Выбрать главу

– Świetnie – rzekła matka z zadowoleniem. – To dziecko grzechu przynajmniej umie samo jeść. A ty? – Spojrzała na mnie. – Ciebie też będzie trzeba odstawić od piersi.

Przerażony, chwyciłem matczyny sutek małymi rączkami.

Za naszym przykładem ożywiła się cała wioska. Nastały ciężkie czasy dla nornic, a potem dzikich królików, ryb, żółwi, krewetek, krabów, węży i żab. Na rozległych połaciach ziemi przeżyły jedynie jadowite ropuchy i ptaki, które potrafiły latać. Mimo to, gdyby w odpowiednim czasie nie wyrosła spora ilość dzikich roślin jadalnych, większość mieszkańców i tak zginęłaby z głodu. Po Święcie Przodków opadły kwiaty brzoskwini, nagie pola parowały, ziemia krzyczała o zasiewy, lecz nie mieliśmy ani ziarna, ani zwierząt do pracy w polu. W kałużach, na mokradłach, w okrągłych stawkach i nadrzecznych płyciznach pluskały się już wyrośnięte tłuste kijanki. Wieśniacy ruszyli w świat. W czwartym miesiącu odeszli niemal wszyscy, lecz gdy nadszedł piąty, większość wróciła do wioski. Trzeci Fan powiedział: „Tu mamy przynajmniej jadalne zioła, którymi możemy zaspokoić głód, gdzie indziej nawet tego nie ma”.

Z nastaniem szóstego miesiąca do naszej wioski przywędrowali obcy. Sypiali w kościele oraz na rozległych dziedzińcach rezydencji rodu Sima, gnieździli się w opuszczonych młynach. Zachowywali się jak oszalałe z głodu psy, zabierali nam nasze jedzenie. W końcu Trzeci Dziadek Fan zwołał mężczyzn z wioski, by wspólnie wypędzić przybyszy. Trzeci Fan był naszym przywódcą, obcy też mieli swojego lidera – był to młodzieniec o wielkich oczach i gęstych brwiach. Potrafił znakomicie łapać ptaki – do pasa miał przytroczone dwie proce, na plecach niósł worek pełen pocisków – kulek utoczonych z błota. Trzecia Siostra na własne oczy widziała go w akcji. Para kuropatw uprawiała taniec godowy w powietrzu. Chłopak chwycił procę i nie celując, jakby od niechcenia wystrzelił jedną kulkę. Jedna z kuropatw runęła w dół, prosto pod stopy Trzeciej Siostry. Ptak miał zmiażdżoną głowę. Druga kuropatwa latała dalej, krzycząc z przestrachu; po chwili młodzieniec wystrzelił kolejny pocisk i następna ofiara spadła na ziemię. Chłopak podniósł ptaka i podszedł do Trzeciej Siostry. Przyjrzał się jej, a ona zmierzyła go nienawistnym spojrzeniem. Trzeci Dziadek Fan przekazał nam wcześniej wiadomość o akcji wypędzania obcych, toteż zaczęliśmy żywić do nich niechęć. Młodzieniec jednak, zamiast podnieść ptaka leżącego u stóp Trzeciej Siostry, dorzucił tam drugiego i odszedł bez słowa.

Trzecia Siostra przyniosła ptaki do domu. Mięso było dla matki, rosół dla sióstr i bękarta Simy, a kości dla Shangguan Lü. Trzask! Trzask! – pękały miażdżone szczękami babki. Fakt, że kuropatwy były podarunkiem od obcego, Trzecia Siostra zachowała dla siebie.

Ptasie mięso szybko zamieniło się w mleko o świeżym smaku i wylądowało w moim żołądku. Gdy spałem, mama kilkakrotnie próbowała wetknąć brodawkę do buzi małego Simy, lecz malec nie chciał ssać. Żywił się korzonkami i korą, a apetyt miał zdumiewający – łykał wszystko, co tylko włożono mu do ust. „On jest dosłownie jak osioł. Urodzony pożeracz trawy" – mówiła matka. Nawet jego odchody przypominały ośle łajno. Matka twierdziła, że ma dwa żołądki i potrafi przeżuwać. Często mieliśmy okazję obserwować, jak z jego żołądka cofały się zlepki trawy i wracały przełykiem do jamy ustnej, a maluch, przymykając oczy z ukontentowaniem, żuł je z wielkim zapałem; w kącikach jego ust zbierały się białawe bąbelki śliny. Przeżuwszy do syta, wyciągał szyję i z gulgotem przełykał przerobioną masę.

