Читать онлайн "Ksi?ga wszystkich dokona? Sherlocka Holmesa" автора Конан Дойл Артур - RuLit - Страница 201

 
...
 
     



Выбрать главу
Загрузка...

Nie czekałem jednak na wyjaśnienia mojego gospodarza. Z sercem przepełnionym lękiem biegłem przez wioskę, kierując się ku ścieżce, którą dopiero co szedłem. Zejście na dół zajęło mi godzinę. Mimo wysiłków dopiero po dwóch godzinach znalazłem się przy wodospadzie Reichenbach. Góralska laska Holmesa wciąż stała oparta o skałę, przy której go zostawiłem. Po samym Holmesie nie było jednak śladu, i na próżno go wołałem. Jedyną odpowiedzią był mój własny głos, zwielokrotniony potężnym echem, odbijającym się od otaczających mnie skał.

To właśnie widok tej laski sprawił, że przebiegł mnie zimny dreszcz, i poczułem, że robi mi się niedobrze. A więc nie poszedł do Rosenlaui! Pozostał na tej ścieżce, szerokiej na trzy stopy, ze ścianą skalną po jednej stronie i ziejącą przepaścią po drugiej. Czekał tam aż do chwili, gdy doścignął go jego wróg. Młody Szwajcar również przepadł bez śladu. Prawdopodobnie był opłacony przez Moriarty’ego, i zostawił ich tutaj sam na sam. A co się wydarzyło potem? Kto mógł mi powiedzieć, co się potem wydarzyło? Przez parę minut stałem tam, oszołomiony tym straszliwym ciosem i niezdolny zapanować nad własnymi emocjami. Potem przypomniałem sobie o metodach Holmesa i spróbowałem sam je zastosować, chcąc rozwiązać zagadkę tej tragedii. Niestety, było to banalnie proste. Podczas naszej rozmowy nie doszliśmy do końca ścieżki, a laska stała dokładnie tam, gdzie się ostatnio zatrzymaliśmy. Czarna ziemia w tym miejscu jest zawsze miękka, bo nieustannie unosi się mgła wodna, i nawet ptak odcisnąłby w niej swoje ślady. W stronę końca ścieżki biegły wyraźne ślady dwóch osób, oddalające się ode mnie. Nie było natomiast żadnych śladów, które wracałyby w moją stronę. Kilka jardów przed końcem ścieżki ziemia była zryta tak, że zmieniła się w błoto, a gałęzie i paprocie zwisające nad otchłanią były zdeptane i połamane. Położyłem się na brzuchu, próbując przeniknąć wzrokiem wzbijające się wokół mnie tumany wodnego pyłu. Słońce stało już znacznie niżej, i mogłem dostrzec jedynie czarne połyskujące od wilgoci skały i migoczącą wzburzoną wodę w dali, w głębokim korycie potoku. Wołałem, jednak do moich uszu powracał jedynie ten sam, na wpół ludzki krzyk.

Było mi jednak pisane odnaleźć ostatnie słowa pożegnania mojego przyjaciela i towarzysza. Wspominałem już, że jego góralska laska wciąż stała oparta o skałę przylegającą do ścieżki. Gdy spojrzałem na szczyt głazu, mój wzrok przykuł blask słonecznego światła, odbitego od jakiegoś przedmiotu. Sięgnąłem ręką i przekonałem się, że była to srebrna papierośnica, którą Holmes zwykle ze sobą nosił. Gdy wziąłem ją do ręki, na ziemię sfrunął mały kwadratowy świstek papieru, który dotychczas przyciskała. Gdy go rozłożyłem, okazało się, że trzymam w ręku trzy strony z notesu Holmesa, adresowane do mnie. List ten cechował się jakże charakterystyczną dla niego precyzją, a pismo było tak czytelne, jakby pisał te słowa, siedząc przy biurku we własnym gabinecie.

Oto jego treść:

Mój drogi Watsonie!

Piszę tych kilka linijek dzięki uprzejmości pana Moriarty’ego, który czeka, aż będę gotów ostatecznie omówić z nim pewne kwestie. Przedstawił mi pokrótce, w jaki sposób udało mu się uniknąć schwytania przez angielską policję i śledzić na bieżąco nasze posunięcia. Z całą pewnością potwierdzają one moje wyjątkowo wysokie mniemanie o jego umiejętnościach. Z przyjemnością myślę o tym, że będę mógł uwolnić społeczeństwo od wszelkich dalszych skutków jego istnienia, choć obawiam się, że dokonam tego kosztem, bolesnym dla moich przyjaciół, a zwłaszcza dla ciebie, mój drogi Watsonie. W każdym razie, jak ci już wyjaśniałem, moja kariera osiągnęła swe apogeum, i żadne inne jej zakończenie nie mogłoby dać mi takiej satysfakcji. W rzeczywistości, jeśli mam ci wyznać całą prawdę, byłem pewien, że ten list z Meiringen to podstęp. Pozwoliłem ci odejść i zająć się tą sprawą w przekonaniu, że wydarzenia przybiorą taki właśnie obrót. Powiedz inspektorowi Pattersonowi, że dokumenty, na podstawie których będzie mógł doprowadzić do skazania całej szajki, znajdzie w przegródce pod literą M w niebieskiej kopercie z napisem „Moriarty”. Przed opuszczeniem Anglii wydałem wszelkie dyspozycje odnośnie mojego majątku i przekazałem je mojemu bratu Mycroftowi. Proszę, pozdrów ode mnie Panią Watson.

