Guy: W tej chwili wolałbym raczej ucieczkę. Przynajmniej uspokoiłbym się na tyle, aby zasnąć. Ale nie mogę oglądać filmu ani czytać, bo od razu myślę, co dokonany wybór powiedziałby na mój temat.
Amy: O mój Boże, ale cię nakręciłam. Przepraszam. Ale najlepsza ucieczka to wymyślenie własnej historii. To niesamowita zabawa i wciąga tak, że zapominasz o wszystkim. Kiedy czytasz, myśli czasem wędrują gdzie indziej, ale nie kiedy sam układasz historię.
Guy: Nigdy tego nie próbowałem. Nie wiem nawet, czy potrafię.
Amy: Pomogę ci. Możemy razem coś wymyślić. Tak jak robiłam to z mamą.
Guy: Chcesz powiedzieć, że wybierzemy się w podróż magicznym statkiem? Jak to działa?
Amy: Najpierw wybierzmy czas i miejsce.
Guy: Dobrze, ty coś wybierz.
Amy: Średniowieczna Anglia.
Guy: Dlaczego? Nie, żebym miał coś przeciwko, akurat lubię ten okres. Pytam tylko z ciekawości.
Amy: Jesteśmy w forcie, który wygląda jak zamek i… Nie śmiej się, bo widzisz, bardzo często fantazjuję i pierwszego dnia, kiedy się tu pojawiłam, Lance powiedział mi, że masz na imię Guy… a ja uznałam, że to dobre imię dla normańskiego rycerza. Sir Guy.
Guy: Serio? Pochlebiasz mi. Będę walczył z zionącymi ogniem smokami i ratował damy?
Amy: Pomyślałam, że może jakaś dama uratuje ciebie. W końcu to ty jesteś uwięziony w wieży.
Guy: Nie jestem uwięziony. To mój własny wybór.
Amy: Na jedno wychodzi.
Guy: Może. Jak mnie uratujesz?
Amy: Zostałeś uwięziony przez złą czarodziejkę, której uczucia odrzuciłeś. Lady Amelia – czyli ja – kradnie klucz, gdy czarodziejka nie patrzy. Zakrada się po schodach wieży. Idzie cichutko na palcach, zerka przez ramię i sprawdza, czy nikt jej nie śledzi. Dojdzie niezauważona?
Guy: Dlaczego Lady Amelia? Czemu nie Lady Amy?
Amy: Bo Amy to takie zwyczajne imię i zbyt nowoczesne. Kto słyszał o Lady Amy? Poza tym Lady Amelia jest wysoką, piękną blondynką. No dobra: dojdzie niezauważona?
Guy: Dlaczego nie może pozostać niska, krągła i mieć seksownych, brązowych loków?
Amy: Bo to fantazja, a w fantazji możemy być tacy, jacy chcemy.
Guy: Wobec tego wolę rzeczywistość od fantazji.
Zdała sobie sprawę, że miał rację. Najlepsza historia opowiadałaby o niskiej, „krągłej" dziewczynie, która przeżyłaby przygodę i zdobyła serce bohatera. Napisała: Dobrze, Lady Amelia jest niska, nieco przy kości i ma nieznośnie kręcone włosy.
Guy: Innymi słowy jest prześliczna. I tak, dochodzi niezauważona. Co potem?
Amy: Puka cicho do drzwi i szepcze; „Panie rycerzu, słyszysz mnie?".
Guy: Co on robi?
Amy: Nie wiem. Co robi?
Guy: Podchodzi ostrożnie do drzwi i szepcze: „Kto tam?".
Amy: „Lady Amelia. Przyszłam cię uwolnić".
Guy: „Znam cię?".
Amy: „Nie. Ja też jestem tu więźniem i szukałam sposobu ucieczki. Może razem coś wymyślimy, jeśli cię wypuszczę, pomożesz mi?".
Guy: „Zostanę twoim rycerzem, jeśli uwolnisz mnie z tego więzienia". To by powiedział?
Amy: Właśnie to powiedziałby dzielny rycerz. Lady otwiera drzwi i po raz pierwszy go widzi. Jest wysoki, ma szerokie ramiona i wygląda bardzo groźnie, gdy stoi w czerwonej tunice zarzuconej na kolczugę. Na zniszczonej twarzy ma wiele blizn po walkach.
Guy: Dlaczego musi mieć blizny?
