Katy ŭstrymalisia, moŭ aniasmielenyja jahonaj pastavaj; vierniki taksama suniali dychannie ŭ hrudziach, dumajučy, budzie pramaŭlać, i nastała absalutnaja cišynia.
A jon, stojačy na ŭzvyššy, pačaŭ vyciahnutaju rukoju rabić znak kryža, bahasłaviačy ŭ časinie smierci: — Urbi et orbi![89] U toj ža samy čaroŭny viečar inšy addzieł pretoryjanaŭ vioŭ Ostyjskaju darohaju Paŭła z Tarsu da miajscovasci, nazyvanaj Aquae Salviae[90]. I za im taksama jšła hramada viernikaŭ, jakich naviarnuŭ, a jon paznavaŭ bližejšych znajomych, zatrymoŭvaŭsia j hutaryŭ z imi, bo jamu, jak rymskamu hramadzianinu, varta akazvała bolš vietlivasci. Za bramaju, nazyvanaju Terhemina, spatkaŭ Płaŭtyłlu, dačku prefiekta Fłavija Sabina, i, bačačy jejny małady tvar, zality slaźmi, skazaŭ: — Płaŭtyłla, dočańka viečnaha zbaŭlennia, supakojsia! Pazyč mnie tolki chusciny, jakoju zaviažuć mnie vočy ŭ momancie adychodu majho da Zbaŭcy.
I, uziaŭšy zasłonu, išoŭ dalej z abliččam tak poŭnym radasci, jak by rabotnik, što, dobra napracavaŭšysia praz uvieś dzień, viartajecca damoŭ.
Hladzieŭ zadumienny ŭ roŭnuju dalačyń, što pierad im ciahnułasia, u Albanskija hory, što patanali ŭ sviatle. Zhadvaŭ pra svaje padarožžy, pra turboty j pracu, pra pieramožnyja zmahanni i sviatyni, što na ŭsich ziemlach i za ŭsimi marami pazakładaŭ, i dumaŭ, što dobra zasłužyŭ na supačyn. I jon taksama svajho dakanaŭ. Adčuvaŭ, što posievu jahonaha nie razvieje ŭžo luty viecier.
Adychodziŭ z pierakananniem, što u vajnie praŭdy jahonaj z svietam praŭda pieramoža, i mora zadavalniennia zalivała jamu serca. Daroha da miejsca kazni była davoli dalokaja, tak što pačało viečareć. Hory ablilisia purpuraju, a padnožžy ich pavoli zapadali ŭ cień. Statak viartaŭsia z pola damoŭ. Dzie-nidzie jšli hramadki niavolnikaŭ z rabotnickim znaraddziem na plačach. Pierad damami na darozie hulali dzieci, cikaŭna pazirajučy na maršyrujučy addzieł vajaroŭ. U hetym viečary, u henym załatym prazrystym pavietry byŭ nie tolki supakoj i ŭtulennie, ale niejkaja harmonija, što, kazaŭ by, z ziamli padymałasia da nieba. Pavał adčuvaŭ jaje, i serca ŭ im radavałasia na ŭspamin, što da henaje muzyki svietu dadaŭ adzin zvonki ton, jakoha da hetych por nie było, a biez jakoha ziamla była «jak miedź brynčačaja i jak cymbał dzynki».
I pryhadvaŭ sabie, jak jon vučyŭ ludziej lubovi, jak im tałkavaŭ, što choć by razdali majomasć ubohim i pieraniali ŭsie movy, usie tajnicy dy ŭsie navuki, buduć ničym biez lubovi, katoraja josć łaskavaja, ciarplivaja, katoraja zła nie robić, nie prahnie słavy, hanarystasci, usio zniasie, usiamu vieryć, na ŭsio spadziajecca, usio pieratryvaje.
Viek uvieś jamu prajšoŭ na navučanni takoje praŭdy. A ciapier kazaŭ sabie ŭ dušy: «Jakaja ž siła z joju zraŭniajecca, i što ž jaje pieramoža?! Jak ža zdoleje cezar zdušyć jaje, choć by ŭdvaja mieŭ hetulki lehijonaŭ, udvaja hetulki maroŭ i krajoŭ i narodaŭ?!»
