Выбрать главу

– I to jest wydruk DNA?

Eve kiwnęła głową.

– To jest profil DNA i istnieje szansa jedna na milion, że drugi człowiek może mieć taki sam profil.

– I działania sondy nie można przyspieszyć?

– Słyszałam ostatnio o jednej metodzie, ale nie zaczęto jej jeszcze stosować na większą skalę. Nazywa się to fluoryzacja chemiczna. Sondę radioaktywną zastępuje się sondą aktywowaną chemicznie, która reaguje ze współczynnikami chemicznymi, a te wydzielają światło w postaci fotonów.

– Co to są fotony?

– Cząsteczki światła. Te części filmu, których dotkną, zostaną naświetlone i w wyniku uzyskuje się takie same ciemne kółka DNA, jak przy zastosowaniu sondy radioaktywnej. Większość dużych laboratoriów zaczyna wykorzystywać tę metodę, ale nie wiem, czy tutaj ją znają. Gary nam powie. Trzymajmy kciuki.

– Miałem nadzieję…

– Mówiłam panu, że to musi potrwać.

– Kilka dni…

– Niech pan przestanie – przerwała ostro Eve. – Wiem, że nie mamy tyle czasu. Może Gary przyniesie dobre wiadomości.

– Znów się pani denerwuje.

Eve rozluźniła dłonie na kierownicy.

– To pana wina.

– Staram się pomóc – powiedział cicho. – Zrobię wszystko, co w mojej mocy. Czy mam pójść do laboratorium i kazać Kesslerowi się wynosić? Mogę to zrobić. Chciałbym wreszcie zacząć działać. Mam dość stania na uboczu, kiedy inni wciąż ryzykują.

Och, Boże, kolejny Ivanhoe. Nigdy by go o to nie podejrzewała. Choć z drugiej strony trudno się dziwić, gdy się pomyśli, że spędził trudny rok przy łóżku umierającej żony. Logan nie jest człowiekiem, który łatwo akceptuje porażkę.

– No i co?

Usiłował ukryć swą chęć do działania, ale przychodziło mu to z trudem. Pod zimną, twardą maską kryła się chęć walki. Wszyscy mężczyźni to idioci.

– Niech się pan nie waży. Nie zamierzam wylądować w więzieniu czy u czubków tylko dlatego, że się pan nudzi i chciałby dać upust swym pierwotnym instynktom.

Logan, wyraźnie rozczarowany, wzruszył filozoficznie ramionami.

– Pierwotni ludzie nigdy się nie nudzili. Ich mózg był zbyt prosty, żyli zbyt krótko i większość czasu poświęcali na to, by nie dać się zabić.

– To doskonale oddaje naszą obecną sytuację.

– W jakim aspekcie?

Logan nie był neandertalczykiem. Był niegłupim, charyzmatycznym człowiekiem i Eve powoli przekonywała się, że jego zasady są równie nieugięte jak jej. Odwróciła głowę.

– Mówił pan prawdę, co? Nie chodziło o politykę. Robi pan to, ponieważ sądzi pan, że ocali świat.

– Ależ skąd. Robię to, ponieważ bałbym się nic nie robić. Istnieje niebezpieczeństwo, że wszystko się zawali, a ja nie chciałbym wtedy żyć ze świadomością, iż mogłem działać i tego nie zrobiłem. – Wziął ją pod brodę i odwrócił jej twarz do siebie. – Czułbym się odpowiedzialny. Tak, jak pani, Eve.

– Włosiennica? – szepnęła.

– To nie dla mnie. Trzeba robić, co się da, i iść dalej. Jego dotyk ją zaniepokoił. Jego słowa, myśli… Logan ją niepokoił. Odwróciła głowę i wyjrzała przez okno.

– Albo przyzwyczaić się do swojej włosiennicy.

– Taka opcja jest nie do przyjęcia – powiedział twardo. – Wybór zawodu, jakiego pani dokonała, był przypuszczalnie najgorszy z możliwych. Dlaczego ktoś pani nie powstrzymał? Dlaczego Quinn nie został z panią na wyspie, dopóki pani nie wyzdrowiała, dopóki wspomnienia nie przygasły?

Spojrzała na niego zaskoczona. Wszystko mylił. Dlaczego tego nie rozumiał?

– Bo wiedział, że to jedyny sposób na przeżycie.

– I to nazywa pani przeżyciem? Pracuje pani bez przerwy, nie ma pani żadnego życia osobistego, spełnia się pani jedynie w pracy. Musi pani…

– Niech pan się ode mnie odczepi.

– Dlaczego miałbym… – Logan odetchnął głęboko. – Dobrze, już nic nie mówię. To nie moja sprawa, prawda?

