Skazaŭšy heta, vyciahnuŭ ruki, kazaŭ by nieba zaklikaŭ u sviedki svajho kachannia, a Lihija, padniaŭšy na jaho pałajučyja vočy, daskazała: — I tahdy prysiahnu: «Dzie ty, Kaj, tam i ja, Kaja».
— Nie, Lihija! — adazvaŭsia Vinić. — Pryrakaju tabie, što nikoli nivodnaja žančyna nie była, moža, tak pavažana ŭ domie, jak ty budzieš u mianie.
Praz chvilinu jšli moŭčki, nie mohučy zmiascić u hrudziach ščascia, raskachanyja ŭ sabie, padobnyja da pary bostvaŭ, tak pryhožyja, jak by ich razam z kvietkami vyčaravała viasna.
Zatrymalisia ŭrešcie pad cyprysam niedaloka ŭvachodu ŭ dom. Lihija abapierłasia la dreva, a Vinić pačaŭ prasić dryžačym hołasam: — Zahadaj Ursusu pryniesci ad Aŭłaŭ da mianie tvaje manatki j zabaŭki.
A jana, začyrvanieŭšysia, by ruža ci zarnica, pierascierahła: — Zvyčaj dyktuje jnakš… — Ja viedaju. Zanosić zvyčajna pronuba[48] za suženkaju, ale ty zrabi dla mianie vyniatak. Ja zabiaru ich z saboju ŭ maju viłłu da Ancyjuma, i buduć mnie pryhadvać ciabie.
Zharnuŭ ruki, by dzicianio, i nalahaŭ dalej:
— Pamponija na dniach vierniecca, dyk zrabi mnie pryjemnasć, dziva, zrabi, carissima maja!
— Chaj Pamponija zrobić, jak zachoča, — adkazała Lihija, rumianiačysia na ŭspamin «pronuby».
Dy znoŭ zamoŭkli, kachannie prypyniała im duch u hrudziach. Lihija apirałasia plačyma ab cyprys, z biełym, jak kvietka, abliččam, z vačyma apuščanymi i žyva chvalujučymi hrudkami, a Vinić mianiaŭsia na tvary, bladnieŭ. U paŭdniovaj cišyni čuli biccio svajich sercaŭ, upojenyja, raskašujučysia ŭsim, što ich akružała.
U dzviarach zjaviłasia Myryjam i zaprasiła ich na połudzień. Zasieli razam z Apostałami, jakija hladzieli na ich z uciechaju, jak na novaje pakalennie, što pa ichniaj smierci prachoŭvacimie i zasiavacimie ziernie novaje navuki. Piotr łamaŭ i bahasłaviŭ chleb; na ŭsich abliččach była pahoda, niejkaje vialikaje ščascie napaŭniała hetu chatu.
— Nu dyk bačyš, — adazvaŭsia ŭrešcie Pavał, zviartajučysia da Vinicija, — jakija my niepryjacieli žyccia j radasci.
A toj adkazaŭ: — Viedaju ŭžo, jak josć, nikoli ja nie byŭ tak ščaslivy, jak miž vami.
XXXV
Viečaram taho ž dnia Vinić, idučy praz Forum damoŭ, ubačyŭ pry ŭvachodzie na Vikus Tuskus załočanuju lektyku Piatronija, jakuju niesła vaśmioch bityncaŭ, i, zatrymaŭšy ich kivom ruki, padyjšoŭ da firanak.
— Pryjemnaha j sałodkaha snu! — adazvaŭsia, smiejučysia, da sonnaha Piatronija.
— Ach, heta ty! — kaža, schamianuŭšysia, Piatroni. — Tak! Krychu prydramaŭ, bo pahulaŭ noč na Pałatynie. Vybraŭsia voś kupić što dla lektury da Ancyjuma… Što čuvać?
— Chodziš pa kniharniach? — spytaŭ Vinić.
— Ale. Nie chočacca razvaročvać biblijateki, dyk pryzapašvajusia na darohu. Ci praŭda, vyjšli novyja tvory Muzonija j Seneki? Šukaju taksama Persyja i adnaho vydannia ekłohaŭ Virhilija, jakoha nie maju. Och, jak ja zmučany!
Jak balać ruki ad zdymannia navojaŭ z prutkoŭ!.. Bo za adnym zachodam chočacca j toje j sioje pabačyć. Byŭ u Aviruna, u Atrakta, na Arhiletum, a pierad tym šče ŭ Sozyvušaŭ na Vikus Sandalaryjus. Na Kastara! Jak mianie son maryć!..
— Ty byŭ na Pałatynie, dyk ja ciabie pavinien pytać, što čuvać? Abo viedaješ što? Adašli lektyku i knižki dy chadziem da mianie. Pahutarym pra Ancyjum dy jšče ab niečym.
— Ładna, — adkazaŭ Piatroni, vychilajučysia z lektyki. — Adyž musiš viedać, što pazaŭtra vybirajemsia da Ancyjuma.
— Skul by ja mieŭ viedać?
— Na jakim ty sviecie žyvieš? Dyk, znača, ja pieršy tabie zviaščaju navinu?
