Pasla dadaŭ: — Ty sapraŭdy kachała mianie, boskaja maja!..
A jana vyciahnuła lekaru svaju ružovuju ruku, i pa chvilinie kroŭ jejnaja pačała zlivacca j łučycca z jahonaj kryvioju.
Daŭ znak charavodu, i znoŭ zazvinieli cytry j hałasy. Prapiajali «Hermadyjosa», a pasla zahrymieła piesnia Anakreonta, u jakoj paet skardzicca, što znajšoŭ raz pad dzviaryma zziabnutaje j zapłakanaje dziciatka Afradyty. Zabraŭ jaho, abahreŭ, vysušyŭ krylejka, a jano, niaŭdziačnaje, pranizała jamu ŭ adpłatu serca strałoju, z taje pary nie mieŭ supakojstva.
A jany, prytuliŭšysia, pryhožyja, by dva bostvy, słuchali, usmichajučysia j bialejučy. Piatroni pasla henaj piesni zahadaŭ dalej raznosić vino i stravy, potym pačaŭ hutaryć z susiednimi biasiednikami pra małavažnyja rečy, ale miłyja, pra jakija zvyčajna tałkavali na bankietach. Urešcie padazvaŭ hreka, kab padviazaŭ jamu na chvilinu žyły, bo pačaŭ maryć jaho son, a jon chacieŭ by jašče addacca Hipnosu, pakul Tanatos nie zakałyša jaho navieki.
I zasnuŭ. Kali pračnuŭsia, hałava krasuni lažała ŭžo, padobnaja da biełaje kvietki, na jahonych hrudziach. Abapior jaje na ŭzhałoŭi, kab jašče raz palubavacca. Dy znoŭ razviazali jamu žyły. Spievaki na jahonyja kivomihi zapiajali novuju piesniu Anakreonta, a cytry akampanijavali im cicha, tak, kab nie zahłušać słoŭ. Piatroni bladnieŭ štoraz bolš; kali ž apošnija tony zamoŭkli, zviarnuŭsia šče raz da biasiednikaŭ i skazaŭ: — Pryjacieli! Pryznajcie, što razam z nami hinie… I nie moh dakončyć; ruka jahonaja abniała apošnim rucham Eŭniku, a hałava apała na ŭzhałoŭje — pamior.
Biasiedniki, hledziačy na henyja dva biełyja trupy, padobnyja da cudnych statujaŭ, zrazumieli dobra, što z imi razam hinie adzinaje tolki, što zastałosia ichniamu svietu — paezija i krasa.
EPIŁOH
Spačatku bunt halijskich lehijaŭ pad vierchavodstvam Vindeksa nie vydavaŭsia nadta hroznym. Cezar mieŭ tolki tryccać pieršy hod, i nichto nie smieŭ spadziavacca, kab sviet tak chutka vyzvaliŭsia z-pad ludažera, što cisnuŭ jaho. Pryhadvalisia daŭniejšyja bunty siarod lehijaŭ, jakija, adnak, prachodzili, nie spryčyniajučy zmieny ŭładaŭ. Tak, za časaŭ Tyberyja Druzus supakojiŭ rozruch lehijaŭ Panonskich, a Hiermanik — Nadrejnskich. «Dyj chto ž by, — tałkavali ludzi, — moh uziać pasla Nerona ŭładu, kali ŭsie amal naščadki boskaha Aŭhusta vyhinuli padčas jahonaha panavannia?» Inšyja, hledziačy na kałosy, pradstaŭlajučyja jaho jak Hierkulesa, mimachoć ujaŭlali sabie, što niama siły, jakaja b złamała takuju mahutnasć. Byli j takija, jakija ad času vyjezdu ŭ Achajju tužyli pa im, bo Hielijus i Palitetes, jakim davieryŭ uradavannie nad Rymam dy Italijaj, haspadaryli jašče kryvaviej, čym jon sam.
Nichto nie byŭ peŭny žyccia j majomasci. Prava pierastała baranić ludziej.
Zahasła ludskaja hodnasć i sumlennasć. Rassłabienilisia žanimskija siamiejnyja vuzły, a sparšyviełyja sercy nie smieli dapuscić nat nadzieji. Z Hrecyi dachodzili čutki pra niečuvanyja tryumfy cezara, pra tysiačy karonaŭ, jakija zdabyŭ, i tysiačy spabornikaŭ, jakich pakanaŭ. Sviet vyhladaŭ jak adno biessaromnaje bujanstva, kryvavaje i błaznockaje, a adnačasna ŭščapiłasia pierakanannie, byccam pryjšoŭ kaniec sumlennasci j rečaŭ pavažnych, a pryspieła para tancu, muzyki, raspusty, kryvi, dy što tak užo musicimie płysci žyccio. Sam cezar, jakomu bunt adčyniaŭ darohu da novaha hrabiežnictva, mała kłapaciŭsia zbuntavanymi lehijami i Vindeksam, a nat časta z henaje nahody vykazvaŭ svaju radasć.
I z Achaji nie chacieŭ vyjazdžać, ažno kali Hielijus danios jamu, što dalejšaje adciahvannie pavarotu moža spryčynić detranizacyju, vyjechaŭ u Nieapal.
