Выбрать главу

Ceremonie Wspomaganiowe są aktualnie czymś więcej niż tylko odbywanymi dla zachowania formy uroczystościami. Służą również dwóm innym istotnym celom. Po pierwsze, pozwalają na poddanie przedstawicieli podopiecznego gatunku testom w ściśle kontrolowanych warunkach i pod silną presją, co ma przekonać Instytut, że gatunek gotów jest do przyjęcia praw i obowiązków odpowiednich dla następnego Stadium. Ponadto ceremonia daje podopiecznym okazję do wybrania nowego nadzorcy dla kolejnego Stadium, który będzie czuwał nad przebiegiem procesu i, jeśli okaże się to konieczne, wstawiał się za nimi.

Kryteria używane podczas testów zależą od stopnia rozwoju, który osiągnął gatunek podopieczny. Wśród innych ważnych czynników znajdują się: typ żemości (np. mięsożerny, roślinożerny, samożywny czy ergogeniczny), modalność poruszania się (np. chodzący na. dwóch lub czterech nogach, ziemnowodny, toczący się lub osiadły), technika mentalna (np. skojarzeniowa, ekstrapolacyjna, intuicyjna, holograficzna albo nulutatywna)…

Gailet przebijała się powoli przez ten „pomocniczy” materiał. Była to dosyć ciężka harówka. Ta filia Biblioteki będzie potrzebowała trochę nowych programów tłumaczących, by szym z ulicy Port Helenia był w stanie skorzystać z tej rozległej skarbnicy wiedzy. Zakładając, że szare szeny i szymki kiedykolwiek otrzymają podobną szansę.

Niemniej był to wspaniały budynek — znacznie, znacznie większy niż mała, żałosna filia, którą mieli dotąd. Ponadto, w przeciwieństwie do La Paź, nie było tu nieustannego harmideru wywoływanego przez tysiące rozgorączkowanych użytkowników wymachujących kwitami priorytetu i użerających się o okna czasowe dostępu. Gailet czuła się tak, jakby mogła pogrążyć się w tym miejscu na miesiące i lata, chłonąc i chłonąc wiedzę, aż zaczęłaby ona wyciekać przez pory jej skóry.

Na przykład natknęła się na adnotację mówiącą o tym, jak wprowadzono specjalne zarządzenia pozwalające na Wspomaganie wśród kultur maszyn, a także krótki, prowokujący paragraf o gatunku wodorodysznych, który dokonał secesji z ich tajemniczej, równoległej cywilizacji i naprawdę wystąpił o członkostwo w społeczeństwie galaktycznym. Gorąco pragnęła podążyć tym fascynującym tropem — podobnie jak wieloma innymi — wiedziała jednak, że po prostu brak jej czasu. Musiała się skoncentrować na zasadach dotyczących dwunogich, ciepłokrwistych, wszystkożernych podopiecznych Stadium Drugiego, o mieszanych zdolnościach mentalnych. Nawet to dało jej zastraszająco długą listę pozycji do przeczytania.

Trzeba ją ograniczyć — pomyślała. Spróbowała więc skupić się na ceremoniach, które odbywały się w warunkach sporu lub podczas wojny. Nawet po tak znacznym zawężeniu była to ciężka harówka. Wszystko było takie skomplikowane! Ignorancja, którą jej rasa dzieliła ze swym klanem, przyprawiała o rozpacz.

…bez względu na to, czy zgodę na współudział wyrażono z góry, może ona zostać i zostanie potwierdzona przez Instytut na zasadach biorących pod uwagę metody rozsądzania uważane za tradycyjne przez dwie lub więcej wplątanych w spór stron…

Gailet nie pamiętała chwili, gdy zasnęła na worku z fasolą. Na pewien czas jednak stał się on dla niej tratwą unoszącą się na mrocznym morzu, które kołysało się w rytm jej oddechu. Po chwili wydało się jej, że otoczyły ją mgły, które skupiły się w czarno-biały senny krajobraz niewyraźnych, groźnych kształtów. Widziała zniekształcone obrazy umarłych — rodziców i biednego Maxa.

— Mm-mm, nie — mruknęła. W pewnej chwili szarpnęła się ostro. — Nie!

