Выбрать главу

Cieszyła się każdą minutą.

Większości ludzi zemsta nie daje satysfakcji. Czują wewnętrzną pustkę, gdy wyrządzą potworną krzywdę innemu człowiekowi, nawet takiemu, który na to zasłużył. Nie Pietra. To doświadczenie tylko obudziło w niej głód następnych. I głównie dlatego była z nim dzisiaj.

– Zatem dlaczego tym razem było inaczej? – zapytał.

Czekał. Nie spieszyła się, ale w końcu odpowiedziała.

– Niewiedza – odparła cicho Pietra. – Nieświadomość. Zadawanie fizycznego bólu… robimy to, żaden problem. – Obejrzała się na magazyn. – Jednak ten człowiek przez resztę życia będzie się zastanawiał, co się stało z kobietą, którą kochał. – Pokręciła głową. – Uważam, że to gorsze.

Nash położył dłoń na jej ramieniu.

– Teraz nic na to nie możemy poradzić. Rozumiesz to, prawda?

Kiwnęła głową, patrząc przed siebie.

– A kiedyś?

– Tak, Pietra, kiedyś. Kiedy to zakończymy, pozwolimy mu poznać prawdę.

22

Kiedy Guy Novak wjechał na swój podjazd, trzymał dłonie na drugiej i dziesiątej godzinie. Tak mocno ściskał kierownicę, że zbielały mu palce. Siedział przez chwilę z nogą na hamulcu, pragnąc czuć cokolwiek, byle nie tę przytłaczającą bezsilność.

Zerknął na swoje odbicie w lusterku. Włosy zaczęły mu rzednąć. Część z nich opadała w kierunku ucha. Nie było to widoczne zaczesywanie łysiny, jeszcze nie, lecz czyż nie tak myśli każdy mężczyzna? Linia włosów przesuwa się tak powoli, że nie dostrzegasz tego z dnia na dzień ani nawet z tygodnia na tydzień, aż tu nagle ludzie zaczynają szydzić z ciebie za plecami.

Guy patrzył na mężczyznę w lustrze i nie mógł uwierzyć, że to on. Jednak włosy będą przesuwać się coraz bardziej. Wiedział, że to nieuniknione. Lepsze rzadkie kosmyki niż błyszcząca łysina na czubku głowy.

Zdjął ręce z kierownicy, przesunął dźwignię biegów na luz, wyjął kluczyk ze stacyjki. Jeszcze raz spojrzał na mężczyznę w lusterku.

Żałosne.

Żaden z niego mężczyzna. Przejeżdżać obok domu i zwalniać. O rany, co za twardziel. Pokaż, że masz jaja, Guy – a może zbyt się boisz, żeby zrobić coś z tym gnojkiem, który skrzywdził twoje dziecko?

Co z niego za ojciec? Jaki człowiek?

Żałosny.

Och, pewnie, Guy poszedł do dyrektora, jak mały skarżypyta. Dyrektor wydawał współczujące dźwięki i nic nie zrobił. Lewiston nadal uczył. Lewiston wciąż wracał wieczorem do domu, całował swoją śliczną żonę i zapewne podnosił córeczkę pod sufit, żeby posłuchać, jak chichocze. Żona Guya, a matka Yasmin, odeszła od niego, kiedy Yasmin nie miała jeszcze dwóch latek. Większość ludzi winiła jego eks za porzucenie rodziny, lecz tak naprawdę Guy nie był dla niej wystarczająco męski. Dlatego zaczęła sypiać z kim popadnie i po pewnym czasie nie przejmowała się, czy on to odkryje, czy nie.

Jego żona. Nie był dostatecznie silny, żeby ją przy sobie zatrzymać. W porządku, to jedna sprawa.

Teraz jednak chodziło o dziecko.

Yasmin. Jego urocza córka. Spłodził córkę. Jedyna męska rzecz, jakiej dokonał w całym swoim życiu. Wychował ją. Był jej głównym opiekunem.

Czy nie powinien jej chronić?

Dobra robota, Guy.

A teraz nie był nawet dość męski, żeby za nią walczyć. Co powiedziałby o tym ojciec Guya? Uśmiechnąłby się szyderczo i obrzucił go spojrzeniem, pod którym Guy czuł się zupełnie bezwartościowy. Nazwałby go mięczakiem, bo gdyby ktoś zrobił coś takiego jednemu z jego bliskich, stary George Novak stłukłby go na kwaśne jabłko.

Guy też bardzo chciał to zrobić.

