Выбрать главу

– Kto mnie życie ratuje, by mi dać hańbę i niewolę, ten mój wróg, nie przyjaciel.

– I ty myślisz, żeby cię chłopy zabiły? Strach myśleć!...

– Nóż by mnie zabił, tyś mi go wydarł!

– I nie oddam, bo ty musisz być moja – wybuchnął Kozak.

– Nigdy! Wolę śmierć.

– Musisz i będziesz.

– Nigdy.

– No, żeby ty nie była ranna, to po tym, co ty mi rzekła, ja by dziś jeszcze pchnął mołojcow do Raszkowa[2157] i mnicha za łeb kazał przyprowadzić, a jutro ja by był twój mąż. Taj co? Męża grzech nie kochać i nie przyhołubić! Hej! ty panno wielmożna, tobie miłość kozacka obraza i gniew. A kto ty taka, że ja dla ciebie chłop? Gdzie twoje zamki i bojary[2158], i wojska? Czemu tobie gniew? Czemu tobie obraza? Ja cię wojną wziął, ty branka. Oj, żeby ja był chłop, ja by cię nahajem po białych plecach rozumu nauczył i bez księdza by się twoją krasą nasycił – żeby ja był chłop, nie rycerz!

– Anieli niebiescy, ratujcie mnie! – szepnęła kniaziówna.

A tymczasem coraz większa wściekłość wzbierała na twarzy Kozaka i gniew chwytał go za włosy.

– Ja wiem – mówił – czemu tobie obraza, czemuty mi odporna! Dla innego chowasz swój wstyd dziewiczy – ale nic z tego, jakom żyw, jakom Kozak! Szlachcic hołota! Oczajdusza! Lach nieszczery! Na pohybel-że jemu! Ledwie spojrzał, ledwie w tańcu zakręcił i całą wziął, a ty, Kozacze, cierp, łbem tłucz. Ale ja jego dostanę i ze skóry każę go obedrzeć, ćwiekami nabić. Wiedz ty, że idzie Chmielnicki na Lachów, a ja idę z nim i twego hołubka[2159] odnajdę, choćby pod ziemią, a jak wrócę, to ci wrażą[2160] jego głowę na gościniec pod nogi kinę[2161].

Helena nie słyszała ostatnich słów atamana. Ból, gniew, rany, wzruszenie, przestrach zbawiły ją sił – i słabość niezmierna rozeszła się po wszystkich jej członkach, oczy i myśli jej zgasły – i padła zemdlona.

Watażka stał czas jakiś blady z gniewu, z pianą na ustach; wtem dostrzegł tę martwą głowę zwieszoną w tył bezwładnie i z ust jego wyrwał się ryk prawie nieludzki:

– Wże po nej[2162]! Horpyna! Horpyna! Horpyna!

I na ziemię runął.

Olbrzymka wpadła co duchu do świetlicy.

– Szczo z toboju[2163]?

– Ratuj! ratuj! – wołał Bohun. – Zabił ja ją, duszu moju, świtło moje[2164]!

– Szczo ty, zduriw[2165]?

– Zabił, zabił! – jęczał watażka i ręce nad głową łamał.

Ale Horpyna, zbliżywszy się do kniaziówny, wnet poznała, że to nie śmierć, jeno omdlenie ciężkie, i wyprawiwszy za drzwi Bohuna zaczęła ją ratować.

Kniaziówna otworzyła po chwili oczy.

– No, doniu[2166], nic ci – mówiła czarownica. – Ty się widać jego przelękła i pomroka cię chwyciła, ale pomroka przejdzie, a zdrowie przyjdzie. Ty jak orzech dziewczyna, tobie długo jeszcze na świecie żyć i szczęścia używać.

– Ktoś ty jest? – spytała słabym głosem kniaziówna.

– Ja? Sługa twoja, bo on tak kazał.

– Gdzie ja jestem?

– W Czortowym Jarze. Szczera tu pustynia, nikogo tu nie zobaczysz prócz niego.

– Czy i ty tu mieszkasz?

– Tu nasz chutor[2167]. Ja Dońcówna, brat mój pod Bohunem pułkownikuje, dobrych mołojców wodzi, a ja tu siedzę – i będę ciebie pilnowała w tej komnacie złocistej. Z chaty terem[2168]! Aż łuna bije! To on dla cię wszystko to przywiózł.

Helena popatrzyła w hożą twarz dziewki i twarz ta wydała jej się pełną szczerości.

– A będziesz ty dobra dla mnie?

Białe zęby młodej wiedźmy zabłysły w uśmiechu.

– Będę. Zaśbym nie była! – rzekła. – Ale i ty bądź dobrą dla atamana. On sokół, on sławny mołojec, on ci...

Tu wiedźma schyliła się do ucha Heleny i zaczęła jej coś szeptać, w końcu wybuchnęła śmiechem.

– Precz! – krzyknęła kniaziówna.

Rozdział III

Rankiem w dwa dni później Dońcówna z Bohunem siedzieli pod wierzbą wedle młyńskiego koła i patrzyli na pieniącą się na nim wodę.

– Będziesz jej pilnowała, będziesz jej strzegła, oka z niej nie spuścisz, żeby nigdy z jaru nie wychodziła! – mówił Bohun.

– U jaru ku rzece wąska szyja, a tu miejsca dosyć. Każ szyję kamieniami zasypać, a będziem tu jak w garnku na dnie; jak mnie będzie trzeba, to sobie wyjście znajdę.

– Czymże wy tu żyjecie?

– Czeremis pod skałami kukurydzę sadzi, wino sadzi i ptaki w sidła łapie. Z tym, co ty przywiózł, nie będzie jej niczego brakowało, chyba ptasiego mleka. Nie bój się, już ona z jaru nie wyjdzie i nikt się o niej nie dowie, byle twoi ludzie nie rozgadali, że ona tu jest.