Zaczęła się dźwigać, wydobywać z drzemki. Jej powieki zatrzepotały. Przylegały jeszcze do nich postrzępione fragmenty snów. Wydało się jej, że unosi się nad nią Gubru, trzymający w ręku tajemnicze urządzenie, przypominające te, którymi sondowano i badano ją i Fibena. Ów obraz zamigotał jednak i rozpadł się, gdy ptaszysko nacisnęło guzik w swej maszynie. Gailet osunęła się do tyłu. Wyobrażenie Gubru połączyło się z wieloma innymi ułudami, które niepokoiły jej sen.

Okres marzeń sennych minął i oddech Gailet uspokoił się w powolnym cyklu głębokiego uśpienia.

Obudziła się dopiero w jakiś czas później, gdy niewyraźnie poczuła rękę głaszczącą jej nogę. Następnie chwyciła ją ona za kostkę i pociągnęła mocno.

Gailet zaparło dech. Usiadła pośpiesznie, zanim jeszcze zdołała skupić spojrzenie. Serce jej waliło. Po chwili odzyskała wzrok i ujrzała dużego szyma, który przykucnął obok. Jego ręka spoczywała na jej nodze, zaś uśmiech dawał się natychmiast rozpoznać. Nawoskowane wąsy w kształcie kierownicy od roweru były jedynie najbardziej powierzchownym z wielu atrybutów, których nauczyła się nie znosić.

Wyrwano ją ze snu tak nagle, ze musiała upłynąć chwila, zanim odzyskała zdolność mowy.

— Co… co ty tu robisz? — zapytała zgryźliwym tonem, wyszarpując nogę z jego uścisku. Wydawało się, że Irongripa to rozbawiło.

— No nie, czy tak się mówi „cześć” komuś tak ważnemu dla ciebie, jak ja?

— Faktycznie, dobrze spełniasz swoje zadanie — przyznała. — Jako zły przykład!

Potarła oczy i usiadła.

— Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Dlaczego zawracasz mi głowę? Twoi niekompetentni nadzorowani nie mają już za zadanie nikogo pilnować.

Mina szena skwaśniała tylko odrobinę. Najwyraźniej coś napawało go radością.

— Och, właśnie pomyślałem sobie, że powinienem wpaść do Biblioteki, żeby się trochę pouczyć, tak samo jak ty.

— Ty masz się uczyć? Tutaj? — roześmiała się. — Musiałam dostać na to specjalne pozwolenie od suzerena. Nie powinieneś nawet…

— No więc, to są dokładnie te słowa, których miałem zamiar użyć — przerwał jej. Gailet mrugnęła.

— Co takiego?

— To znaczy, miałem ci powiedzieć, że suzeren kazał mi tu przyjść i uczyć się z tobą. Ostatecznie partnerzy powinni się dobrze poznać, zwłaszcza jeśli mają wystąpić wspólnie jako reprezentanci gatunku.

Gailet w słyszalny sposób zaczerpnęła tchu.

— Ty…? — zakręciło się jej w głowie. — Nie wierzę ci! Irongrip wzruszył ramionami.

— Nie powinnaś być taka zaskoczona. Wyniki moich testów genetycznych znajdują się wysoko w górnych dziesięciu procentach niemal na całej tablicy… z wyjątkiem dwóch czy trzech nieistotnych kategorii, które w ogóle nie powinny się liczyć.

W to Gailet mogła z łatwością uwierzyć. Irongrip był niewątpliwie inteligentny i zaradny, zaś jego anormalną siłę Urząd Wspomagania mógł jedynie uznać za zaletę. Czasem jednak cena była po prostu zbyt wysoka.

— Znaczy to tylko tyle, że twoje odrażające właściwości muszą być jeszcze gorsze, niż sobie wyobrażałam.

Szen odchylił się do tyłu i wybuchnął śmiechem.

— Och, przypuszczam, że według ludzkich standardów masz rację — zgodził się. — W myśl tych kryteriów większości nadzorowanych nie powinno się nawet pozwolić zbliżać do szymek i dzieci! Niemniej standardy się zmieniają. Teraz ja mam szansę na wprowadzenie nowego stylu.