Выбрать главу

– Nie przepadasz za szwagrem, prawda? – zapytała Anna.

– Nie. Ani on za mną. Nie będzie zachwycony na mój widok. – Przelotnie spojrzał na dziewczynę i wrócił wzrokiem do okna. – Moja siostra znajdowała się pod opieką króla i pod szczególnym nadzorem królowej. Nie miała jednak ani ziemi, ani pieniędzy, ani posagu. Wpadła w oko przyszłemu mężowi i kiedy król czynił przygotowania do wojny, David poprosił o jej rękę. Nie pytał o posag, zaproponował natomiast królowi fortunę w zamian za zgodę na małżeństwo. Protestowałem, ale król potrzebował pieniędzy i wyraził zgodę na ich związek.

Słychać już było stukot końskich kopyt przed domem. Anna stanęła przy oknie obok Morvana. Przybyło trzech jeźdźców, ale nie miała kłopotów z identyfikacją pana domu. Wysoki jeździec jechał przodem, parę metrów przed dwoma służącymi, a szeroki płaszcz dokładnie okrywał jego ciało.

– A twoja siostra? Co ona myślała o tym wszystkim?

– Była bardzo młoda i wychowana w taki sposób, by przyjmować tego typu decyzje bez szemrania. Nie mogła jednak być uszczęśliwiona faktem, że zostaje oddana za żonę człowiekowi, który trudni się handlem.

David zsiadł z konia na podwórzu. Uśmiechnął się i otworzył ramiona. Christiana rzuciła mu się na szyję, a mąż objął ją, zakręcił w powietrzu i gorąco, mocno ucałował. Anna zerknęła z ukosa na Morvana, który zesztywniał na widok tej manifestacji uczuć.

– Rozumiem, co miałeś na myśli – stwierdziła z przekąsem. – Twoja siostra robi wrażenie zdecydowanie nieszczęśliwej.

Christiana opowiadała coś Davidowi, który spojrzał w stronę domu. Był zaskakująco przystojnym mężczyzną, o regularnych rysach, zgrabnej budowie i prostym nosie. Złocisto-kasztanowe, sięgające brody włosy okalały urodziwą twarz. Ruszył w stronę domu, nadal obejmując żonę w talii.

Na schodach rozległo się echo ich kroków i po chwili weszli do komnaty.

Zatrzymali się na ułamek sekundy, w czasie której David obrzucił szwagra spojrzeniem błękitnych oczu, po czym ruszył ku niemu z wyciągniętymi ramionami.

– Witaj w domu, bracie.

Wieczorny posiłek zmienił się w luksusową ucztę. Dostali drób, dziczyznę i ryby, wszystko podane na srebrnych półmiskach. Wino okazano się znakomite i Anna pozwoliła sobie wypić o jeden kieliszek więcej niż zazwyczaj. Wybrała miejsce obok Morvana, ale był to jej sposób, by uniknąć spoglądania na niego.

Kiedyś będzie musiała z nim porozmawiać, ale jeszcze nie teraz. Nadal płonęła ze wstydu. Gdyby go nie ignorowała, prawdopodobnie nie byłaby w stanie się pozbierać po przeżytym upokorzeniu.

Po kolacji Gregory przeprosił i opuścił towarzystwo, a pozostali przysunęli krzesła do ognia. Anna znów manewrowała tak, by usiąść obok Morvana, ale na krześle zwróconym w stronę Davida, który tłumaczył sytuację panującą w Anglii.

– Zmarła jedna czwarta mieszkańców Londynu i choć najgorsze już minęło, nie ma dnia bez nowych zgonów. Ceny rosną, ale handel upadł w lecie i jak dotąd się nie podniósł. Jeśli król myśli o sfinansowaniu kolejnej wojny, to mam nadzieję, że zatrudni na dworze jakiegoś cudotwórcę, który wyczaruje pieniądze.

– Jeździsz do miasta, panie? – zapytała Anna.

– Tylko kiedy muszę, ale nie pozwalam jeździć ze sobą służbie ani terminatorom. Władze Londynu nic nie robią, a przestępczość wzrasta.

– Bardzo bym chciała zobaczyć Londyn. Niewiele miast w życiu widziałam.

– Nie możesz jechać, Anno – stwierdził Morvan. – Christiana opowiadała przecież o warunkach, jakie tam panują, a David uznał, że nie jest tam bezpiecznie. – Najwyraźniej nie spodziewał się odpowiedzi, bo, oznajmiwszy swą decyzję, zmienił temat rozmowy. – Czy chodzą pogłoski, że król szykuje się do kolejnej kampanii?

