Выбрать главу

Dzięki obecności Spencera, mieszkającego nieco dalej na tym samym korytarzu, budynek trochę kojarzył się Mai z Underhill. Uczucie to wzmacniały sporadyczne wizyty gości spoza miasta, wykorzystujących mieszkania ich trojga jako „bezpieczne domy”. Kiedy przyjeżdżali inni przedstawiciele pierwszej setki, Maja, Michel i Spencer wychodzili z nimi na spacery i przechadzali się po oczekującym na wodę nabrzeżu, patrzyli na zlodowaciały horyzont i wymieniali się nowinami, jak starzy ludzie wszędzie na obu planetach. Koalicja „Nasz Mars”, prowadzona przez Kaseia i Harmakhisa, stawała się coraz bardziej radykalna. Peter pracował nad windą, wyczerpany jak ćma latająca wokół światła. Sax chwilowo przerwał swą szaloną kampanię ekotażową (dzięki Bogu!) i skoncentrował się na projektach przemysłowych w moholu Vishniaca, gdzie budował między innymi pociski „ziemia-przestrzeń kosmiczna”. Maja uważała, że nie potęga militarna jest im potrzebna; w tej kwestii zgadzała się z Nadią, Nirgalem i Artem. Potrzebowali czegoś innego, czegoś, czego nie potrafiła sobie jeszcze uzmysłowić. I ta szczelina w jej myślach była jednym z zapalników, które powodowały drogę w dół po sinusoidzie jej nastrojów i były jedną z rzeczy, które naprawdę wściekały Rosjankę.

Maję zaczęła interesować wykonywana praca. Polegała ona na koordynacji różnych aspektów projektu zalewania basenu. Udawała się do biura w centrum miasta i tam intensywnie pracowała, przeglądając raporty przysyłane przez wiele załóg różdżkarzy i przedstawicieli operacji wiertniczych; wszystkie pełne były sugestywnych danych szacunkowych na temat ilości wody, którą można by wpuścić do basenu, i wszystkim towarzyszyły prośby o dodatkowe wyposażenie oraz personel, co znacznie przekraczało rezerwy i możliwości Głębokich Wód. Z fotela w biurze trudno było oszacować zasadność różnych żądań, toteż przedstawiciele technicznej ekipy Mai zwykle tylko spoglądali bezradnie i wzruszali ramionami.

„Przypomina to ocenę w konkursie na najlepszego blagiera” — zauważył ktoś z nich.

Następnie zaczęły przychodzić także raporty z wszystkich nowo powstających w basenie kolonii; ludzie budujący je pochodzili z Grupy Czarnomorskiej, albo byli związani z konsorcjami metanarodowymi. Wiele grup po prostu trudno było zidentyfikować — jedna z różdżkarskich ekip Mai odnotowała istnienie jakiegoś miasta namiotowego, które formalnie nie istniało i nikogo nie interesowała jego rejestracja. Natomiast dwa duże projekty kanionowe — w Dao Vallis i systemie Harmakhisa-Reulla — były najwyraźniej zaludnione przez znacznie większą liczbę osób niż można się było doliczyć w oficjalnej dokumentacji, a zatem ludzie ci musieli żyć pod przybranymi nazwiskami i mieć sfałszowane życiorysy — dokładnie tak, jak Maja — albo żyć zupełnie poza siecią. Wszystkie tego typu informacje Rosjanka uważała za bardzo ciekawe.

Jakiś rok wcześniej ukończono właśnie budowę toru magnetycznego wokół Hellas; technicznie było to trudne zadanie, ponieważ stożek basenu porozdzierany był rozpadlinami i podłużnymi występami, a także — z powodu bombardowania dużymi ejektamentami — upstrzony kraterami. Obecnie jednak tor ten znajdował się już na swoim miejscu i Maja zdecydowała, że powinna zaspokoić własną ciekawość i wybrać się w podróż po okolicy. Chciała osobiście skontrolować cały projekt Głębokich Wód, a także przyjrzeć się niektórym nowym koloniom.

O towarzystwo w wyprawie poprosiła jedną z pracownic działu areologii przedsiębiorstwa, młodą kobietę imieniem Diana, której raporty docierały do Mai ze wschodniego basenu. Raporty te były bardzo lapidarne i pozornie niczym się nie wyróżniały, ale Maja dowiedziała się od Michela, że dziewczyna jest dzieckiem syna Esther, Paula, którego Esther urodziła niedługo po opuszczeniu Zygoty. Z tego, co Maja wiedziała, Esther nigdy nikomu nie wyjawiła, kto jest ojcem chłopca, toteż mógł nim być zarówno mąż Esther, Kasei — a wówczas Diana byłaby bratanicą Jackie i praprawnuczką Johna i Hiroko — jak i Peter (tak przypuszczało wiele osób), a w takim wypadku byłaby tylko półbratanicą Jackie oraz praprawnuczką Ann i Simona. Obie te możliwości Maja uznała za intrygujące, a poza tym młoda kobieta była jedną z yonsei, czwartego pokolenia Marsjan, co również bardzo interesowało Maję, niezależnie od antenatów dziewczyny.

