Выбрать главу

— Cezar budzie havaryć da hałajstry? Chaj heta vykanaje inšy chto ad majho imia. Chto padručycca?

— Ja! — adkazaŭ Piatroni.

— Idzi, druža! Ty najviarniejšy ŭ kožnaj patrebie… Idzi i abiacanak nie škaduj!

Piatroni zviarnuŭsia da prysutnych z minaju pahardlivaj dy iraničnaj: — Prysutnyja tut sienatary, — kaža, — dy akramia ich Pizon, Nerva i Senecyj pajeduć sa mnoju.

I važna zyjšoŭ z vadaciahu, a tyja, jakich paklikaŭ — za im, nie biez chislivasci, ale z peŭnaju lhoju, čerpanaju z jahonaj dastojnaj spakojnasci. Piatroni, zatrymaŭšysia pad arkadami, zahadaŭ padać sabie biełaha kania, sieŭ na jaho i pajechaŭ na čale z tavaryšami praz hłybokija šerahi pretoryjanaŭ, da čornaj vyjučaj masy, biezabaronny, trymajučy ŭ ruce tonki kijočak z kosci słanovaj, z jakim pryzvyčajiŭsia chadzić.

I, padjechaŭšy zusim, upior kania ŭ nataŭp. Kruhom, jak voka siahała, vidzion byŭ les ruk, uzbrojenych, čym trapiła, razjušanyja vočy, ablityja potam tvary i razrykanyja zapienienyja vusny. Rasšalełaja chvala ŭmih akružyła jahonuju kampaniju, za joju vidać było isnaje mora hałoŭ — chvalujučaje, kipučaje, strašennaje.

Kryki zmahutnieli j zmianilisia ŭ nialudski ryk. Kały, viły, a nat šabli kivalisia nad hałavoju Piatronija. Dziarlivyja ruki łavili cuhli jahonaha kania dy jaho samoha, a jon ujazdžaŭ štoraz hłybiej, chałodny, suchadušny, z minaju abryzhłaj. Časami valiŭ kijem pa hałavie najzajadlejšych tak, jak by rasčyščaŭ sabie darohu, i taja samapeŭnasć i bieztryvožnasć jahonaja budziła ŭ nataŭpie podziŭ. Paznali jaho ŭrešcie, i mnohija hałasy pačali kryčać: — Piatroni! Arbiter elegantiarum! Piatroni!

— Piatroni!!! — zahuło z usich bakoŭ.

I čym bolš paŭtarana hena imia, tym bolš hasła zajzdrasć i pahroza, bo heny statny patrycyj, choć nikoli nie šukaŭ łaski ŭ naroda, byŭ adnak jahonym piupiłam. Mieŭ słavu čałavieka ludskoha, ščodraha, a papularnasć jahonaja pašyrałasia złašča ad časaŭ spravy Pedanija Sekunda, dla jakoha damahaŭsia łahodnaha prysudu, katorym pryhavorany byli da smierci ŭsie niavolniki prefiekta. Złašča niavolniki lubili jaho ad taje pary takoju luboŭju, jak ludzi pryhnoblenyja j biazdolnyja zvyčajna lubiać tych, chto choć krychu akazvaje im spačuccia. Da taho dałučałasia šče j cikavasć: što skaža vysłannik cezara, bo nichto nie sumniavaŭsia, što cezar vysłaŭ jaho znarok. A jon, zniaŭšy z siabie svaju biełuju, ablamavanuju škarłatam, tohu, padniaŭ jaje ŭharu i pačaŭ matlać nad hałavami, kab dać znać, što choča pramović.

— Cicha! Maŭčecie! — pajšło pa ŭsioj masie.

Cieraz chvilinu nastała cišynia. Tady jon vyprastavaŭsia na kani i pačaŭ havaryć pierakanaŭčym spakojnym hołasam: — Hramadzianie! Chaj tyja, što pačujuć maje słovy, pierakažuć tym, što stajać dalej, a ŭsie trymajciesia, jak ludzi, nie jak bydlata na arenach!

— Słuchajem! Słuchajem!

— Dyk słuchajcie! Horad budzie adbudavany. Parki Łukuła, Miecenata, Cezara i Ahrypiny dla vas buduć adkryty! Uzaŭtra raspačniecca vydača zbožža, vina i alivy tak, kab kožny moh napoŭnić žyvot až da horła! Pasla cezar spravić vam ihryščy, jakich sviet nie bačyŭ dahetul, budzie pačostka i darunki. Bahaciejšymi budziecie pa pažary, čym pierad pažaram!

Prycišny huł pakaciŭsia na ŭsie baki, by chvali pa vadzie, u jakuju ŭpaŭ kamień: hena bližejšyja pierakazvali słovy dalejšym. Tam-siam adhuknulisia taksama kryki hnievu abo patakavannia, jakija chutka zmianilisia ŭ adzin mahutny vierask: — Ranem et circenses!!!..[66] Piatroni atuliŭsia ŭ tohu i praz niejki čas słuchaŭ nieparušna, padobny ŭ svajoj biełaj vopratcy da marmurovaj statuji. Vierask mahutnieŭ, hłušyŭ huk pažaru, adzyvaŭsia z usich bakoŭ, štoraz hłybiejšy, a vysłaniec usio čakaŭ, mabyć, jašče niešta chacieŭ skazać, i, ucišyŭšy rukoju raskryčanaje mora, adazvaŭsia: — Budziecie mieć panem et circenses, hukniecie tolki na honar cezara, jaki kormić vas, apranaje, dy jdzi spać, hałajstra, bo chutka ŭžo svitacimie!

