Выбрать главу

Mańkut zrobił dokładnie to, o czym mówiła ta kobieta. Postąpił zupełnie bez sensu. Komisja ds. Nadzoru mogłaby na tej podstawie zmusić go do ubiegania się o licencję. Ale Frank wydawał się mieć to w nosie. Na tyle pewny był swojej pozycji.

A jednak paru ludzi z komisji zajęło się jego sprawą. Dwaj z nich przyszli nawet do mnie. Chcieli wiedzieć o moich powiązaniach z Frankiem. Wyjaśniłem, że nic nas nie łączy i że zostałem zwolniony.

– A okres, w którym pracował dla pana?

Odparłem, że nigdy dla mnie nie pracował. Pytanie było absurdalne.

Wtedy pokazali mi parę wizytówek, na których Frank nosił miano asystenta dyrektora biura prasowego. Ponieważ to ja kierowałem biurem prasowym, założyli, że pracował dla mnie. A tymczasem on wydrukował sobie wizytówki i sądził, że to wystarczy.

Agenci wrócili złożyć raport, ale jak zwykle nic z tego nie wyszło.

Następnego dnia dostałem cynk, że dwaj inspektorzy z Komisji ds. Nadzoru przesłuchiwali Bobby'ego Stellę w Starduście. Bobby przerwał im w pewnym momencie i powiedział, że będą musieli porozmawiać z Rosenthalem. Zabrał ich na górę na spotkanie z Mańkutem.

Słyszałem, że gdy inspektorzy dotarli do gabinetu Rosenthala i zaczęli go wypytywać, Mańkut im przerwał i poprosił sekretarkę, by wykręciła jakiś numer. Po parominutowej rozmowie wręczył słuchawkę jednemu z inspektorów.

– Komisarz Hannifin chce z panami rozmawiać – powiedział.

Inspektorzy przeżyli szok. Phil Hannifin był ich szefem. Należał do najbardziej wymagających członków Komisji ds. Nadzoru. Nie pozwalał swoim inspektorom dzwonić do domu po godzinach urzędowania, bez względu na to, jak pilna była sprawa. A tutaj siedział człowiek, uznawany za największego nielicencjonowanego hazardzistę w mieście, który mógł telefonować do Hannifina do domu.

Hannifin zaczął na nich wrzeszczeć. Przypomniał, że komisja zakazała inspektorom wchodzenia do Stardustu bez uzgodnienia tego z nim osobiście.

Zwymyślał inspektorów. Tak ich to rozwścieczyło, że rozpowszechnili pogłoskę, iż Mańkut mógł działać w kasynie bez licencji dzięki osobistym powiązaniom z Hannifinem.

Zarzut był wystarczająco poważny, bym zadzwonił do Hannifina z prośbą o komentarz. Zaprzeczył, by taka sytuacja w ogóle miała miejsce. Nigdy nie wymyślał swoim inspektorom, a już na pewno nie robił tego w obecności Rosenthala w jego gabinecie. Uwierzyłem mu”.

*

Choć Hannifin zdementował informacje oburzonych inspektorów, pogłoski o jego bliskiej znajomości z Rosenthalem miały oparcie w faktach. Hannifin nigdy nie krył podziwu dla fachowej wiedzy Mańkuta o hazardzie. To Hannifin wpadł na pomysł, by pozwolić kasynom na prowadzenie biur bukmacherskich. Zjednał do tego pomysłu Rosenthala. Wtedy właśnie zaczął darzyć go podziwem.

„W tych czasach nie wolno było prowadzić biura bukmacherskiego w kasynie – wspomina Hannifin. – Zwykle działały osobno i miały sporo problemów. Księgowość nie była prowadzona na bieżąco i władze stanowe nigdy nie otrzymywały pełnych raportów. Prowadzono podwójną i potrójną księgowość. Bukmacherami byli ludzie z tablicą do pisania, telefonem i wynajętym lokalem, którzy ulatniali się, gdy tylko zaczynały się kłopoty. Zawsze uważałem, że lepiej będzie wprowadzić biura bukmacherskie do kasyn i że w ten sposób będziemy w stanie je kontrolować. Mańkut przypuszczalnie znał się na totalizatorze sportowym lepiej niż ktokolwiek w Vegas. Zapytałem go więc, czy pomoże mi dowieść, jakie korzyści dla legislatury stanowej przyniesie zgoda Komisji ds. Gier Hazardowych na to nowe rozwiązanie. Pomysł bardzo mu się spodobał. Sześć razy latał do Carson City w roli świadka. Wypadł doskonale. Lubił zeznawać i wykazywał wspaniałą znajomość tematu. Bronił naszych racji i przekonał do naszego systemu”.

„Hannifin wpadł na pomysł wprowadzenia salonów bukmacherskich do kasyn – twierdzi Rosenthal. – W 1968 roku, gdy zjawiłem się w Vegas, były tam tylko dwa lub trzy biura przyjmujące zakłady na rozgrywki sportowe. Ale wkrótce miała nastąpić rewolucja. Telewizja zamierzała rozpocząć transmisje z imprez sportowych, a każdego roku – po pierwszym Super – bowl * w 1967 roku – zainteresowanie totalizatorem sportowym wzrastało czterokrotnie.