Wysiadł z samochodu i ruszył chodnikiem. Mieszkał tu od dwunastu lat. Pamiętał, jak trzymał za rękę swoją żonę, kiedy po raz pierwszy szli do drzwi, sposób, w jaki się do niego uśmiechała. Czy już wtedy pieprzyła się cichaczem z innymi? Zapewne. Przez całe lata, od kiedy go porzuciła, Guy zastanawiał się, czy Yasmin naprawdę jest jego dzieckiem. Próbował o tym nie myśleć, twierdzić, że to nie ma znaczenia, ignorować dręczące go wątpliwości. Jednak po pewnym czasie nie mógł już tego znieść. Dwa lata temu Guy w tajemnicy zlecił test na ustalenie ojcostwa. Na wyniki musiał czekać trzy długie tygodnie, ale w końcu okazało się, że było warto.

Yasmin była jego.

Może to zabrzmi żałośnie, ale gdy poznał prawdę, stał się lepszym ojcem. Starał się, żeby była szczęśliwa. Przedkładał jej potrzeby nad własne. Kochał Yasmin, dbał o nią i nigdy nie upokarzał jej tak, jak ojciec jego.

A jednak jej nie obronił.

Przystanął i spojrzał na swój dom. Jeśli ma go wystawić na sprzedaż, to zapewne przydałoby się go pomalować. I poprzycinać krzewy.

– Hej! – zawołał nieznajomy kobiecy głos.

Guy odwrócił się, mrużąc oczy w słońcu. Ze zdumieniem zobaczył żonę Lewistona wysiadającą z samochodu. Jej twarz wykrzywiał grymas wściekłości. Ruszyła ku niemu.

Guy stał i czekał.

– Co ty sobie myślisz – warknęła – jeżdżąc tak koło mojego domu?

– To wolny kraj – odparł Guy, który nigdy nie umiał się odciąć.

Dolly Lewiston nie zatrzymała się. Zbliżała się tak szybko, że przestraszył się, że na niego wpadnie. Nawet wyciągnął ręce i cofnął się o krok. Znów jak żałosny mięczak, obawiający się stanąć w obronie swojego dziecka. Bał się nawet żony dręczyciela.

Zatrzymała się i podsunęła palec pod jego nos.

– Trzymaj się z daleka od mojej rodziny, słyszysz?

Dopiero po chwili zebrał myśli.

– Wiesz, co twój mąż zrobił mojej córce?

– Popełnił błąd.

– Wyśmiewał się z jedenastoletniej dziewczynki.

– Wiem, co zrobił. To było głupie. Bardzo mu przykro. Nie masz pojęcia jak bardzo.

– Zamienił życie mojej córki w piekło.

– I co, chcesz zrobić to samo z naszym?

– Twój mąż powinien odejść ze szkoły – powiedział Guy.

– Za jedno nieopatrzne słowo?

– Zabrał jej dzieciństwo.

– Dramatyzujesz.

– Naprawdę nie pamiętasz, jak to jest być dzieckiem, z którego codziennie szydzą? Moja córka była szczęśliwym dzieckiem. Nie idealnym, nie. Ale szczęśliwym. A teraz…

– Posłuchaj, przykro mi. Naprawdę. Jednak chcę, żebyś trzymał się z dala od mojej rodziny.

– Gdyby ją uderzył, na przykład spoliczkował albo coś, musiałby odejść, prawda? To, co zrobił, było jeszcze gorsze.

Dolly Lewiston się skrzywiła.

– Co ty powiesz?

– Nie zostawię tego tak.

Zrobiła jeszcze krok. Tym razem się nie cofnął. Stali tak blisko siebie, że ich twarze dzieliły centymetry. Zniżyła głos do szeptu.

– Naprawdę myślisz, że przezwiska to najgorsze, co może się jej przydarzyć?

Otworzył usta, ale nie zdołał wykrztusić słowa.

– Atakuje pan moją rodzinę, panie Novak. Moją rodzinę. Osoby, które kocham. Mój mąż popełnił błąd. Przeprosił. Pan jednak wciąż chce nas atakować. Jeśli tak, to będziemy się bronić.

– Jeśli chcecie się sądzić…

Zachichotała.

– O nie – szepnęła. – Nie mówię o sądach.

– No to o czym?

Dolly Lewiston przechylił głowę.

– Został pan kiedyś napadnięty, panie Novak?

– Czy to groźba?

– Pytanie. Powiedział pan, że to, co zrobił mój mąż, było gorsze od pobicia. Zapewniam pana, panie Novak, że nie. Znam odpowiednich ludzi. Powiem słowo – wystarczy, że napomknę, że ktoś chce mnie skrzywdzić – którzy przyjdą w nocy, kiedy będzie pan spał. Kiedy pana córka będzie spała.

Guyowi zaschło w gardle. Walczył ze swoimi kolanami, które nagle się pod nim ugięły.

– To zdecydowanie brzmi jak groźba, pani Lewiston.

– To nie groźba. To fakt. Jeśli zamierza nas pan zniszczyć, nie będziemy stać spokojnie i na to pozwalać. Zaatakuję pana w każdy możliwy sposób. Rozumie pan?