Odszedł z nadzieją, że chłopakowi się powiedzie.
16
Wezwanie do króla przyszło nazajutrz wczesnym rankiem. Christiana towarzyszyła Annie do zamku. Tuzin innych osób czekał już na audiencję, choć nie zadzwoniono jeszcze na tercję. Anna wzięła wszystkie dokumenty na poparcie swej prośby. Starała się nie zwracać uwagi na potworne napięcie, które narastało w niej od chwili przebudzenia.
Wygładziła jasnobrązową wełnianą spódnicę sukni i prosty welon, okrywający wijące się włosy. Próbowała usunąć z mózgu wszelkie myśli poza oczekującym ją spotkaniem, ale oczywiście poniosła klęskę. Wspomnienia wydarzeń ostatniej nocy narzucały się wbrew jej woli.
Od dnia swych dwunastych urodzin przebyła daleką drogę. Po napaści Gurwanta i jego ojca Anna przysięgła sobie, że nauczy się bronić, by już nigdy nie stać się ofiarą jakiegokolwiek Mężczyzny. Wczoraj udowodniła, że dotrzymała przysięgi.
Wydarzenie z Ianem było, jak przypuszczała, czymś bardzo pospolitym, przez co przeszła większość kobiet. Żałowała tylko, że nie przyłożyła mu wcześniej. Natomiast Morvan ją zaskoczył i rozczarował. Jego zachowanie wynikało z gniewu, na który absolutnie nie zasłużyła, jeśli nie liczyć tego, że zadrasnęła jego dumę. Pewnie jednak dla większości mężczyzn byłby to wystarczający powód.
Ale nie samo wspominanie zachowania Morvana sprawiało jej największy ból, a myśl o własnej reakcji na tego mężczyznę. Świadomość, że dopuściła, by ktokolwiek tak całkowicie nad nią zatriumfował, była dla Anny przerażająca.
Pewne pocieszenie stanowił jedynie fakt, że Morvan pewnie już nigdy nie zechce wykorzystać władzy, jaką nad nią posiadał. Wczoraj przecież wcale nie kierowała nim namiętność. Zachowywał się tak, jakby chciał dać Annie nauczkę, choć jeśli wziąć pod uwagę jej życie, trudno sobie wyobrazić, na co taka nauczka mogłaby się przydać.
Rozmyślania dziewczyny zostały przerwane przez wejście jakiegoś człowieka. Był mocno zbudowany, miał grube nogi, a włosy niemal takiego samego koloru jak jej. Oceniła, że mężczyzna jest pewnie dobrze po trzydziestce.
– Anna de Leon? – zapytał.
– To ja.
– Jestem twoim kuzynem, Harve. Spotkaliśmy się kiedyś w La Roche de Roald, kiedy byłaś małą dziewczynką.
Anna nie przypominała sobie takiej wizyty. Jeśli dobrze pamiętała, Harve był kuzynem ojca trzeciego stopnia i większość życia spędził w Anglii.
– Król prosił mnie, bym przyszedł dziś rano. Uznał, z najlepiej będzie, jeśli podczas prezentacji wesprze cię członek rodziny.
Edward uznał, że lepiej, by prezentacji dokonał jakiś mężczyzna z rodziny, taki był sens tej wypowiedzi. Nawet ten mężczyzna był niemal całkowicie obcym człowiekiem – Król jest dobrym człowiekiem, obdarzonym bystrym umysłem, kuzynko – ciągnął krewniak Anny. – Ale jest bardzo zajęty, nie spodziewaj się więc dłuższej rozmowy.
– Czy jest coś, o czym powinnam wiedzieć? – zapytała w nadziei, że pokrewieństwo daje jej prawo oczekiwać od niego pomocy.
– Martwi go niekończąca się wojna domowa w Bretanii. Liczył, że pojmanie Charles’a de Blois położy jej kres. Nie jest w stanie mocniej zaangażować się w Bretanii i chce jak najmniejszym kosztem utrzymać dotychczasowy stan posiadania księcia.
– W takim razie będzie pewnie zadowolony z moich decyzji w sprawie odziedziczonego po ojcu majątku.
– Kiedy wejdziemy, nie odzywaj się niepytana. Król nie przepada za mądrymi kobietami. Złóż swój los w jego ręce, a będzie w stosunku do ciebie wielkoduszny.
Nie odzywać się? Czy Harve, kuzyn, który jest bardziej Anglikiem niż Bretończykiem, miał mówić w jej imieniu? Ta uwaga rozjątrzyła Annę.
Drzwi królewskiej komnaty otwarły się i paź oznajmił, że król chce się z nimi spotkać.