Wcześniej nie rozgrywano meczów w poniedziałek wieczorem. Większość salonów bukmacherskich przyjmowała zakłady na wyścigi konne, a ich wnętrza przypominały stajnie. Wysypane trocinami niegościnne nory. Wyniki najczęściej zapisywano kredą na starych tablicach szkolnych. Nie było żadnych wygód.

Kiedy więc dostaliśmy zgodę, dokładnie wiedziałem, co robić. Spędziłem w takich miejscach całe życie i orientowałem się, czego im trzeba. Nie wyobrażasz sobie, ile godzin przesiedziałem nad projektem, zastanawiając się nad zakupem właściwych foteli, wielkością salonów, ich wysokością, tablicami i instalacją ekranów telewizyjnych. Chciałem, żeby przypominały sale teatralne.

Tyle że pracowałem z ludźmi, którzy nie mieli pojęcia, o czym mówię. Nigdy przedtem nie było takiego salonu.

Miał prawie dziewięć tysięcy stóp powierzchni i mieścił sześćset osób oraz dwieście pięćdziesiąt foteli teatralnych z własnymi oświetlonymi biurkami i regulacją jasności światła dla stałych bywalców.

Zainstalowaliśmy w środku bar z intarsjowanego drewna i luster, mierzący prawie ćwierć mili, oraz największy na świecie system podświetlanych od tyłu tablic wyników. Mieliśmy kolorowy ekran telewizyjny o powierzchni czterdziestu ośmiu stóp kwadratowych, a ponieważ koniarze nadal stanowili największą grupę obstawiających, zamontowaliśmy tablice z wynikami wyścigów na pięciu torach zajmujące sto czterdzieści pięć stóp kwadratowych powierzchni. Był to największy i najdroższy system tego rodzaju. Mieliśmy dosłownie wszystko: piątki, exacty, zakłady terminowe, obstawianie podwójne * i rozszerzone ** oraz normalne.

Ustawiłem się wspaniale. Salony bukmacherskie zaczęły przynosić dochody kasynom i tym samym stanowi. W pewnych kręgach darzono mnie wielkim szacunkiem. Trafiłem w dziesiątkę”.

*

Phil Hannifin był szczerze wdzięczny Mańkutowi za pomoc. Obiecał, że będzie głosował za przyznaniem mu licencji. I dał Rosenthalowi dobrą radę: „Nie wychylaj się – powiedział. – Nie pchaj się na afisz. Wtedy będziesz miał większe szanse na uzyskanie licencji”. Ale w czerwcu 1975 roku w „Business Week” ukazał się artykuł o Allenie Glicku – i to był gwóźdź do trumny Mańkuta. Zacytowano w nim jego słowa: „Glick odpowiada za finanse, ale to ja ustalam taktykę”.

Nikt nie mógł w to uwierzyć. Komisja ds. Gier Hazardowych usiłowała od wielu miesięcy przyłapać Mańkuta na prowadzeniu kasyna, a on uparcie twierdził, że jest tylko asystentem dyrektora, pracownikiem biura prasowego lub szefem zaopatrzenia. Ilekroć w kasynie pojawiał się inspektor śledczy, Rosenthal znikał. Teraz komisja miała dowód – czarno na białym: Rosenthal ustalał taktykę. Skoro to robił, konsekwencje były oczywiste: musiał wystąpić o licencję. Naturalnie Mańkut twierdził, że dziennikarz błędnie przytoczył jego słowa. Nikt mu jednak nie uwierzył.

„Prawdziwe pytanie brzmi: czy powinien dostać licencję? – wyjaśniał Robert Broadbent z Komisji ds. Hazardu i Licencji Okręgu Clark. – A jeżeli nie powinien, to dlaczego. A skoro nie posiada licencji i nie może jej otrzymać, to czy powinien tam pracować?”

Mniej więcej w tym samym czasie Rosenthal popełnił następny błąd.

„Allen Glick poprosił, bym sprawdził Haciendę – wspomina. – Chciał, żebym dokładnie ocenił to kasyno. Oceniłem i opinia, którą przekazałem Glickowi, była bardzo negatywna. Dochodziło do nadużywania władzy, niegospodarności i jaskrawych naruszeń zasad ustalonych przez Komisję ds. Gier Hazardowych”.

вернуться

* Finałowy mecz o mistrzostwo ligi futbolu amerykańskiego (przyp. tłum.).

вернуться

* System typowania zwycięzców dwóch gonitw (psów lub koni), w którym obstawiający wygrywa tylko wtedy, jeżeli obydwa jego typy okażą się trafne (przyp. tłum.).

вернуться

** System stawiania wyjściowej kwoty i ewentualnej wygranej w jednej gonitwie na następną gonitwę (przyp. tłum.).