Dy jšoŭ pa adpłatu jak pieramožnik.
Pachod syjšoŭ urešcie z vialikaje darohi na ŭschod vuzkaju sciežkaju da Salvijskich vodaŭ. Na vierasoch krasavałasia čyrvonaje sonca. Centuryjon zatrymaŭ addzieł pad krynicaj, pryjšła para!
Pavał, zakinuŭšy na plečy zasłonu Płaŭtyłli, kab zaviazać sabie joju vočy, kinuŭ zoram apošni raz, poŭnym biazmiernaha supakoju, na svietazarnuju viačerniuju zarnicu i maliŭsia. Tak! Pryjšła para, ale jon bačyŭ pierad saboju vialiki zorny hasciniec, viadučy da nieba, i ŭ dušy havaryŭ sabie tyja samyja słovy, jakija zahadzia ŭ pačucci spoŭnienaje svaje słužby j blizkaha kanca napisaŭ: «Zmahanniem ja dobrym zmahaŭsia, vieru datrymaŭ, abaviazak vykanaŭ — napasledak pryznačany mnie voś vianok spraviadlivasci».
LXXII
A Rym šaleŭ pa-daŭnamu, tak što zdavałasia, horad heny, jaki zavajavaŭ uvieś sviet, pačynaje ŭrešcie z pryčyny adsutnasci pravadnikoŭ razvalvacca sam u sabie. Jašče pierad pakutnictvam Apostałaŭ vybuchnuŭ tajemny zhavor Pizona, a pasla jaho — kaśba tak strašnaja najvyšejšych hałoŭ u Rymie, što nat i tym, jakija bačyli bostva ŭ Neronie, vydavaŭsia jon u kancy bostvam smierci. Žałoba razharnuła svaje čornyja kryły nad usim horadam, strach razhasciŭsia pa damoch i sercach, ale portyki ŭpryhažalisia viankami, nie možna było akazvać žalu pa pamierłych. Ludzi, jakija budzilisia ranicaj, pytali siabie: mo pryjdzie siannia čarha? Karahod krozaŭ trupanosnych, idučych za cezaram, pabolšvaŭsia z kožnym dniom.
Pizon prypłaciŭ hałavoju paŭstannie, a za im pajšli Seneka i Lukan, Fienijus Ruf i Płaŭcyj Lateranus, i Fłavij Scevin, i Afr Kujintyjan, i raspusny spadručnik cezaravych šalenstvaŭ Tulij Senecyjo, i Prokuł, i Araryk, i Aŭhuryn, i Hratus, i Siłan, i Proksimus, i Subryjus Fłavij, kaliś cełaju dušoju addany Neronu, i Suplicyjus Asper. Adnych hubiła sobskaja podłasć, inšych bajazlivasć, inšych bahaccie, inšych mužnasć. Cezar, pierapałochany samoj kolkasciu zhavorščykaŭ, zaliŭ horad vajactvam i trymaŭ jak by ŭ akupacyi, vysyłajučy štodzień centuryjonaŭ z prysudami smierci ŭ zapadozranyja damy.
Asudžency prynižalisia jašče u piśmach, poŭnych padchlebnictva, dziakujučy cezaru za prysud i zapisvajučy jamu častku majomasci, kab reštu ŭratavać dla dziaciej. Zdavałasia ŭ kancy, što Neron naŭmysna pierabiraje mieru, kab pierakanacca, da jakoj stupieni spadleli ludzi i jak doŭha mohuć pieranosić kryvavuju ŭładu. Za buntaŭščykami vyhubili ichnich svajakoŭ, siabroŭ dy nat prostych znajomych. Žychary zhrabnych, zbudavanych pasla pažaru damoŭ, vychodziačy na vulicu, byli peŭnyja, što spatkajuć ceły šerah chaŭturoŭ. Pampiej, Karnel, Martyjalis, Fłavijus Nepos i Statyjus Damicyj zhinuli, abvinavačanyja za adsutnasć lubovi da cezara. Novijus Prysk — za toje, što byŭ siabram Seneki. Rufiju Kryspu adabrana prava ahniu j vady za toje, što kaliś byŭ mužam Papieji.
