Выбрать главу

– Głupia Laszka. Ot by po dobrej woli przyhołubiła[2107] się do ciebie. Gdzie lepszego znajdzie?

– Spraw ty to, a ja ci garnek dukatów nasypię, a pereł drugi. My w Barze wzięli łupu niemało i przedtem brali.

– Ty bogaty jak kniaź Jarema – i sławny. Ciebie, mówią, sam Krzywonos[2108] się boi.

Kozak ręką machnął.

– Co mnie z tego, koły serdcie bołyt[2109]...

I znowu zapadło milczenie. Brzeg rzeki stawał się coraz dzikszy, pustszy. Białe światło księżyca nadawało fantastyczne kształty drzewom i skałom. Na koniec Horpyna rzekła:

– Tu Wraże Uroczyszcze. Trzeba razem jechać.

– Czemu?

– Tu niedobrze.

Zatrzymali konie i po chwili orszak idący z tyłu złączył się z nimi.

Bohun wspiął się na strzemionach i zajrzał w kołyskę.

– Spyt[2110]? – spytał.

– Spyt – odpowiedział stary Kozak – sładko jak detyna[2111].

– Ja jej na sen dała – odrzekła wiedźma.

– Pomału, ostorożno – mówił Bohun wlepiając oczy w uśpioną – szczoby wy jej nie rozbudyły. Misiac jej prosto w łyczko zahladaje, serdeńku mojemu[2112].

– Tycho śwityt, ne rozbudyt[2113] – szepnął jeden z mołojców[2114].

I orszak ruszył dalej. Wkrótce przybyli nad Wraże Uroczyszcze. Było to wzgórze leżące tuż przy rzece, niskie i obłe, jak leżąca na ziemi okrągła tarcza. Księżyc zalewał je zupełnie światłem, rozświecając białe, porozrzucane po całej jego przestrzeni kamienie. Gdzieniegdzie leżały one pojedynczo, gdzieniegdzie tworzyły kupy, jakoby szczątki jakichś budowli, zburzonych zamków i kościołów. Miejscami sterczały płyty kamienne pozasadzane końcem w ziemi na kształt nagrobków na cmentarzyskach. Całe wzgórze podobne było do jednego wielkiego rumowiska. I może niegdyś, dawno, za czasów Jagiełłowych, krzewiło się tu życie ludzkie; dziś wzgórze owo i cała okolica, aż po Raszków[2115], była głuchą pustynią, w której gnieździł się tylko dziki zwierz, a nocami duchy przeklęte odprawiały swoje korowody.

Jakoż zaledwie orszak wspiął się do połowy wysokości wzgórza, trwający dotychczas lekki powiew zmienił się w prawdziwy wicher, który począł oblatywać wzgórze z jakimś posępnym, złowróżbnym świstem, i wówczas mołojcom wydało się, że między owymi rumowiskami odzywają się jakieś ciężkie westchnienia, jakby wychodzące z ugniecionych piersi, jakieś żałosne jęki, jakieś śmiechy, płacze i kwilenia dzieci. Całe wzgórze poczęło się ożywiać, wołać różnymi głosami. Zza kamieni zdawały się wyglądać wysokie, ciemne postacie; cienie dziwacznych kształtów prześlizgiwały się cicho między głazami; w dali, w pomroce błyskały jakieś światełka podobne do oczu wilczych; na koniec z drugiego końca wzgórza, spomiędzy najgęstszych kup i zawalisk, ozwało się niskie, gardłowe wycie, któremu zawtórowały zaraz inne.

– Siromachy[2116]? – szepnął młody Kozak zwracając się do starego esauła[2117].

– Nie, to upiory – odpowiedział esauł jeszcze ciszej.

– O! Hospody pomyłuj[2118]! – zawołali z przerażeniem inni zdejmując czapki i żegnając się pobożnie.

Konie poczęły tulić uszy i chrapać. Horpyna jadąca na czele orszaku mruczała półgłosem niezrozumiałe słowa, jak gdyby pacierz diabelski. Dopiero gdy przybyli na drugi kraniec wzgórza, odwróciła się i rzekła:

– No, już. Tu już dobrze. Trzymać ja je musiała zaklęciem, bo bardzo głodne.

