Выбрать главу

Rozdział 11

Nic nigdy nie okazuje się tak łatwe, jak mieliśmy nadzieję.

Jak wieść idealne życie

Ammy chciała się z nim spotkać. Ta myśl sprawiła, że Byron spanikował. Krążył przed ekranami, zastanawiając się, co zrobić. Monitor pokazujący kuchnię był wyłączony, ale wiedział, że Amy wkrótce się pojawi na pozostałych, niosąc mu śniadanie.

Co ma jej powiedzieć?

Nie mógł się z nią spotkać. Przeraziłaby się.

Myślała, że jest samotnikiem, kryjącym się w wieży i wstydzącym się swojego wyglądu. Jak by zareagowała, gdyby odkryła, że jest Byronem Parksem, znudzonym miliarderem, który chowa się przed pozbawionym sensu życiem?

Nagle zdał sobie sprawę, że poświęciłby swój wygląd, gdyby tylko mógł być mężczyzną, którego wyobrażała sobie Amy. Gdyby mógł wyjść z wieży tego wieczoru, zobaczyć, jak Amy się uśmiecha i zapewnia go, że jego wygląd nie ma znaczenia. Gdyby mógł wziąć ją w ramiona i pocałować, jak pragnął tego od wielu dni. Gdyby mógł wziąć ją na górę i kochać się z nią całą noc.

Ten obraz sprawił, że zamarł.

Co mu chodziło po głowie?!

To, że Amy chciała go „spotkać", nie znaczyło, że chce się angażować. To, że rozmawiali o seksie, zanim zaskoczyła go swoją propozycją, nie znaczy, że dążyła do zbliżenia. Miła, współczująca Amy po prostu chciała wyciągnąć z wieży samotnego człowieka.

Dobrze, to trochę uspokoiło jego gorączkowe myśli. Nie ma powodu do paniki. Kiedy Amy przyniesie śniadanie, po prostu odmówi spotkania. Nie mogła go zmusić do odsłonięcia się. Nie zamierzał wiecznie ukrywać swojej tożsamości, ale mógł podtrzymać tę grę przez kolejne trzy tygodnie, póki Amy tu będzie.

– Dzień dobry – powiedziała wesoło.

Obrócił się gwałtownie do ekranów, gdy zorientował się, że zakradła się do biura. Była już na dole i niosła tacę dla niego do windy kuchennej. Widząc kolor jej policzków, zorientował się, że wesołość w głosie skrywała ogromne zdenerwowanie.

– Udało ci się zasnąć zeszłej nocy?

– Nie, w ogóle, – chciał jej odpowiedzieć.

– Jesteś tam? – zapytała, gdy się nie odezwał.

– Jestem. – Zobaczył, że taca przyjechała na jego piętro, ale nie podszedł, żeby ją zabrać. Stał przed ekranem jak przykuty.

– Cieszę się.

Odsunęła się od windy i uśmiechnęła do kamery. Miała na sobie letnią sukienkę. Strój podkreślał krągłość jej piersi, wcięcie w tali, krągłość bioder. Ręce mu się wyrywały, by badać te łuki.

– Chcę ci podziękować za wczorajszą rozmowę. Na pewno zauważyłeś, że ten temat nie jest dla mnie łatwy, ale cieszę się, że zachęciłeś mnie do tego, abym powiedziała, co czuję. Potrafisz być bardzo uparty, kiedy chcesz pomóc mi poradzić sobie z kompleksami. Ostrzegam więc, że ja tak samo uparłam się, żeby pomóc tobie. Domyślam się, że martwisz się dzisiejszym wieczorem, ale niepotrzebnie. Naprawdę nie obchodzi mnie to, jak wyglądasz. Jak raz pozwolisz mi siebie zobaczyć, myślę, że będziesz zadowolony, że w końcu się przełamałeś. Stawić czoło lękom i wygrać to naprawdę najwspanialsze uczucie pod słońcem.

– Amy… -Westchnął. – Nie mogę ci pozwolić, żebyś mnie zobaczyła.

– Oczywiście, że możesz. – Rozpromieniła się do niego. – Obiecuję, że wszystko będzie dobrze.

– Nie znasz mnie. Mogę cię zapewnić, że nie spodobałbym ci się.

– Ale ja już cię lubię – odparła szczerze i z uporem. – To, że nigdy cię nie widziałam, nie znaczy, że cię nie znam. Wiem, że jesteś szczery, troskliwy i podchodzisz z pasją do wielu rzeczy. Czuję się w twoim towarzystwie dobrze, tak jak nigdy przy żadnym mężczyźnie. Sam powiedziałeś, że jesteśmy przyjaciółmi. Jako twoja przyjaciółka, proszę, żebyś mi zaufał i odważył się na to.

