– Muszę tu być na wszelki wypadek, gdyby Kessler potrzebował pomocy. – Eve usiadła obok Logana i oparła głowę o ścianę. – Jestem za to odpowiedzialna. Ja go w to wciągnęłam.
– Wydaje się, że nieźle się bawi – powiedział Logan, wpatrując się w Kesslera. – Na swój intelektualny sposób.
– Intelektualny? On się uważa za Schwarzkopfa, Eliota Nessa, Lancelota czy kogoś w tym rodzaju. I niech pan lepiej pilnuje, żeby nic mu się nie stało – rzekła gwałtownie. – Powinnam wziąć do tego pańskiego człowieka z Duke. A mnie zależało na tym, żeby to był ktoś najlepszy. Nie zastanawiałam się nad niebezpieczeństwem, na jakie narażam Gary’ego.
– Jak tylko będziemy mieli próbkę DNA i oświadczenie Kesslera, gdzieś go schowamy.
– Tak jak schował pan moją matkę?
– Mówiłem, że jest bezpieczna. Przecież rozmawiała pani z nią przez telefon.
– Nie jest bezpieczna i nie będzie, dopóki to wszystko się nie skończy. – Nikt z nich nie będzie bezpieczny. Joe, Gary i moja matka zostali przeze mnie wciągnięci w sieć.
– No, może nie jest tak bezpieczna, jak bym chciał – przyznał Logan. – Ale nic lepszego w tej chwili nie wymyślę. Kessler wyprowadził panią z równowagi. Co takiego powiedział?
Naziści, łabędzi śpiew i młody mężczyzna w lustrze.
– Nic szczególnego. Nic ważnego.
Kłamstwo. Życie Gary’ego było ważne. Ważne było także to, że nigdy nie znała przeszłości Gary’ego Kesslera. Oto noc objawień – pomyślała ze znużeniem. Logan, Joe, a teraz Gary. Eve zamknęła oczy.
– Niech mu pan zapewni bezpieczeństwo, dobrze?
Biały Dom 7.20
– Kessler – powiedziała Lisa, gdy tylko Timwick podniósł słuchawkę. – Sprawdź Kesslera w Emory.
– Nie pouczaj mnie, Liso. Sprawdzę Kesslera. Jest na mojej liście.
– Przenieś go na wyższą pozycję na liście. Duncan wielokrotnie z nim współpracowała. Znalazłam to w informacjach na dyskietce, którą mi przesłałeś.
– Pracowała także z innymi. – Lisa usłyszała szelest papierów. – Natomiast od ponad dwóch lat nie miała żadnego kontaktu z Kesslerem.
– Kessler był pierwszym antropologiem, z którym współpracowała. Znają się od dawna. Takie rzeczy mają dla niej znaczenie.
– To dlaczego ostatnio z nim nie pracowała? Logan zebrał informacje o Crawfordzie w…
– Czy pojawili się w Duke?
– Nie, ale to nic nie znaczy. Minął zaledwie…
– Zaledwie? Już dawno powinieneś ich złapać. Czas ucieka. Daj Kesslera na pierwsze miejsce na liście – rzuciła sucho i odłożyła słuchawkę.
Niepotrzebnie potraktowała go tak ostro. Im bardziej Timwick panikował, tym bardziej stawał się obrażony i despotyczny. Z drugiej strony, jak inteligentny mężczyzna może być tak strasznie ograniczony i pozbawiony wyobraźni? Czyż nie zdaje sobie sprawy, że w całej sprawie kluczową postacią nie jest Logan, lecz Duncan?
Lisa odetchnęła głęboko, starając się opanować. Nie wolno jej wpaść w panikę ani utracić kontroli. Problem jest dwustopniowy. Po pierwsze muszą odzyskać czaszkę Bena. Bez niej wszelkie dowody nie miały żadnego znaczenia. Po drugie należy jak najszybciej wyeliminować Logana i Duncan oraz zniszczyć istniejące dowody. Do cholery, Timwick w ogóle się tym nie zajmował. Od czasu pomyłki z Donnellim Lisa wiedziała, że Timwick jest słabym ogniwem, i przygotowała alternatywny plan działania.
Nadeszła odpowiednia pora, aby wprowadzić go w życie. Im dłużej to wszystko trwało, tym niebezpieczeństwo było większe. Musiała całkowicie przejąć dowodzenie.
Jak do tego doszło? Lisa nigdy czegoś takiego nie chciała. To było niesprawiedliwe. No, ale na świecie nie ma sprawiedliwości i trzeba robić to, czego wymaga sytuacja. Nie mogła już odwrócić tego, co stało się tamtego dnia, i teraz musi chronić siebie i wszystko, co osiągnęła.