Westchnienie ulgi wyrwało się ze wszystkich piersi. Bohun z Horpyną wysunęli się znów naprzód, a mołojcy, którzy przed chwilą tłumili oddech, poczęli szeptać do siebie i rozmawiać. Każdy przypomniał sobie, co mu się kiedy z duchami lub upiorami przytrafiło.

– Żeby nie Horpyna, to my by nie przeszli – mówił jeden.

– Mocna wid’ma[2119].

– A nasz ataman i did’ka ne boitsia[2120]. Nie patrzył, nie słuchał, jeno się na swoją mołodycię[2121] oglądał.

– Żeby jemu się to zdarzyło, co mnie, to by nie był taki bezpieczny – rzekł stary esauł.

– A co się wam zdarzyło, ojcze Owsiwuju?

– Jechał ja raz z Reimentarówki do Hulajpola[2122], a jechał nocą koło mogił. Wtem baczu[2123], hyc coś z tyłu z mogiły na kulbakę[2124]. Obejrzę się: dziecko – sineńkie, bladeńkie!... Widno Tatary z matką w jasyr[2125] prowadzili i umarło bez chrztu. Oczki mu goreją jak świeczki i kwili, kwili! Skoczyło mi z kulbaki na kark, aż tu czuję: kąsa za uchem. O Hospody! upiór. Alem to na Wołoszy[2126] długo sługiwał, gdzie upiorów więcej niż ludzi i tam są na nie sposoby. Zeskoczyłem z konia i gindżałem[2127] w ziemię. „Zgiń! przepadnij!”, a ono jęknęło, chwyciło się za głownię od gindżała i po ostrzu spłynęło pod murawę. Przeciąłem ziemię na krzyż i pojechałem.

– To na Wołoszy tyle upiorów, ojcze?

– Co drugi Wołoch, to po śmierci będzie upiór – i wołoskie najgorsze ze wszystkich. Tam ich nazywają brukołaki.

– A kto mocniejszy, ojcze: did’ko czy upiór?

– Did’ko mocniejszy, ale upiór zawziętszy. Did’ka jak potrafisz zażyć, to ci będzie służył, a upiory do niczego, tylko za krwią wietrzą. Ale zawsze did’ko nad nimi ataman.

– A Horpyna nad did’kami reimentaruje.

– Pewnie, że tak. Póki jej życia, poty reimentarstwa. No, żeby ona nie miała nad nimi władzy, to by jej ataman swojej zazuli[2128] nie oddał, bo brukołaki na dziewczyńską krew najłakomsze.

– A ja słyszał, że ony do duszy niewinnej nie mają przystępu.

– Do duszy nie mają, ale do ciała mają.

– Oj! szkoda by krasawicy! Krew to z mlekiem! Wiedział nasz bat’ko[2129], co w Barze[2130] brać.

Owsiwuj językiem klasnął.

– Nie ma co mówić. Zołotaja Laszka[2131]...

– A mnie jej, ojcze, żal – mówił młody Kozak. – Jak my ją w kołyskę kładli, to rączki białe składała, a tak prosyła i prosyła: Ubij, każe, ne huby, każe, neszczastływoj[2132]!

– Nie będzie jej źle.

Dalszą rozmowę przerwało zbliżenie się Horpyny.

– Hej, mołojcy – rzekła wiedźma – to Tatarski Rozłóg, ale nie bójcie się, tu tylko jedna noc w roku straszna, a Czortowy Jar i mój chutor[2133] już zaraz.

