Выбрать главу

– To mi weszło w krew. Pójdę się spakować i zadzwonię do paru osób w Waszyngtonie. Quinn nie może być pierwszy.

W laboratorium Tellera było prawie całkiem ciemno, świeciło się tylko w jednym pokoju na parterze.

Czyżby pracowali po nocach – zdziwił się Fiske. Laboratorium zamykano o szóstej, dlaczego ktoś miałby tu siedzieć o drugiej w nocy? Na parkingu stały dwa samochody. Jednym z nich był szewrolet z wypożyczalni.

Fiske poczuł, że szczęście mu dopisało.

Przycisnął guzik otwierający bagażnik i wysiadł z samochodu. Z walizeczki z elektronicznym sprzętem wyciągnął urządzenie podsłuchowe.

Po paru minutach usiadł z powrotem za kierownicą. Usadowił się wygodnie i czekał, aż wyjdą z budynku.

Rozdział dwudziesty

4.05

Eve stała przy oknie, gdy Joe i Gary wjechali na motelowy parking.

– Są – rzuciła przez ramię do Logana i otworzyła drzwi. – Gotowe?

– Gotowe. – Gary podał jej walizeczkę. – Próbka Millicent Babcock wskazuje na prawdopodobne pokrewieństwo. – Jego twarz rozjaśnił szeroki uśmiech. – Oczywiście ślina Chadbourne’a pasowała doskonale.

– Oczywiście. Wiedziałam – powiedziała Eve drżącym głosem. – Gdyby tak nie było, zmieszałbyś mnie z błotem.

– I słusznie. Za stratę mego cennego czasu.

– Załatwiłem panu apartament w Fort Lauderdale. – Logan podał Kesslerowi kartkę papieru. – Na nazwisko Ray Wallins. Niech pan tam zostanie, dopóki nie zadzwonimy i nie powiemy, że niebezpieczeństwo minęło.

Kessler uśmiechnął się chytrze.

– Luksusowy apartament? Ze służbą?

– Tak. Tylko niech pan nie przesadza.

– Człowiek z moją wiedzą i inteligencją zasługuje na luksusy. Szkoda ich na takich filistrów jak pan, Logan.

Logan podał mu kopertę.

– Gotówka. Powinna panu wystarczyć na parę miesięcy.

– A, to już lepiej – rzekł z zadowoleniem Kessler, chowając kopertę do kieszeni marynarki. – To mi wystarczy, dopóki nie dostanę zaliczki na mój bestseller. Zapewne będę potrzebował asystentki – powiedział, spoglądając na Eve. – Robię straszne błędy ortograficzne. Jak mnie ładnie poprosisz, Duncan, dam ci jeden pokój w moim apartamencie.

– Ja też robię błędy.

– To znaczy, że mi odmawiasz? Trudno. I tak chciałabyś przypisać całą zasługę sobie.

Joe wyszedł z motelu z torbą Eve w ręce.

– Wyjeżdżamy, Eve. Jeśli zaraz ruszymy, będziemy w Lanier koło dziewiątej.

Eve kiwnęła głową, nadal wpatrując się w Gary’ego.

– Dziękuję, Gary. Byłeś cudowny.

– Wręcz wspaniały – z zadowoleniem odparł Gary.

– Wyjedziesz teraz?

– Wrzucę ubranie do walizki, włożę walizkę do samochodu i jadę do Fort Lauderdale. Za pięć minut.

– Poczekamy na ciebie.

– Duncan, nie… – Gary wzruszył ramionami. – Co za uparta kobieta. – Poszedł do swego pokoju i wyszedł stamtąd po paru minutach. Włożył walizkę do bagażnika volva i odwrócił się do Eve: – Zadowolona?

– Tak. – Podeszła bliżej i mocno go uściskała. – Dziękuję – szepnęła mu do ucha.

– Nudzisz, Duncan – powiedział Gary, wsiadając do samochodu.

– Jesteś gotowa? – spytał Logan, zwracając się do Eve. – Zakładam, że jedziesz z Quinnem. Ja pojadę do Lanier za wami.

– My już wyjeżdżamy – rzekł Joe, siadając za kierownicą. – Jest pan spakowany?

– Mam wszystko w samochodzie – powiedział Logan i poszedł do beżowego taurusa.

– Eve?

Kiwnęła szybko głową i otworzyła drzwi od strony pasażera. Przezwyciężyli pierwszą przeszkodę i zdobyli dowody. W teczce miała wyniki badania DNA. Gary’emu ani matce już nic się nie stanie.

Dzięki Bogu.

4.10

Fiske wyciągnął z ucha słuchawkę od podsłuchu i zadzwonił do Lisy Chadbourne.

