Выбрать главу

– Musisz zostawić Gaspara w spokoju. Nie chodzi o ciebie, ale o niego. Nie sądzę…

Jezu, jak jej to wytłumaczyć. Ból rozrywał go na dwoje.

– Wątpię, żeby zdołał nie zakochać się w tobie. Nie dość się wycierpiał w życiu?

To jej najwyraźniej nie przyszło do głowy. Zgarbiła się.

– Nie chcę, żeby cokolwiek go zraniło.

Przyjrzał jej się i widział troskę na jej twarzy.

– Obawiam się, że już go zraniłaś. Nie pogarszaj sprawy.

Nie poruszyła się przez dłuższą chwilę.

– Powiesz mi chociaż, dlaczego? Dlaczego chowa twarz? Ma blizny? Zniekształconą twarz? Jak wygląda?

– Nie chcesz wiedzieć. – Spojrzał na tacę. Desperacko chciał uciec. – Jeśli skończyłaś, zabiorę lunch.

– Tak. Jasne. Zabierz. – Machnęła ręką.

– Teraz jesteś zła.

– Sama nie wiem. – Skrzyżowała ramiona, nie chcąc spojrzeć mu w twarz.

Zrezygnowany wziął tacę i wyszedł z pokoju, obolały z żalu.

Rozdział 12

Najprostszy sposób, aby coś stracić, to przestać próbować.

Jak wieść idealne życie

Tego wieczoru Amy weszła szybkim krokiem do biura i z trzaskiem postawiła tacę w windzie kuchennej.

– Mam ci coś do powiedzenia – oznajmiła, ciągnąc za sznurki. Kiedy winda dotarła na piętro, odsunęła się i spojrzała w kamerę.

– Powiedziałam ci rzeczy, o których nigdy z nikim nie mówiłam. Rozmawiałam z tobą o swojej wadze, babci, o tym, jak się czuję z mężczyznami… A ty nie masz nawet odwagi, żeby pokazać mi swoją twarz? Według mnie jesteś tchórzem. Nie jadam kolacji z tchórzami. Więc dopóki nie będziesz gotów otworzyć drzwi i zjeść ze mną w jednym pomieszczeniu, nie będę z tobą jadała. Będę twoją gospodynią, ale nie przyjaciółką.

To powiedziawszy, odwróciła się i wyszła z pokoju z wysoko uniesioną głową. Spodziewała się, że zawoła za nią. Nie zrobił tego. Rozczarowała się. Po tym, jak zebrała się na konfrontację, powietrze z niej uszło, gdy załatwiła sprawę tak szybko.

Złość i ból nadal się w niej gotowały, gdy wróciła do kuchni i zaczęła wszystko z zacięciem sprzątać. Głośny łomot garnków i patelni sprawił jej przyjemność. W końcu każda powierzchnia lśniła i błyszczała. Rozejrzała się po wesołej kuchni, którą pokochała, i zdała sobie sprawę, że nie ma już nic do roboty poza pójściem do łóżka.

Nalała sobie duży kieliszek wina, licząc, że to pomoże jej zasnąć. Weszła do łóżka, zasunęła moskitierę wokół siebie i spojrzała na laptop. Christine często nie śpi o tak późnej porze, a rozmowa z nią pomogłaby rozładować gniew. A jeśli otworzy komputer i Guy prześle jej wiadomość?

Cóż, wtedy będzie miała okazję nawrzeszczeć na niego raz jeszcze. Nadal była tak wściekła, że żołądek zaciskał jej się na samą myśl. Nie cierpiała konfrontacji i zwykle zrobiłaby wszystko, żeby załagodzić sprawy i wszystkich uszczęśliwić.

Wypiła łyk wina i zdała sobie sprawę, że nie tylko gniew ją nakręcał. Przez cały dzień myślała o tym, jak przyznał się, że jej pragnie, i dokąd to mogłoby ich zaprowadzić. Nie spodziewała się, że gdy tylko on otworzy drzwi, rzucą się na siebie, zapaławszy natychmiastową namiętnością, ale miała nadzieję, że dziś wieczór zrobią jeden, może dwa ostrożne kroki w tym kierunku, poruszając się w tempie, które będzie odpowiadało im obojgu.

Po jej wyznaniu wiedział, że właściwie nie była dziewicą, ale seks wprawiał ją w zakłopotanie. Przy nim jednak naprawdę czuła, że mogłoby być inaczej. Nie wydawał się w najmniejszym stopniu tym zawstydzony. Właściwie wydawało się, że ma pewność siebie i wiedzę nieco zaskakującą jak na mężczyznę, który ukrywa się przed światem.