Jakoż wkrótce dały się słyszeć szczekania psów. Orszak wszedł w gardło jaru biegnącego prostopadle od rzeki, a tak wąskiego, że ledwie czterech konnych mogło w nim obok siebie postępować. Na dnie owej rozpadliny płynęła krynica[2134], mieniąc się w świetle księżycowym jak wąż i biegąc wartko do rzeki. Ale w miarę jak orszak posuwał się naprzód, strome i urwiste ściany rozszerzały się coraz bardziej, tworząc dość obszerny rozłóg wznoszący się lekko w górę i zamknięty z boków skałami. Grunt gdzieniegdzie pokryty był wysokimi drzewami. Wiatr tu nie wiał. Długie, czarne cienie kładły się od drzew na ziemię, a na przestrzeniach oblanych światłem księżyca świeciły mocno jakieś białe, okrągłe lub wydłużone przedmioty, w których mołojcy ze strachem poznali czaszki i piszczele ludzkie. Oglądali się też z nieufnością naokół, znacząc od czasu do czasu krzyżami piersi i czoła. Wtem w dali błysło spomiędzy drzew światełko, a jednocześnie nadbiegły dwa psy, straszne, ogromne, czarne, ze świecącymi oczyma, szczekając i wyjąc na widok ludzi i koni. Na głos Horpyny uciszyły się wreszcie i poczęły obiegać wokoło jeźdźców, chrapiąc przy tym i charcząc ze zdyszenia.

вернуться

2107

przyholubic (z ukr.) – przytulic, przygarnac.

вернуться

2108

Krzywonos, Maksym (ukr. Krywonis, zm. 1648) – jeden z przywodcow powstania Chmielnickiego, bral udzial w bitwach pod Korsuniem i pod Pilawcami, zdobyl Bar, Krzemieniec i Polonne oraz Wysoki Zamek we Lwowie, gdzie zmarl kilka dni po bitwie.

вернуться

2109

koly serdcie bolyt (z ukr.) – kiedy serce boli.

вернуться

2110

Spyt (z ukr.) – spi.

вернуться

2111

sladko jak detyna (z ukr.) – slodko jak dziecko.

вернуться

2112

szczoby wy jej nie rozbudyly. Misiac jej prosto w lyczko zahladaje, serdenku mojemu (z ukr.) – zebyscie jej nie obudzili. Ksiezyc jej prosto w twarzyczke zaglada, kochanej mojej.

вернуться

2113

Tycho swityt, ne rozbudyt (z ukr.) – cicho swieci, nie obudzi.

вернуться

2114

molojec (ukr.) – mlody, dzielny mezczyzna, zuch; tu: Kozak.

вернуться

2115

Raszkow – miasteczko nad Dniestrem, dzis na terenie pln. Moldawii.

вернуться

2116

siromacha (daw. ukr.) – wilk.

вернуться

2117

esaul – oficer kozacki.

вернуться

2118

Hospody pomyluj (ukr.) – Boze, badz milosciw.

вернуться

2119

wid’ma (ukr.) – wiedzma.

вернуться

2120

i did’ka ne boitsia (z ukr.) – nawet diabla sie nie boi.

вернуться

2121

molodycia (daw. ukr.) – dziewczyna.

вернуться

2122

Hulajpole – dzis miasto w obwodzie zaporoskim w pld.-wsch. czesci Ukrainy.

вернуться

2123

baczu (ukr.) – widze.

вернуться

2124

kulbaka – wysokie siodlo.

вернуться

2125

jasyr – niewola tatarska.

вернуться

2126

Wolosz a. Woloszczyzna – panstwo na terenach dzisiejszej pld. Rumunii, rzadzone przez hospodara i zalezne od Imperium Osmanskiego.

вернуться

2127

gindzal a. kindzal – dlugi noz, czesto zakrzywiony.

вернуться

2128

zazula (ukr.) – kukuleczka.

вернуться

2129

bat’ko (ukr.) – ojciec.

вернуться

2130

Bar – miasto i twierdza w srodkowo-zach. czesci Ukrainy, polozone nad rzeka Row, ok. 100 km na pln. wschod od Kamienca Podolskiego, 60 km na zachod od Winnicy.

вернуться

2131

Zolotaja Laszka (z daw. ukr.) – zlota (tj. piekna) Polka.

вернуться

2132

Ubij, kaze, ne huby, kaze, neszczastlywoj (ukr.) – zabij, mowi, nie gub, mowi, nieszczesliwej.

вернуться

2133

chutor a. futor – pojedyncze gospodarstwo, oddalone od wsi; przysiolek.

вернуться

2134

krynica – zrodelko, strumyczek.