotykała się z Kentem Segerem – to on był jej nowym chłopakiem, tym jedynym, o którym jej opowiadała.

– Ciekawe – powiedziała do kota. Kent nadal leżał w szpitalu w ci꿬kim stanie, pilnowany przez policję, a prasa węszyła wszędzie, próbując zdobyć dobry temat. Sam wyłączyła telefon i nie otwierała drzwi. Po¬trzebowała czasu, żeby dojść do siebie, uporządkować myśli i zastano¬wić się, co zrobić z resztą życia.

Jeśli Kent przeżyje, może poznają odpowiedzi na niektóre pytania i wpakują go na zawsze do więzienia; a jeśli umrze, świat na tym sko¬rzysta. Sam była przeciwniczką kary śmierci, ale kiedy pomyślała o ko¬bietach, które zabił, stwierdziła, że zasłużył na to, co Bóg lub sąd mu zgotuje. Całe szczęście, że go złapali. Wpadł pod samochód po rozmo¬wie z Sam, najprawdopodobniej z powodu narkotyków, którymi był na¬szprycowany i które wywołały halucynacje i zawroty głowy.

Sam pomyślała, że to dziwne, bo kiedy do niej zadzwonił, miał bar¬dzo opanowany głos.

Poruszyła szyją, żeby rozciągnąć mięśnie i popatrzyła za motylem lecącym nad trawą blisko jeziora.

Co będzie z tobą, Sam? Co zamierzasz zrobić? Może powinnaś przyjąć pracę w Los Angeles?

– Co ty na to? – zapytała Charona, który wygiął grzbiet pod jej pal¬cami. – Mógłbyś zostać kotem z Hollywood.

Byłaby bliżej ojca – z dala od przykrych wspomnień. Przez cały ten czas nie miała wiadomości od Petera, chociaż czekała na telefon od nie¬go, szczególnie po tym,jak informacje przedostały się do prasy. Nie ode¬zwał się i nie zostawił wiadomości aniqla niej, ani dla ojca. Czasami nic się me zmienia.

Czy mogłaby zostawić Tya?

Osłoniła oczy dłonią, popatrzył na jezioro i dostrzegła jak "Swietli¬sty anioł" sunie po wodzie. Powinna popłynąć z nim, ale potrzebowała trochę samotności, żeby przemyśleć pewne rzeczy. Ty popłynął do sie¬bie po psa i teraz wracał. Chciała wziąć prysznic, a potem planowali wspólne gotowanie. Uśmiechnęła się, kiedy zobaczyła, jak Sasquatch siedzi na pokładzie z nosem pod wiatr.

Minęło zaledwie osiemnaście godzin od zakończenia wczorajszego programu, i w tym czasie nastąpiło tyle zmian.

Melanie nie żyła – tak jak Leanne i Annie.

Takjak inne kobiety, które miały pecha natknąć się na Kenta Segera. Zabolało ją serce, kiedy pomyślała o ambitnej dziewczynie, która związała się z Kentem i miała nadzieję, że odbierze Sam pracę• Melanie zawsze była zbyt ambitna i w końcu za to zapłaciła. Sam wstała i poma¬chała do Tya, a onjej odmachnął. Czyżby minęło zaledwie kilka tygodni od tego dnia, kiedy wydawało jej się, że dostrzegła żaglówkę na ciem¬nych falach jeziora i obcego na jej pokładzie?

Kilku wydawców okazało zainteresowanie książką Tya, ajego agent starał się sprzedać pomysł jak najlepiej. Mówiło się nawet o licytacji.

W ciągu osiemnastu godzin tak.wiele się zdarzyło. Z Charonem na rękach, Sam weszła do domu, z przyzwyczajenia zasunęła zasuwę i poszła po schodach do sy•pialni. Zostawiła otwarte drzwi, żeby kot mógł spokojnie wyjść. Na łóżku 'leżały spodnie Tya. Nie wprowadził się jeszcze do niej i Sam nadal nie była pewna, czy tego chce. Dobrze nam było razem, pomyślała i zdjęła ubranie i bieliznę• Ru¬szyła do łazienki i weszła pod prysznic. Przez lekko uchylone okno, przez które ulatywała para, usłyszała znajome szczekanie Hannibala – zawsze gotowego narobić zamieszania – ganiającego wiewiórki i inne gryzonie. Włączyła radio na WSLJ i dobiegł ją szorstki głos Ramblin' Roba, który mówił słuchaczom, że poszuka czegoś w płytotece i pojawi się za chwi¬lę z przebojem Patsy Cline. Pjerwsza osoba, która poda rok wydania piosenki dostanie kubek WSLJ.

Sam zawiJęła głowę ręcznikiem i stanęła pod prysznicem. Zamknęła oczy i starała się odpędzić ponure myśli. Jak mogła się nie domyślić, że Melanie była o nią zazdrosna? Pracowała z tą dziewczyną noc w noc i za¬ufała jej na tyle, żeby poprosić o opiekę nad domem i kotem… a David? Jego kłamstwa były jeszcze gorsze. Chciał wykorzystać całą sytuację z na¬dzieją, że Sam wróci w jego ramiona. Do tego jej były mąż, Jeremy Leeds, zadzwonił do niej i powiedział, że mu przykro z powodu tego, co przeszła.

Miała jednak wątpliwości, czy Jeremy kiedykolwiek w życiu kogoś żałował.

Namydliła się i z oddali dobiegł ją melancholijny głos Patsy Cline.

Najgorszy był Kent Seger, człowiek z obsesją na punkcie siostry, a po¬tem Samanty. Winił Sam za śmierć Annie, ale przecież sam ją zabił, upozorował samobójstwo, bo był zazdrosny o Ryana Zimmermana, o któ¬rym nie wiedział, że jest jego przyrodnim bratem.

Cała ta historia była wstrętna.

Spłukała mydło i pomyślała o Estelle, którą znaleziono wczoraj rano, pływającą twarzą w dół, w basenie. Nie mogła stawić czoła kolejnemu skandalowi. Jej pierwszy mąż, ojciec Annie, przeżył szok, kiedy Ty do niego zadzwonił. Twierdził, że to jego wina.