Выбрать главу

Wierni z kraju papieża, przyjeżdżający na pielgrzymki do Watykanu – ogołocili największy tamtejszy sklep kradnąc: krzyżyki, medaliki, święte obrazki i inne dewocjonalia! Pielgrzymi z Polski, po niedzielnej audiencji u papieża, zapełniają największe rzymskie targowiska handlując przeważnie wódką i papierosami. Znany jest fakt emigracji setek, rdzennie polskich, katolickich rodzin i osób prywatnych do Izraela; gdzie po przyznaniu się do Judaizmu – otrzymywały one mieszkania i dobrze płatną pracę. Jeśliby zrobić sondaż w polskich więzieniach, okazałoby się, iż ogromna większość skazanych morderców, złodziei, aferzystów – to wierzący, a nawet praktykujący katolicy.

Niedawno opinię publiczną Pabianic poruszyło okrutne morderstwo popełnione na starszym mężczyźnie. Zbrodniarzami okazali się dwaj nieletni chłopcy – gorliwi ministranci jednej z miejscowych parafii.

Takie i podobne przykłady można by mnożyć w nieskończoność. To nie są ani wyjątki potwierdzające regułę, ani też sporadyczne wybryki, ale wyraźny objaw ciężkiej choroby „katolickiego społeczeństwa”. Chory jest cały organizm Kościoła, a więc także my – jego członki. Autokratywne rządy Kościoła Katolickiego zbierają wielkie żniwo w postaci wypaczonych, zdeprawowanych sumień pokoleń Polaków, którzy „dzięki” nauce swoich pasterzy wykształcili w sobie mentalność i postawy religijne, mające jednak niewiele wspólnego z mentalnością i postawami ludzi prawdziwie wierzących. Doszło do tego, że nieznajomość elementarnych prawd wiary i podstawowych chrześcijańskich modlitw stała się niemal domeną Katolicyzmu. Młodzi ludzie, przystępujący do Bierzmowania czy też zawierający związki małżeńskie, nie znają często Modlitwy Pańskiej i nigdy w swoim życiu nie mieli w rękach Pisma Świętego! Nic dziwnego skoro większość księży, stosując się do przepisów prawa kanonicznego, skłonna jest bardziej wymagać od nich niezbędnych dokumentów i stosownej wpłaty, aniżeli wiedzy o Bogu i dowodów na autentyczne przeżywanie własnej wiary. Czy dziwić nas mają postawy objętości, negacji, a nawet wrogości wobec Kościoła?!

Trudno nie obarczać winą za taki, a nie inny stan rzeczy, samej głowy tego ogromnego organizmu. To papież pociąga za wszystkie sznurki i on jest najwyższym prawodawcą w Owczarni Jezusa. Myślę tu o każdym kolejnym następcy Św. Piotra. Nasz wielki rodak, piastujący obecnie tę godność – obdarzany słusznie szacunkiem i uznaniem całego świata za swoje nieocenione i liczne zasługi – sam przytłoczony jest skostniałą, narosłą przez wieki tradycją. Przy najlepszej woli i ogromie dzierżonej władzy, trudno jest mu zapewne wznieść się ponad struktury w których sam wyrósł. Samo skupienie tak ogromnej władzy w ręku jednego, słabego człowieka, jest już poważnym błędem i anachronizmem. Władca na ziemi posiada oficjalnie ukonstytuowaną, z mandatem nieomylności, władzę Boga na Niebie. Już karty Pisma Świętego, nie mówiąc o historii Kościoła, dowodzą, że nawet „pierwszy uczeń” – którego Jezus nazwał „opoką”, ale też… „szatanem” może zaprzeć się swego nauczyciela i mylić się – tak przed, jak i po ukrzyżowaniu.

Współcześni uczeni w Piśmie opierając się na sławnym dialogu Jezusa z Piotrem [10], uważają każdego następcę Piotra za nieomylnego geniusza, w którym bez przerwy przebywa Duch Boży, będący Źródłem nadprzyrodzonego oświecenia. Tymczasem prawda jest taka, iż nigdy w historii Kościoła – aż do 1870 r. kiedy to Pius IX ogłosił dogmat o papieskiej nieomylności – nie było w ogóle takiego przeświadczenia. Co więcej, biskupi Rzymu – papieże we wczesnych wiekach nie byli uważani za następców Świętego Piotra i sami siebie za takich nie uważali. Sam Piotr traktowany był co najwyżej jako „pierwszy spośród równych”, bez jakichkolwiek praw panowania nad pozostałymi. Nie miał też żadnego następcy – jak zgodnie twierdzą Ojcowie Kościoła. Za sukcesorów wszystkich apostołów uważano powszechnie wszystkich biskupów. Cała władza ustawodawcza Chrystusowej Owczarni, aż do czasów współczesnych, spoczywała w rękach Soborów i była oparta na świadomości i wierze wszystkich chrześcijan.