Harve wprowadził dziewczynę do zatłoczonego pomieszania. Edward siedział za kwadratowym stołem zarzuconym pergaminami. Przy sąsiednim długim stole jakichś trzech mężczyzn przeglądało dokumenty i mamrotało coś między sobą. Wtedy, bardzo urzędowo napuszony człowiek, podszedł do nich i dał im jakieś wskazówki, wskazując poszczególne papiery.
Naprzeciwko króla zostały ustawione dwa krzesła i Anna stanęła za jednym z nich, skromnie spuściwszy oczy. Harve ustawił się u jej boku.
– Usiądź, pani, proszę.
Anna podniosła wzrok, kiedy odezwał się ten napuszony człowiek, pewnie sekretarz króla. Zerknęła także przy okazji na monarchę. Był przystojnym mężczyzną po trzydziestce. Długie ciemne włosy okalały mu twarz, a wąsy zwieszały się wzdłuż kącików ust i sięgały podbródka.
Dziewczyna usiadła na samym brzeżku krzesła i złożyła dłonie na kolanach. Modliła się, by uznano ją za odpowiednio skromną i całkowicie pozbawioną rozumu.
Jasnowłosy chłopiec w bogatych szatach wszedł do komnaty i usiadł przy królewskim stole. To był książę Jean. Trzymał w rękach kawałek pergaminu, który interesował go o wiele bardziej niż jakakolwiek osoba w pokoju.
– Oto lady Anna de Leon, córka Roalda, siostra Drąga. Obaj już odeszli – wyjaśnił sekretarz.
Chłopiec zerknął na nią i skinął jej głową.
Wreszcie odezwał się król. Nie do niej, lecz do Harve’a!
– Otrzymaliśmy listy tej damy pisane po śmierci brata i żałujemy, że rozliczne zajęcia nie pozwoliły nam na nie odpowiedzieć. Oszczędzilibyśmy jej trudów tej podróży, gdyby to tylko było możliwe. Dobrze jednak się stało, że przybyła do nas.
– Ona prosi jedynie o rozsądzenie swej sprawy, bo sytuacja majątku jest niepewna. Beaumanoirowie wysunęli bezpodstawne roszczenia do tych dóbr.
– Jesteśmy tego świadomi. Odwołali się do nas, i to za pośrednictwem ni mniej, ni więcej tylko króla Francji. Była o tym krótka wzmianka w naszej najświeższej korespondencji z Francją. Podobno trzymacie w niewoli Gurwanta de Beaumanoira.
Wszyscy spojrzeli na Annę. Pozwolono jej zabrać głos!
– Został pojmany podczas bitwy, kiedy rozpoczął oblężenie zamku. Zatrzymałam go dla okupu, jak nakazuje obyczaj.
– Twierdzi, że jest ci zaślubiony.
Anna podała sekretarzowi podpisane przez papieża unieważnienie małżeństwa.
– To nie jest sfałszowany dokument – oświadczyła. – Mój brat osobiście pojechał po niego do Ojca Świętego do Awinionu.
Król Edward przestudiował dokument.
– Twój brat nie złożył przysięgi wierności księciu.
– Zmarł wkrótce po śmierci ojca i nie zdążył sporządzić testamentu, więc decyduje ostatnia wola ojca. Proszę, aby ustanowione przez niego zasady dziedziczenia zostały potwierdzone.
– Po śmierci brata to ty, pani, dziedziczysz.
– Owszem, ale ponieważ pragnę przywdziać mnisi welon, dziedzictwo przejdzie na moją siostrę Catherine, a poprzez nią na jej męża.
– Ale dopóki ty, pani, żyjesz, w każdej chwili możesz zgłosić roszczenia do majątku.
– Ja będę w klasztorze. Jeśli książę przyzna mojej siostrze prawo do dziedzictwa, nie będzie nigdy żadnych roszczeń z mojej strony.
– Inny król może nie uznać jej praw. A wówczas majątek będzie należał do ciebie.
– Czy sugerujesz, panie, że mogłabym opuścić klasztor i oddać La Roche de Roald w ręce Penthievre’ów i ich francuskich stronników? I to po tym wszystkim, co zrobiłam, by zachować je dla Bretanii, tak jak chciał mój ojciec?
– Sugeruję, że ktoś mógłby zabrać cię z klasztoru, a skutek byłby ten sam.
Serce Anny zaczęło walić niespokojnie. Nie podobała jej się ta insynuacja. Zupełnie jej się nie podobała!
Edward pokazał gestem, że Harve ma do niego podejść. Król, kuzyn Anny i sekretarz skupili się przy stole i zaczęli dyskutować półgłosem. Serce dziewczyny biło coraz mocniej. Wydawało jej się, że stoi na samej krawędzi skalistego klifu.