Molly urodzona nad brzegami Missouri dzieciństwo spędziła „w rzece”. Mała, rudowłosa Irlandka nie lubiła robót domowych i nauki. Wolała kąpać się i łapać ryby. Jako dwunastoletnia dziewczynka spotkała się z Markiem Twainem. Wielki pisarz widział w niej swego bohatera, Huckleberry'ego Finna, „w spódnicy”. Molly absolutnienie zdawała sobie sprawy z różnicy płci, nurkując i ciesząc się wodą, ubrana tak jak przyszła na świat. Nauczyła się od wielkiego pisarza sztuki łapania ryb i poczucia humoru, ale nie nauczyła się czytać. Mając piętnaście łat porzuciła rodzinne miasteczko, Hannibal, i wraz z braćmi znalazła się w kopalniach złota w Kolorado. Pracowała jako sprzątaczka mieszkań poszukiwaczy złota. W trzy tygodnie po przyjeździe na złotodajne tereny mała Molly Tobin wyszła za mąż i stała się panią Margaret Brown. Mąż jej był trzydziestosiedmioletnim olbrzymem, radym jak Molly. W dwa miesiące później John natrafił na żyłę złota, którą spieniężył za 300 000 dolarów. Wręczając trzysta tysiącdolarowych banknotów swej pięknej żonie powiedział:
Trzymaj i schowaj, bym ich nie widział.
Gdzie je będę trzymała? - spytała zaniepokojona Molly.
Gdzie chcesz. Tylko trzymaj je jak najdalej odemnie, bo jadę do miasta uczcić ten dzień.
Po zabawie koledzy przywieźli Johna zdolnego do wyrażenia dwóch tylko żądań:
- Nie budźcie Molly i napalcie w kominku, bo przemarzłem do szpiku kości.
Koledzy sumiennie wypełnili życzenia Johna. Molly zbudził zapach dymu i huczący w kominie ogień. Zerwała się jak szalona i podbiegła do pieca. Było już za późno: schowane w kominie trzysta tysięcy dolarów spłonęło!
Molly płakała szepcąc w ucho nic nie rozumiejącego Johna o tym, co się stało. Po pół godzinie John zrozumiał wreszcie, o co chodzi zapłakanej żonie. Zdobył się na jedno tylko zdanie:
- Nie płacz, najmilsza, znajdę jeszcze więcej złota.
Fantastyczne, ale prawdziwe. Już następnego wieczora znalazł nową żyłę złota, ocenioną na dwieście milionów dolarów. John osobiście przystąpił do jej eksploatacji. Pierwszy własny dom, wybudowany dla Molly, miał podłogi obramowane srebrnymi dolarami. Następny dom, w Denver, pomimo balów i najbardziej wyszukanych przyjęć organizowanych przez Molly, nie znalazł aprobaty u snobów. Skutek był taki, że Molly postanowiła się kształcić. John wyjeżdżającej Molly potrafił powiedzieć niewiele:
- Bądź zdrowa, najdroższa, nie zapomnij nazwy twego banku. Wszystko, co posiadam należy do ciebie.
Przez osiem lat Denver nie mogło nic nowego powiedzieć o Molly. Z Europy Molly przywiozła ze sobą dwie francuskie pokojówki i biegłą znajomość pięciu języków. Do najbliższych przyjaciółek Molly zaliczała się sławna francuska aktorka, Sarah Bernhardt. Etom Molly w Denver, a następnie siedemdziesięeiopokojowy dom w Nowym Jorku, stał się centrum zjazdów sławnych osobistości. Zawistni nazywali ją ekscentryczką. Pani Brown pozostała jednak nadal małą Molly, pełną prostoty i uczynności. - Jestem ekscentryczna - powiedziała kiedyś - ale mam serce wielkości szynki.
W kwietniu 1912 roku Molly wracała na „Titanicu” z Liverpoolu do Nowego Jorku. Z małej dziewczynki przekształciła się w piękną kobietę kipiącą życiem i humorem. Pomimo wykształcenia i ogłady towarzyskiej Molly nie pozbyła się nawyków z okresu pobytu wśród poszukiwaczy złota w Kolorado. Na „Titaaicu” bawiła jednych, a przerażała drugich jednoczesnym wyrzucaniem za burtę pięciu grejpfrutów, w które trafiała z pistoletu, zanim spadły do wody.
Ubrana jak zawsze ekscentrycznie: w ciepłą wełnianą bieliznę, najdroższe futra oraz futrzaną narzutę z olbrzymią mufką ze schowanym w niej nieodstępnym coltem jedna Molly była przygotowana na spotkanie gór lodowych.
Tragedię „Titanica” przyjęła bez mrugnięcia okiem. Zanim spuszczono łodzie ratunkowe, uciszała dzieci i kobiety. Odmówiła wejścia do łodzi, zanim nie zapakowała do niej znajdujących się w pobliżu dzieci i kobiet. W szalupie, do której trafiła Molly, było tylko pięciu mężczyzn oraz dwadzieścia kobiet z dziećmi. Mołly objęła komendę. Kazała mężczyznom wiosłować i utrzymywać łódź dziobem do fałi Ponieważ wszyscy drżeli z zimna, Molly zaczęła się rozbierać. Wspaniałe szynszyle poszły na okrycie dzieci. Ciepłe części garderoby na okrycie najstarszych i najsłabszych kobiet. Molly w gorsecie i pończochach, z coltem na sznurze, zabrała się do wiosłowania. Gdy jeden z wioślarzy zaczął narzekać na serce, posłyszał od Molly krótkie zdanie: - Do diabła z twoim sercem, wiosłuj dalej!
Po długim wiosłowaniu ręce Molly zaczęły krwawić. Oderwanymi strzępami swej bielizny obwiązała ręce i wiosłowała dalej. W momencie gdy zachwianie równowagi pasażerów łodzi ratunkowej doszło do punktu krytycznego, Molly zaczęła śpiewać wyjątki z oper, wiosłując przy tym dalej. Potem opowiadała historię swego życia, mówiła o spaleniu trzystu tysięcy dolarów i wielkoduszności męża.
Gdy zostali znalezieni przez statek, wszyscy tła łodzi ratunkowej jednocześnie okrzyknęli Molly bohaterką. Molly odpowiedziała: - Typowe szczęście Brownów, jestem NIEZATAPIALNA.
Od tej chwili Molly była powszechnie znana jako „Niezatapialna pani Brown”. Wielka dobroć Molly znalazła ujście w opiece nad rannymi żołnierzami podczas pierwszej wojny światowej. Fundacje jej dały ulgę tysiącom żołnierzy. Wszystkie osiągalne dla kobiet odznaczenia przyznane zostały przez rządy aliantów rudowłosej MoJly, która miała seree Tytana.
Wiele, wiele razy kreśliłem na mapie trójkąty oznaczające położenie gór lodowych, zameldowanych przez radio. I zawsze snuła mi się przy tej czynności przedziwna historia o Molly znad brzegów Missouri.
Mgła nie przestawała nas nękać nawet wówczas, gdy minęliśmy zimną strefę gór lodowych. Kapitan po raz pierwszy zszedł z mostku, by się wykąpać i ogolić, po czym zasnął w nawigacyjnej snem sprawiedliwego. Od najbliższego statku na szlaku mieliśmy wiadomość, że znajduje się od nas o kilkaset mil i również ma mgłę.