Tam znoŭ hraŭ i piajaŭ, puščajučy mima vušej viestki pra štoraz bolš hrozny chod spravy. Daremna Tyhelin tałkavaŭ jamu, što daŭniejšyja bunty lehijonaŭ nie mieli pravadyra, a ciapier stajić na čale muž Akvitanskaha karaleŭskaha rodu, dy prytym słaŭny i daznany vajaŭnik. «Tut, — adkazvaŭ Neron, — słuchajuć mianie hreki, jakija adny tolki słuchać umiejuć, dy jakija adny tolki hodnyja majoj piesni». Tłumačyŭ, što pieršym jahonym abaviazkam — mastactva i słava. Ale, kali ŭrešcie dajšła da jaho viestka, što Vindeks nazvaŭ jaho marnym mastakom, skočyŭ i vyjechaŭ u Rym. Piatronijevy rany, zahojenyja ŭ Hrecyi, zakryvavilisia ŭ jahonym sercy nanava, i maniŭsia ŭ sienacie šukać spraviadlivasci za tak niečuvanuju kryŭdu.
U darozie, napatkaŭšy hrupu, vylituju z bronzy, pradstaŭlajučuju halijskaha vajaka, pavalenaha rymskim rycaram, uvažaŭ heta za dobruju varažbu i ad henaj pary, kali zhadvaŭ zbuntavanyja lehiji i Vindeksa, dyk tolki dziela błaznockaje naruhi nad imi. Ujezd jahony ŭ horad zacmiŭ usio, što dahetul bačyŭ sviet.
Ujechaŭ na tym samym vozie, na jakim kaliś Aŭhust adbyvaŭ tryumf. Zburyli adzin łuk cyrku, kab adkryć uvachod dla pracesiji. Sienat, rycary i niezličonyja hramady zbiehlisia na jaho spatkannie. Scieny dryžali ad vokličaŭ: «Vitaj, Aŭhuscie, vitaj, Hierkulesie! Chaj žyvie boski, adziny, Alimpijski, Fytyjski, niesmiarotny!» Za im niesli zdabytyja vianki, nazovy haradoŭ, dzie tryumfavaŭ, i vypisanyja na tablicy imiony spabornikaŭ, jakich pakanaŭ. Neron sam byŭ upojeny i pytaŭ z rasčulenniem akružajučych jaho aŭhustyjan: čym byŭ tryumf Julija Cezara ŭ paraŭnanni z jahonym tryumfam? Dumka, kab ža na takoha mastaka-paŭboha chto z smiarotnych advažyŭsia padniać ruku, nie chacieła miescicca jamu ŭ hałavie. Pačuvaŭsia istavietna Alimpijskim i praz heta biaspiečnym. Entuzijazm i burlivasć nataŭpu padburali j jaho. Sapraŭdy, mahło vydavacca ŭ dniu jahonaha tryumfu, što nie tolki cezar i horad, ale sviet uvieś zbiŭsia z hłuzdu.
Pad kraskami j kučami viankoŭ nie ŭmieŭ nichto dahledzieć propasci. Taho ž jašče viečara kalumny j scieny pakrylisia napisami, u jakich cezaru vytykana ludažerstva, pahražana blizkaju pomstaju i vysmiejvana jahonaje mastactva.
Z vusnaŭ da vusnaŭ chadziŭ skaz: «Patul piajaŭ, pakul nie zbudziŭ pieŭniaŭ»[92].
Tryvožnyja viestki abiehli horad i rasli da niejmaviernych pamieraŭ. Aŭhustyjanaŭ aharnuła tryvoha. Ludzi z niapeŭnasci, što pryniasie budučynia, nie smieli vyjaŭlać žadanniaŭ i nadzieji, nie smieli adčuvać i dumać.
A jon i dalej žyŭ tolki teatram i muzykaj. Cikavili jaho novavydumanyja instrumienty muzyčnyja i novy vadziany arhan, z jakim rabili dosledy na Pałatynie. U zdziacinienaj, biazradnaj dy biazdziejnaj hałavie ŭjaŭlaŭ sabie, što daloka siahajučyja ŭ budučyniu namiery spiektaklaŭ i vidoviščaŭ adviernuć tym samym niebiaspieku. Najbližejšyja, bačačy, što zamiest turbavacca pra sposaby j vojska starajecca tolki znajsci skazy, trapna malujučyja pahrozu, zhubili tołk. Inšyja dumali, što tolki zahłušaje siabie i druhich cytrami, majučy ŭ dušy tryvohu j razład. I praŭda, učynki jahonyja stalisia haračkavymi. Štodzień tysiačy namieraŭ pralatała jamu praz hołaŭ. Inšy raz zryvaŭsia, kab vybiehčy suprać niebiaspieki, zahadvaŭ pakavać na vazy cytry j lutni, uzbrojvać maładyja niavolnicy na manier amazonak, a adnačasna zbirać lehiji z Uschodu. A časami znoŭ zdavałasia jamu, što nie vajnoju, a piesniaj pałožyć kaniec halijskim zakałotam. I ŭsmichałasia jamu duša da taho vidovišča, jakoje było b nastupstvam pakanannia piesniaju vajakoŭ. Voś lehijanisty abstupiać jaho z slaźmi ŭvačču, a jon zaspiavaje im epinicyjum, pasla jakoha pačniecca załataja para dla jaho i dla Rymu. Časami znoŭ damahaŭsia kryvi; časami vyrašaŭ abmiežavacca tolki da ŭładarstva ŭ Jehipcie; pryhadaŭ pra varažbitaŭ, jakija praročyli jamu panavannie ŭ Jeruzalimie, abo rasčulaŭsia dumkaj, što, jak vandroŭny spiavak, zarablacimie na štodzionny chleb, a harady i kraj uhanarujuć u jahonaj asobie ŭžo nie cezara, kruhasvietnaha vaładara, a niebyvałaha piesniara.