Twój, uwierz mi, szczerze Ci oddany Sherlock Holmes

Wystarczy kilka słów, aby opowiedzieć o tym, co jeszcze zostało do opowiedzenia. Badanie przeprowadzone przez specjalistów pozostawia niewiele wątpliwości, że walka wręcz pomiędzy dwoma mężczyznami zakończyła się tak, jak było to w tych okolicznościach raczej nieuniknione - mianowicie tym, że spadli ze ścieżki w przepaść, spleceni w śmiertelnym uścisku. Jakiekolwiek próby odnalezienia ich ciał były z góry skazane na niepowodzenie. To właśnie tam, w tym przerażającym kotle wirującej wody i buchającej piany będzie spoczywał po wsze czasy najniebezpieczniejszy przestępca i najwybitniejszy obrońca prawa naszego pokolenia. Młodego Szwajcara nigdy nie odnaleziono, i nie ma wątpliwości, że był jednym z licznych agentów zatrudnianych przez Moriarty’ego. Jeśli zaś chodzi o jego przestępczą organizację, ludzie będą pamiętać, że dowody zgromadzone przez Holmesa całkowicie ją zdemaskowały. Jego ręka zawisła nad nimi nawet po śmierci. Podczas dochodzenia wyszło na jaw niewiele szczegółów

0 ich straszliwym przywódcy, co zmusiło mnie do przejrzystego opisania jego przestępczej kariery. Czynię to tylko ze względu na działania nierozważnych obrońców, którzy próbują oczyścić jego pamięć, oczerniając przy tym kogoś, kogo zawsze będę uważał za najlepszego

1 najmądrzejszego człowieka, jakiego kiedykolwiek znałem.

POWRÓT SHERLOCKA HOLMESA

Rozdział pierwszy

Pusty dom

Wiosną 1894 roku cały Londyn z zapartym tchem śledził sprawę zabójstwa czcigodnego Ronalda Adaira, do którego doszło w niezwykłych i niewyjaśnionych okolicznościach, a wyższe sfery były przerażone tym wydarzeniem. Do publicznej wiadomości podano jedynie te informacje o zbrodni, które zostały ujawnione podczas policyjnego śledztwa, jednak znaczną ich część ukryto, gdyż wina była tak oczywista, że ujawnianie wszystkich faktów okazało się zbędne. Dopiero teraz, po niemal dziesięciu latach, pozwolono mi opisać brakujące ogniwa tego niezwykłego łańcucha zbrodni. Samo przestępstwo było nietypowe, ale moim zdaniem, nie mogło się nawet równać z tymi niewyobrażalnymi skutkami, które okazały się dla mnie tak dużym wstrząsem i zaskoczyły mnie tak bardzo, jak chyba żadne inne zdarzenia w mym pełnym przygód życiu. Nawet teraz, po tak długim czasie, myśl o nich wciąż mnie porusza, powodując przypływ radości, zdumienia i niedowierzania, jakie mnie wówczas ogarnęły. Chciałbym prosić osoby, które wykazały zainteresowanie uwagami o myślach i czynach pewnego niezwykłego człowieka, by nie winiły mnie za milczenie. Chciałbym się podzielić z nimi swoją wiedzą i uważałbym to za mą najwyższą powinność, gdyby nie stanowczy zakaz, wydany przez samego zainteresowanego, który wycofano dopiero trzeciego dnia ostatniego miesiąca.

Jak można było się spodziewać, moja zażyłość z Sherlockiem Holmesem zaowocowała głębokim zainteresowaniem przestępczością, zaś po jego zniknięciu nie zaniechałem uważnego czytania o nierozwiązanych sprawach, które ujrzały w tym czasie światło dzienne. Próbowałem nawet kilkakrotnie je rozwikłać, stosując metody mego przyjaciela, niestety, z marnym skutkiem. Żadna sprawa nie wywarła na mnie takiego wrażenia jak tragedia Ronalda Adaira. Czytając informacje o dochodzeniu, w wyniku którego uznano, że śmierć została zadana umyślnie przez nieznaną osobę lub grupę osób, uświadomiłem sobie bardziej niż kiedykolwiek przedtem, jaką stratę poniosło społeczeństwo w wyniku śmierci Sherlocka Holmesa. Byłem przekonany, że pewne aspekty tej niezwykłej sprawy obudziłyby w nim wielkie zainteresowanie i że działania policji zostałyby wzbogacone - lub, co bardziej prawdopodobne, wyprzedzone - przez umiejętności obserwacji i dedukcji cechującej żywy umysł najlepszego detektywa Europy. Przez cały dzień, jeżdżąc do pacjentów, zastanawiałem się nad tą sprawą, i nie udało mi się znaleźć żadnego zadowalającego rozwiązania. Zaryzykuję opowiedzenie historii, którą wszyscy już słyszeli, i podsumuję fakty, jakie zostały podane do publicznej wiadomości po zakończeniu

     

 

2011 - 2018