Amy: Bo kobiety kochają bohaterów z bliznami. To budzi w nich instynkt opiekuńczy.
Guy: Lady Amelia przestraszyła się tego, co zobaczyła?
Amy: Wcale. Cieszy się, że rycerz wygląda na kogoś, kto radzi sobie w walce. „Szybko" – mówi mu. „Musimy się spieszyć, póki czarni rycerze wiedźmy śpią. Wypili wczoraj za dużo piwa".
Guy: „Potrzebuję broni".
Amy: „Przyniosłam ci miecz".
Guy: Och, uwielbiam kobiety, które planują wszystko zawczasu.
Amy: Lady Amelia jest bardzo sprytna i dzielna. „Za mną" – mówi. „Pokażę ci drogę ucieczki". Cicho schodzą po kamiennych schodach. Kiedy docierają do podnóża schodów, Amelia wygląda, żeby upewnić się, że pijani rycerze nadal śpią. Widzi, jak leżą pokotem i chrapią, więc przyzywa gestem sir Guya, aby ruszył za nią. Idą pod ścianą, przechodząc nad śpiącymi, w stronę drzwi prowadzących na zewnętrzne mury zamku. Uda im się?
Guy: Przebóg, nie. Lady Amelia nadeptuje kość, którą ktoś rzucił na podłogę. Kość pęka i odgłos ten rozlega się echem w cichej sali. Ilu rycerzy się obudzi?
Amy: Żaden. Lady Amelia porusza się z gracją i pod jej eleganckim pantofelkiem nie pęka kość. To wina ciężko obutej w zbroję stopy sir Guya. Lady wstrzymuje oddech, czekając, aż wszyscy zerwą się ze snu, ale żaden z rycerzy nawet się nie poruszył. Odwraca się bez słowa, ostrzegając spojrzeniem rycerza, aby był uważniejszy.
Guy: Hałas nie obudził żadnego rycerza, z którym sir Guy mógłby walczyć na miecze? To jak zaimponuje Lady Amelii?
Amy: No dobrze, pies-bestia czarownicy, który spał u podnóża schodów, podnosi łeb i patrzy na nich. Warczy złowrogo, mruży żółte, pałające ślepia. A potem pędzi prosto na nich. Kły połyskują, gdy przeskakuje nad powalonymi rycerzami. Co zrobią bohaterowie?
Guy: „Schowaj się za mną!" – krzyczy sir Guy. Ujmuje miecz w obie dłonie, gotowy bronić swej damy. Błagam, powiedz, że Amelia mnie słucha.
Amy: Oczywiście, że nie. Zastanawia się szybko i łapie kość z kawałkami mięsa, na którą nadepnął rycerz. Macha kością do psa, a potem rzuca nią pod przeciwległą ścianę. Pies rzuci się za kością?
Guy: Tak, ale teraz wszyscy rycerze się obudzili i rozglądają się wokół. Zauważają dwójkę więźniów, którzy prawie im uciekli. Czy sir Guy wreszcie dokona jakiegoś bohaterskiego czynu?
Amy: Tak. Krzyczy do Amelii: „Biegnij do drzwi", gdy czarni rycerze łapią za miecze. Rusza za nią, parując ciosy przeciwników. Salę wypełnia szczęk broni. Amelia podziwia umiejętności rycerza i jego odwagę. Sir Guy pokonuje jednego wroga po drugim, czasem walcząc z dwomalub trzema naraz. Wreszcie uciekinierzy wybiegają przez drzwi. Zatrzaskują je za sobą. Lady odwraca się do rycerza z bijącym sercem. „ Co zrobimy? Zaraz wybiegną za nami drugimi drzwiami".
Guy: „Musimy dostać się do stajni" – odpowiada. „Którędy?"
Amy: „Tędy". Łapie brzegi sukni i biegnie murami z sir Guyem u boku. Dobiegną?
Guy. Tak. Zgrabne nogi, tak przy okazji.
Amy: Sir Guyu! Jestem zszokowana. Rycerz nie patrzyłby na nogi damy.
Guy: Założysz się? Rycerz jest mężczyzną, a mężczyzna by spojrzał. W stajni znajdą wspaniałego, białego ogiera sir Guy a. Szybko go siodła. „ Wsiadaj" – mówi damie, łapie ją w talii i sadza w siodle. „Czy moja pani potrafi jeździć konno? "