– Ja im kazał przysiąc. Oni wierni mołojcy, nie rozgadają, choćby z nich pasy darli. Ale ty sama mówiła, że tu ludzie przychodzą do ciebie jako do worożychy[2169].

– Czasem z Raszkowa przychodzą, a czasem, jak zasłyszą, to i Bóg wie skąd. Ale zostają przy rzece, do jaru nikt nie wchodzi, bo się boją. Ty widział kości. Byli tacy, co chcieli przyjść, to ich kości leżą.

– Ty ich mordowała?

– Kto mordował, to mordował! Chce kto wróżby, czeka u jaru, a ja do koła idę. Co zobaczę w wodzie, to pójdę i powiem. Zaraz i dla ciebie będę patrzyła, jeno nie wiem, czy się co pokaże, bo nie zawsze widać.

– Byleś co złego nie obaczyła.

– Jak będzie co złego, to nie pojedziesz. I tak byś lepiej nie jechał.

– Muszę. Do mnie Chmielnicki pismo do Baru[2170] pisał, żeby ja wracał, i Krzywonos[2171] przykazywał. Teraz na nas Lachy z wielką siłą idą, więc i my musimy do kupy.

– A kiedy wrócisz?

– Ne znaju[2172]. Będzie wielka bitwa, jakiej jeszcze nie bywało. Albo nam śmierć, albo Lachom. Jeśli nas pobiją, to tu się schronię, jeśli my pobijemy, to wrócę po moją zazulę[2173] i do Kijowa z nią pojadę.

– A jak zginiesz?

– Od tego ty worożycha, żebym wiedział.

– A jak zginiesz?

– Raz maty rodyła[2174].

– Ba! A co ja mam z dziewczyną wtedy robić! Głowę jej ukręcić czy jak?

– Dotknij ty jej ręką, a ja cię każę wołami na pal nawlec.

Watażka[2175] zamyślił się ponuro.

– Jeśli zginę, tak ty jej powiedz, żeby mnie ona prostyła[2176].

– Hej, newdiaczna[2177] to Laszka, że za takie kochanie cię nie kocha. Żeby tak na mnie, ja by ci nie była oporna – hu! hu!

To mówiąc, Horpyna trąciła po dwakroć kułakiem w bok watażkę i pokazała mu wszystkie zęby w uśmiechu.

– Idźże ty do czorta! – rzekł Kozak.

– No, no! wiem ja, że ty nie dla mnie.

Bohun zapatrzył się w spienioną wodę na kole, jakby sam chciał sobie wróżyć.

– Horpyna? – rzekł po chwili.

– A co?

– Jak ja pojadę, czy ona będzie za mną tużyła[2178]?

– Kiedy ty nie chcesz jej po kozacku zniewolić, to może i lepiej, że sobie pojedziesz.

– Ne choczu, ne mohu, ne smiju[2179]! Ja wiem, że ona by umarła.

– To może i lepiej, że pojedziesz. Póki ona cię widzi, nie chce cię i znać, ale jak posiedzi ze mną i z Czeremisem miesiąc, dwa – będziesz jej zaraz milszy.

вернуться

2157

Raszkow – miasteczko nad Dniestrem, dzis na terenie pln. Moldawii.

вернуться

2158

bojary (ros., ukr.) – rycerz, szlachcic ruski.

вернуться

2159

holubka (z ukr.) – golabka, ukochanego.

вернуться

2160

wrazy (z ukr.) – wrogi, nienawistny.

вернуться

2161

kine (z ukr.) – rzuce.

вернуться

2162

Wze po nej (z ukr.) – juz po niej.

вернуться

2163

Szczo z toboju (ukr.) – co z toba.

вернуться

2164

duszu moju, switlo moje (z ukr.) – dusze moja, swiatlo moje.

вернуться

2165

Szczo ty, zduriw (z ukr.) – co ty, zglupiales.

вернуться

2166

doniu (ukr.) – coreczko.

вернуться

2167

chutor a. futor – pojedyncze gospodarstwo, oddalone od wsi; przysiolek.

вернуться

2168

terem (z ros. tierem: poddasze) – czesc dworu lub palacu, w ktorej mieszkaly kobiety; tu: elegancki pokoik, buduar damy.

вернуться

2169

worozycha (ukr.) – wrozka.

вернуться

2170

Bar – miasto i twierdza w srodkowo-zach. czesci Ukrainy, polozone nad rzeka Row, ok. 100 km na pln. wschod od Kamienca Podolskiego, 60 km na zachod od Winnicy.

вернуться

2171

Krzywonos, Maksym (ukr. Krywonis, zm. 1648) – jeden z przywodcow powstania Chmielnickiego, bral udzial w bitwach pod Korsuniem i pod Pilawcami, zdobyl Bar, Krzemieniec i Polonne oraz Wysoki Zamek we Lwowie, gdzie zmarl kilka dni po bitwie.

вернуться

2172

Ne znaju (ukr.) – nie wiem.

вернуться

2173

zazula (ukr.) – kukuleczka.

вернуться

2174

raz maty rodyla (ukr.) – raz matka rodzila; pierwsza czesc powiedzenia ”Raz matka rodzila i raz sie umiera”.

вернуться

2175

watazka – dowodca oddzialu kozakow lub bandy rozbojnikow.

вернуться

2176

prostyla (ukr.) – przebaczyla.

вернуться

2177

newdiaczna (z ukr.) – niewdzieczna.

вернуться

2178

tuzyla (ukr.) – tesknila.

вернуться

2179

Ne choczu, ne mohu, ne smiju (z ukr.) – nie chce, nie moge, nie smiem.