Выбрать главу

Amy: Oczywiście, że tak.

Guy: Siada za nią. „Trzymaj się. Jeśli przejedziemy przez zwodzony most, będziemy wolni". Ufając mu całkowicie, lady obejmuje go i trzyma się mocno, podczas gdy galopem wyjeżdżają ze stajni. Na murach pełno jest czarnych rycerzy. „Nie lękaj się" – mówi sir Guy. „ Obronię cię".

Amy: „Nie boję się" - odpowiada i wyciąga zza paska zdobiony klejnotami sztylet. Wie, że na niewiele się zda w walce z wyszkolonymi wojownikami, ale woli raczej umrzeć, niż znowu zostać uwięziona. Sir Guy walczy dzielnie, ale czy jego umiejętności wystarczą wobec takiej przewagi liczebnej?

Guy: Tak. Przebijają się przez tłum wrogów i pędzą ku mostowi. Przejadą?

Amy: Przejadą pod kratami w bramie z Amelią bezpiecznie wtuloną w szeroką pierś rycerza, schowaną w objęciach jego mocnych ramion. I wtedy nagle on ściąga wodze, sprawiając, że biały rumak staje dęba, wymachując przednimi kopytami w powietrzu. Amelia odwraca się i widzi, co ich zatrzymało. Zła czarodziejka stoi pośrodku zwodzonego mostu. Światło księżyca lśni na jej długich, czarnych włosach, a jej twarz jest zbyt piękna, aby była prawdziwa. Nie pozwolę wam uciec" – mówi przerażającym głosem. Rozkłada ręce, a potem unosi je do księżyca. Rękawy czarnej sukni zsuwają się z jej białych rąk. Dziwny wiatr wiruje wokół niej, unosząc jej włosy. Wzywa swoje moce i zmienia się w smoka. Sir Guy obroni Amelię, walcząc z ogromnym, skrzydlatym potworem?

Guy: Wyciąga miecz i wbija go w serce smoka. Zabije go?

Amy: Tak. Uderza smoka prosto w pierś. Potwór krzyczy w agonii, łapiąc za rękojeść miecza. Potem przechyla się na bok i spada do fosy z sykiem pary. Guy tuli do siebie Amelię, kiedy kłusują przez zalane księżycem ziemie ku królestwu, gdzie mieszka Guy. I żyją długo i szczęśliwie.

Guy: To koniec historii?

Amy zastanawiała się przez chwilę. Nie chciała jej kończyć, ale nie wiedziała, co dalej. Przypomniały jej się słowa Christine na temat cyberseksu i zaczerwieniła się. Nigdy nie miałaby odwagi, żeby to zaproponować, już nie wspominając o wykonaniu, ale czuła się dość bezpiecznie, żeby zażartować na ten temat: To zależy, czy piszemy bajkę dla dzieci, czy romans. Obawiam się, że w tym drugim nie mam doświadczenia.

Guy: A próbowałaś kiedyś?

Amy: Tak, ale chyba jestem równie beznadziejna w wymyślaniu randek, jak w randkowaniu na jawie. Zawsze zamieram, gdy dochodzi do wiesz czego.

Minęło kilka sekund, nim Guy odpisał: To dlatego nie lubisz randek?

Amy: Mówiłam o pisaniu.

Guy: Na pewno? Nie proszę, żebyś opowiedziała konkretnie, ani nic takiego, ale bardzo zdziwiła mnie twoja decyzja o tym, żeby nie wychodzić za mąż. Wyglądasz na kogoś, kto cieszyłby się, mając rodzinę. No i tyle mówiłaś o tym, jak kochasz dzieci.

Amy zastanawiała się, co powiedzieć. Jak bardzo może się otworzyć? Zagryzając usta, napisała: No dobra, przyznam, że w prawdziwym życiu też nie rozkoszuję się wiadomo czym. Czuję się niezręcznie i jestem zakłopotana.

Gdy tylko wysłała wiadomość, natychmiast pożałowała, że to napisała, więc jak najszybciej dopisała: Przepraszam, nie powinnam pisać takich rzeczy. Proszę, zapomnij. Proszę.

Guy: Od ostatniego tygodnia lubię myśleć, że jesteśmy przyjaciółmi. Jeśli nie mogę rozmawiać o czymś takim z przyjaciółką, to z kim?

Amy: Nie sądzę, żebyśmy mogli rozmawiać o seksie.

