Minął miesiąc. Sax znajdował się sam w Echus Chasma. Automatyczne maszyny na Deimosie zakończyły właśnie budowę i deuterowy rozrusznik uruchomił silnik napędowy. Co sekundę silnik ten wyrzucał tysiąc ton skruszonej skały z prędkością dwustu kilometrów na sekundę. Kruszywo wylatywało pod kątem stycznym wobec orbity i w płaszczyźnie orbitalnej. Po czterech miesiącach, kiedy wyrzucone zostało już około pół procenta masy księżyca, silnik zamilkł. Według obliczeń Saxa Deimos znajdował się teraz w odległości 614.287 kilometrów od Marsa i był już całkowicie uwolniony od marsjańskiego wpływu, toteż znowu mógł się stać wolną asteroidą.
Teraz księżyc ten przelatywał przed oczyma Russella: nieregularny szary ziemniak na nocnym niebie, ziemniak, który byłby mniej jasny niż Wenus czy Ziemia, gdyby nie to, że z jego boku wybuchała płomieniem nowa kometa. Niezły widok. I te programy informacyjne wszędzie na obu światach… Że to skandal! Deimos stanowił obecnie punkt sporny nawet wśród przedstawicieli ruchu oporu; nawet tam jedni byli „za”, inni „przeciw”. A wszystkie te kłótnie… Saxa zaczęły już one coraz bardziej męczyć; miał naprawdę dość tłumaczenia się przed wszystkimi. Tak, nie, co, gdzie? Kto to zrobił? Dlaczego?
Na ekranie naręcznego komputera Russella pojawiła się teraz twarz Ann. Zadając te same co zwykle pytania, Ann wyglądała na rozwścieczoną.
— To była idealna wyrzutnia dla wszelkiej broni — wyjaśnił jej Sax. — Gdyby przekształcili go w bazę wojskową, tak jak to zrobili z Fobosem, bylibyśmy bezradni tu, na dole.
— Więc zrobiłeś to, ponieważ mogli go zmienić w bazę wojskową?
— Gdyby Arkady i jego ludzie nie odstrzelili na wszelki wypadek Fobosa, nie poradzilibyśmy sobie. Po prostu wszyscy zginęlibyśmy… Tak czy owak, zawiadomiliśmy Szwajcarów, co zamierzamy.
Ann potrząsała głową, patrząc na niego, jak gdyby był szaleńcem. Zwariowany sabotażysta. Choć w opinii Saxa był to raczej przypadek kotła przyganiającego garnkowi, który sam smolił… Zdecydowanie popatrzył jej w oczy i wytrzymał jej spojrzenie. Kiedy przerwała połączenie, wzruszył ramionami i zadzwonił do bogdanowistów.
— „Czerwoni” mają katalog… wszystkich obiektów krążących na orbicie wokół Marsa. Musimy więc otrzymać systemy „powierzchnia-przestrzeń kosmiczna”. Spencer pomoże. Równikowe podziemne wyrzutnie rakietowe. Nieczynne mohole. Rozumiecie?
Potwierdzili. Nie trzeba być inżynierem rakietowcem… I w ten sposób, gdyby kiedykolwiek znowu do czegoś doszło, nikt nie będzie do nich strzelał z kosmosu.
Jakiś czas później — Sax nie był pewny, jak długo później — na małym ekranie kamiennego pojazdu, który Sax pożyczył od Desmonda, pojawił się Peter.
— Sax, jestem w kontakcie z pewnymi przyjaciółmi, którzy zajmują się windą. Ponieważ Deimos przyspiesza, wahnięcia kabla do odskoku nie są już zsynchronizowane w czasie. Istnieje niebezpieczeństwo, że następne przejście w orbicie Deimosa może spowodować jego kolizję z windą, ale moi przyjaciele nie mogą skłonić AI nawigującego kablem, aby uregulowało wahania. Najwyraźniej komputer naprawdę został zabezpieczony przed działaniem zewnętrznym, przede wszystkim na wypadek sabotażu, no, wiesz… a pojęcie Deimosa zmieniającego prędkość to coś, czego tamci nie potrafią przyjąć do wiadomości. Masz jakieś propozycje?