Otworzyła notes na nazwisku, które dostała od Timwicka przed trzema tygodniami, i szybko wykręciła numer telefonu. Po drugiej stronie zabrzmiały trzy dzwonki, po czym rozległ się męski głos.
– Pan Fiske? Nie znamy się wprawdzie, ale chyba już najwyższy czas, żebyśmy się spotkali.
Rozdział szesnasty
Uniwersytet Stanowy w Kennesaw 11.50
Mam. – Eve zacisnęła dłoń na termicznym opakowaniu, w którym znajdowała się fiolka z próbką DNA. – A teraz chodźmy. Musimy się pospieszyć.
– Czy próbka jest dość duża? – spytał Logan.
– W sam raz. Dokąd ją zabierzemy, Gary?
– Zakładam, że nie chcecie korzystać ze znanych ośrodków badawczych?
Eve potrząsnęła głową.
– Ale musi to być miejsce o najwyższym standardzie, prawda?
Eve kiwnęła głową.
– Niezłe wymagania, Duncan. Masz szczęście, że potrafię im sprostać. Znam pewnego człowieka – dodał, zniżając dramatycznie głos.
– Nie chcę człowieka, chcę laboratorium.
– Musisz się zgodzić na Chrisa Tellera.
– Kto to jest?
Mój były student, który później został wykładowcą na uniwersytecie McArthura. Genialny facet. Pracował nad DNA, a dla zarobku otworzył w zeszłym roku małe laboratorium w Bainbridge, w stanie Georgia. Zatrudnia tylko dwie osoby. Laboratorium nie jest wpisane na listę jako ośrodek badawczo-sądowy, lecz jako centrum medycyny doświadczalnej.
– To interesujące.
– Oczywiście. Jest wprost wymarzone dla waszych celów. Można by pomyśleć, że całe życie zajmowałem się konspiracją. Chris podejmuje się badania próbek DNA tylko wtedy, kiedy brakuje mu pieniędzy na opłacenie rachunków, ale jest niesłychanie dokładny. Nie możemy ryzykować pomyłki. Nie jestem pewien, czy udałoby mi się zdobyć kolejną porcję materiału.
– A zatem Bainbridge. Sama tam pojadę…
– Ja to zrobię – przerwał jej Gary. – Mówiłaś, że trzeba się spieszyć. Zwrócę się do Tellera jako kolega naukowiec.
– Posłuchaj, zabiorę ze sobą Joego. Teller z pewnością zgodzi się współpracować z policją.
– Raczej nie, jeśli jest akurat w trakcie badań naukowych. Powie Quinnowi, żeby udał się do kogoś innego. Mamy większe szanse, jeżeli ja się do niego zwrócę.
– Ty zakończyłeś pracę. Powinieneś teraz wyjechać na odpoczynek. Nie mogę prosić cię o nic więcej, Gary.
– Nie słyszałem, żebyś mnie o cokolwiek prosiła. I to ja decyduję, kiedy kończę pracę. Chcesz mnie wykolegować z książki?
– Chcę, żebyś się nie narażał.
Gary wyjął jej z ręki opakowanie z fiolką i ruszył do drzwi.
– Muszę podjechać do domu i zabrać zapasowe ubranie.
– Gary, to szaleństwo. Pozwól mi…
– Chcesz pomóc? To zdobądź dla Tellera próbki porównawcze z tym, co tu mamy. Jeśli chcesz jechać ze mną do Bainbridge, proszę bardzo – powiedział, otwierając drzwi. – Ale ja rządzę tą próbką, Eve.
– Posłuchaj, Gary…
Kessler tymczasem wyszedł z laboratorium i Eve pobiegła za nim do drzwi wyjściowych.
– Co się dzieje? – spytał Joe. – Dokąd on się wybiera?
– Do laboratorium DNA w Bainbridge. Ma próbkę. Mówiłam, że ja ją zawiozę, ale chce jechać sam.
– Uparty osioł. Ja się tym zajmę, Eve.
– Nie – powiedział Logan, wychodząc z budynku. – Eve i ja pojedziemy za Kesslerem do Bainbridge. Pan niech pojedzie do Millicent Babcock, siostry Chadbourne’a.
– Chce pan od niej próbkę DNA, co?
– Tak, choć nawet to, że będą do siebie pasowały, nie zostanie przyjęte za dowód sądowy. Musimy mieć bezpośrednią próbkę od Bena Chadbourne’a. Pozostawał w zażyłych stosunkach z siostrą. Odwiedzał ją wielokrotnie w czasie kampanii prezydenckiej i na pewno do niej pisywał. Na kopertach muszą być ślady jego śliny. Albo jakiś włos, jeśli zostawił u niej swoje ubranie, albo…