Выбрать главу

– Co takiego? – zapytał, pochłonięty jej opowieścią.

– Nie wierzę, że ci to mówię. Przycisnęła dłonie do płonących policzków.

– No co?

– Zrobiłam sobie tatuaż!

– Co takiego? – Ten pomysł całkowicie go zaskoczył. – Masz tatuaż?

– Tak. – Zachichotała. – Christine pojechała ze mną do salonu głównie jako wsparcie i żebym nie zabłądziła, ale koniec końców też zrobiła sobie tatuaż. Małą diablicę na pośladku.

– A ty co sobie wytatuowałaś?

– Motylka. – Wyszczerzyła zęby. – Uznałam, że to dobry symbol wyrwania się z domu dziadków. Zamierzałam tam wrócić, nim Christine i Maddy zaproponowały mi zamieszkanie z nimi.

– Gdzie go masz?

– Nie powiem. – Wyglądała na oburzoną.

– Nie daj się prosić, Amy. Nie możesz tak trzymać mnie w napięciu.

– No dobrze – odparła sztywno, poprawiając serwetkę na kolanach. – Powiem więc tylko, że mamy z Christine bliźniacze tatuaże, w pewnym sensie.

Amy Baker ma tatuaż na pupie? Ten obraz wypełnił jego umysł. I podniecił go.

– Niestety – zmarszczyła brwi – zbyt szybko ucieszyłam się, że udało mi się uciec. Papa umarł na zawał serca kilka dni przed rozdaniem dyplomów i Meme się załamała. Wujek błagał mnie, żebym wróciła do domu „na jakiś czas". Wszyscy tak bardzo martwiliśmy się o Meme. Zrezygnowałam więc ze swoich planów. Początkowo nie żałowałam, bo żałoba była tak wielka, że wolałam być w domu. Ale w miarę jak upływały lata, gniew powracał i zamienił się w urazę. Aż wstyd mi się do tego przyznać.

– Może masz prawo do urazy.

– Nie. – Westchnęła jak wycieńczona fizycznie. – Nie wszystkie schorzenia Meme to teatr. Niektóre są prawdziwe. Jej artretyzm na przykład. Tak się rozwinął, że babcia potrzebuje w domu pomocy. Po pierwszych dwóch latach rozmawialiśmy z wujem na temat wynajęcia pielęgniarki, żebym mogła się wyprowadzić, ale za każdym razem, gdy zaczynaliśmy ten temat, zdrowie Meme pogarszało się i nie potrafiłam odejść. Zaczęłam się martwić, co by się stało, gdybym mnie tam nie było. Zrobiło się tak źle, że zaczynałam panikować nawet przy wyjściu do sklepu spożywczego. A potem pewnego dnia, jakieś dwa lata temu, zdałam sobie sprawę, co robię. Pozwoliłam, aby strach zamienił mnie w więźnia we własnym domu. Zapłaciłam za to wysoką cenę, porzucając wszystko, o czym kiedyś marzyłam. Nie było podróży, nie było dzieci. Ani męża. Kierowałam firmą, „Podróżującymi Nianiami", ale to nędzny substytut. I tak się roztyłam, że miałam małe szanse zainteresować jakiegokolwiek mężczyznę. Przybrałam na wadze między innymi z powodu złości i codziennych zmartwień. Poza tym Meme wywoływała u mnie napady obżarstwa. Zawsze powtarza, że gdybym trochę schudła, złapałabym sobie miłego faceta. Ale wcale tego nie chce. Mąż nie zgodziłby się zamieszkać w domu Meme, żebym mogła dalej się nią opiekować.

– Więc dlaczego tak mówi?

– Nie wiem. – Amy potarła brzuch, jakby ją rozbolał. -Jej zachowanie nie ma sensu. To jak z tymi ciasteczkami. „Amy, kochanie, musisz schudnąć. Masz ciasteczko". Im bardziej czepia się z powodu nadwagi, tym więcej jem.

– Myślisz, że wie o tym?