— Niech się sam zmodyfikuje.
— Co takiego?
— Wprowadźcie dane na temat Deimosa. I tak kabel musi je dostać. A jest zaprogramowany, aby unikał zderzenia z księżycem. Skierujcie jego uwagę na dane. Wyjaśnijcie mu, co się zdarzyło. Zaufajcie mu.
— Zaufać komputerowi?
— Hmm… no, porozmawiajcie z nim.
— Próbujemy, Sax. Jednak program antysabotażowy jest bardzo odporny.
— Kabel oscyluje, aby uniknąć zderzenia z Deimosem. Póki księżyc znajduje się na liście obiektów, których musi unikać, nie powinno się zdarzyć nic nieprzewidzianego. Po prostu wczytajcie mu te dane.
— Okay, spróbujemy.
Była noc i Sax wyszedł na zewnątrz. Spacerował w ciemnościach, pod ogromnym urwiskiem Wielkiej Skarpy, w regionie położonym dokładnie na północ od miejsca, w którym wcinała się w skałę Kasei Vallis. Sei oznacza po japońsku gwiazdę, ka — ogień. Ognista gwiazda. Tak samo jest po chińsku; w tym języku huo było sylabą oznaczającą to samo, co Japończycy wymawiali jako ha, a hsing było równe znaczeniowo słowu sei. Tak więc chińskie słowa Huo Hsing także oznaczały ognistą gwiazdę, gwiazdę płonącą na niebie. Mówi się, że małe czerwone ludziki nazywają swą planetę Ka. Mieszkamy na ogniu. Sax rozrzucał nasiona w ziemię, twarde małe drobinki pchał tuż pod powierzchnię piasku, pokrywającego rozpadlinę. Johnny Ogniste Ziarno. Na południowym niebie płonął Deimos; oddalał się powoli od Marsa, toczył się na zachód wśród gwiazd w swoim powolnym tempie. Teraz popychała go maleńka kometa, która wybuchła na jego wschodniej krawędzi. Wznosząca się winda ponad Tharsis była niewidoczna, Nowy Clarke, być może, stał się jedną z mroczniej szych gwiazd na południowo-zachodnim niebie; nikt nie wiedział tego na pewno. Sax przez przypadek kopnął kamień; pochylił się i posadził kolejne nasionko. Gdy skończyły mu się nasiona, zajął się sadzeniem mieszanych pakietów nowo stworzonych porostów. Należały do rasy chasmoendolitycznej, bardzo wytrzymałej, mnożącej się bardzo szybko i bardzo szybko wypompowującej tlen. O bardzo wysokim stosunku objętości do powierzchni. I bardzo suchej.
Sax usłyszał na swoim nadgarstku piknięcie. Podłączył głos do interkomu w hełmie i nadal wyjmował z kieszeni na udzie drobinki i wciskał je w piasek. Działał uważnie, aby nie uszkodzić korzeni którejś z turzyc albo innych roślin napowierzchniowych, które zdobiły ziemię niczym futrzaste czarne skały.
Dzwonił Peter. W jego głosie brzmiało podniecenie.
— Sax, Deimos idzie teraz na nich, a AI najwidoczniej potwierdza, że nie jest to normalne miejsce księżyca na orbicie. Mówią, że maszyna teraz się namyśla. Dysze korygujące wszędzie w ich sektorze uruchomiły się dość wcześnie, więc mamy nadzieję, że system zareaguje.
— Nie możecie obliczyć oscylacji?
— Możemy, ale AI okazuje się oporne. Ten komputer jest uparty, drań, a jego programy zabezpieczające są nie do ruszenia… Możemy się tylko zastanawiać nad tym, czy niezależnych obliczeń wystarczy, aby się dowiedzieć, jak blisko nas przejdzie.
Sax wyprostował się i na naręcznej konsoletce zaczął wystukiwać własne obliczenia. Czas obiegu Deimosa wokół Marsa wynosił początkowo 109.077 sekund. Silnik napędowy był włączony od jakiegoś (Russell nie był pewien), powiedzmy, miliona sekund, od tego więc czasu mały księżyc przyspieszył już o znaczną prędkość, ale jednocześnie rozszerzył orbitę…