– Od kilku lat prowadzone są rokowania z Francją, ale Edward nie przejawia gotowości do rezygnacji ze swych roszczeń do korony francuskiej.

– Dość już rozmów o zarazie i polityce – ucięła Christiana. – Davidzie, Anna wybiera się na dwór w Windsorze. Powiedziałam Morvanowi, że będzie mogła zatrzymać się w naszym windsorskim domu. Chciałabym z nią pojechać i pobyć tam przez pewien czas. Mamy za sobą długą zimę i od dawna nie widziałam się z przyjaciółmi.

– Ja także powinienem pojechać – rzekł jej mąż. – Jeśli dwór wrócił, ruszą też interesy. Ale nie będę mógł wyjechać w ciągu najbliższych dwóch dni. Czy możesz zaczekać i wyruszyć do Windsoru z dwudniową zwłoką, pani?

– Tak. Wstawiłam do stajni na północnych przedmieściach Londynu kilka koni. Może uda mi się je sprzedać w ciągu tych dwóch dni.

– Książę Charles of Blois pewnie będzie z królem – rzuciła Christiana. – Wysoko postawieni więźniowie zazwyczaj podróżują z dworem. Widziałaś go kiedyś?

Anna nigdy nie spotkała człowieka, który rościł sobie prawo do korony książęcej Bretanii poprzez małżeństwo z Jeanne de Penthievre. Po tym, jak pojmali go Anglicy, żona nie zrezygnowała i nadal prowadziła walkę w ich wspólnym interesie.

– Część twoich rodaków wierzy, że książę Charles jest świętym – powiedział David. – Podobno chodzi w worze pokutnym i włosiennicy i prawie się nie myje. No i ciągle odmawia modlitwy.

– To francuski rzeźnik. Po upadku Nantes wymordował setki ludzi. Jakaż świętość może być w tego typu człowieku? A jeśli twierdzi, że spłynęła na niego łaska boża, to bluźni. Mam nadzieję, że go nigdy nie spotkam – rzekła Anna gorąco.

– Cóż, skoro jest takim ascetą, to pewnie niezbyt często bierze udział w dworskich uroczystościach – stwierdził David. – Wątpię, byście się mogli spotkać.

– Ja zapewne także nie będę brała udziału w żadnych uroczystościach. Nie dla rozrywki wybieram się na dwór.

– Jeszcze nie przywdziałaś habitu, pani. Dlaczego nie miałabyś skorzystać z nadarzającej się okazji do zabawy? Nawet biskupi to robią.

Jak miała mu wytłumaczyć, że jeszcze nie tak dawno wzięłaby udział w dworskich rozrywkach z ogromną radością, teraz jednak doszła do wniosku, że zanadto rzuca się w oczy i nie ma ochoty stać się obiektem nieskrywanej ciekawości. Ileż uniesionych w zdumieniu brwi można znieść w życiu?

Nagle rozzłościła się na samą siebie za takie myśli. To tak jakby wypierała się samej siebie, jakby nie akceptowała własnej osoby.

Uznawszy, że dopełniła już obowiązków gościa, udała, że jest zmęczona podróżą, i odeszła do swej sypialni.

Była już niemal w drzwiach, kiedy na schodach pojawiła się wysoka sylwetka Morvana. Zanim zdążyła umknąć, wyjął jej świecę z dłoni i wepchnął ją do komnaty.

Morvan zapalił więcej świec i odwrócił się do Anny. Patrzyła gdzieś za jego plecami, przez niego, jakby był przezroczysty. Był wstrząśnięty tempem, w jaki udało jej się wybudować między nimi mur całkowitej obcości.

– Czym się martwisz, Anno?

– Niczym się nie martwię. Chciałam trochę pobyć sama. Zawsze lubiłam samotność.

– Nie mówię o dzisiejszym wieczorze, a o całym dniu. Nie odzywałaś się. Po tym, co między nami zaszło, to nie…

– Nienaturalne?

– Nie tego się spodziewałem. Czujesz się winna czy skrępowana?

– Skrępowana. Coś w tym rodzaju.

– Przy mnie nie powinnaś się czuć onieśmielona. – Ujął dłoń dziewczyny i podniósł ją do ust.

Wyrwała mu rękę.

– Ale przede wszystkim nie wolno mi zapominać, kim jestem i dokąd zmierzam.

– Nie mogę zmienić tego, dokąd zmierzasz, ale na to, kim jesteś, ma wpływ także to, co nas łączy. Nawet jeśli żałujesz, że sprawy zaszły ostatniej nocy tak daleko, to czy naprawdę pragniesz wybudować miedzy nami ścianę z lodu?