W wiosce wybuchły walki między wieśniakami a obcymi. Wcześniej Trzeci Fan przeprowadził z obcymi rozmowę, prosząc ich uprzejmie o opuszczenie wioski. Głównym przedstawicielem przybyszów był ten sam młodzieniec, który podarował Trzeciej Siostrze kuropatwy, zwany przez wszystkich Hanem Ptaszkiem, mistrz polowania na ptaki. Trzymając dłonie na przytroczonych do pasa procach, protestował energicznie, przekonany o słuszności swoich racji, nie ustępując nawet na krok. Twierdził, że Północno-Wschodnie Gaomi było kiedyś niezamieszkaną, bezpańską ziemią i że obcy są tutaj wszyscy ludzie. „Wy tu mieszkacie, więc dlaczego nam nie wolno?" Nie było to zbyt grzecznie powiedziane, toteż szybko wywiązała się kłótnia, która stawała się coraz bardziej zajadła; w końcu doszło do przepychanek i szamotaniny. Jeden z wieśniaków, znany z porywczości, o przezwisku Suchotnik Szósty, wypadł przed Trzeciego Dziadka Fana z żelaznym prętem, zamierzył się na starą matkę Hana Ptaszka i rozbił staruszce głowę; z pękniętej czaszki popłynął mózg. Stara kobieta zginęła na miejscu. Han Ptaszek zawył jak zraniony wilk. Wyjął zza pasa procę i wystrzelił dwa pociski, trafiając prosto w oczy Suchotnika Szóstego. Rozpętała się bitwa, którą przybysze stopniowo przegrywali. Han Ptaszek z ciałem starej matki na plecach wycofywał się, wciąż walcząc, aż po piaszczyste wzgórza na zachodnim krańcu wioski. W końcu położył matkę na ziemi, załadował procę jedną kulą i mierząc w Trzeciego Dziadka rzekł:

– Ty, prowodyrze! Dobrze radzę, nie próbujcie nas wybić. Królik zapędzony w kozi róg też potrafi ugryźć!

Zanim przebrzmiały te słowa, rozległ się świst i pocisk z procy trafił Trzeciego Fana w lewe ucho.

– Ponieważ wszyscy jesteśmy Chińczykami – ciągnął Han Ptaszek – daruję ci życie.

Trzymając się za rozpłataną na dwoje małżowinę, Trzeci Fan wycofał się w milczeniu.

Obcy osiedlili się na piaszczystych wzgórzach, rozstawiając tam kilkadziesiąt namiotów. Po kilkunastu latach miejsce to zamieniło się w małą wioskę. Po kolejnych kilkudziesięciu rozkwitło tu spore miasteczko, a zabudowania zrosły się z Dalanem – oba miasta rozdzielał jedynie spory staw i wąska droga. W latach dziewięćdziesiątych [16] Dalan stał się dużym miastem, a Piaszczyste Wzgórza jego wschodnią dzielnicą. Powstał tam ptasi targ, być może największy w Azji – Wschodnie Centrum Ptaków. Ogrody zoologiczne z całego kraju kupowały tu rzadkie gatunki, niezwykle trudne do zdobycia. Oczywiście handel rzadkimi gatunkami odbywał się w tajemnicy. Założycielem Centrum Ptaków był syn Hana Ptaszka, Han Papuga, który zbił majątek na rozmnażaniu i hodowli nowych ras papug. Za sprawą swojej żony Geng Lianlian stał się sławny, a potem trafił do więzienia.

Han Ptaszek pogrzebał swoją matkę na piaszczystych wzgórzach, a potem, z procami w rękach, klnąc z obcym akcentem, przeszedł się tam i z powrotem po uliczkach wioski. W ten sposób dał wieśniakom do zrozumienia: „Teraz jestem sam na świecie. Jeśli zabiję jednego z was, będziemy kwita, a jeśli dwóch – będę o jednego do przodu. Mam jednak nadzieję, że wszyscy możemy żyć w pokoju". Pamiętając o oczach Suchotnika Szóstego i zranionym uchu Trzeciego Dziadka Fana, wieśniacy nie mieli ochoty się narażać. Jak mówiła Trzecia Siostra: on stracił matkę, więc nie miał już nic więcej do stracenia.

Od tej pory mieszkańcy wioski i przybysze żyli w spokoju i harmonii, mimo drzemiących w ich sercach uraz. Trzecia Siostra spotykała się z Hanem Ptaszkiem codziennie w tym samym miejscu, gdzie została obdarowana kuropatwami. Z początku spotkania wydawały się przypadkowe, z czasem zmieniły się w regularne randki na świeżym powietrzu – żadne z nich nigdy nie opuszczało miejsca spotkania, dopóki nie pojawiło się to drugie. Trzecia Siostra wydeptała trawę w tym miejscu tak dokładnie, że przestała odrastać. Han Ptaszek nie odzywał się ani słowem, tylko rzucał jej ubite ptaki do stóp i odchodził. Czasem była to para turkawek, innym razem dzika kura, raz nawet przyniósł jej ogromnego ptaka, który ważył co najmniej trzydzieści funtów. Trzecia Siostra z dużym trudem doniosła go do domu i nawet mądry, doświadczony Trzeci Dziadek Fan nie umiał powiedzieć, co to za gatunek. Ja wiedziałem tylko tyle, że jego mięso miało smak wprost niezrównany – oczywiście znałem go tylko pośrednio, pijąc matczyne mleko.

вернуться

16

Oczywiście chodzi o lata dziewięćdziesiąte XX w.