Выбрать главу

– To była Lisa Chadbourne.

– I?

– Chce czaszkę.

– To coś nowego – powiedział ironicznie. – I dlatego jesteś taka zaszokowana?

– Tak – odparła, chowając telefon do torebki. – Dlatego? Groziła ci?

– Groziła Joemu i matce.

– Sama rozkosz.

– Nie jestem jednak pewna, czy potrafi zapewnić im bezpieczeństwo, nawet jeśli pójdę z nią na ugodę. Powiedziała, że Timwick wpadł w panikę i że straciła nad nim kontrolę, kiedy zabił Marena. To się może powtórzyć.

– A może to wszystko nieprawda i sama kazała go zabić.

– Może. Nie wiem. Teraz nie mogę się skupić.

„Jeśli pójdę z nią na ugodę”. Logan aż się wzdrygnął, kiedy dotarło do niego to, co powiedziała przed chwilą Eve.

– Ty rzeczywiście o tym myślisz – zauważył ze zdumieniem. – Co takiego ci powiedziała?

Eve milczała. Logan ukląkł koło niej.

– Powiedz mi – poprosił.

– Kręci mi się w głowie. Może później.

– Może?

– Chcę, żebyś zadzwonił do szpitala – zmieniła temat Eve.

– Żeby się dowiedzieć o stan Quinna? Twoja matka mówiła, że…

– Nie, chcę, abyś zadzwonił do dyżurki pielęgniarek i powiedział, że zamierzasz zabić Quinna.

– Co?

– Masz to wszystko przedstawić bardzo szczegółowo i obrzydliwie. Masz powiedzieć, że zamierzasz wślizgnąć się do szpitala w przebraniu pielęgniarza i odłączyć urządzenia Quinna. Albo zrobić mu zastrzyk, z którego już się nie obudzi. Chcę, żebyś mówił jak chory psychicznie morderca.

– Liczysz, że przekażą tę wiadomość gliniarzom, a oni dopilnują, żeby nic się nie stało.

– Sama bym zadzwoniła, ale mężczyzna jest zawsze bardziej przekonujący.

– Pozory mylą. Już dzwonię. Co robisz? Eve sięgała właśnie po torbę z czaszką.

– Chcę potrzymać przez chwilę Bena.

– Dlaczego?

– Nigdzie nie ucieknę. Chcę go potrzymać w rękach. Wszystko to razem bardzo mu się nie podobało.

– Może powinniśmy stąd odjechać. Musimy znaleźć jakiś nocleg – zaproponował.

– Wrócimy później do Gainesville. – Eve odwróciła głowę i spojrzała na torbę z czaszką. – Dzwoń do szpitala.

Sandra zadzwoniła do Eve o jedenastej wieczorem.

– Stan Joego się ustabilizował. Nadal jest krytyczny, ale lepszy niż przedtem.

– Kiedy będzie wiadomo coś pewnego? – zapytała Eve z nadzieją w głosie.

– Nie mam pojęcia. Może jutro rano. Jak się czujesz?

– Dobrze.

– Masz marny głos.

– Wszystko jest w porządku, mamo. Jesteś z Ronem?

– Tak. Mówi, że nie odejdzie ode mnie dalej niż na pół metra, dopóki cała sprawa się nie skończy. Uważa, że powinnaś się zgłosić na policję. Ja też tak myślę. Musisz to wyjaśnić.

Jak to łatwo brzmi – pomyślała ze zmęczeniem Eve. Złożyć wszystko w ręce policji i niech się tym zajmą.

– Zadzwoń, mamo, jak się czegoś dowiesz o Joem. I uważaj na siebie.

– Quinnowi się polepszyło? – spytał Logan.

– Trochę, nadal jednak nie wiadomo, czy przeżyje – powiedziała Eve, otwierając drzwi samochodu. – Idę na spacer nad staw. Nie musisz iść ze mną.

– Inaczej mówiąc, nie życzysz sobie mojego towarzystwa. Najwyraźniej nie masz nic przeciwko naszemu przyjacielowi – dodał, zerkając na torbę z Benem, którą Eve trzymała w ręce. – Przez cały wieczór nie odstawiłaś go ani na moment. Czy powiesz mi, dlaczego nie wypuszczasz go z ręki?

Eve sama nie wiedziała. Może miała nadzieję, że obecność czaszki pomoże jej znaleźć odpowiedź na pytanie. Odpowiedź, której tak bardzo potrzebowała.

– Chcę go mieć ze sobą.

– Dziwne.

– Nie słyszałeś? Nie jestem całkiem normalna.

– Bzdura. Jesteś jedną z najnormalniejszych osób, jakie znam.

– Spójrz tylko, z kim się zadaję. – Eve zeszła po zboczu, czując w ręce miękki dotyk skórzanej torby.