– Zatrzymali się w motelu „Roadway Stop” w Bainbridge – powiedział. – Pojechałem za Kesslerem i Joem Quinnem z laboratorium badającego DNA. Logan i Duncan też tu są. Wszyscy już wyjeżdżają. Quinn właśnie włożył walizkę Duncan do bagażnika. Duncan pożegnała się z Kesslerem. Kessler odjeżdża sam i teraz rusza z parkingu.

– A Logan? – spytała Lisa Chadbourne.

– Wsiada do innego samochodu. Do beżowego taurusa.

– Czy ona ma przy sobie czaszkę?

– Skąd mam wiedzieć? Przecież nie nosi jej pod pachą. Być może jest w walizce. A może Logan ma czaszkę.

– Albo gdzieś ją schowali. Nie pytam o pańskie przypuszczenia. Nie widział pan czaszki, prawda?

Zaczynała działać mu na nerwy.

– Nie.

– Niech pan ich pilnuje. Muszę mieć tę czaszkę.

– Już mi to pani mówiła. Logan wyjeżdża teraz za Quinnem.

– Niech pan za nimi jedzie, do cholery.

– Nie ma sprawy. Wiem, dokąd się wybierają. Jadą na północ, żeby z Lanier zabrać matkę Duncan.

– Jest pan pewien?

– Słyszałem, jak Quinn o tym mówił.

– I nie znikną gdzieś po drodze?

– Nie.

– Mam zatem dla pana inne zadanie.

Cyfrowy telefon Eve zadzwonił, kiedy byli sześćdziesiąt kilometrów za Bainbridge.

– Duncan. Nie…

Z trudem rozróżniała słowa.

– Co?

– Duncan…

– Gary? – spytała z bijącym sercem.

– Chciał się tylko pożegnać – powiedział inny głos.

– Kto mówi? – szepnęła.

– Fiske. Ona chce tę czaszkę, Eve.

– Gdzie pan jest?

– Z powrotem w motelu. Zepchnąłem naszego poczciwego doktora Kesslera z drogi, a potem przekonałem go, żeby wrócił do swego pokoju na krótką rozmowę.

– Chcę rozmawiać z Garym.

– On już nic nie powie. Kazała pani powiedzieć, że to nie koniec. Niech jej pani odda czaszkę.

– Och, mój Boże!

– Co się stało? – spytał Joe ze wzrokiem utkwionym w Eve.

Eve nie mogła odetchnąć ani wydobyć z siebie słowa.

– Zawróć – powiedziała po chwili. – Musimy wrócić do motelu.

– Co?

– Fiske… I Gary. Wiem, że to był Gary.

– Nie wiesz tego na pewno. Może to jakiś podstęp.

– To był Gary. Powiedział moje nazwisko.

– To pułapka, Eve.

– Nic mnie to nie obchodzi. Musimy wrócić. – Boże, ten szept. – Zawróć, Joe.

– Jak tylko będę mógł. Dam znać światłami Loganowi.

– Pospiesz się. – Eve usiłowała się skupić. Miała przy sobie teczkę z wynikami badań DNA, ale czaszka była u Logana. Jeśli to pułapka, musi… – Zatrzymaj się, Joe. Muszę oddać Loganowi teczkę.

Zjechali z autostrady, a Logan zrobił to samo. Joe wysiadł z samochodu i podał mu teczkę.

– Wracamy do motelu. Kessler dzwonił do Eve. Jest z nim Fiske.

– Niech pan wsiada do mojego samochodu, Quinn. Eve, zaczekasz tu na nas.

– Odpieprz się. Jedziemy, Joe. Joe włączył silnik.

– Jadę za wami – powiedział Logan.

– Ani się waż! – zawołała Eve. – Ona chce czaszkę. Jeśli będę się musiała targować, żeby uratować Gary’ego, zrobię to. Nie będę jednak miała żadnych możliwości, jeśli Fiske od razu zabierze ci czaszkę.

– Fiske nie…

Joe jechał autostradą w kierunku motelu. „Ona chce czaszkę, Eve”. „Niech jej pani odda czaszkę”. Gary.

Drzwi pokoju Kesslera były lekko uchylone i przez szparę widać było światło.

– Zostań tu. – Joe wysiadł z samochodu.

– Mam zamiar…

– Nie kłóć się ze mną. – Wyciągnął rewolwer z pochwy pod pachą. – Dam sobie radę. – Oparł się plecami o ścianę i kopniakiem otworzył drzwi.

Cisza, nikt nie strzelał, nikt nie wybiegł na zewnątrz. Joe odczekał chwilę, po czym schylił się i wbiegł do pokoju.