Sama młoda Marsjanka rzeczywiście okazała się godna zainteresowania Mai. Poznały się w biurach Odessy na kilka dni przed podróżą. Była to kobieta niezwykle masywnej budowy (ponad dwa metry wzrostu, bardzo krągła i mocno umięśniona), ale poruszająca się z gracją, o azjatyckich rysach i wystających kościach policzkowych; wydawała się przedstawicielką jakiejś nowej rasy, która zdecydowała się dotrzymać Mai towarzystwa w podróży po nowym zakątku świata.

Okazało się, że Diana nieomal cierpi na obsesję związaną z basenem Hellas i jego ukrytą wodą; mówiła o tym terenie godzinami, tak długo i szczegółowo, że Maja uznała tajemnicę pochodzenia dziewczyny za rozwiązaną — była przekonana, że osoba, która jest taką maniaczką na punkcie Marsa, musi być spokrewniona z Ann Clayborne, wobec czego ojcem Paula powinien być Peter.

Maja siedziała w fotelu pociągu obok tej dużej młodej kobiety i obserwowała ją albo spoglądała przez okno na urwiste północne zbocze basenu. Czasem zadawała pytania i patrzyła, jak Diana przesuwa kolana, które niemal się stykały z oparciem znajdującego się przed nią siedzenia. Nietrudno było dostrzec, że te kolejowe fotele były zbyt małe, jak na potrzeby tubylców.

Jedną z kwestii, które fascynowały Dianę, stanowiło odkrycie, że pod basenem Hellas znajduje się znacznie więcej podziemnej wody, niż przewidywały to modele areologiczne. Odkrycie to, dokonane podczas badań terenowych w ostatniej dekadzie, zainspirowało aktualny projekt „Hellas”, który miał zmienić hipotetyczne morze z miłego pomysłu w realną możliwość. Jednocześnie ów plan zmusił areologów do ponownego rozważenia ich teoretycznych modeli wczesnej historii Marsa i spowodował zainteresowanie innymi dużymi basenami pouderzeniowymi na planecie; zaczęto organizować wyprawy rozpoznawcze do otaczających krainę Argyre Charitum Monies i Nereidum Monies, a także na wzgórza opasujące południowe Isidis.

Jeśli chodzi o sam basen Hellas, to prawie już zakończono obliczenia. Wynikało z nich, że odkryto może ze trzydzieści milionów metrów sześciennych wody, chociaż niektórzy różdżkarze twierdzili, że z pewnością to nie wszystko.

— Istnieje jakiś sposób, aby się dowiedzieć, kiedy się skończą te źródła? — spytała Dianę Maja, zastanawiając się nad wszystkimi, zgłaszanymi do jej biura, prośbami o dodatkowe środki.

Diana wzruszyła ramionami.

— Po jakimś czasie po prostu wszędzie widzisz wodę.

— A co z samym dnem basenu? Czy zalanie go może uniemożliwić dotarcie do jakichś formacji wodonośnych?

— Nie.

— Jak wyjaśniła Diana, pod samym dnem basenu znajdowało się bardzo niewiele wody. Dno zostało osuszone przez pierwotne uderzenie meteorytowe i teraz składało się z warstwy eolicznego osadu, mniej więcej kilometrowej grubości, która leżała pod twardą pokrywą zgruzowanej skały, powstałą podczas tego krótkiego, aczkolwiek o ogromnym ciśnieniu uderzenia. Ten sam nacisk spowodował również głębokie pęknięcia wszędzie wokół stożka basenu i one właśnie wyzwoliły niezwykle duże odgazowanie z wnętrza planety. Substancje lotne przesączyły się w górę, po czym schłodziły się, a ich część wodna wciekła do płynnych warstw wodonośnych i spłynęła w wiele stref wysoce nasyconej zmarzliny.

— Niezłe uderzenie — zauważyła Maja.

— Rzeczywiście było duże.

Zwykle, jak powiedziała Diana, meteoryty są wielkości jednej dziesiątej rozmiaru krateru czy basenu, który tworzą (tak jak postaci historyczne, pomyślała Maja); toteż, w tym wypadku, uderzająca w powierzchnię planetezymala była ciałem o średnicy około dwustu kilometrów, które spadło na starożytny, zbombardowany już teren wyżynny. Widoczne ślady wskazywały na fakt, iż była to prawdopodobnie zwykła asteroida, składająca się głównie z chondrytu węglowego o dużej zawartości wody, a poza tym trochę niklu i żelaza. Musiała spaść z prędkością około siedemdziesięciu dwóch tysięcy kilometrów na godzinę i uderzyć lekko pod kątem w kierunku wschodnim, co wyjaśniało ogromny zniszczony region, leżący właśnie na wschód od Hellas, a także wysokie, stosunkowo regularne koncentryczne grzbiety Hellespontus Montes na zachód od basenu.