Выбрать главу

Kilka dni później Pao przyniosła Kang mały czarny warkoczyk, znaleziony w morwowym kompoście przez służącego, który przerzucał gnój. Był obcięty pod kątem idealnie pasującym do pozostałości po kucyku z tyłu głowy Shiha.

Kang syknęła na jego widok, weszła do pokoju syna i z całej siły uderzyła go w ucho. Chłopiec zaskomlał i krzyknął:

— Za co? Za co?

Nie zwracając na niego uwagi, Kang poszła z powrotem do części dla kobiet, gdzie chwyciła za nożyczki i pocięła wszystkie jedwabne tkaniny, porozciągane na ramach i przygotowane do haftowania. Służące krzyczały przerażone, nikt nie mógł uwierzyć własnym oczom. Pani domu zwariowała. Nigdy wcześniej, nawet po śmierci jej męża, nie widzieli, żeby tak gorzko płakała.

Nieco później tego samego dnia rozkazała Pao zachować w tajemnicy informację o znalezisku, lecz ostatecznie i tak się o nim wszyscy dowiedzieli. Odtąd domownicy zaczęli unikać Shiha, lecz jemu najwyraźniej w niczym to nie przeszkadzało.

Wdowa Kang przestała sypiać w nocy i często kazała Pao przynosić sobie wino.

— Znów go widziałam — mówiła — tym razem był młodym mnichem, odzianym w całkiem inne szaty, pochodził z narodu Hui, a ja byłam młodą królową. Ocalił mnie, a później razem uciekliśmy. Teraz jego duch cierpi głód i błąka się między światami.

Przed bramą i na parapetach wyłożyli dla niego dary, lecz Kang nadal budziła domowników swoimi krzykami przez sen, które brzmiały, jak krzyk pawia. Czasem też znajdywali ją, chodzącą we śnie pomiędzy budynkami kompleksu, mówiącą obcymi językami, a czasem nawet i nie swoim głosem. Zgodnie z przyjętą zasadą nie wolno było budzić lunatyka, aby nie wystraszyć jego ducha, który mógłby nie odnaleźć drogi powrotnej do swojego ciała. Chodzili więc przed nią, usuwali z drogi meble i inne przeszkody, aby nie zrobiła sobie krzywdy, i podszczypywali koguta, aby piał wcześniej niż zwykle. Pao próbowała namówić Shiha, aby napisał do swoich starszych braci i opowiedział im o tych wydarzeniach lub przynajmniej spisywał wszystko, co mówiła w nocy jego matka, lecz on odmawiał.

W końcu Pao opowiedziała o wszystkim siostrze sługi najstarszego brata Shiha, kiedy spotkała ją na targu w trakcie wizyty w Hangzhou i dopiero wtedy wieści dotarły do najstarszego brata mieszkającego w Nanjing. Ten jednak nie przyjechał, gdyż zatrzymał go nawał obowiązków[5].

Za to do niego przybył pewien muzułmański uczony, doktor znad granicy, człowiek zawodowo zajmujący się przypadkami opętań, jakie przytrafiło się Kang. Kilka miesięcy później mężczyzna ten złożył wdowie wizytę.

2. Przebłyski pamięci

Kang Tongbi przyjęła gościa w przestronnej bawialni, do której wchodziło się przez frontowy dziedziniec. Usiadła i przyglądała mu się uważnie, podczas gdy on, dziwnie akcentowaną, aczkolwiek zrozumiałą chińszczyzną wyjaśnił, kim jest. Nazywał się Ibrahim Ibn Hassam, był niskim i drobnym mężczyzną o siwych włosach, wzrostem i budową zbliżony do Kang. Nigdy nie rozstawał się z okularami do czytania, a jego oczy pływały za soczewkami jak ryby w szklanej kuli. Był prawdziwym Chińczykiem Hui, urodził się w Iranie, lecz przez większość okresu panowania cesarza Cłianlong mieszkał w Chinach i, podobnie jak większość przebywających tu cudzoziemców, postanowił osiąść w tym kraju na zawsze.

— Chiny to mój dom — stwierdził, a słowa te brzmiały dość dziwnie, biorąc pod uwagę jego obcy akcent. Kiwał głową, obserwując czujnie wyraz jej twarzy. — Oczywiście nie jestem czystej krwi Hanem, ale bardzo mi się tu podoba. Prawdę mówiąc, wkrótce przeprowadzam się z powrotem do Lanzhou, aby żyć wśród swoich współwyznawców. Są dzę, że dzięki naukom, które odbyłem u Liu Zhi, posiadłem wystarczającą wiedzę, aby przysłużyć się ludziom pragnącym lepszego porozumienia między chińskimi muzułmanami i Chińczykami Han. Taki jest mój cel i mam nadzieję go osiągnąć.