Pomóż mi, Ben – pomyślała. Jestem zagubiona i ktoś musi mi pomóc się odnaleźć.

Od dwóch godzin Eve siedziała pod drzewem, przytulając do siebie torbę jak dziecko. Logan nie mógł tego dłużej znieść. Wysiadł z samochodu i zszedł do niej.

– Wykazałem już dość cierpliwości i wyrozumiałości. Wytłumacz mi, co się dzieje. Słyszysz? Powiedz, co ci obiecała Lisa Chadbourne.

Eve milczała przez chwilę, a potem szepnęła:

– Bonnie.

– Co?

– Zaoferowała mi Bonnie. Obiecała, że ją znajdzie.

– Jak mogłaby to zrobić?

– Powiedziała, że każe na nowo otworzyć sprawę i wyśle na poszukiwanie tysiące policjantów i żołnierzy. Powiedziała, że się nad tym zastanowiła. Nie szukaliby Bonnie. To byłoby za bardzo podejrzane. Dla pozorów wybraliby jakieś inne, zaginione dziecko, ale poszukujący wiedzieliby, kogo naprawdę szukają. Bonnie.

– Wielki Boże!

– Powiedziała, że poszukiwania mogą nawet trwać latami. Obiecała, że sprowadzi Bonnie do domu.

– A ty masz jej tylko oddać czaszkę i wyniki badań DNA?! To oszustwo! Nigdy nie spełni obietnicy.

– Wyłącznie czaszkę. Powiedziała, że mogę wyjechać z kraju i zatrzymać wyniki badań, dopóki nie odda mi Bonnie.

– Kiepski punkt przetargowy. Nie dotrzyma słowa.

– Może dotrzyma – westchnęła Eve, zamykając oczy.

– Nie dopuszczę do tego.

– Posłuchaj, Logan – rzekła stanowczo Eve, otwierając oczy. – Jeżeli podejmę taką decyzję, ani ty, ani nikt inny mnie nie powstrzyma. Jeśli ktokolwiek na tym świecie jest w stanie znaleźć Bonnie, to tylko Lisa Chadbourne, o ile każe to zrobić. Czy wiesz, co to dla mnie znaczy?

– Tak – odparł szorstko. – I ona też wie. Nie daj się w ten sposób wykorzystać.

– Nie rozumiesz.

Logan rozumiał i serce ściskało mu się z bólu. Lisa Chadbourne wykorzystała jedyną pokusę, której Eve nie potrafiła się oprzeć.

– Kiedy masz jej odpowiedzieć?

– Zadzwoni o siódmej rano.

– Popełniłabyś straszny błąd.

– Obiecała, że matce i Joemu nic się nie stanie, że zabijanie się skończy. Spróbuje nawet powstrzymać Timwicka przed poszukiwaniem ciebie.

– Akurat. Uwierzyć jej to wariactwo.

– Wierzę, że nie chce więcej zabijać. Nie wiem, czy potrafi to powstrzymać, ale wierzę, że ma taki zamiar.

– Pozwól mi z nią porozmawiać, jak zadzwoni. Eve potrząsnęła głową.

– Myślałem, że działamy razem.

– Razem? Już powiedziałeś, że będziesz chciał mnie powstrzymać.

– Bo wiem, że to błąd.

– Błędem jest zostawienie Bonnie samej.

– Eve, stawka jest za wysoka, żeby…

– Zamknij się, Logan. Idź stąd i daj mi pomyśleć. Nie przekonasz mnie. Znam każdy argument.

I każdy nerw każe jej przyjąć propozycję Lisy Chadbourne – pomyślał Logan. Miał ochotę ją udusić.

– Dobrze, nie będę ci niczego tłumaczył. Zastanów się. I pamiętaj o Kesslerze i o Joem Quinnie.

– Myślę wyłącznie o nich.

– To nieprawda. Nie potrafisz myśleć o nikim innym oprócz Bonnie. Rozważ…

Już go nie słuchała. Wpatrywała się w torbę z czaszką, ale i jej chyba nie widziała. Słyszała tylko syreni śpiew Lisy Chadbourne.

I widziała jedynie Bonnie.

Rozdział dwudziesty drugi

Lisa Chadbourne zadzwoniła następnego dnia punktualnie o siódmej.

– No i co?

Eve wzięła głęboki oddech.

– Zgadzam się.

– Cieszę się bardzo. Tak będzie najlepiej dla wszystkich.

– Wszyscy nic mnie nie obchodzą. W przeciwnym razie nie wchodziłabym z tobą w układy. Posłuchaj. Chcę, żebyś mojej matce i mnie załatwiła jakieś miejsce poza Stanami, tak jak obiecałaś. Chcę, żebyś odwołała swoje psy gończe i przestała poszukiwać Logana. Chcę, żebyś zostawiła w spokoju Joego Quinna.