Chociaż rozmawianie o seksie i uprawianie go to dwie różne sprawy. Jak czytanie o nim w romansie, gdzie zawsze jest namiętny, dziki i przynosi spełnienie.

Dlaczego seks w prawdziwym życiu nie może być taki jak w powieściach? Kobiety za każdym razem widziały tam fajerwerki. Szczerze mówiąc, podejrzewała, że orgazm u kobiety to mit wymyślony przez przechwalających się mężczyzn. Ponieważ żadna nie chciała się przyznać, że ona jest tą jedyną, która go nie przeżywa, udawały nawet przed sobą. Amy chciała tylko seksu, w którym obie strony czują się całkiem swobodnie ze sobą. Może taki też istniał tylko w książkach.

Napiła się jeszcze trochę wina, zastanawiając się nad rozmowami z Guyem. Przypomniała sobie, jak zapytał, czy kiedykolwiek napisała coś takiego, a ona przyznała się, że nie. Dobry Boże, naprawdę czuła się równie niezręcznie w seksie w świecie wymyślonym, jak w prawdziwym. Cóż, dziś wieczorem nie pozbyła się tego uczucia w prawdziwym życiu, ale może znajdzie odwagę, aby pozbyć się onieśmielenia w wyobraźni. Na samą myśl poczuła lekki dreszczyk. W wymyślonych historiach mogłaby być tym, kim by zechciała – nie tylko pod względem fizycznym, ale i osobowościowym. Czemu nie śmiałą kusicielką?

Dość podchmielona, żeby się odważyć i spróbować, otworzyła laptop… i znalazła wiadomość od Guya: Amy, przykro mi, że moja decyzja cię rozzłościła, myślę jednak, że masz rację. Najlepiej będzie, jeśli nasze kontakty ograniczą się do czysto oficjalnych. Ale chcę, żebyś wiedziała, że będzie mi brakowało wieczorami twojego towarzystwa.

Amy skrzywiła się i odpisała: Jak chcesz.

Zamknęła okienko i włączyła edytor tekstów. Zagapiła się na pustą stronę i zastanawiała się, od czego zacząć. I jak bardzo dzika i bezpośrednia chciała być?

Pojawiła się wiadomość od Guya: Już się martwiłem, że nie odpowiesz. Cieszę się, że jednak odpisałaś. Nawet jeśli nie będziemy już razem jadać, nie chcę, aby sprawy układały się między nami niezręcznie.

Amy: Za późno.

Guy: Mam nadzieję, że jak będziesz miała chwilę, aby się uspokoić, spojrzysz na sprawy inaczej.

Amy: Daj mi spokój. Nie włączyłam się po to, żeby z tobą rozmawiać.

Guy: Jak sobie życzysz. Dobranoc.

Ze złością wyłączyła okienko z wiadomością. A teraz wróćmy do historii. Pomyślała o tej, którą wymyślili z Guyem zeszłej nocy i o tym, że się zakończyła tak grzecznie. Wyszczerzyła szelmowsko zęby. Och, cudnie byłoby dopisać inne zakończenie, prawda? Takie, w którym załatwiłaby sprawy z sir Guyem tak, jak sama tego pragnęła. Może i nie panowała nad niczym w prawdziwym życiu, ale w wyobraźni mogła sprawić, że ludzie robili to, czego chciała.

Biorąc kolejny łyk wina, zaczęła pisać. Słowa płynęły z zaskakującą łatwością. Po tym, jak uciekli z zamku złej czarownicy, wjechali do zaczarowanego lasu. Sir Guy ściągnął wodze i zatrzymał się nad brzegiem jeziora, którego ciemne wody lśniły w świetle księżyca.

Zszedł z konia i wyciągnął ręce, żeby pomóc zejść Lady Amelii. Mocnymi dłońmi objął ją w talii i uniósł z siodła z zadziwiającą łatwością. Zsunęła się, ocierając o jego ciało na całej długość, gdy stawiał ją na ziemi.

Niewiele słów padło, nim zaczęli się całować. Ich dłonie szukały, podczas gdy spragnione usta połączyły się w jedno. Ciało Amy zareagowało na objęcia, które opisała. Wyobraziła sobie Guya – Guya, który w jej umyśle obejmował ją, a nie lady.

Był dużym mężczyzną, wysokim, o szerokich ramionach jak Lance, ale nie tak szczupły – niewielu mężczyzn było w takiej formie. Miał mocne ręce i dotykał jej bez wahania, budząc reakcje, których nigdy wcześniej nie czuła. Zamiast kurczyć się pod jego dotykiem, prostowała się, odpowiadała tym samym.