Kang uprzejmie skinęła głową, słuchając o tych niemal nieprawdopodobnych zamiarach.

— Więc przybyłeś tu, aby… Ukłonił się, mówiąc:

— Wspólnie z gubernatorem prowincji zajmowałem się głośnymi przypadkami…

— Kradzieży duszy? — zapytała ostro Kang.

— No cóż, w sumie tak, lecz przede wszystkim chodziło o obcinanie warkoczyków. Bardzo trudno stwierdzić, czy jest to kwestia czarnej magii, czy też zwykłej rebelii przeciwko panującej dynastii. Jestem uczonym, badaczem natchnionych pism, lecz również adeptem sztuki medycznej, powołano mnie, abym spróbował rzucić nowe światło na tę sprawę. Poza tym od dawna zajmuję się… przypadkami opętań i innymi, podobnymi rzeczami.

Kang rzuciła mu chłodne spojrzenie, a on zawahał się, lecz mówił dalej:

— Twój najstarszy syn poinformował mnie, że podobno cierpisz na tego typu przypadłości.

— Nic mi o tym nie wiadomo — odpowiedziała szorstko. — Wiem jedynie, że obcięto warkoczyk mojemu najmłodszemu synowi. Śledztwo w tej sprawie nie zakończyło się żadnym konkretnym rezultatem. A jeśli chodzi o całą resztę, to ja nic nie wiem. Sypiam normalnie, czasem jedynie budzę się zmarznięta, poza swoim łóżkiem, w różnych częściach domu. Służący donoszą mi, że mówię wówczas rzeczy, których nie rozumieją, w języku, który nie przypomina chińskiego.

Jego oczy łysnęły za szkłami, jak srebrne łuski ryby.

— A czy znasz, o pani, jakieś inne języki?

— Oczywiście, że nie.

— Wybacz, że pytam, ale twój syn mówił, że jesteś znakomicie wykształcona.

— Mój ojciec był rad edukować mnie w zakresie klasyków razem ze swoimi synami.

— Cieszysz się opinią wyśmienitej poetki.

Kang nie odpowiedziała i spłonęła lekkim rumieńcem.

— Mam nadzieję, że spotka mnie ten zaszczyt i będę mógł przeczytać choć część twoich wierszy. Myślę, że będzie to pomocne w mojej pracy.

— Która polega na…

— No cóż, na uwolnieniu cię, w miarę możliwości, od tych nawiedzeń oraz na pomocy cesarzowi przy dochodzeniu w sprawie warkoczyków.

Kang zmarszczyła brew i odwróciła wzrok.

Ibrahim pociągnął łyk herbaty i czekał. Najwyraźniej był jednym z tych, co potrafią czekać co najmniej w nieskończoność. Kang skinęła na Pao, aby ta napełniła jego czarkę herbatą.

— Proszę, możesz mówić dalej.

Ibrahim skłonił się, nie ruszając się z miejsca.

— Dziękuję. Dobrze byłoby zacząć od tego mnicha, który zmarł, Bao Ssu.

Kang zastygła w bezruchu na swojej ławie pod oknem.

— Wiem, że to trudne — mruknął Ibrahim. — Nadal zajmujesz się jego synem.

— Tak.

— Dowiedziałem się również, że kiedy zobaczyłaś go po raz pierwszy, byłaś przekonana, że skądś go znasz.

— Tak właśnie było. Ale on powiedział, że pochodził z Suzhou i nigdy wcześniej nie bywał w tych stronach. Ja z kolei nigdy nie byłam w Suzhou, mimo to czułam, że jest mi znajomy.

— Czy czułaś to samo względem jego syna?

— Nie, ale odczuwam to samo względem ciebie — powiedziała i zakryła dłonią usta.

— Naprawdę? — Ibrahim przyjrzał jej się bliżej. Kang potrząsnęła głową.

— Nie wiem, dlaczego to powiedziałam! Samo się wyrwało.

— Czasem tak się zdarza. — Machnął ręką. — Wróćmy do Bao, który cię nie rozpoznał. Wkrótce po jego pojawieniu się zgłoszono kilka incydentów: obcinanie warkoczyków, zapisywanie imion ludzi na skrawkach papieru i umieszczanie ich pod palowym nabrzeżem, do którego po chwili zawijały łódki, tego typu rzeczy, praktyki złodziei dusz.

вернуться

5

Należy wziąć pod uwagę fakt, że gdyby to jego ojciec był chory lub opętany przez duchy, wtedy z pewnością pozwolono by mu doń pojechać.