Guy: Ach, ale na tym właśnie polega piękno cyberprzestrzeni. Ludzie mogą tu rozmawiać o wielu rzeczach, o których nigdy nie powiedzieliby w rozmowie w cztery oczy.

Amy: Skoro nie potrafię rozmawiać na ten temat nawet z Maddy i Christine, to jak u licha mam rozmawiać z mężczyzną?

Guy: Może właśnie z mężczyzną powinnaś o tym pogadać. Nie próbuję cię ciągnąć za język. To chyba jak z ubraniami: masz tyle do zaoferowania, i nie mogę patrzeć, jak chowasz się przed światem. Uciekasz przed życiem. Więc jeśli zechcesz o tym porozmawiać, z przyjemnością posłucham.

Amy zastanawiała się i zdała sobie sprawę, jak bardzo potrzebuje z kimś o tym pogadać: Kłopot w tym, że nie bardzo wiem, jak o tym mówić, nie wprawiając siebie w krańcowe zakłopotanie.

Guy: Dobrze, pozwól, że zapytam. Czy te dwie rzeczy są jakoś związane ze sobą: nie lubisz randek z tego samego powodu, dla którego nosiłaś workowate ubrania?

Amy. Tak, zgadza się. Zawsze, kiedy mężczyzna mnie dotyka, jestem świadoma każdej zbędnej fałdki i o niczym innym nie potrafię myśleć.

Guy: I dlatego mam ochotę wyjść i spalić każde pisemko o urodzie i modzie, jakie wydano. Dorastałem w tym świecie i nienawidzę go bardziej, niż potrafię to wypowiedzieć. Przez całe życie patrzyłem na piękne kobiety, które głodziły się, bo musiały, aby nie stracić pracy. W dodatku zdjęcia tych wychudzonych modelek są retuszowane i potem czytelniczki oglądają nierealny ideał, który mówi im, jak muszą wyglądać, jeśli chcą być piękne.

Jest pewna rzecz, o której mogę cię zapewnić: mężczyźni nie pragną wychudzonych kobiet. W łóżku mężczyzna nie myśli: „ Tutaj ma fałdkę". Ani nie zastanawia się: „Rzeczywiście ma grubsze uda niż supermodelka. Dajcie mi najnowszy numer»Cosmopolitan«, to porównam". Kobiety są najbardziej niewiarygodnymi, pięknymi i seksownymi stworzeniami na świecie we wszystkich swoich kształtach i rozmiarach. I dałbym wszystko, żeby cię do tego przekonać.

Amy: Chciałabym w to wierzyć, ale trudno, kiedy nieustannie jest się bombardowaną obrazami mówiącymi, jak powinnyśmy wyglądać.

Guy: Wiem. Ale znam cię i wiem, że jesteś dość mądra, aby odrzucić bzdury i spojrzeć bardziej obiektywnie na swoje ciało. Zaakceptować je jak coś, z czego możesz być dumna. Czym możesz się cieszyć. Nie twierdzę, że to będzie łatwe, po tym, jak przez całe życie zamartwiałaś się z jego powodu, ale popatrz, ile już zdziałałaś. Myślę, że osiągniesz wszystko, na czym będzie ci zależeć.

Amy oparła się wygodnie o wezgłowie, przeczytawszy wiadomość od Guya. Zniszczył wszelkie jej lęki przed spotkaniem twarzą w twarz. Zdała sobie sprawę, jak bardzo zniechęcały ją randki, ale przed spotkaniem z nim powstrzymywał ją po prostu strach. Nie z powodu jego wyglądu, ale własnego.

Położyła drżące palce na klawiaturze: Dziękuję ci za to. Bardzo mi pomogłeś przez te ostatnie dni i inaczej o sobie myślę. Ale te słowa najbardziej mi pomocy. Chciałabym się odwdzięczyć i nie sądzę, żeby udało nam się to w czasie takiej rozmowy, jak ta. Chciałabym cię spotkać. Osobiście.

Guy: Nie.

Amy. Tak. Wiem, że nie bardzo chcesz pokazywać się ludziom, ale będzie dobrze, jutro wieczorem chcę zjeść z tobą kolację. Twarzą w twarz.

Guy: W żadnym razie!

Amy: Skoro ja miałam dość odwagi, żeby pójść na zakupy z mężczyzną i rozmawiać o seksie, ty możesz zdobyć się na odwagę i zjeść ze mną kolację. Do zobaczenia jutro wieczorem.

Zamknęła laptop, nim zdążył odpowiedzieć. Uśmiechnęła się podekscytowana, chociaż z nerwów żołądek jej się zaciskał.