– Prawda.

– To dlaczego mam wrażenie, jakby to była moja sprawa?

– Lubi pan rządzić.

– Tak, o to właśnie chodzi. – Logan wyjął z kieszeni telefon. – To mój instynkt organizatorski. Kiedy widzę, że coś się marnuje, staram się temu zaradzić. – Gwałtownie wystukał numer. – I widzę, ile się w pani marnuje.

– Nie marnuję życia. Wręcz przeciwnie. Do kogo pan dzwoni?

– Do Gila.

– Teraz? Dlaczego?

– Bo on nie zadzwonił do mnie. I muszę się czymś zająć.

Eve odetchnęła z ulgą. Ostatnie minuty okazały się zbyt forsowne i denerwujące, a jej życie i tak się już wywróciło do góry nogami.

– Co się dzieje? – powiedział Logan do telefonu. – Dlaczego się ze mną nie skontaktowałeś, Gil? Tak, jestem zły. – Przez chwilę słuchał. – Nie bądź głupi, to może być pułapka. Maren zabił już jednego człowieka.

Eve zesztywniała.

– Nie rób tego. – Znów słuchał. – Tak, jest tutaj. Nie, nie dam jej telefonu. Powiedz to mnie.

Eve wyciągnęła rękę.

Logan zaklął i podał jej telefon.

– To idiota.

– Słyszałem – powiedział Gil. – John jest w złym humorze, prawda? Dlatego chciałem rozmawiać z panią. W moim obecnym stanie nie życzę sobie, żeby ktoś na mnie krzyczał.

– W jakim jest pan stanie?

– Kroczę po cienkiej lince. Maren to poważny zawodnik.

– Zaproponował mu pan nasz układ?

– Wszystkiemu zaprzeczył i udawał, że nie wie, o czym mówię.

– To logiczna reakcja. Nie sądziłam, że zachowa się inaczej.

– Wydaje mi się jednak, że nasza rozmowa odniosła pewien skutek. Wstrzeliłem się w dziesiątkę. Maren nie wezwał strażników. To dobry znak. Powiedziałem mu, żeby się zastanowił i spotkał się ze mną w określonym miejscu nad Potomakiem, niedaleko kanału C-O. Dziś wieczorem o jedenastej.

– Nie przyjdzie. Powie o wszystkim Lisie Chadbourne i złapią pana w pułapkę.

– Może.

– Na pewno. – Eve zacisnęła dłoń na słuchawce telefonicznej. – Mówiliście, że to najprawdopodobniej ona namówiła go do zabójstwa. Myśli pan, że Maren uwierzy, iż Lisa mogłaby go zdradzić?

– Jest mądrym człowiekiem. Niełatwo go omamić. Trudno mi uwierzyć, że w ogóle dał jej się do czegokolwiek namówić. Wydaje mi się, że potrafię go przekonać, żeby się wycofał, zanim będzie za późno.

– Niech pan nie idzie na to spotkanie.

– Muszę. Jeśli przekonam Marena, Lisa Chadbourne jest nasza. Dam wam znać, jak mi poszło – powiedział Gil i rozłączył się.

– Zrobi to – potwierdziła Eve, podając telefon Loganowi.

– Co za idiota – mruknął Logan przez zęby.

– Mówił pan, że to zawodowiec i że wie, co robi.

– Nigdy nie twierdziłem, że podejmuje słuszne decyzje. Dzisiejsze spotkanie jest błędem.

Eve też tak uważała. Jeśli Lisa Chadbourne nadal kontrolowała Marena, nie było sposobu, aby ją zdradził. A ona nigdy by nie zrezygnowała z nadzoru.

– Będzie bardzo zła.

– Co?

– Lisa Chadbourne. Przypuszczalnie uważa Marena za swoją własność. Będzie bardzo zła, że chcemy go jej zabrać.

– Jak może tak uważać, skoro chce go zlikwidować.

– Nie jest powiedziane, że zawsze kieruje się rozsądkiem. Ma także uczucia. Wpadnie w panikę, kiedy się dowie, że jesteśmy blisko Marena. To ją zaskoczy. Nie przyszło jej do głowy, że odgadliśmy, jaką rolę odegrał w tym wszystkim.

– Może Gil ma rację, że Maren niczego jej nie powie.

– Sam pan w to nie wierzy. Logan potrząsnął głową.

– To co robimy?

– Pani zostaje tu z Kesslerem. Ja polecę do Waszyngtonu i pójdę na to spotkanie razem z Gilem.

– Mogą pana rozpoznać.

– Mam to gdzieś.