Heta skazaŭšy, zaviarnuŭ kania i, treplučy zlohku kijem pa hałovach tych, što stajali na darozie, pajechaŭ pavoli da šerahaŭ pretoryjanaŭ. Niezabaŭna byŭ pry vadaciahu. Naviersie zastaŭ piarepałach. Nie zrazumieli tam okryku: «Chleba j ihryščaŭ!» — dumali, heta novy hrom złosci. Nie spadziavalisia, kab Piatroni moh acaleć, dyk Neron, zhledzieŭšy jaho, padbieh až pad schody i z blednaju ad stracha minaj pačaŭ pytać: — Nu, što? Što tam dziejecca? Ci ŭžo bjucca?

Piatroni, nabraŭšy pavietra ŭ hrudzi, ziachnuŭ hłyboka j kaža: — Na Pałuksa! Paciejuć i smiardziać! Dajcie chto epilimu, a to samleju.

Pasla zviartajecca da cezara: — Abiacaŭ ja im, — kaža, — zbožža, alivu, adkryccio parkaŭ dy ihryščy.

Abažajuć ciabie znoŭ i dziarucca vypiatrełymi vusnami na vivat tabie… O, bohi! Jak ža heny plebs smiardzić!

— Ja mieŭ pretoryjanaŭ hatovych, — adzyvajecca Tyhelin, — i kab nie supakojiŭ krykunoŭ ty, dyk supakojiŭ by ja ich navieki. Škada, cezar, što nie dazvoliŭ ty mnie z imi pahulać.

Piatroni zirnuŭ na moviačaha, pacisnuŭ charaktarystyčna plačyma j havora:

— Heta ž jašče nie prapašča, voś mo ŭzaŭtra musicimieš sprabavać svaje rekłamavanaje siły.

— Dy nie, nie! — kaža cezar. — Zahadaju adčynić im parki dy razdavać zbožža. Dziakuju tabie, Piatroni! Ihryščy spraŭlu, a henuju piesniu, što piajaŭ ja vam siannia, adpiaju publična.

Heta skazaŭšy, uziaŭ za plačo Piatronija i pa chvilinie maŭčannia dy aprytomlivannia pytaje: — Skažy ščyra: jak ja tabie padabaŭsia padčas piajannia?

— Ty byŭ hodny vidovišča, a vidovišča — ciabie, — adkazaŭ Piatroni.

I, zviarnuŭšysia da pažaru, dadaŭ: — Pryhledźmasia jašče dy razvitajemsia z starym Rymam.

XLVIII

Słovy Apostała ŭzmacavali nadzieju ŭ dušy chryscijan. Kaniec svietu zaŭsiody vydavaŭsia im blizki, pačali adnak vieryć, što strašny sud nie pryjdzie chutka, što pierad hetym ahladacimuć mo šče kaniec panavannia Neronava, jakoje jany ŭvažali za panavannie antychrysta, za karu Božuju, vyklikanuju jahonymi lichadziejstvami. Padmacavaŭšysia na duchu, pačali raschodzicca, skončyŭšy malitvy, i viartacca da svajich prytulišč, a nat i na Zatybra, bo pryjšli viestki, što ahoń, padłožany ŭ kolkinaccaci punktach, zakruciŭ razam z vietram znoŭ da raki i, straviŭšy tut i tam, što moh stravić, pierastaŭ šyrycca.

Apostał razam z Vinicijem vyjšaŭ z padziamiełla. Chiłon vałoksia za imi. Małady trybun nie smieŭ pieraryvać spadarožniku malitvy, dyk praz niejki čas išli moŭčki, vačyma tolki molačy zlitavannia. Šmat asobaŭ padbiahała, kab pacałavać vopratku Apostała, matki vystaŭlali da jaho dziaciej, inšyja klenčyli ŭ ciomnym prachodzie i, padyjmajučy ŭharu sviatliki, prasili bahasłaŭlennia; a inšyja, idučy pobač, piajali, tak što nie było adpaviednaje nahody na hutarku. Až kali vyjšli na prastarniejšaje miejsca, adkul vidać było pažaryšča, Apostał, pieražahnaŭšy jaho try razy, zviarnuŭsia da Vinicija j kaža: — Nie tryvožsia. Niedaloka adhetul josć chata fosara[67], dzie zastaniem Lihiju z Linusam i z viernym jejnym słuhoju. Chrystus, jaki tabie pryznačyŭ jaje, zachavaŭ jaje.

Vinić zachistaŭsia j abapiorsia rukoju la skały. Padarožža z Ancyjuma, zdarenni ŭ darozie, pošuki Lihiji ŭ haračym dymie, biassonnica i strašnaja tryvoha pra jaje padarvali jahonyja siły, a radasnaja viestka chutkaha spatkannia svaje najdaražejšaje zusim padciała jamu nohi. Asłabieły, asunuŭsia da noh Apostałavych i, abniaŭšy kaleni, trymaŭ ich, nie mohučy vymavić słova.

вернуться

66

Chleba j ihryščaŭ (łac.).

вернуться

67

Dałakopa (łac.).