Tymczasem przez całe stulecia biskupi Rzymu byli często powodem zgorszenia dla całego Chrześcijaństwa – głosili herezje, mordowali, kradli, pławili się w nieczystości utrzymując prostytutki i całe haremy. Z racji swego urzędu kierowali Państwem Kościelnym, nie wyróżniając się niczym od innych ówczesnych władców. Swoją uprzywilejowaną pozycję w biskupim gremium zawdzięczali jedynie dwóm historycznym faktom: Rzym przejął rangę stolicy światła po upadłym Cesarstwie; apostołowie Piotr i Paweł zginęli i zostali w nim pochowani. Papieże błądzili i mylili się zbyt często, aby komukolwiek przyszło do głowy doszukiwać się u nich jakichkolwiek szczególnych przymiotów, a tym bardziej Światła Ducha Świętego, które oświecało dawniej apostołów – po ich śmierci zaś wszystkich biskupów, jako pasterzy całej Owczarni Jezusa.

Dopiero kilku ostatnich papieży wykorzystało wzrost potęgi Kościoła, a tym samym swojego urzędu – stosując czystki oraz metodę kija i marchewki – dokonało odwrotu od uświęconych tradycji. Skupili oni w swych rękach pełnię władzy i nadali jej prymat nieomylności. Na rezultaty nie trzeba było długo czekać. Papieże zaczęli sobie rościć prawo do ustalania wszelkich norm i reguł dotyczących życia całego Kościoła, wszystkich wiernych i każdego ochrzczonego z osobna.

Dwa ostatnie stulecia są również naznaczone ciągłą papieską ingerencją w wewnętrzne sprawy państw i narodów. Sam Watykan oraz biskupi na czele z prymasami, wykonując dyrektywy Watykanu, przez cały XIX wiek wywierali presję na parlamenty i rządy, aby te ograniczyły wolności obywatelskie w swoich krajach. Atakowano konstytucje, które nie zabezpieczały należycie interesów Kościoła, dawały ludziom prawo wyboru religii i wyznania, gwarantowały wolność sumienia, przyznawały równe prawa Żydom itp.

Jeśli chodzi o tych ostatnich to mało kto wie, iż dopiero nasz papież położył kres prześladowaniom, pogardzie i filozofii odwetu, która od niemal dwóch tysięcy lat kierowała poczynaniami hierarchów katolickich w odniesieniu do tych, którzy byli „winni śmierci Chrystusa”. W naszym Kraju nadal wielu księży, wyrosłych na tej filozofii, hołduje ideologiom skrajnie nacjonalistycznym i faszystowskim – w myśl zasady: Polak – katolik, Żyd – morderca. Takie i podobne reakcyjne myśli zaszczepia się ludziom (w sposób jawny bądź zakamuflowany) w kazaniach, homiliach oraz dzieciom na katechezie. Jeden z proboszczów wykrzykiwał kiedyś na obiedzie odpustowym, w którym brałem udział – „Żydostwo się panoszy! Potrzeba nam drugiego Hitlera!!!” Nie bez powodu pomiędzy Państwem Kościelnym a III Rzeszą nigdy nie było rozdźwięku, istniał ścisły związek ideowy i… wspólnota interesów.

Papieże tytułujący się „Panami Świata” nieustannie próbują naginać ten świat do swoich „nieomylnych” wyroków. Jak to wygląda u nas – nie muszę chyba opisywać. Wspomnę tylko, że mój kolega-ksiądz pracujący w Niemczech, wielokrotnie w rozmowach ze mną, określał Polskę mianem „drugiego Iranu” – mając na względzie fanatyzm religijny hierarchów kościelnych i bezkrytyczną postawę dużej części społeczeństwa. Światłych katolików denerwuje zwłaszcza (i słusznie) wtrącanie się Kościoła w politykę oraz obsesyjna wręcz „dbałość” i kontrola najbardziej intymnych sfer życia ludzkiego. Biskupi i księża, pod naciskiem doktryny Watykanu, skłonni są niemal wchodzić ludziom pod pierzyny, a samym kobietom – wprost do pochwy. Zawsze bardzo irytowało mnie kiedy słyszałem o kapłanach, którzy z lubością prowokowali podczas spowiedzi swoich penitentów do wyjawiania najdrobniejszych szczegółów z ich życia seksualnego, małżeńskiego czy rodzinnego; stawiając przy tym jednoznaczne diagnozy i wymagania. Uważam, iż takie niesmaczne zachowania są pogwałceniem podstawowego prawa prywatności i wolności jednostki. Dostojnicy Kościoła oraz szeregowi księży nie powinni zajmować się czymś, na czym się nie znają i pozostawić ludziom możliwość wyboru w takich kwestiach jak: ilość dzieci, antykoncepcja, sposób zaspokajania popędu, masturbacja itp. Tymczasem postanowienia i regulacje dotyczące życia świeckich nie są nawet z nimi konsultowane. Śmiem twierdzić, iż nawet papieże nie mogą „zawiązywać i rozwiązywać” wszystkiego. Ponad ich ustawami istnieje bowiem prawo naturalne, nienaruszalne – dane przez Boga i zapisane w sercu każdego człowieka.

вернуться

[10] Patrz Ew. J. 21, 15-19.