Poczuł, że wcześniejsza panika powraca. Musiał ją namówić do zmiany decyzji, przekonać, że to zły pomysł.

– A jeśli ci powiem, że gdybyśmy się spotkali, być może chciałbym, abyśmy byli więcej niż przyjaciółmi?

Właśnie, pomyślał. To powinno ją zniechęcić do pomysłu spotkania.

– Pociągasz mnie – dodał. – I to bardzo.

Spodziewał się, że poblednie, słysząc te słowa. Zamiast tego zaczerwieniła się i pochyliła głowę, aby ukryć uśmiech.

– Wiem.

Co?! Zagapił się na nią. Zabrakło mu słów. Rzuciła w kamerę nieśmiałe spojrzenie, w którym jednak widać było determinację.

– Niczego nie obiecuję. Tak naprawdę to nawet się nie spotkaliśmy, więc kto wie, jak zareagujemy na siebie przy bezpośrednim kontakcie. Mówię tylko, że dzięki tobie inaczej zaczęłam myśleć o sobie. I podejrzewam, że przy tobie mogę być kimś innym. Ale żadne z nas nigdy się nie dowie, czy to prawda, dopóki nie otworzysz drzwi i nie wyjdziesz na zewnątrz. Pozwól mi cię spotkać, Guy. Proszę.

Spojrzał na nią i z całego serca żałował, że nie jest mężczyzną, za jakiego go uważała. Chudym bocianem albo ponurą bestią. Kimkolwiek innym, niż jest: morderczo przystojnym na zewnątrz, brzydkim od środka.

– Nie mogę, Amy. Przeraziłbym cię.

– Nieprawda.

Uniosła brodę i zrozumiał swój błąd. Amy zawsze była bardzo odważna, gdy walczyła za innych. Próby odstraszenia tylko zwiększyły jej determinację.

– Jestem odważniejsza, niż myślisz. I trochę mnie obraziłeś, powątpiewając w moją dzielność. Ale nie będę cię teraz naciskać, bo wiem, że się boisz. Dam ci ten dzień, żebyś nabrał śmiałości. A potem, dziś wieczór, zjemy razem kolację.

– Nie.

Zmarszczyła buntowniczo brwi.

– Zjemy – odparła, obróciła się na pięcie i wymaszerowała z pokoju.

Stał w bezruchu jak ogłuszony. Tyle jeśli idzie o myślenie, że ona nie chce poznać go w ten sposób. Przypomniał sobie, co mu wyznała zeszłego wieczoru. I co powiedziała przed chwilą. „I podejrzewam, że przy tobie mogę być kimś innym".

Nie potrafił sobie nawet wyobrazić, jakiej odwagi trzeba, żeby wypowiedzieć takie słowa. Właściwie zaproponowała siebie mężczyźnie, o którym myślała, że jest odrażający. Ale może to nie była tylko odwaga. Może po prostu dobrze się czuła w towarzystwie Guya.

Gdyby tylko był mężczyzną, za którego go uważała. Wtedy mógłby ją powitać w swoim łóżku i pokazać jej zmysłowe przyjemności. Wiedział, że mógłby. Niejedna kobieta zauważyła, że jest dobry w łóżku. To poza nim rozczarowywał kobiety raz za razem.

Jak by to było kochać się z Amy?

Na samą myśl całe jego ciało się ożywiło. Czuł nie tylko fizyczne pożądanie, ale również przypływ tęsknoty, obezwładniające pragnienie, jakiego nigdy w życiu nie czuł.

Próbował to odepchnąć, ale ożywiona część jego duszy uczepiła się myśli o kochaniu z Amy i nie chciała puścić. Wraz z tą myślą pojawiała się następna. A gdyby mógł być mężczyzną, jakiego sobie wyobrażała? Nie był brzydki, nie był samotnikiem – przynajmniej nie w zwykłych warunkach – ale może mężczyzna, jakim był w czasie tych wszystkich wspólnych kolacji, to jego prawdziwe ja?

Zdał sobie sprawę, że nie miał specjalnej ochoty wracać do roli znudzonego, cynicznego Byrona Parksa. Ale czy odważy się pokazać światu, że naprawdę troszczy się różne rzeczy? Przypomniał sobie reakcję Chada. Gdyby wrócił do Hollywood i zachowywał się tak jak teraz w towarzystwie Amy, sporo ludzi umarłoby ze śmiechu. Po tych wszystkich latach bycia Byronem Parksem, który szydził z czułych serc, sam stał się jednym z nich?