Vialikaha Trezeja zhubiła sumlennasć. Mnohija prypłacili žycciom kryvičesnaje pachodžannie, nat i Papieja stałasia achviaraju raptoŭnaha ŭzburennia cezara.
A sienat prynižaŭsia pierad siardzitym vaładarom, budavaŭ na jahony honar sviatyni, rabiŭ dekłarunki na intencyju jahonaha hołasu, karanavaŭ viankami jahonyja statuji dy pryznačaŭ jamu sviataroŭ, jak bostvu. Sienatary z tryvohaju ŭ dušy jšli na Pałatyn, kab vysłaŭlać piesniu «Pieryjodanicesa» i šaleć razam z im siarod biessaromnaha bujanstva nahaha cieła, vina, kvietak.
Prymiež taho, na nizoch, na rałli, prasiaknutaj kryvioju pakutnickaj i slaźmi, uzrastaŭ cicha, ale štoraz mahutniej zasievak Piatrovy.
LXXIII
Vinić da Piatronija: «Viedajem i tut, carissime, što dziejecca ŭ Rymie, a čaho nie viedajem, toje nam daskazvajuć tvaje piśmy. Kali kinieš kamień u vadu, chvali raschodziacca navokał štoraz dalej, voś ža takaja chvala šalonasci j lutasci dajšła z Pałatynu až da nas. Pa darozie ŭ Hrecyju byŭ vysłany siudy praz cezara Karynas, jaki abdzior horad i sviatyni, kab zapoŭnić parožny skarb. Za canu potu j ludskich sloz budujecca ŭ Rymie Domus Aurea[91]. Być moža, sviet nie ahladaŭ dahetul takoha domu, ale nie ahladaŭ taksama j takoje kryŭdy. Adyž ty viedaješ Karyna. Padobnym jamu byŭ Chiłon, pakul smierciu nie adkupiŭ žyccia.
Ale da niedalokich la nas tut miastečkaŭ ludzi jahonyja nie dasiahnuli, moža, tamu, što niama ŭ ich sviatyniaŭ i skarbaŭ. Pytaješ, ci my biaspiečnyja? Adkažu tabie tolki toje, što my zabytyja, i chaj ciabie heta zadavolić zamiest adkazu. U hetaj voś chvilinie z portyku, pad jakim pišu, baču našu spakojnuju zatoku, a na joj Ursusa ŭ łodcy, zapuščajučaha sietku ŭ jasnuju hłybiniu. Žonka maja pradzie čyrvonuju voŭnu vobak mianie, a ŭ aharodach pad cieniem mihdalnych drevaŭ piajuć našy niavolniki. Ech! Što za spakojstva ŭtulnaje, carissime, dy jakoje zabyccio daŭnych bolaŭ i tryvoh! Ale heta nie Parki, jak pišaš, tak sałodka praduć nitku našaha žyccia, heta bahasłavić nam Chrystus, najdaražejšy Boh naš i Zbaŭca. Viedajem žal i slozy, bo našaja praŭda nakazvaje nam płakać nad čužoju biadoju, ale nat i ŭ tych slazach josć niaznanaja vam uciecha, bo niekali, jak spłyvie čas našaj žytki, spatkajem tych usich darahich, što pahinuli dy šče pahinuć za Boskuju navuku. Dla nas Piotr i Pavał nie pamierli, tolki naradzilisia ŭ słavie. Našyja dušy bačać ich, i kali vočy płačuć, sercy viesialacca ichnim viasiełlem. O tak, darahi, my ščaslivyja ščasciem, jakoje ništo nie zdoleje zburyć, bo smierć, jakaja dla vas josć kancom usiaho, dla nas budzie tolki pierachodam da jašče bolšaha supakoju, bolšaha kachannia, bolšaje radasci.