– Co? – Zmarszczyła brwi. – Nie, oczywiście, że nie. To byłoby straszne. Znaczyłoby, że specjalnie mnie tuczyła.

– Może tuczyła. – W zamyśleniu pociągnął łyk wina. Narastał w nim gniew z powodu jej krzywd. – W ten sposób powstrzymała cię przed odejściem. I zaczęła to, gdy byłaś naprawdę mała. Jakby od samego początku bała się, że spotkasz mężczyznę, zajdziesz w ciążę, będziesz miała wypadek i umrzesz młodo jak twoja matka.

– O mój Boże. – Wyprostowała się w krześle. Różne uczucia malowały się na jej twarzy, gdy przetrawiała tę myśl, a potem ją odrzuciła. – Nie. Nie mogę w to uwierzyć. To straszne. Nigdy nie zrobiłaby czegoś takiego świadomie.

– Może nie robiła tego świadomie.

– A jednak… nie, czegoś takiego nie robi się własnej wnuczce. Przyznaję, że jest trochę hipochondryczką i histeryzuje, bo lubi skupiać na sobie całą uwagę, ale nie uwierzę, że specjalnie mnie tuczyła, abym nie odeszła z domu.

– Zadziałało?

– Odbiegliśmy od tematu. – Skrzywiła się do niego. – Właśnie dochodziłam do sedna historii.

– Przepraszam. – Uśmiechnął się, uznając, że jest urocza, gdy się gniewa. – Mów dalej.

– Gdy mnie olśniło, zdałam sobie sprawę z jeszcze jednej rzeczy. Nie tylko Meme nie chciała, żebym wyszła za mąż. Ja też nie chciałam. Źle się czuję w towarzystwie mężczyzn. Bardzo mi ulżyło, gdy zdałam sobie z tego sprawę – westchnęła. – I to rozwiązało problem z przekonaniem Meme do pielęgniarki. Nie zamierzam wyjść za mąż, więc nie mam po co się wyprowadzać. Usiadłam więc z Meme i obiecałam jej coś. Zamieszkam z nią na stałe, a nie „na jakiś czas", który rozciągał się na lata. Z nią, ale nie „u niej". Desperacko potrzebowałam własnej przestrzeni, więc za jej pozwoleniem zamieniłam powozownię w biuro z mieszkaniem. Idealne rozwiązanie. Jestem na miejscu, żeby się nią zająć, co uspokaja nas obydwie, ale mam własny kąt. To, w połączeniu z zapewnieniem, które dałam sama sobie, że nie muszę chodzić na randki, pozwoliło mi wreszcie przejść na dietę i trzymać się jej.

– Nie boisz się, że odzyskasz kilogramy?

– Tym razem nie. – Pewność siebie jaśniała w jej uśmiechu. – Bo tym razem robię to dla siebie. Nie z nadzieją, że gdy schudnę, znajdę faceta. Żałuję tylko tego, że nie wychodząc za mąż, nie będę miała dzieci.

– Zawsze możesz adoptować.

– Rozważałam ten pomysł. Ale najpierw postanowiłam zrobić jeszcze jedną rzecz dla siebie. Nauczyć się samodzielnie podróżować. Obiecałam Meme, że będę z nią mieszkała, ale za to czasem puści mnie na wakacje. – Oczy rozszerzyły jej się z przerażenia, ale zaśmiała się. – Straszna myśl, wiem, ale chcę zobaczyć świat i jestem zdecydowana na wszystko. Mimo mojego braku orientacji, pomimo strachu, że się zgubię, i wbrew temu, że zamartwiam się na śmierć, że coś stanie się Meme w czasie mojej nieobecności. Mimo wszystko jestem zdecydowana pokonać własne lęki.

Wzniósł kieliszek w jej stronę.

– To chyba czyni cię jedną z najodważniejszych kobiet, jakie w życiu poznałem.

Zaśmiała się pełną piersią.

– Nie mówiłbyś tak, gdybyś wiedział, jak bardzo czasem się boję.