Tak! Budź hatovy na pazaŭtra na ranicu. Haroch na aleju nie dapamoh, chustka na hrubym karku nie dapamahła, i Rudabarody achryp. Dyk niama čaho j hutaryć pra adkład. Praklinaje Rym i jahonaje pavietra na čym sviet stajić, rad by jaho z ziamloju zmiašać, ahniom spalić, prahnie jak najchutčej mora. Smurod hety, kaža, što niasie viecier z vuzkich vulic, u trunu jaho zahonić. Siannia złožany pa ŭsich sviatyniach achviary, kab hołas jahony azdaravieŭ — i hora ŭsiamu Rymu i sienatu, kali chutka nie azdaravieje!
— Nie było b čaho jechać tady ŭ Achajju.
— Abo ž naš boski cezar tolki adzin hety talent maje? — adkazaŭ, smiejučysia, Piatroni. — Vystupiŭ by na alimpijskich ihryščach jak paet z svajim «Pažaram Troji», jak kvadryhist, jak muzyka, jak atlet, a nat jak tancor i pabraŭ by napeŭna ŭsie karony rekordantaŭ. A ci viedaješ, ad čaho taja małpa achrypła? Učora zachaciełasia jamu daraŭniacca ŭ tancy da našaha Parysa i tancavaŭ nam «Pryhody Ledy», pry hetym spacieŭ i prastudziŭsia. Uvieś byŭ mokry j klejki, jak ujun, svieža vyniaty z vady. Zmianiaŭ maski adna za druhoju, kruciŭsia, jak vieraciano, machaŭ rukami, by pjany matros, až hidasć brała, hledziačy na toj trybuch na sałamianych nožkach. Parys vučyŭ jaho niešta sa dva tydni, nu ale ž ujavi sabie Ahienabarba jak Ledu abo jak boha-lebiedzia! Dobry lebiedź! Niama čaho kazać! A šče ž manicca publična vystupać z henaj pantamimaj, naŭpierad u Ancyjumie, a pasla ŭ Rymie.
— Ludzi horšylisia ŭžo z publičnaha piajunstva, ale prydumać sabie, kab cezar rymski vystupaŭ jak mim… Nie! Hetaha chiba ŭžo Rym nie stryvaje!
— Moj miły! Rym usio pieratryvaje, a sienat uchvalić hratulacyju «ajcu baćkaŭščyny».
Cieraz chvilinu dadaŭ: — A hałajstra jašče pyšnicca tym, što cezar josć jejnym błaznam.
— Skažy sam, ci lho ŭžo bolš znikčamnieć?
Piatroni rušyŭ plačyma.
— Ty sabie žyvieš doma, zaniaty dumkaj to pra Lihiju, to pra chryscijan, dyk chiba nie viedaješ, što stałasia anadaj. Adyž Neron zviančaŭsia publična z Pifahoram. Vystupiŭ u roli maładoje suženki. Zdavałasia b, užo mierka pierabrana, praŭda? I što skažaš? Pryjšli zaklikanyja fłaminy i ŭračysta zviančali jaho. Ja byŭ pry hetym! Ja ŭžo, zdecca, ciarplivy, adnak nie abaraniŭsia ad dumki: kali bahi isnujuć, dyk pavinny ŭrešcie dać niejki znak… Ale ž cezar nie vieryć u bahoŭ i maje racyju.
— Josć jon, znača, u adnoj asobie boham, najvyšejšym sviatarom i atejistam, — skazaŭ Vinić.
Piatroni davaj smiajacca: — Praŭda! Nie pryjšło mnie ŭ hołaŭ, a to ŭdała, takoje mikstury jašče sviet nie bačyŭ.
Pasla, zatrymaŭšysia, kaža: — Treba jašče tolki dadać, što heny najvyšejšy sviatar, što nie vieryć u bahoŭ, dy toj boh, što z ich kpić, bajicca ich, jak atejist.
— Dokazam — toje, što zdaryłasia ŭ sviatyni Viesty.
— Što za sviet!
— Jaki sviet, taki j cezar!.. Heta doŭha nie patryvaje.
Tak sabie hutaračy, uvajšli ŭ dom Vinicija, jaki viesieła zahadaŭ viačeru, pasla zviarnuŭsia da Piatronija j kaža: — Nie, moj miły, sviet pavinien adradzicca.
— My jaho nie adrodzim, — adkazaŭ Piatroni, — choć by j tamu, što ŭ časach Nerona čałaviek josć jak matyclass="underline" žyvie ŭ soncy łaski, a pry pieršym chaładniejšym pavievie — hinie… choć niechacia! Na syna Maji! Nie raz pytaŭ siabie, jakim cudam taki Picyj Saturnin moh dažyć dzievianosta troch hadoŭ, pieražyć Tyberyja, Kalihułu, Kłaŭdyja?.. Ale chren z im! Ci dazvoliš mnie pasłać tvaju lektyku pa Eŭniku?
Uciakła niejk sonnasć, i chočacca viesialicca. Zaklič na viačeru cytrystaŭ, a pasla pahutarym pra Ancyjum. Tre ab hetym dobra nadumacca, asabista tabie.
Vinić pasłaŭ pa Eŭniku, a nad pobytam u Ancyjumie nie mieŭ achvoty łamać sabie hołaŭ. Chaj łomiać jaje tyja, chto nie ŭmieje žyć biez pramienniaŭ cezaravaj łaski. Sviet nie končycca na Pałatynie, złašča dla tych, chto niešta inšaje ŭ sercy j dušy maje.